Filmy godne polecenia
#361
Napisano 02 maja 2008 - 11:50
#362
Napisano 02 maja 2008 - 12:04
słyszałam o nim i też mam zamiar go ściągnąćMotyl i skafander
#363
Napisano 04 maja 2008 - 02:26
#364
Napisano 04 maja 2008 - 08:33
#365
Napisano 19 maja 2008 - 17:29
kakua napisał/a:
Motyl i skafander
słyszałam o nim i też mam zamiar go ściągnąć
byliśmy na tym w kinie w piątek
przerażający film...
bardzo smutny...
i na Lejdis też byliśmy! SUPER FILM! warto było, na prawdę.. śmiałam się tam na całą salę kinową
#366
Napisano 19 maja 2008 - 17:35
#367
Napisano 19 maja 2008 - 17:38
#368
Napisano 20 maja 2008 - 19:23
#369
Napisano 20 maja 2008 - 19:27
wygląda na fajny film
Historia zespołu Joy Division była bardzo krótka, lecz muzyczne ziarno przez nich zasiane do dziś wykiełkowało w twórczości wielu artystów. Wśród naszych rodzimych do inspiracji twórczością tego zespołu przyznają się Krzysztof Grabaż (Pidżama Porno, Strachy Na Lachy), Tomasz Budzyński (Siekiera, Armia, Trupia Czaszka, 2Tm2,3). Film opowiada o krótkiej działalności Joy Division, a przede wszystkim o wokaliście Ianie Curtisie.
Czarno białe zdjęcia świetne wprowadzają w ten depresyjny klimat angielskich, nijakich miast, gdzie wszystko jest szare i nic się nie dzieje. Ian Curtis pochodził z Macclesfield, bardzo wcześnie ożenił się z Deborah Woodruff. Pisał wiersze, z których wiele stało się tekstami piosenek Joy Division. Chorował na epilepsję. Przełomowym punktem był koncert Sex Pistols w 1977 roku, na którym poznali się przyszli członkowie zespołu. Na początku nazywali się Warsaw na cześć piosenki Davida Bowie. Zmienili jednak nazwę na Joy Division, gdyż był już zespół o podobnej nazwie Warsaw Pakt. Natchnieniem do nowej nazwy była książka "Dom Lalek", gdzie opisano wyselekcjonowaną grupę więźniarek w obozie koncentracyjnym zmuszanych do prostytuowania się. Szybko dzięki swej energii, charyzmatycznemu frontmenowi, nowatorskiego wykorzystywania perkusji stali się znani. Świat stał przed nimi otworem... Jednak Ian podupadał na zdrowiu przez nieustanne koncertowanie, napady epilepsji i zażywanie leków na padaczkę. Odbijało się to na jego zdrowiu psychicznym i fizycznym. W filmie nastawiono się na ukazanie życia Curtisa, nieco odcinając się od reszty zespołu. Jednak nie można mieć o to pretensji do twórców, dzięki skupieniu się na wokaliście mogliśmy lepiej wczuć się w wyalienowanie wokalisty.
Przez cały film przewija się problematyka utraty tytułowej kontroli. Ian bardzo wcześnie się ożenił, po pewnym czasie okazało się, że było to zbyt pochopne działanie potęgujące ogarniającego go depresje. W pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że nie kocha swej żony. Stracił kontrolę nad swym życiem wchodząc w związek małżeński, stracił kontrolę nad swym wolnym czasem włączając się do zespołu, stracił kontrolę nad zespołem gdy stał się sławny, stracił kontrolę nad swym ciałem przez napady epilepsji. Jako młody gniewny chciał mieć kontrolę, ale dorastając tą kontrolę tracimy.
Widzimy człowieka zagubionego, nie potrafiącego sprostać zwykłemu życiu z jakim radzą sobie miliardy osób na ziemi. Zupełnie debilne konflikty z żoną tylko pogłębiały depresję Iana. Z każdym dniem coraz bardziej zagłębiał się w swej ciemnej stronie życia. Coraz gorzej się czuł psychicznie i fizycznie, w każdym koncercie dawał z siebie tak wiele, że przytrafiały mu się napady padaczki. Pomimo, że był w związku czuć jego wyobcowanie i samotność, to samo w zespole, był niejako z boku. Wreszcie mając zaledwie 23 lata, w przeddzień wyjazdu na tourne po Stanach, które mogło stać się epokowym Ian Curtis wiesza się na suszarce do prania i jak wieść gminna niesie prawdopodobnie po obejrzeniu filmu Wernera Herzoga "Stroszek" i wysłuchaniu płyty Iggy'ego Popa, The Idiot....
Fizyczne podobieństwo wszystkich aktorów obsady Joy Division było bardzo duże, co tylko pogłębiło pozytywne wrażenie. Aktor wcielający się w Iana Curtisa bardzo dobrze wczuł się w rolę, oglądając archiwalne zdjęcia czy nagrania widzimy jak bardzo wszedł w rolę. Jego specyficzne ruchy i sposób zachowania na scenie były wręcz identyczne. Nawet ten szalony wyraz twarzy człowieka, który stracił kontrolę nad sobą na scenie i jego zachowaniem kieruje już jakaś siła wyższa, muzyka? robi wrażenie. Wraz z padającym na planie klapsem wręcz stawał się odgrywaną postacią. Duże brawa dla Sama Riley'a za bardzo dobre wpasowanie się w postać.
Wykorzystano oryginalne nagrania zespołu, jednak są one wykonywane na żywca przez aktorów. W tym filmie widać prawdziwe oblicze muzyki rockowej, gdzie członkowie zespołu podczas koncertu pocą się jak każdy normalny człowiek, a nie jakieś wyidealizowane monstra z innych filmów o tym gatunku muzyki. "Love will tear us apart" to słyszał chyba każdy kto nawet nie kojarzy nazwy zespołu, pojawiło się jeszcze kilka kawałków z których zapamiętałem jeszcze "She's lost control". Muzyka jest kolejnym pozytywem tego filmu.
Muszę przyznać, że jeśli twórcom chodziło o depresyjny nastrój to im się to udało w 100%. Po seansie byłem bardzo rozbity i zacząłem się zastanawiać nad kontrolą własnego życia... okazuje się, że niewiele jej mi jeszcze pozostało. Bardzo dołujący i przyprawiający o samobójczy nastrój film, który powinni obejrzeć fani muzyki rockowej, ale także osoby spragnione ciekawego kina. Pozostaje także ostrzec, iż po seansie możecie uznać, że też nie macie kontroli nad własnym żywotem.
żródło : filmbox
#371
Napisano 13 czerwca 2008 - 14:50
jezeli ktos chce sie posmiac i poprawic sobie humor to warto obejrzec.
niestety jezeli ktos nie przepada za spider menem moze sobie odpuscic bo film jest w fabule podobny - mozna nawet powiedziec ze to parodia.
jednym slowem komedia na calego.
#372
Napisano 14 czerwca 2008 - 14:43
#373
Guest_niki_*
Napisano 15 czerwca 2008 - 09:40
w skrócie ze strony filmweb:
Historia najważniejszego związku w życiu młodej Jane Austin. To opowieść o romansie, intrydze i obowiązkach, rodzinie, przyjaźni i fortunie. To film o dobroci, wielkości i geniuszu, który pokazuje, jak zakochana Jane stała się Jane Austin, autorką znanych na całym świecie romantycznych powieści.
i "Rozważnie i romantyczni.Klub miłosników Jane Austin"
Sześcioro członków klubu czytelniczego, sześć książek Jane Austen, sześć splecionych ze sobą wątków rozgrywających się w ciągu sześciu miesięcy, a to wszystko w scenerii żyjącego w szalonym tempie miasta Sacramento. I o ile rozgrywające się współcześnie historie nigdy nie są dokładnym odzwierciedleniem wątków Austen, to jednak nasi bohaterowie mogą odnaleźć echa swoich problemów i perypetii właśnie w powieściach tej autorki, powieściach pełnych uniwersalnych celnych obserwacji i prawd o ludzkim życiu.
to z onetu
wrażenia całkiem ok, wiadomo babskie filmy. pierwszy troche się ciagnie
#374
Napisano 17 czerwca 2008 - 09:34
Moj Misiaczek z takich romantycznych uwielbia Miasto Aniolow. To jego nr 1 ze wszystkich innych filmow.
Do tego z nowych podobaly mi sie Rozmowy noca
A z innych niezupelnie babskich ostatnio ogladalam genialny Deja vu
#375
Napisano 17 czerwca 2008 - 14:28
wczoraj bylismy na komedii "superhero movie".
jezeli ktos chce sie posmiac i poprawic sobie humor to warto obejrzec.
niestety jezeli ktos nie przepada za spider menem moze sobie odpuscic bo film jest w fabule podobny - mozna nawet powiedziec ze to parodia.
jednym slowem komedia na calego.
Bo to jest parodia
Polecam dwa filmiki które ostatnio udało mi się obejrzeć: Interview i Rozmowy z innymi kobietami.
W obu przypadkach jest tylko dwójka bohaterów i między nimi dzieje się dialog (ale nie tylko on).
#377
Napisano 17 czerwca 2008 - 14:37
to pewnie jakies komedie romantyczne czy takInterview i Rozmowy z innymi kobietami.
Nie
"Interview" to dramat. Filmweb: Pierre Peters (Steve Buscemi) jest reporterem politycznym i wojennym. Z powodów bliżej nieznanych jego wydawca zleca mu wywiad z uwielbianą przez miliony aktorką grająca w filmach typu B i telenowelach Katy'ą (Sienna Miller). Pierre nie jest z tego zadowolony i okazuje to na każdym kroku. Z powodu zbiegu pewnych okoliczności trafia jednak do domu Katy, gdzie przy winie i lekach dokańczają wywiad w bardzo niekonwencjonalny sposób. Peters odkrywa, że Katy'a nie jest jednak tak głupią i prostą aktoreczką za jaką uważał ją na początku. Rozpoczyna się gra słów i gestów, bo nie zapominajmy, że dla nich obojga życie to tylko gra...
Rozmowy z innym kobietami to akurat komedia, ale obyczajowa. Filmweb: Mężczyzna i kobieta, oboje przed czterdziestką, po latach rozłąki przypadkowo spotykają się na ślubnym przyjęciu u znajomych. Kiedyś byli małżeństwem, ale wówczas nie potrafili dojść do porozumienia w dość istotnych dla obojga sprawach. Zdecydowali się na rozwód. Ich drogi się rozeszły. Teraz, gdy minęło wiele lat, okazuje się, że ta długa rozłąka wpłynęła na nich w nieoczekiwany sposób... Na przyjęciu ona martwi się, że nie pasuje do stroju druhny, który ma na sobie. On przypatruje się jej z wciąż rosnącym zainteresowaniem. Kiedy ona nerwowo szuka miejsca, w którym można zapalić papierosa, on niespodziewanie prosi barmana, aby życzył mu szczęścia. Za chwilę widzimy ich siedzących razem przy stoliku. Tak rozpoczyna się gra słów, spojrzeń i wspomnień, z których wyłania się obraz dwojga ludzi na kilku etapach życia, zmagających się z tak naturalną dla człowieka potrzebą miłości, bliskości i akceptacji. Przypadkowe spotkanie sprawia, że między dawnymi małżonkami wybucha namiętność silniejsza i głębsza niż sami mają odwagę się do tego przyznać.
#378
Napisano 18 czerwca 2008 - 17:08
#379
Napisano 20 czerwca 2008 - 17:03
Mega wypas uwielbiam takie filmy to jest taki dramat psychologiczny ale to ja tak oceniam nie wiem jaki to rodzaj ale swietny po prostu wiecej nic nie mowie bo trzeba zobaczyc...
NAPRAWDE
#380
Napisano 20 czerwca 2008 - 19:14
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Wygodne buty do pracy |
|
|
|
Kosmetyki godne polecenia |
|
|
|
Ksiażki godne polecenia... |
|
|
|
Wygodne buty letnie na większą stopę |
|
|
|
Wasze ulubione filmy/seriale |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych






Temat jest zamknięty












