wzorzec idzie od rodziców , skoro oni czesto nie maja ambicji i mowia dziecku , ze po podstawowce tez mozna isc do pracy i zarabiac , to dziecko nie bedzie sie starac , bo po co .
Nie zgodzę się z tym. Mi nikt nigdy nie mówił, że mam iść chociażby do ogólniaka (mama po zawodówce, w większości czasu, kiedy z nią mieszkałam - bezrobotna na własne życzenie). Wręcz mówili mi, że ogólniak nic mi nie da itd.
Wszystko zależy od człowieka, od tego z kogo bierze wzór, bo wzór nie zawsze muszą dawać rodzice. Dziecko też przecież widzi, ze np. jego rodzice tego wzoru nie dają, a babcia już tak. To nie jest tak, że dziecko np. 10 - letnie nie może mieć ambicji mimo, że nikt mu nie mówił, że np. po studiach znajdzie lepszą pracę.
Moim zdaniem jeśli ktoś mówi, że jest bezrobotny, po gimnazjum itd. przez to, że mieszka na wsi, albo dlatego, ze tacy są jego rodzice, to dla mnie jest śmieszny. Bo każdy ma własny rozum. To jest dla mnie pójście na łatwiznę. Bo zawsze można to wytłumaczyć nierównym startem, rodzicami bez wykształcenia, czy brakiem funduszy w domu.

Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
