Napiszę Wam szczerze, że wcześniej nigdy jakoś specjalnie nie myślałam o tym, żeby zrobić sobie prawo jazdy. Z góry też założyłam, że marny ze mnie byłby kierowca i nie widzę siebie w tej roli. Ale moje myślenie zmieniło. Przecież ci co mają prawko nie od razu byli super kierowcami. A poza tym jeżeli ty masz i dałaś/eś radę, to dlaczego ja mam nie dać. Mąż tak samo jak Wy, mówi mi, że najważniejsze, żeby nie nastawiać się na najgorsze i wziąć sobie na spokojnie, bo przecież jakiś czas tam jest. No i tak jak Histeria napisała, trzeba myśleć, myśleć, myśleć.
Teraz nie mamy jak odłożyć, ale myślę, że jak przyjdzie wiosna, to uda się odłożyć pieniążki i pójdę na kurs. Mam już na oku jedną szkołę jazdy i jak patrzył w necie na zdawalność, to nawet nie najgorzej ona stoi. Jeżeli już pójdę na kurs, to chcę porządnie się do wszystkiego przygotować, bo nie chcę, żeby pieniądze zostały wyrzucone w błoto, tak jak to było w przypadku mojej szwagierki. Wybrała najtańszą szkołę, ale też niewiele się nauczyła i egzamin za egzaminem oblewała. Do tej pory nie ma prawka. Ja mam motywację dużą, poza tym mąż mi mocno kibicuje, także na pewno sobie poradzę, innej opcji nie ma.
Inqaa, kobieta Twojego taty zdawała już na nowych zasadach?
No nic, na razie w tym temacie zamilknę, dziękuję za wszystkie rady i Wasze zdanie. Jak zapiszę się na kurs, to na pewno dam znać.
Użytkownik Jogobella edytował ten post 21 listopada 2013 - 12:43



















