Chciałam zapytać jak uczyłyście swoje dzieci(mające ponad rok), że czegoś nie wolno.
Moje dziecko jest tak rozbrykane, że nie wiem jak ten temat ogarnąć, bo niestety samo "nie wolno" czy " nie ruszaj" nie wystarczy.
Myślę, że on dobrze rozumie o co mi chodzi. Jak ciągle wałkujemy , że nie wolno wkładać rączek do kontaktu, czy ciągnąć kabla , który jest w kontakcie, bądź strącać lampki , ktora stoi na mojej szafce obok łóżka, czy wychodzić na stół, i inne meble, bo skończy się to upadkiem, czy gryźć rodziców, szczypać, drapać....
Od dawna mówiłam " Filipku nie wolno tego ruszać, bo..." " Filipku mama nie pozwala", "Filip no no no"( tu grożenie palcem) .
Do tego doszło, że np podchodzi pod kontakt, widzi , że ja stoje a ten mówi " nie nie nie" kręci do tego głową, ale i tak ciągnie za ten kabel, a jeszcze mi przy tym powie i pokaże " no no no", ale zrobić co zakazane musi.
Tak samo gdy leże sobie, on przyjdzie i mnie tak użre , że mnie się chce płakać, a ten się smieje.
Mówie, tłumacze, że nie wolno... ale nic to nie daje.
Czy on mnie nie rozumie? czy powinnam jakoś inaczej do tego podchodzić? Bo najczęstsze słowa , które wypowiada to " nie nie nie", " no no no" bee".