Przyzwyczajenie owszem jest, czuję to. Ale zastanawiam się czy jest tu miłość.
Nie mam dowodu. Nigdy się nie dowiem pewnie...
Przyzwyczajenie też pozwala wytrzymać z kimś kilkadziesiąt lat... bo tak wygodnie.
Napisano 05 marca 2012 - 16:30
Napisano 05 marca 2012 - 16:32
Napisano 05 marca 2012 - 21:52
tznAle zastanawiam się czy jest tu miłość.
Nie mam dowodu
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
Napisano 05 marca 2012 - 22:54
Ale ja nie rozróżniam, nie umiem.tznAle zastanawiam się czy jest tu miłość.
Nie mam dowodu
trzeba odroznic pewne uspokojenie chemii, "motylków" itp od znudzenia czy zaniku milosci ...
Napisano 05 marca 2012 - 22:58
To zadaj sobie pytanie czy otrzymujesz wszysstko oc byśchciała od faceta, czy możesz na niego liczyć etc. (chodzi mi o takie rzeczy najważniejsze). Bo jeśli czujesz, że to tylko Twój kumpel albo nic to nie warto się męczyć i myślećAle ja nie rozróżniam, nie umiem.
Napisano 06 marca 2012 - 13:04
Napisano 06 marca 2012 - 13:13
no to z nim pogadaj, matko kochana. Wszystkie ludzkie nieszczęścia biorą się z tego, że ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać. Dowiesz się na czym stoisz, jak nie będzie Ci pasować związek zakończysz i po krzykucały dzień siedzę i myślę i tak strasznie mnie to boli, że nie wiem jak się zachować w tej sytuacji. Chłopak wprost powiedział mi,że jestem mu obojętna i jest ze mną z przyzwyczajenia!
Napisano 06 marca 2012 - 14:17
rzeczywiście to było zimnokrwisteDowiesz się na czym stoisz, jak nie będzie Ci pasować związek zakończysz i po krzyku (chyba jestem ostatnio jakaś zimnokrwista )
Napisano 06 marca 2012 - 14:22
Napisano 06 marca 2012 - 14:46
jakby mi gościu tak powiedział to bym już nawet nie zadawała sobie pytań...arfa, cholera no to co po męczyć ? Sama sobie odpowiadasz w tych postach
Czasem nie ma co się cackać, tylko trzeba zrobić w życiu miejsce na prawdziwą miłość, a nie coś sztucznie utrzymywanego przy życiu, na co tak naprawdę nie ma się ochoty
Napisano 06 marca 2012 - 16:37
bo on ciągle zrzuca odpowiedzialność na mnie, a ja nie jestem pewna, bo jeszcze mi zależy, stąd nie chcę wychodzić z inicjatywą zerwania... to jest jedyna rzecz, za którą nie chcę ponosić odpowiedzialności... Nie chcę żałować... To jemu rzekomo jest to obojętne więc czemu to ja mam podejmować tę decyzję? Nie chcę się rozstawać aczkolwiek coraz częściej biorę tę sytuację pod uwagęarfa, cholera no to co po męczyć ?
Napisano 06 marca 2012 - 19:21
To jemu rzekomo jest to obojętne więc czemu to ja mam podejmować tę decyzję?
Napisano 06 marca 2012 - 21:09
to tkwij w tym 20 lat , aby nie ponosic odpowiedzialnosci, ze to ty go rzuciłasstąd nie chcę wychodzić z inicjatywą zerwania... to jest jedyna rzecz, za którą nie chcę ponosić odpowiedzialności... Nie chcę żałować...
aby miec honor.To jemu rzekomo jest to obojętne więc czemu to ja mam podejmować tę decyzję?
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
Napisano 06 marca 2012 - 22:02
Ja bym nie chciała ciągnąć związku, w którym facetowi jest "obojętne", nawet gdyby mi zależało.bo on ciągle zrzuca odpowiedzialność na mnie, a ja nie jestem pewna, bo jeszcze mi zależy, stąd nie chcę wychodzić z inicjatywą zerwania... to jest jedyna rzecz, za którą nie chcę ponosić odpowiedzialności... Nie chcę żałować... To jemu rzekomo jest to obojętne więc czemu to ja mam podejmować tę decyzję?
Rękami, nogami, cyckami i całą resztą się podpisuję! Głupio tak być z chłopakiem tylko dlatego, że on nie ma "jaj", żeby skończyć.aby miec honor.
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Napisano 06 marca 2012 - 22:07
Napisano 07 marca 2012 - 12:57
A ile on ma lat? Bo czasami jak coś o nim piszesz, to mam wrażenie, że on to wszystko traktuje jeszcze inaczej, niezupełnie dorośle. Ale może tylko mi się tak wydaje.Połówek jest ślepo zakochany. Jemu wszystko odpowiada.
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Napisano 08 marca 2012 - 10:36
Przemyślałam to sobie i rzeczywiście nie ma sensu się męczyć. W sumie to tak jak jeszcze kilka dni temu zrobiłabym dla tego związku wiele, tak dziś jestem już zobojętniona. We wtorek się z nim widziałam, był milutki i kochaniutki jak nie pamiętam kiedy, ale ja już nie czułam tego, żeby było to szczere. Straciłam wiarę w to, że on jest szczery, stąd też czuję do niego niechęć. Na razie nie będę tego kończyć, zobaczę co on teraz zrobi. Zapytam go niebawem znów czy mu zależy, jak odpowiedź się nie zmieni to powiem, że tak nie chcę i odejdę, bo nie dam się tak traktować. Dzięki za Wasze opinieJa bym nie chciała ciągnąć związku, w którym facetowi jest "obojętne", nawet gdyby mi zależało.
Napisano 08 marca 2022 - 09:51
Myślę, że miłość to zarówno przyzwyczajenie, jak i przywiązanie, plus czasem zdarza się "to coś", co nas do siebie przyciągnie. Jednak tutaj trzeba losowi czasem pomóc - o tym, gdzie znajdziesz miłość, i jakie portale radnkowe są bezpieczne, przeczytasz tutaj. Sama uważam, że to nie jest głupi pomysł![]()
Napisano 05 kwietnia 2022 - 09:50
Zgadzam się, przyzwyczajenie to naturalny etap więzi.
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Grzejnik łazienkowy czy wymienić? |
|
|
|
Dom czy mieszkanie? |
|
|
|
Baleriny czy mokasyny |
|
|
|
Okulary czy soczewki? |
|
|
|
Jak dbacie o twarz |
|
|
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych