Facet dojrzewa do tej decyzji.. To trwa dluzej niz u nas. Bo czuje sie odpowiedzialny za swoja przyszla rodzine i wie ze na nim bedzie spoczywal obowiazek dbania a o nia. Nikt nie chce szybko brac tego na swoje barki.. To tak samo jak kobieta ktora mimo iz czuje instynkt maciezynski boi sie ze sobie z tym nie poradzi..
U faceta dochodzi nie tylko dojrzalosc emocjonalna do malzenstwa(co zwykle im dlugo i opornie idzie) ale tez finansowa..
bardzo mądre słowa. Utarło się, że do facet jest głową rodziny, na niego spada największa odpowiedzialność za byt rodziny po ślubie. To on musi się martwić żeby było co jeść, żeby było gdzie mieszkać, żeby rodzina godnie żyła. Co jak wiadomo w obliczu kryzysu finansowego, który nas dosięgnął nie jest łatwą sprawą. I czasami wymaga dużo czasu, żeby dojść do odpowiedniego poziomu materialnego. Nie sztuka wziąść ślub i mieszkać z rodzicami...Ja mimo że mam w miarę niezłą pracę i swoje mieszkanie, nie zdecydowałbym się na ślub. Dlaczego? Dlatego że umiem liczyć. I wiem, że nie dałbym rady sam( jeżeli żona byłaby w ciąży czy wychowywałaby dziecko) spłacać kredytu i utrzymywać 3-ech osób. Takie czasy nastały i niestety musicie się z tym pogodzić.


















