Mam doła :(
#1541
Napisano 29 grudnia 2009 - 16:09
#1542
Napisano 29 grudnia 2009 - 16:10
Z czasem powinny rozwiązywac sie kolejne problemy, grunt to nie zamartwiac sie bardziej niz już sie jest
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...
#1543
Napisano 29 grudnia 2009 - 16:11
#1544
Napisano 29 grudnia 2009 - 16:37
z czasem bedzie dobrze , trzymam kciuki zeby jak najszybciej
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#1545
Napisano 29 grudnia 2009 - 22:00
Ostatnio jestem jakaś przytłoczona. Zebrało się kilka spraw i jakoś wszystko wydaje mi się bez sensu.
Źle sypiam, bo myślę... Brakuje mi czegoś co by sprawiło żebym czuła się potrzebna, żebym robiła coś ważnego. Nie wiem, może to zimowa chandra...
Chciałabym znaleźć swój kąt...a wiem że nie jest on w domu. Tylko nie bardzo wiem gdzie pójść... brakuje mi jakiegoś oparcia i bezpieczeństwa że będzie tak jak trzeba.
Czuję się jakbym nie miała swojego miejsca na ziemi......
#1546
Napisano 29 grudnia 2009 - 23:04
Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? Cause I like you!
#1547
Napisano 29 grudnia 2009 - 23:17
A u mnie w tym roku nastąpiło tyle przełomów że czuję się z lekka zagubiona...
Zmiana studiów, otoczenia, grupy, niemiłe doświadczenia..
Moja "paczka" ze studiów też się jakoś rozpada... Właściwie już niewiele z niej zostało...
Jak wrócę będzie rozstrzygnięcie pewnych sporów i ciekawe czy nie będę musiała wybierać
Na studiach też jakoś tak obco... Ludzie nawet nie próbują się już integrować bo każdy ma wszystko gdzieś.
#1548
Napisano 29 grudnia 2009 - 23:23
chyba jest w tym trochę racji.. człowiek im starszy tym częściej myśli o swoich sprawach, zakłada rodzinę i to jej poświęca większość czasu a z przyjaciółmi czy znajomymi widzi się od wielkiego dzwonu.. jak się jest młodym to przyjaciele i ich sprawy są tak jakby również naszymi, w późniejszych latach jak się kogoś nie poprosi o pomoc czy rade to się nikt nie wtrąca..Bo niestety zauważyłam że im człowiek starszy tym z przyjaźniami też gorzej.
i uważam, że jest to dużą przyczyną tego jak się czujesz obecnie.. bo zauważyłam na własnej osobie, że im człowiek ma mniejszą styczność z życzliwymi i przyjacielskimi ludźmi na których można zawsze liczyć tym jego wiara w siebie, w pewien sposób i sens życia maleją.. szczególnie u takich osób, które nie są typem karierowicza i pracoholika..
a co z rodziną kochana? może relacje z mamą by coś poprawiły? we własnej rodzicielce również można odkryć fantastycznego przyjaciela
lub jakieś hobby.. to zawsze nadaje naszemu życiu sens
Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? Cause I like you!
#1549
Napisano 29 grudnia 2009 - 23:47
No właśnie... jest gorzej.. I to też bardzo dobija. Ciągle się czepia. A ja chcę jak najszybciej stąd wyjechać i wiem że nie mogę już tu wrócić jak skończę studia bo ona mnie tylko pogrąży psychicznie. Ale nie chcę się wgłębiać w ten problem.a co z rodziną kochana? może relacje z mamą by coś poprawiły? we własnej rodzicielce również można odkryć fantastycznego przyjaciela
Właśnie...czuję się jakoś obco bo nie podoba mi się że każdy żyje jakby na własnej planecie. A że nie znam z nowej grupy prawie nikogo to jeszcze bardziej nie mogę zrozumieć czemu oni są tacy.. Choć wiem że nie tylko ja to odczuwam, ale cóż... Dobrze że mam jeszcze na kim polegać. Może też nie ma sensu zajmować się pozostałymi.
Dziękuję
#1550
Napisano 30 grudnia 2009 - 00:06
to fakt, bo złe relacje z rodzicami w jakiś sposób odbijają się na naszym życiu prywatnym, ale skoroNo właśnie... jest gorzej.. I to też bardzo dobija
to już ani słówka o tymnie chcę się wgłębiać w ten problem
też mam podobne odczucia co do większości ludzi w moim otoczeniu.. moje najlepsze przyjaciółki przeprowadziły się do innych miast na studia i widuje się z nimi tylko raz w miesiącu na kilka dni zaledwie.. a tylko one, że tak powiem są z tej samej planety co ja, nadają na tych samych falach i przejmują sie tymi samymi sprawami co ja.. bo wg mnie to jest przygnębiające w kontaktach z nowymi ludźmi, że coś co nas potrafi trapić kilka ładnych dni dla nich jest nieistotnym szczegółem i człowiek chce się zwierzyć takim ludziom ale boi się olewczego potraktowania i wyśmiania, z racji przejmowania się głupotami i zawracania im głowy...czuję się jakoś obco bo nie podoba mi się że każdy żyje jakby na własnej planecie
i skup się na tej właśnie osobieDobrze że mam jeszcze na kim polegać
dokładnie.. po co zawracać sobie głowę ludźmi, których my sami niewiele obchodzimy lub co gorsza przypominają sobie o naszym istnieniu gdy czegoś potrzebują.. szkoda naszego zdrowia, sił, czasu i poświęcenia.. niestety w życiu nie da się żyć po przyjacielski ze wszystkimiMoże też nie ma sensu zajmować się pozostałymi.
nie ma za coDziękuję
Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? Cause I like you!
#1551
Napisano 01 stycznia 2010 - 17:50
Zadzwonił po południu, żebym po niego przyjechała. Pokłóciliśmy się, bo jeszcze nie do końca wytrzeźwiał i zamiast choc trochę się pokajac miał pretensje, że jestem na niego zła. Że co to takiego ten Sylwester.
Nic się przeciez nie stało, bo był grzeczny. Myślałam, że szlag mnie trafi na mijscu. Stwierdziłam, że nie będę na każde jego zawołanie i skoro dotarł na wódkę bez mojej pomocy to i wrócic da radę.
Dwie godziny później, kiedy nadal się nie pojawił, znów zadzwoniłam. Właśnie byli w trakcie poprawin. P. stwierdził, że mam teraz po niego nie przyjeżdżac, bo on nie chce żebym go widziała w takim stanie, ale kontroluje się, kocha mnie i pamięta, że jutro musi iśc do pracy. Nie powiem, żebym była spokojniejsza, ale co miałam zrobic. W takich sytuacjach czuję sie bezsilna, bo wiem, że nic nie zrobie. I tak mnie nie posłucha...
Przed chwila dowiedziałam się, że razem z ojcem pojechał do Poznania. Mogę się tylko domyslac, kto robi za kierowcę, ale jeśli to chłopak, o którym myslę to zwykły gówniarz bez prawa jazdy i doświadczenia za kierownicą. Jestem przerażona... nie mogę sobie miejsca znaleźc... czuję się jak lew w klatce... a na płacz juz po prostu nie mam siły, a może to łzy mi się skończyły... Czekam na telefon czy dotarli na miejsce cali i zdrowi..
I pewnie jeszcze czeka mnie rozmowa z szefem, bo na pojawienie się P. w pracy juz nawet nie liczę.
Żeby tylko nic głupiego nie wpadło im do głowy
Mogłam po niego pojechac, a wyrzuty zostawic na następny dzień. Tym razm poniosły mnie emocje, a to zawsze zły doradca......
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#1552
Napisano 01 stycznia 2010 - 18:44
nie wiem czy to do konca dobry pomysł , ja wiem ze on moze głupoty robic, ale musi za swoje czyny ponosic odpowiedzialnosc , mysle ze nie nauczysz go rozsądku , jesli zawsze bedziesz na zawolanieMogłam po niego pojechac
To przykre ale zachowuje sie jak dzieciak, nie było go wczoraj to , powinien dzis wrócic do domu i próbowac to zrobic jak sie da , a nie jescze porawiny.
Oczywiscie rozumiem ze sie stresujesz , ze mogło sie cos stac , ale badz dobrej mysli .
Strasznie mi przykro ze cie tak zawiódl
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#1553
Napisano 01 stycznia 2010 - 19:09
Mógł chociaż powiedzieć że ma inne plany to byś sobie jakoś inaczej Sylwka zorganizowała a nie czekając i martwiąc się o niego.
Jakiś nieodpowiedzialny bardzo.....
Współczuję Ci...i najgorsze że teraz musisz się martwić czy aby szczęśliwie wróci... Za taką dawkę emocji.. musi jakoś się zrewanżować.
#1554
Napisano 01 stycznia 2010 - 20:12
#1555
Napisano 01 stycznia 2010 - 20:30
nie miej wyrzutów do siebie, bo to On zachował się całkowicie nie tak. szkoda, że kieliszek wygrywa.
mam nadzieję, że się ułoży i jakoś Ci to wszystko wyjaśni, wynagrodzi
#1556
Napisano 01 stycznia 2010 - 20:34
Właśnie nie dotarł. Telefon wyłączony, nie ma z nimi kontaktu... Już nie mam siły, a jeszcze jutro na 13 godzin do pracy- nie wiem jak to wytrzymam jeśli nie będzie od nich żadnych wiadomości...mam nadzieję, że już wiesz, że dotarł bezpiecznie.
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#1557
Napisano 01 stycznia 2010 - 20:48
#1558
Napisano 01 stycznia 2010 - 20:57
#1559
Napisano 01 stycznia 2010 - 21:15
Dzięki dziewczyny za słowa otuchy
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#1560
Napisano 01 stycznia 2010 - 21:21
mogę się jedynie domyślać jak bardzo się teraz o niego martwisz w związku z tą podróżą ale zapewne dotarli szczęśliwie, zapewne rozładował mu się telefon (bo one zawsze padają w najmniej potrzebnym momencie) i zapewne sprawa się zakończy pozytywnie!
daj znać jak będziesz cokolwiek wiedziała
Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? Cause I like you!
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Prezent dla mamy |
|
|
|
Prezent dla mamy |
|
|
|
Podpięty Temacik dla mam |
|
|
|
Mam Talent... |
|
|
|
Torba/plecak dla mamy z dzieckiem |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych















