Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Mam doła :(


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2238 odpowiedzi w tym temacie

#1541 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 29 grudnia 2009 - 16:09

halynka, dlaczego się rozstaliście?

#1542 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 29 grudnia 2009 - 16:10

halynka, jeżeli to dobra decyzja jak piszesz to z czasem powinno byc lepiej.
Z czasem powinny rozwiązywac sie kolejne problemy, grunt to nie zamartwiac sie bardziej niz już sie jest <pocieszacz></span>
Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#1543 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 29 grudnia 2009 - 16:11

mloda, halynka w odpowednim temacie opisała problem.

#1544 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 29 grudnia 2009 - 16:37

halynka kurcze widze ze nie jest kolorowo , ale wazne ze potrafiłąs spojrzec na sytuacje obiektywnie i podjac decyzje .
z czasem bedzie dobrze , trzymam kciuki zeby jak najszybciej <pocieszacz></span>

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#1545 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 29 grudnia 2009 - 22:00

Może będzie lżej jak się wygadam <bezradny></span>

Ostatnio jestem jakaś przytłoczona. Zebrało się kilka spraw i jakoś wszystko wydaje mi się bez sensu.
Źle sypiam, bo myślę... Brakuje mi czegoś co by sprawiło żebym czuła się potrzebna, żebym robiła coś ważnego. Nie wiem, może to zimowa chandra... :roll:

Chciałabym znaleźć swój kąt...a wiem że nie jest on w domu. Tylko nie bardzo wiem gdzie pójść... brakuje mi jakiegoś oparcia i bezpieczeństwa że będzie tak jak trzeba.

Czuję się jakbym nie miała swojego miejsca na ziemi......

#1546 amoramor

amoramor
  • Użytkownik
  • 5 024 postów

Napisano 29 grudnia 2009 - 23:04

Mirabelka__22, a może po prostu brak Ci osoby, której mogłabyś się wygadać, do której mogłabyś zadzwonić o każdej porze dnia i nocy i która by Cię wtedy wysłuchała? osoby spełniającej rolę takiej ostoi? ;> i dlatego tak się czujesz? że niee wiesz gdzie włożyć ręce i gdzie się podziać... <bezradny></span>

Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? 
Cause I like you!  <serducho>


#1547 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 29 grudnia 2009 - 23:17

amoramor, częściowo może tak... Bo niestety zauważyłam że im człowiek starszy tym z przyjaźniami też gorzej.

A u mnie w tym roku nastąpiło tyle przełomów że czuję się z lekka zagubiona...
Zmiana studiów, otoczenia, grupy, niemiłe doświadczenia..

Moja "paczka" ze studiów też się jakoś rozpada... Właściwie już niewiele z niej zostało...
Jak wrócę będzie rozstrzygnięcie pewnych sporów i ciekawe czy nie będę musiała wybierać :roll:

Na studiach też jakoś tak obco... Ludzie nawet nie próbują się już integrować bo każdy ma wszystko gdzieś.

#1548 amoramor

amoramor
  • Użytkownik
  • 5 024 postów

Napisano 29 grudnia 2009 - 23:23

Bo niestety zauważyłam że im człowiek starszy tym z przyjaźniami też gorzej.

chyba jest w tym trochę racji.. człowiek im starszy tym częściej myśli o swoich sprawach, zakłada rodzinę i to jej poświęca większość czasu a z przyjaciółmi czy znajomymi widzi się od wielkiego dzwonu.. jak się jest młodym to przyjaciele i ich sprawy są tak jakby również naszymi, w późniejszych latach jak się kogoś nie poprosi o pomoc czy rade to się nikt nie wtrąca.. <bezradny></span> oczywiście nie mówię, że wszyscy ludzie tacy są, ale jednak z wiekiem zmieniamy podejście do takich spraw..

i uważam, że jest to dużą przyczyną tego jak się czujesz obecnie.. bo zauważyłam na własnej osobie, że im człowiek ma mniejszą styczność z życzliwymi i przyjacielskimi ludźmi na których można zawsze liczyć tym jego wiara w siebie, w pewien sposób i sens życia maleją.. szczególnie u takich osób, które nie są typem karierowicza i pracoholika..

a co z rodziną kochana? może relacje z mamą by coś poprawiły? we własnej rodzicielce również można odkryć fantastycznego przyjaciela :)

lub jakieś hobby.. to zawsze nadaje naszemu życiu sens :)

Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? 
Cause I like you!  <serducho>


#1549 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 29 grudnia 2009 - 23:47

a co z rodziną kochana? może relacje z mamą by coś poprawiły? we własnej rodzicielce również można odkryć fantastycznego przyjaciela :)

No właśnie... jest gorzej.. I to też bardzo dobija. Ciągle się czepia. A ja chcę jak najszybciej stąd wyjechać i wiem że nie mogę już tu wrócić jak skończę studia bo ona mnie tylko pogrąży psychicznie. Ale nie chcę się wgłębiać w ten problem.

Właśnie...czuję się jakoś obco bo nie podoba mi się że każdy żyje jakby na własnej planecie. A że nie znam z nowej grupy prawie nikogo to jeszcze bardziej nie mogę zrozumieć czemu oni są tacy.. Choć wiem że nie tylko ja to odczuwam, ale cóż... Dobrze że mam jeszcze na kim polegać. Może też nie ma sensu zajmować się pozostałymi.

Dziękuję
<flow1></span> <flow1></span> <flow1></span>

#1550 amoramor

amoramor
  • Użytkownik
  • 5 024 postów

Napisano 30 grudnia 2009 - 00:06

No właśnie... jest gorzej.. I to też bardzo dobija

to fakt, bo złe relacje z rodzicami w jakiś sposób odbijają się na naszym życiu prywatnym, ale skoro

nie chcę się wgłębiać w ten problem

to już ani słówka o tym :*

.czuję się jakoś obco bo nie podoba mi się że każdy żyje jakby na własnej planecie

też mam podobne odczucia co do większości ludzi w moim otoczeniu.. moje najlepsze przyjaciółki przeprowadziły się do innych miast na studia i widuje się z nimi tylko raz w miesiącu na kilka dni zaledwie.. a tylko one, że tak powiem są z tej samej planety co ja, nadają na tych samych falach i przejmują sie tymi samymi sprawami co ja.. bo wg mnie to jest przygnębiające w kontaktach z nowymi ludźmi, że coś co nas potrafi trapić kilka ładnych dni dla nich jest nieistotnym szczegółem i człowiek chce się zwierzyć takim ludziom ale boi się olewczego potraktowania i wyśmiania, z racji przejmowania się głupotami i zawracania im głowy.. <bezradny></span>

Dobrze że mam jeszcze na kim polegać

i skup się na tej właśnie osobie :) pielęgnuj tę znajomość i niech ona daje Ci siłę do życia, bo ponoć szczęście dzielone z inną osobą wydaje się być o wiele większym szczęściem niż jest w rzeczywistości :D

Może też nie ma sensu zajmować się pozostałymi.

dokładnie.. po co zawracać sobie głowę ludźmi, których my sami niewiele obchodzimy lub co gorsza przypominają sobie o naszym istnieniu gdy czegoś potrzebują.. szkoda naszego zdrowia, sił, czasu i poświęcenia.. niestety w życiu nie da się żyć po przyjacielski ze wszystkimi ;-)

Dziękuję

nie ma za co :* że tak powiem zawsze do usług, polecam się na przyszłość - jeśli tylko moje słowa w jakiś sposób pomogą :)

Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? 
Cause I like you!  <serducho>


#1551 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 01 stycznia 2010 - 17:50

Zawiódł na całej linii... Sylwestra spędziłam sama, bo nie dotarł do domu. Chyba bardziej jednak odpowiadała mu impreza w gronie małolatów niż ze mną. Przypuszczam, że jak zwykle był jeden kieliszek za dużo i dlatego bardzo atrakcyjne wydało mu się popic na całego. Wciąż słyszę te słowa, puste słowa, "zaufaj mi, najdalej za godzinę wrócę". Mój limit zaufania wyczerpał się, pewnie na zawsze. Te resztki, które się we mnie tliły- nie ma po nich śladu.
Zadzwonił po południu, żebym po niego przyjechała. Pokłóciliśmy się, bo jeszcze nie do końca wytrzeźwiał i zamiast choc trochę się pokajac miał pretensje, że jestem na niego zła. Że co to takiego ten Sylwester.
Nic się przeciez nie stało, bo był grzeczny. Myślałam, że szlag mnie trafi na mijscu. Stwierdziłam, że nie będę na każde jego zawołanie i skoro dotarł na wódkę bez mojej pomocy to i wrócic da radę.
Dwie godziny później, kiedy nadal się nie pojawił, znów zadzwoniłam. Właśnie byli w trakcie poprawin. P. stwierdził, że mam teraz po niego nie przyjeżdżac, bo on nie chce żebym go widziała w takim stanie, ale kontroluje się, kocha mnie i pamięta, że jutro musi iśc do pracy. Nie powiem, żebym była spokojniejsza, ale co miałam zrobic. W takich sytuacjach czuję sie bezsilna, bo wiem, że nic nie zrobie. I tak mnie nie posłucha...
Przed chwila dowiedziałam się, że razem z ojcem pojechał do Poznania. Mogę się tylko domyslac, kto robi za kierowcę, ale jeśli to chłopak, o którym myslę to zwykły gówniarz bez prawa jazdy i doświadczenia za kierownicą. Jestem przerażona... nie mogę sobie miejsca znaleźc... czuję się jak lew w klatce... a na płacz juz po prostu nie mam siły, a może to łzy mi się skończyły... Czekam na telefon czy dotarli na miejsce cali i zdrowi..
I pewnie jeszcze czeka mnie rozmowa z szefem, bo na pojawienie się P. w pracy juz nawet nie liczę.
Żeby tylko nic głupiego nie wpadło im do głowy <amen></span>

Mogłam po niego pojechac, a wyrzuty zostawic na następny dzień. Tym razm poniosły mnie emocje, a to zawsze zły doradca......

<cryyy></span> <cryyy></span> <cryyy></span>
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#1552 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 01 stycznia 2010 - 18:44

tigraa84 a tak sie cieszyłaś na tego sylwestra , ze spedzicie go razem :-/

Mogłam po niego pojechac

nie wiem czy to do konca dobry pomysł , ja wiem ze on moze głupoty robic, ale musi za swoje czyny ponosic odpowiedzialnosc , mysle ze nie nauczysz go rozsądku , jesli zawsze bedziesz na zawolanie :-? , no ale to jest moje zdanie.
To przykre ale zachowuje sie jak dzieciak, nie było go wczoraj to , powinien dzis wrócic do domu i próbowac to zrobic jak sie da , a nie jescze porawiny. <bezradny></span>
Oczywiscie rozumiem ze sie stresujesz , ze mogło sie cos stac , ale badz dobrej mysli .
Strasznie mi przykro ze cie tak zawiódl <pocieszacz></span>

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#1553 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 01 stycznia 2010 - 19:09

tigraa84, na Twoim miejscu jeszcze ostrzej bym zareagowała. Ale dobrze zrobiłaś że nie pojechałaś, niech go kumple od kieliszka odwiozą.
Mógł chociaż powiedzieć że ma inne plany to byś sobie jakoś inaczej Sylwka zorganizowała a nie czekając i martwiąc się o niego.

Jakiś nieodpowiedzialny bardzo.....

Współczuję Ci...i najgorsze że teraz musisz się martwić czy aby szczęśliwie wróci... Za taką dawkę emocji.. musi jakoś się zrewanżować.

#1554 malgonka

malgonka
  • Użytkownik
  • 1 551 postów

Napisano 01 stycznia 2010 - 20:12

tigraa84 strasznie to przykre i dokładnie rozumiem twoje emocje, twój strach, złość ja też bym pewnie nie pojechała i potem pewnie bym żałowała tak samo jak ty, już taka nasza kobieca natura. Dziwne, że w ogóle ojciec widząc w jakim jest stanie zabrał go do Poznania! Głowa do góry w końcu się odezwą, ale ewidentnie zachował się jak ostatni gówniarz i strasznie egoistycznie, nawet nie pomyślał, że sama witasz nowy rok, przykre strasznie. Wybacz ja kiepska jestem w pocieszaniu, ale po prostu zbulwersowałam się jego zachowaniem i strasznie ci współczuję i naprawdę rozumiem co teraz czujesz.
"Dokąd brnie ten banał, ta proza życia? Po co to, czy tym właśnie chcesz oddychać? Zwolnij i przekonaj się o co tutaj chodzi. Może właśnie coś ucieka a życie za nos Cię wodzi?"

#1555 Madzia81

Madzia81
  • Użytkownik
  • 4 508 postów

Napisano 01 stycznia 2010 - 20:30

kurcze, sama nie wiem co gorsze, czy to, że Cię tak zostawił, czy, że pojechał do tego Poznania, jeszcze taka pogoda. mam nadzieję, że już wiesz, że dotarł bezpiecznie.
nie miej wyrzutów do siebie, bo to On zachował się całkowicie nie tak. szkoda, że kieliszek wygrywa.
mam nadzieję, że się ułoży i jakoś Ci to wszystko wyjaśni, wynagrodzi <pocieszacz></span>

FORUM DLA MAM


img-2006082601201230.png

200901181556.png


#1556 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 01 stycznia 2010 - 20:34

mam nadzieję, że już wiesz, że dotarł bezpiecznie.

Właśnie nie dotarł. Telefon wyłączony, nie ma z nimi kontaktu... Już nie mam siły, a jeszcze jutro na 13 godzin do pracy- nie wiem jak to wytrzymam jeśli nie będzie od nich żadnych wiadomości...
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#1557 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 01 stycznia 2010 - 20:48

O matko tigraa84, jak sobie wyobrażam co teraz czujesz, to... <pocieszacz></span> Brak mi słów dla jego nieodpowiedzialności i dziecinnego wręcz zachowania :-/ Co do jego podróży- dotrą bezpiecznie, może już dotarli nawet. Sądze, że skontaktuje się jednak z Toba jeszcze, na pewno przed jutrzejszym wyjściem do pracy <pocieszacz></span>

#1558 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 01 stycznia 2010 - 20:57

tigraa84, to przykre, jak się zachował. Chyba kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy, w jakim stresie teraz jesteś i jak Ci przykro, że nie był z Tobą w ten dzień... Zero odpowiedzialności z jego strony. Ale dobrze, że po niego nie pojechałaś- powinien się czegoś nauczyć. A już na pewno uległością nic nie uda Ci się wynegcjować. Nie chce być w jego skórze, kiedy przyjedzie do domu... oj, nie chce...

#1559 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 01 stycznia 2010 - 21:15

Mam nadzieję, że w moim przypadku nie spełni się przesąd, że jaki Nowy Rok taki cały rok :roll: Łeb mi pęka, zimno mi- pewnie z nerwów i płaczu. Przynajmniej wiem już, że dojechali bezpiecznie i jestem odrobinę spokojniejsza.
Dzięki dziewczyny za słowa otuchy ;* Musiałam się wygadac ;-)
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#1560 amoramor

amoramor
  • Użytkownik
  • 5 024 postów

Napisano 01 stycznia 2010 - 21:21

Tigra kochana bardzo dobrze postąpiłaś :* skoro on jest dorosły by podejmowac takie decyzje jak picie z kolegami a nie spędzenie czasu ze swoją kobietą to niech będzie też tym samym dojrzałym człowiekiem by ponieść konsekwencje swojego zachowania sam.. a nie chce jeszcze odwrócić kota ogonem i wzbudzić w Tobie poczucie winy :-/ bardzo brzydko się zachował, podziwiam Cie kochana w ogóle za tyle cierpliwości, bo ja zareagowałabym na taką sytuację zapewne o wiele ostrzej. Ale w żadnym wypadku nie wolno Ci mieć wyrzutów sumienia, zrozumiano? :*
mogę się jedynie domyślać jak bardzo się teraz o niego martwisz w związku z tą podróżą ale zapewne dotarli szczęśliwie, zapewne rozładował mu się telefon (bo one zawsze padają w najmniej potrzebnym momencie) i zapewne sprawa się zakończy pozytywnie!
daj znać jak będziesz cokolwiek wiedziała <pocieszacz></span>

Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? 
Cause I like you!  <serducho>






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych