Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Przeprawy z teściami


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
420 odpowiedzi w tym temacie

#321 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 04 stycznia 2014 - 21:20

@Wisienkowa piszac nie pchala mialam na mysli Wigilie

A co do tego ze jestes z D a nie jego rodzina...troche prawda. troche nie. Ktos kiedys powiedzial ze jak wychodzisz za maz to tez za rodzine tej osoby..a juz jak pojawia sie dzieci to szczegolnie

Bo wkonc to babcia...dziadek...

czasem wowczas sie bardzo poprawia. 

Lepiej zawczasu o te relacje zadbac 


Użytkownik Sajuri edytował ten post 04 stycznia 2014 - 21:21

Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#322 Histeria:)

Histeria:)
  • Użytkownik
  • 826 postów
  • LokalizacjaDolny Śląsk
  • Wzrost:w sam raz:P
  • Włosy:brąz
  • Stan:Jeszcze panna...
  • Partner:K.
  • Nastrój:Brak
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 05 stycznia 2014 - 12:58

No niestety nie da się powiedzieć "jestem z nim a nie z jego rodziną" i mieć wszystko z głowy.Nawet jeśli nie będziecie mieszkać razem z rodzicami, to i tak temat rodziny będzie powracał jak bumerang- a to ktoś z nich was odwiedzi, a to usłyszysz ma mieście,że cię obgadują. dlatego tak jak pisze Sajuri pewne rzeczy trzeba poukładać już na początku. Oni mogą Ciebie nie lubić a ty ich ale każdej ze stron należny się szacunek i nie może dochodzić do takich patologicznych sytuacji. Jeśli D. teraz tego nie załatwi, to potem będzie wam jeszcze ciężej... Strasznie ciężka sytuacja, nie zazdroszczę!



#323 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 05 stycznia 2014 - 15:29

@Wisienkowa

Chyba poza tym co napisała Aspi nic więcej dodać nie mogę, bo całkiem się z nią zgadzam.

 

I o ile ok to oni mają prawo decydować kto ma się w ich domu zjawić, a kto nie, to nie wiem jak osoby dorosłe i religijne (skoro tak cenią sobie rodzinne święta) mogą być takimi niewychowanymi chamami. Nawet jeśli niepotrzebnie tam pojechałaś to myślące osoby ugryzą się w język i przemilczą, a ewentualnie potem pogadają na osobności o ich zasadach.

 

Ale największe ALE po takim czymś jednak czuła bym do faceta, bo tu niestety Twój nie sprostał zadaniu i trochę podkulił ogon. Ja bym wyszła i resztę świąt spędziła u Ciebie. I na pewno usłyszeliby parę słów o swoim zachowaniu.

 

I tak odchodząc od tematu ale w temacie ogólnym, to właśnie przed świętami moja koleżanka mówiła, że u mniej też wstępu nie mają osoby które na papierze rodziną nie są, bo to nie wypada. I dopóki się ktoś nie ożeni/wyjdzie za mąż to na uroczystości rodzinne zapraszany nie jest. I to byłaby zniewaga rodziny. Moje zdziwienie było przeogromne.


Użytkownik Riia edytował ten post 05 stycznia 2014 - 15:41

Każdy z nas urodził się ateistą


#324 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 05 stycznia 2014 - 15:46


I dopóki się ktoś nie ożeni/wyjdzie za mąż to na uroczystości rodzinne zapraszany nie jest. I to byłaby zniewaga rodziny. Moje zdziwienie było przeogromne.

U mojej koleżanki jest tak samo, nawet na wesele zaprasza się tylko osoby "z rodziny", czyli dopóki nie masz męża/żony to idziesz sam.  :->

I nie napiszę, że mnie to dziwi, bo mnie dzięki teściowej już coraz mniej rzeczy jest w stanie zadziwić.  <bezradny>  Też mieliśmy ostatnio dyskusję o tym, że ona sobie "obcych" ( dziewczyn i chłopaków kuzynostwa) nie życzy na weselu, bo potem się rozstaną, a ona będzie musiała na zdjęciach ich oglądać. :lol:

 


Oni mogą Ciebie nie lubić a ty ich ale każdej ze stron należny się szacunek i nie może dochodzić do takich patologicznych sytuacji.

Grzecznie powiedziałam teściowej w wakacje, że ani ona nie jest mi do szczęścia potrzebna, ani ja jej, ale skoro już kochamy tego samego faceta, to może warto się nad nim zlitować ( bo jego ta sytuacja najbardziej dotyka) i przynajmniej okazywać sobie grzeczny szacunek. No i od tamtego czasu jakby TROCHĘ się poprawiło. Nie licząc jej rozkazów dotyczących wesela, bo one przechodzą wszelkie ludzkie pojęcie. 


-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#325 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 07 stycznia 2014 - 16:29

@Aspirynkaaa i co Twój Brzydki stawia się swojej mamuśce? Co on robi? Bo ja naprawdę nie uważam, że D. miał obowiązek skakać do gardła ojcu który nie chciał mnie na wigilii. Mówił mu spokojnie i stanowczo swoje zdanie, próbował przekona, a gdy się to nie udało to pokazywał że mu sprawił przykrość. 

 

Ja myślę, że to chwilowe, bo kiedyś było  oki... Nie rozumiem, bo teraz to nawet, że zostaję na noc ich wkurza.

Zawsze D. ich pytał i nie mieli nic przeciwko, teraz nagle mają.  <bezradny>



#326 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 07 stycznia 2014 - 16:55


stawia się

A co to znaczy wg Ciebie, że się stawia?


Co on robi?

Grzecznie i stanowczo mówi swoje zdanie. Ciężko powiedzieć nie znając sytuacji. Napisałam Ci, co Brzydki by zrobił na miejscu Twojego narzeczonego w Wigilię.  <bezradny>

U nas jest na pewno łatwiej, bo nie jesteśmy w żaden sposób zależni finansowo od teściów i na szantaż typu "bo ja nie przyjdę na wesele" możemy odpowiedzieć " ok, tylko ty, czy tata też?" i się temat kończy. Przyjemne to nie jest, ale nie wszystko musi być. :->  

 


Bo ja naprawdę nie uważam, że D. miał obowiązek skakać do gardła ojcu który nie chciał mnie na wigilii. Mówił mu spokojnie i stanowczo swoje zdanie, próbował przekona, a gdy się to nie udało to pokazywał że mu sprawił przykrość. 

No i widzisz, tu nie chodzi o skakanie i inne rodzaje buntu! Mnie najbardziej zdziwiło w Twoim D. to, że pozwolił CI tam przyjechać, skoro wiedział, że Cię nie chcą i mógł się domyślić, jak będziesz potraktowana. Wspólna Wigilia, czy nawet całe święta, nie są warte takich przykrości.

No i niezmiennie dziwi mnie to Wasze mówienie sobie zawsze i wszędzie całej prawdy, ale o tym już dyskutowałyśmy, więc nie ma sensu powtarzać. 


-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#327 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 07 stycznia 2014 - 17:30


Grzecznie i stanowczo mówi swoje zdanie.
Mój też grzecznie i stanowczo powiedział swoje zdanie... A Wy ciągle, że się nie postawił, że mnie nie bronił. :roll:

 


U nas jest na pewno łatwiej, bo nie jesteśmy w żaden sposób zależni finansowo od teściów
My na razie jesteśmy, ale nie mieszkamy razem... Jak zamieszkamy to też nie będziemy. Bo na nich nie można liczyć... Wiemy z góry, że na ślub nam raczej NIC nie dadzą, bo nie robimy po ich myśli. 

 


No i widzisz, tu nie chodzi o skakanie i inne rodzaje buntu!
Ja to tak zrozumiałam... Skoro spokojna kilkukrotna rozmowa to wg większości Was nie jest dobra postawa D. 

 


Mnie najbardziej zdziwiło w Twoim D. to, że pozwolił CI tam przyjechać, skoro wiedział, że Cię nie chcą i mógł się domyślić, jak będziesz potraktowana
Zależało nam na tym żeby spędzić razem święta i to zrobiliśmy. Nie było to wbrew jego rodzicom bo im chodziło tylko o kolację wigilijną a nie o Święta. Oni to powiedzieli jemu wcześniej, więc ja wiedziałam na co się piszę...  Tylko po prostu przykro mi się zrobiło przez te zasady, że skoro nie należę do rodziny to nie mogę być na Wigilii. 

#328 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 07 stycznia 2014 - 18:49

Każda z nas przyznała, że rodzice D. zachowali się brzydko. Ja po prostu zauważyłam, że MOIM ZDANIEM Ty i D. również.  <bezradny>

Gdybym była mamą i nie lubiła narzeczonej swojego syna, gdybym dodatkowo uprzedziła go, że nie życzę sobie jej obecności podczas kolacji wigilijnej, to bardzo bym nie chciała, żeby mimo wszystko młodzi postawili na swoim. A siedzenie w pokoju na górze to i tak obecność- dla mnie krępująca, a dla tej narzeczonej chyba trochę poniżająca.  To dom rodziców i oni decydują, kto jest w nim mile widziany, szczególnie w takich ważnych momentach. 

I naprawdę rozumiem, że mogło być Ci przykro, że mogłaś być zawiedziona etc., ale czasami trzeba coś przyjąć, pogodzić się z tym, na co wpływu nie masz.  I być może spróbować się zastanowić, co zrobić, żeby w przyszłości było inaczej.

 


Zależało nam na tym żeby spędzić razem święta i to zrobiliśmy.

No i zrobiliście po swojemu. Byłaś szczęśliwa? Było warto?

Pytam serio, bo mnie by tam wołami nie zaciągnęli i nie rozumiem Twojego toku myślenia. 

 


Mój też grzecznie i stanowczo powiedział swoje zdanie... A Wy ciągle, że się nie postawił, że mnie nie bronił.

Nie "ciągle", bo napisałam raz, a drugi to już tylko w odpowiedzi na Twoje pytanie.  :-)

Moim zdaniem nie obroni Cię- nie powinnaś się tam znaleźć i tyle. No chyba, że próbował, a Ty się uparłaś. 

I po raz kolejny napiszę- skoro Wam aż tak zależało na spędzaniu świąt razem, to mogliście to zrobić u Ciebie. D. wybierając między Tobą, a rodziną, wolał zostać z rodziną - może jemu aż tak na tych świętach razem nie zależało, jak Tobie. I tu nie obwiniam- nie znam ich sytuacji rodzinnej, nie wiem, czy to fajnie, czy nie z jego strony. Nie podoba mi się, kiedy to kobieta zabiega o czas z mężczyzną, a nie na odwrót.  :->

 

Każdy robi po swojemu. Jeżeli Wam jest dobrze, tak jak jest, to mi nic do tego.  ;-)

Po prostu ja bym się tak nie zachowała, a i nie pozwoliłabym sobie na to, żeby ktoś mnie tak traktował. Z tym, że zawsze powinno się najpierw być fair w stosunku do innych, a dopiero później wymagać tego od nich. 


-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#329 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 07 stycznia 2014 - 19:16

Owszem, mogłam nie jechać wtedy tam. Ale jedynym argumentem słusznym wg mnie jest to, że mam ich gdzieś skoro mnie nie chcą.

Nie widzę tutaj braku szacunku z mojej strony, sorry... 



#330 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 07 stycznia 2014 - 20:18

Ale teraz to sobie jaja robisz, prawda? Poszłaś do ICH domu, wiedząc, że nie jesteś tam mile widziana. Do ICH domu, w którym panują ICH zasady i uważasz, że nie okazałaś braku szacunku. To czym dla Ciebie jest szacunek?

Sytuacja wyglądałaby całkiem inaczej, gdyby D. mieszkał sam, zaprosił na wigilię Ciebie i swoich rodziców i miałaby miejsce sytuacja jaką opisałaś.

Wiedziałaś, że Cie nie chcą, ale postawiłaś na swoim. Krótko mówiąc zachowałaś się jak gówniara. I szczerze mówiąc nie dziwię się, że teściu aż tak pojechał po bandzie, bo skoro mówił wcześniej D. jak sprawa wygląda a do Ciebie nie dotarło to sorry <bezradny>
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#331 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 07 stycznia 2014 - 21:26

wisienkowa, moze ktos im dogaduje, ze slubu nie macie a nocujecie u siebie , a wigilia to swieto rodzinne.


czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#332 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 08 stycznia 2014 - 09:23

Owszem, mogłam nie jechać wtedy tam. Ale jedynym argumentem słusznym wg mnie jest to, że mam ich gdzieś skoro mnie nie chcą.

Nie widzę tutaj braku szacunku z mojej strony, sorry... 

 

Naprawdę nie widzisz? A Ty byś nie odczuła braku szacunku gdyby to dotyczyło Ciebie? Nie chcesz kogoś u siebie, mówisz to głośno, a ktoś się wpycha na chama i mówi, że Twoje zdanie ma gdzieś. To nie jest oznaka braku szacunku? Przepraszam, ale to zdanie pokazuje w jakimś stopniu brak wychowania i trochę jeszcze dziecinadę z Twojej strony.

 

To, że oni zachowali się poniżej poziomu to jedno, ale Ty zrobiłaś to samo. Gdybyś miała ich gdzieś to byś po prostu nie poszła, a zaprosiła D. do siebie. Przecież kolacja wigilijna nie trwa doby. Zjadłby u rodziców i potem u Was. I byłoby po problemie. Bo nie wiem co chciałaś uzyskać idąc tam. Moim zdaniem teraz słusznie zarwałaś u nich minusa.


Każdy z nas urodził się ateistą


#333 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 10 stycznia 2014 - 18:23


To czym dla Ciebie jest szacunek?
Nie złamałam żadnej jego zasady. Nie było mnie na wigilii, a tego teść oczekiwał. Siedziałam na górze, bo nie chciałam się plątać po ulicy czekając aż skończą. Nie miałam możliwości przyjazdu tam o innej porze. 

 


Krótko mówiąc zachowałaś się jak gówniara. I szczerze mówiąc nie dziwię się, że teściu aż tak pojechał po bandzie,
Pojechał po bandzie zanim JA cokolwiek zrobiłam, więc nie mówi mi, że to jego riposta.  :roll:

 


A Ty byś nie odczuła braku szacunku gdyby to dotyczyło Ciebie? Nie chcesz kogoś u siebie, mówisz to głośno, a ktoś się wpycha na chama i mówi, że Twoje zdanie ma gdzieś. To nie jest oznaka braku szacunku?
Dla mnie brakiem szacunku, albo nawet czymś gorszym jest powiedzenie komuś, że jest niechciany w towarzystwie. 

U mnie się tak w domu nie postępuje. Nie rozumiem takiej postawy. Nawet jeśli moi domownicy mają prawo decydować o tym kto przebywa w naszym domu, to jeszcze nikogo tak nie potraktowali... A już na pewno D. 

 


Moim zdaniem teraz słusznie zarwałaś u nich minusa.
Teraz akurat to jest 1:1... I chyba mnie to już średnio obchodzi. Postanowilismy z D. że w nastepne święta wyjeżdżamy sami i już wiemy nawet gdzie. Będzie po problemie. 

#334 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 10 stycznia 2014 - 20:00


Nie było mnie na wigilii, a tego teść oczekiwał. Siedziałam na górze, bo nie chciałam się plątać po ulicy czekając aż skończą.

Dla Ciebie Wigilia to zjedzenie kolacji i koniec? reszta wieczoru to już nie Wigilia?bo jak dla mnie Wigilia zaczyna się wtedy gdy w domu kończą się przygotowania i zasiada się do stołu. I dopóki nie pójdą członkowie rodziny spać to trwa wieczór wigilijny. Więc według mnie chcąc nie chcąc pojawiłaś się u nich na Wigili...


"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#335 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 10 stycznia 2014 - 21:08

@Tilia, tu sprawa dotyczyła stricte kolacji. 

 

I dopóki nie pójdą członkowie rodziny spać to trwa wieczór wigilijny. Więc według mnie chcąc nie chcąc pojawiłaś się u nich na Wigili...

Czyli na Pasterkę tez nie mogłam iść z D. bo to Wigilia i nie poszli spać jeszcze?

#336 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 10 stycznia 2014 - 21:21

Miałaś możliwość nie jechać w ogóle :roll: do Ciebie to jak grochem o ściane <bezradny> mieli prawo nie życzyć sobie Ciebie u siebie w domu, Ty nie miałaś prawa tam jechać "bo chcesz i już". Nie wiem jak można prościej wytłumaczyć, że to Ty zawiniłaś jadąc tam i bunkrując się w pokoju u D.
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#337 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 10 stycznia 2014 - 21:29

Wigilię z P. i jego rodziną po raz pierwszy spędziłam po 8 latach związku, kiedy kilka miesięcy wcześniej zamieszkaliśmy razem. Zapraszana byłam dużo wcześniej, ale nigdy- nawet nosząc pierścionek się tam nie wybrałam. Czemu? Bo wychodzę z założenia „nie rób drugiemu co Tobie nie miłe”. Dla mnie zaręczyny oznaczają rozpoczęcie przygotowań do ślubu, samodzielność. Ślub nie jest kryterium wymaganym, więc wspólne zamieszkanie świadczy o jakiejś większej trwałości związku. Wy jesteście dwójka dzieciaków, które ze sobą chodzą jak dla mnie- wybacz, każdy ma prawo do własnego zdania. I ja nie chciałabym co roku siedzieć z innym „narzeczonym” Miśki, bo akurat teraz ze sobą są.

 

Ja również byłam "zaręczona" wiele lat przed ślubem i o roku zadawałam sobie pytanie "w jakim charakterze mialabym się tam pojawić?" Odpowiedź nadeszła sama w odpowiednim momencie. Bądźmy poważni dziewczyno. Okazalaś brak szacunku do nich, a co gorsza- do siebie samej.

 

Poza tym nie jestem przekonana czy słowa „nie należysz do rodziny” nie były przytykiem w to, że chcesz do niej należeć, kiedy jest to wygodne i ładne, np. święta, ale już sprzątnięcie niekoniecznie… Oczywiście broń Boże nie uważam, że powinnaś im sprzątać, tylko czy Twój D. wtedy przypadkiem im nie powiedział, że nie należysz jeszcze do rodziny?



#338 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 10 stycznia 2014 - 21:53

@Wisienkowa no u mnie jak pisałam ta stricte kolacja trwa kilka godzin, bo na stole nie jest tylko 1 danie, a kilkanaście. Więc chcąc nie chcąc raczej cały wieczór trwa kolacja. Siedzi się przy stole, śpiewa kolędy, je, rozmawia, ogląda tv itd. Skoro rodzice Twojego faceta nie chcieli Cię widzieć (jak nam to przedstawiasz) tylko na kolacji wigilijnej, która trwa u nich ile? godzine?dwie?to D. spytał czy w takim razie możesz pojawić się później? bo jak mniemam to jednak takie pytanie nie padło. Ty po prostu sobie założyłaś coś i przyjechałaś.

 

 

Czyli na Pasterkę tez nie mogłam iść z D. bo to Wigilia i nie poszli spać jeszcze?

 

Ale przecież Pasterka nie odbywa się u D. w domu, prawda?

 

Ty po prostu nie chcesz przyjąć do wiadomości (co każdy Ci tu pisze), że też jesteś winna całej tej sytuacji, która miała miejsce u D. w domu i tyle. A Ty tupiesz nóżką i próbujesz udowodnić, że niczym nie zawiniłaś.

I jeśli uważasz, że wpychanie się do domu, w którym wiesz, że Cię nie chcą nie jest oznaką braku szacunku z Twojej strony to sorry <bezradny> dla mnie jest. I jak widzę nie tylko według mnie.


"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#339 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 11 stycznia 2014 - 11:51


I ja nie chciałabym co roku siedzieć z innym „narzeczonym” Miśki, bo akurat teraz ze sobą są.
Nie wiem do czego ten przytyk. Piszesz jakbym miała co rok innego  :roll:

 


Ja również byłam "zaręczona" wiele lat przed ślubem i o roku zadawałam sobie pytanie "w jakim charakterze mialabym się tam pojawić?" Odpowiedź nadeszła sama w odpowiednim momencie.
Ckliwe opowiastki.

 


nie były przytykiem w to, że chcesz do niej należeć, kiedy jest to wygodne i ładne, np. święta, ale już sprzątnięcie niekoniecznie
No to nietrafny przytyk, bo ja tam w większości jeździłam sprzątać, co jest błędęm, ale jednak. 

 


to D. spytał czy w takim razie możesz pojawić się później? bo jak mniemam to jednak takie pytanie nie padło. Ty po prostu sobie założyłaś coś i przyjechałaś.
Padło takie pytanie. Tylko co by to zmieniło? 

 


Ale przecież Pasterka nie odbywa się u D. w domu, prawda?
To spać po niej chyba miałam na ulicy... 

 


Ty po prostu nie chcesz przyjąć do wiadomości (co każdy Ci tu pisze), że też jesteś winna całej tej sytuacji, która miała miejsce u D. w domu i tyle. A Ty tupiesz nóżką i próbujesz udowodnić, że niczym nie zawiniłaś.
Nie każdy - nie generalizuj. Nie tupię nóżką, tylko jak jedna napisała o szacunku względem ojca i tym, że on sobie może decydować czy mam przyjechać to potem się posypało i nagle kazda tak uważa. Jestem ciekawa w ilu procentach to wasze prawdziwe zdanie. 

 

Skończmy ten temat, bo widocznie u mnie się inaczej postępuje z ludźmi, nie dyktuje się im "weź przyjedź po wigilii" "nie przyjeżdżaj, bo nie jesteś członkiem rodziny" "bombki nie dostaniesz bo nie nalezysz do rodziny" Na Wigilię przygarnia się każdego bez względu na to czy jest to żul, czy narzeczona własnego syna. Ponadto nietaktem a nie prawem, jak już wspomniałam jest wytyczanie kto może być  gościem a kto nie... Dla mnie to bezczelne. Owszem mogłam nie przyjeżdzać tam, ale to zrobiłam i czasu nie cofnę. Ale nie uważam, żebym była winna całej sytuacji, bo nie ja ją rozpoczęłam.



#340 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 11 stycznia 2014 - 14:00

@Wisienkowa

Ale czemu się obrażasz. Przecież każda z dziewczyn napisała, że zachowanie rodziców D było złe i chamskie. Jednak Ty nie widzisz nic dziwnego w tym jak Ty się zachowałaś. A to jest dziwne i trochę bezczelne. 

 

Ja nie rozumiem tej zasady że ktoś kto nie jest żoną/mężem nie ma wstępu na rodzinne święta. Ale to ja. A jeśli u niego są takie zasady to powinnaś je uszanować i tyle. Nawet jak ich nie rozumiesz. A zwłaszcza, że o tym wiedziałaś. I powiem szczerze, że mnie w ich sytuacji by poniosło, ale powiedziałabym Ci to bardzo niemiło, ale po kolacji. Jednak zarobiłabyś takiego minusa, że przechlapałabyś sobie na bardzo długo. I raczej nie byłabyś miłym gościem w zwykły dzień.

 

Co jednak nie zmienia tego, że oni są po prostu chamami i tyle.

 

 

Ponadto nietaktem a nie prawem, jak już wspomniałam jest wytyczanie kto może być  gościem a kto nie... Dla mnie to bezczelne.

No akurat ja mam prawo decydowania kto jest u mnie gościem. Mój dom, moje zasady. Nikt mi nie będzie rozkazywał i dyktował warunków u mnie w domu. Rozumiem, że Ty u siebie w domu decydować nie będziesz?

I naprawdę chciałabym wierzyć w to, że ktoś by przyjął żula do domu. Pięknie to brzmi, ale w bajki nie wierzę.


Każdy z nas urodził się ateistą





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych