Może rodzice D. to jeszcze nie moi teściowie, ale ja ich tak traktowałam... ...do tych Świąt.
Wstępnie miałam być na Wigilii u D. w domu. Pytał się D. rodziców czy może tak być i wstępnie się zgodzili. No więc pytam go o której to ma być, żebym zdążyła zjeść u siebie. On zapytał rodziców - nikt mu nic nie odpowiedział konkretnego. To mu mówię, że przyjadę po Wigilii, ale D. na to że mu zależy żebym była i tak dalej.
Dzień Wigilii... Zjadłam u siebie z domownikami... Dzwonię do D. co i jak. A tu on mi mówi, że jego ojciec nie chce mnie na kolacji wigilijnej, bo nie jestem członkiem rodziny i inni będą się źle czuli w mojej obecności... 
No więc powiedziałam, że i tak przyjadę ale po prostu nie będę z nimi jeść skoro nie chcą... Bo nie chciałam żeby wujek czekał z odwożeniem mnie tam. No więc pojechałam. Poszłam do D. pokoju i tam siedziałam. Nikt mnie nie widział wstępnie. Ale ojciec D. powiedział na dole do wszystkich, że "skoro TA OSOBA już jest to niech łaskawie przyjdzie na dół". Po pierwsze ja mam imię... a po drugie skoro miałam przeszkadzać to czemu teraz nagle mam tam przyjść... No i atmosfera była kwaśna mocno, prawie całe 2 dni spędziłam z D. w pokoju. Jemu było głupio z powodu ojca zachowania... Ale to nie koniec.
Byliśmy u babci D. i przyjechała jedna ciotka... Rozdawała bombki zdobione decoupage. No i rozdała wszystkim, tylko nie mnie, choć jej zostało kilka. Na to wujek D. do mnie " Ty nie dostaniesz bo nie należysz do rodziny"
Nosz kurde... ja rozumiem, że mają zasady ble ble... Ale skoro zostawiają nakrycie dla niespodziewanego gościa a nie chcą przyjąć narzeczonej syna to coś tu chyba jest nie halo... Moja rodzina nie jest tak tradycjonalna, ale nigdy by do takiego czegoś nie doszło. Mojej mamie D. się nie widział na początku, ale była miła, odezwała się do niego a jak coś miała do niego to kulturalnie, a nie chamsko i bezczelnie...
Ja się staram tam czasem pojechać jak rodzina D. jest w PL, żeby jakiś kontakt złapać, a tu taki numer...
Brak słów.