Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Przeprawy z teściami


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
420 odpowiedzi w tym temacie

#341 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 11 stycznia 2014 - 14:43

@Wisienkowa doczytałam całą dyskusję i dziewczyny mają rację :-> Też bym się wkurzyła, jak by najpierw rodzice połówka nie mieli nic przeciwko temu, żebym pojawiła się na wigilii, a nagle zmienili zdanie, bo im się jakieś zasady załączyły :roll: ale ja jestem z tych dumnych i na pewno bym nie pojechała :->

 

Weź sobie tą sytuację jako nauczkę na przyszłość. Bo szkoda nerwów na kłótnie i kwasy z teściami. A robienie czegoś wbrew innym może Ci się odbić później podwójnie. 


Sytuacja wyglądałaby całkiem inaczej, gdyby D. mieszkał sam, zaprosił na wigilię Ciebie i swoich rodziców i miałaby miejsce sytuacja jaką opisałaś.

no właśnie... gdyby nie byli u siebie, a takie teksty by szły to już wtedy nic by ich nie usprawiedliwiało, a szczególnie ojca...

 

Taka rada na przyszłość- lepiej zapraszaj D. do siebie, chyba, że rodzice połówka zaproszą Cię osobiście na święta (jakiekolwiek). 


Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#342 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 11 stycznia 2014 - 16:29

@Wisienkowa, nie wkurzaj się. Dziewczynom w skrócie chodzi o to, że nie tylko ojciec D. jest winny tej sytuacji - wszyscy po trochę za nią odpowiadacie.


<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#343 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 11 stycznia 2014 - 18:09

Wisienkowa ja bym tam zula nie zaprosiła. :lol:

dla mnie Wigilia ma byc piekna, rodzinna , ciepla. A ty wepchalas sie tam gdzie cie nie chca. 

nie poszanowalas ich zwyczajow ani siebie. 

kazda Ci tu mowi ze nie postapilas dobrze. Nie ze ty jestes nie dobra, tylko to okreslone twoje zachowanie bylo niefajne

I nie rozumiem tego " ze w wiekszosci jezdzilam tam sprzatac " 

w sensie wymylas talerzyk po sobie  jak zjadlas ?


Użytkownik Sajuri edytował ten post 11 stycznia 2014 - 18:11

Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#344 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 11 stycznia 2014 - 19:36


I nie rozumiem tego " ze w wiekszosci jezdzilam tam sprzatac " 
w sensie wymylas talerzyk po sobie  jak zjadlas ?
Nie, nie o talerzyk chodzi tutaj. Sprzątałam ich dom, żeby ich syn nie mieszkał jak w chlewie. Mało kiedy przyjeżdżałam do D. rekreacyjnie, zawsze coś zrobiłam. Ale oni tego chyba nie widzieli i teraz grymaszą, że powinnam sprzątać żeby zasłużyć na ich sympatię. Skoro ani oni ani D. nie doceniają tego to po co to robić dalej. Owszem, mam nauczkę na przyszłość. Po co się poświęcać, skoro i tak się później jest traktowanym w taki sposób.

#345 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 11 stycznia 2014 - 19:50


. Sprzątałam ich dom, żeby ich syn nie mieszkał jak w chlewie
dla mnie glupota. ja rozumiem wymyc talerzyk po sobie...pomoc w myciu po posilku...ale sprzatac? ich mieszkanie? jego pokoj? niech sam sprzata. Bardzo chcesz mam wrazenie sie im przypodobac i nalezec do ich rodziny
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#346 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 12 stycznia 2014 - 12:20


Bardzo chcesz mam wrazenie sie im przypodobac i nalezec do ich rodziny
Sprzątałam bardziej z powodu który wczesniej napisałam. A co do przypodobania, to owszem chciałam żeby mnie lubili, starałam się robić dobre wrażenie. Chciałam żeby mnie poznali, wychodziłam z inicjatywą. Ale nie to nie. 

 

I Marzycielka wczesniej napisała, że wspólne mieszkanie razem to coś więcej niż nasze "pseudozaręczyny"... Dla nich nie... Dla kogoś takiego tylko ślub się liczy i jest on koniecznością. A wspólne mieszkanie jest najgorszym złem. Nawet jeśli, to nie zaręczyłam się dla nikogo innego niż siebie i D. Dlatego zdanie teściów i osób które mnie nie znają mam gdzieś. 



#347 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 12 stycznia 2014 - 12:39

@Wisienkowa dziecko drogie, gdybyś czytała ze zrozumieniem, doszłabyś do tego, ze i ja byłam "psudozaręczona" przez dobrych kilka lat. I to nie były żadne przytyki, tylko mój punkt widzenia, a gdyby Ci na zdaniu innych nie zależalo, to nie brałabyś tych uwag, osób które się tu z Tobą nie zgadzaja tak do siebie i nie udowadaniała na siłę swoich racji. Podejrzewam również, że za kilka lat i Tobie zdarzy się opowiadać- Twoim zdaniem- ckliwe opowiastki "nastkom", którym wydaje się, że pozjadały wszystki rozumy :lol:

 

Poza tym przypominam, ze piszesz na publicznym forum, i musisz liczyć się z tym, że spotkasz się z różnymi opiniami.



#348 Histeria:)

Histeria:)
  • Użytkownik
  • 826 postów
  • LokalizacjaDolny Śląsk
  • Wzrost:w sam raz:P
  • Włosy:brąz
  • Stan:Jeszcze panna...
  • Partner:K.
  • Nastrój:Brak
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 12 stycznia 2014 - 14:11

A może po prostu nauczyłaś rodziców D., właśnie, że sprzątasz itp. a kiedy przestałaś to robić  oni to zaczęli odbierać jako twoje lenistwo i coś dziwnego. U was jest trudna sytuacja, bo jego rodziców nie ma na codzień  w domu, więc nie widzą co robisz. Oceniają cie po tym co zobaczą jak już są w domu. 

ja jestem z K. od 8 lat i sprzątać zaczęłam u niego w domu hmmmm.... jakieś 2 lata temu może (jego piętro), natomiast nie sprzątałam części wspólnych domu ale od jakiegoś roku jestem u niego praktycznie co drugi dzień, często śpię, jestem więc domownikiem i robię to, czego kiedyś nie (choć mnie nikt nie zmusza do tego).Wyjmuję naczynia ze zmywarki, nastawiam ją, jak trzeba ogarnąć w kuchni to też to robię. Od czasu do czasu odkurzę salon i przedpokój (ale nigdy nie robię tego jak teściowie są tam, bo nie chcę żeby myśleli,że sprzątam na pokaz), jak mi się przypomni to podlewam kwiatki. Jak się nudzę to idę na dwór  pozamiatać kostkę.Nie mam poczucia ,że jestem czyjąś sprzątaczka, chociaż pewnie  jeszcze 4 lata temu bym miała. Broń Boże nie piszę tego,żeby cie przekonać że skoro oni tego od ciebie oczekują to masz u nich latać z mopem. Po prostu myślę,że  to jest trochę tak jak pisała Marzycielka  odnośnie Wigilii z teściami- przychodzi taki etap,że pewne rzeczy przestają być tylko czarno-białe i to, co wcześniej ci przeszkadzało już przestaje. Po drugie, kiedy zaczniecie się traktować jak rodzinę (oni Ciebie a ty ich, a to przychodzi z czasem), to pewne rzeczy staną się naturalne.

 

A tak na marginesie, to ja tez kiedyś miałam takie radykalne podejście do tematu : nie jestem z jego rodzicami tylko z nim, wszyscy muszą się liczyć z moim zdaniem, jestem gościem w ich domu, nie będę się wychylać, pokazywać że dużo umiem, bo jeszcze będą to wykorzystywać, wszyscy powinni być dla mnie mili, bo przecież jestem dziewczyną K., powinni się mną interesować itp. ale kiedy to było :P Teraz się z tego mogę śmiać.



#349 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 12 stycznia 2014 - 15:34


tak na marginesie, to ja tez kiedyś miałam takie radykalne podejście do tematu : nie jestem z jego rodzicami tylko z nim, wszyscy muszą się liczyć z moim zdaniem, jestem gościem w ich domu, nie będę się wychylać, pokazywać że dużo umiem, bo jeszcze będą to wykorzystywać, wszyscy powinni być dla mnie mili, bo przecież jestem dziewczyną K., powinni się mną interesować itp. ale kiedy to było

nic tylko sie podpisac :-) a pozniej wszystko albo prawie sie zmienia. A jak przyjdzie dziecko to jeszcze bardziej.

Troche inaczej bedziesz patrzysz na to majac  25 lat, 30  i  np. bedac mama a inaczej teraz majac 20 

Moze przestac byc nadgorliwa . Ja bym wogole tam przestala przychodzic. Pokazywac sie, narzucac

Zaczij szanowac siebie, i innych zasady moze bedzie łatwiej


Użytkownik Sajuri edytował ten post 12 stycznia 2014 - 15:35

Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#350 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 13 stycznia 2014 - 09:57


Ja bym wogole tam przestala przychodzic. Pokazywac sie, narzucac

i może to jest dobry sposób, bo jeśli nie będziesz ich drażnić swoją obecnością (co oczywiście samo w sobie jest idiotyczne, ale skoro ci ludzie tacy są?) to po jakimś czasie kiedy zobaczą że twojemu D naprawdę na tobie zależy sami cię zaproszą? <hmm> choć trudno tu przewidywać nie znająć ludzi..

najgorsze co możesz robić to stawiać okoniem i robić im na przekór, tym napewno ich do siebie nie przekonasz



#351 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 13 stycznia 2014 - 17:25

@mloda @Sajuri zamierzam tak zrobić. Nic na siłę. Chciałam dobrze, nie wyszło. Trzeba zmienić metodę. 



#352 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 18 stycznia 2014 - 23:49

Byłam, przeżyłam, moje dziecko też. Nie wiem czy to dobry znak, ale jutro znowu jedziemy do nich na obiad. W sumie się nie dziwię, bo mama G. pracuje zagranicą i w przyszłą niedzielę wyjeżdża, więc długo nie będzie okazji, żeby pogadać. Zuzu chyba polubili, jeszcze trochę i wyszłaby od nich cała wypchana w słodycze :lol:
Ja tam nie wiem, nie mam wyczucia do ludzi, nie wiem czy mnie lubią, może tak, może nie. Pewnie innej synowej się spodziewali, nie dzieciatej, nie wytatuowanej... Głęboko się nad tym zastanawiać nie będę, w tym temacie wiele już zmienić nie mogę, albo wóz albo przewóz. Póki co osobiście nie odczułam jakiejś niechęci, żadnych dziwnych aluzji, G. o nic nie wypytuję, bo szczerze mówiąc wolę nie wiedzieć i jeździć tam z przyjemnością a nie "za karę".
Mam nadzieję, że nasze stosunki będą OK, nie chcę z nimi żyć jak z wrogami, przyjaźnić się nie muszę, wystarczy mi, że będzie "poprawnie", że tak powiem ;-)
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#353 Kahela

Kahela
  • Użytkownik
  • 5 351 postów

Napisano 19 stycznia 2014 - 00:00

@Madź fajne masz podejście do sprawy i cieszę się, że mimo obaw poszło dobrze - oby tak dalej :)


Do dupy było w Peru...więc wróciłam... :-D

#354 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 19 stycznia 2014 - 12:37

@Madź

Fajnie, że przeżyłaś :) I fajnie, że nie chcesz na siłę nic robić by się podlizać. I mam nadzieję że polubili Cię i małą i nawet jeśli nie takiej synowej oczekiwali to nie będą chcieli innej :) Trzymam kciuki by było coraz lepiej.


Każdy z nas urodził się ateistą


#355 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 19 stycznia 2014 - 19:06


nie wytatuowanej
co ma piernik do wiatraka. Liczy sie czlowiek a moze oni sa z gatunku tych co nie oceniaja po wygladzie ?

zycie pokaze.Ale mam nadzieje ze bedzie dobrze


Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#356 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 20 stycznia 2014 - 07:32

No właśnie, odnośnie tatuaży, to teraz wielu rodziców ma jednak inne podejście, nie zwraca na to uwagi, może ( oby) i oni do takich się zaliczają. A co do Zuzu, to też powinni zrozumieć, że ludziom różnie się układa, i nie zawsze może być idealnie, że samotne matki to dziś niestety częste zjawisko. No, ale nie filizofuję, ważne, że póki co nie masz negatywnych odczuć :P Nie ma co rozkminiać i się w razie czego przejmować, bądź co bądź żyjesz z Połówkiem. Ja mam tak, że u mnie w stosunku do teściowej jest dość "sucha" atmosfera, aczkolwiek jak będę ją widywać raz na jakiś czas, to się przeżyje :P


Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#357 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 23 stycznia 2014 - 19:16

@Madź jeśli nie poczułaś niechęci, to na pewno im się spodobałaś ;) A w Zuzce to pewnie od pierwszego wejrzenia się zakochali, bo nie da się inaczej. Jeśli są mądrzy, to widzą, że ich syn jest z Tobą szczęśliwy i tylko to się liczy.

 

CO do tatuaży wiem, że rodzice M. mają negatywne zdanie, le mimo to nadal mam zamiar zrobić.


201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#358 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 04 kwietnia 2014 - 15:08

Kiedys myslalam ze tescie to tescie. I ze jak wychodze za maz to za mojego faceta tylko.  

Po tylu latach malzenstwa stwierdzam ze to nie prawda. Ze za maz' biore' tez jego rodzicow

gdybym po raz drugi  chciala zostac  zona kogos to tylko chyba gdyby relacje moje z tesciami byly super i gdyby jego rodzice lubieli sie z moimi 

nie wiem ale strasznie to dla mnie wazne...

ewentualnie gdyby przyszli tescie mieszkali daleko daleko daleko....


Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#359 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 14 kwietnia 2014 - 16:33

Zamierzam w Święta wykonać telefon do rodziców D. z życzeniami. Może choć trochę uda się ocieplić atmosferę, poza tym chyba wypada.  :->



#360 smoczkowa

smoczkowa
  • Użytkownik
  • 645 postów
  • LokalizacjaMiasto :D
  • Wzrost:156
  • Włosy:ciemne
  • Stan:wydana za mąż :)
  • Partner:M...
  • Nastrój:Neutralna
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 16 kwietnia 2014 - 20:20

@Wisienkowa  Ale tylko telefon czy tez odwiedzasz ich znów? 

Co zrobisz jak Cię zaproszą?


Love Love Love





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych