Co do mojego tescia ... ogolnie sytuacja wyglada tak ze widujemy sie tylko na działce . ( działka jest ich). Cos tam mowili ze daliby nam ja - ale widze ze pod jednym warunkiem, bedzie to działka rolna

i choc nie mam nic przeciwko temu by miec na działce lubczyk, koperek, pietruszke, owoce, to nie mam ochoty ani ja ani maz - na uprawe ziemniakow , burakow itd. Oboje z M. nie chcemy takiej działki lecz rekreacyjna. No ale widze ze tesc iu tu chce- chciałby decydowac. Niby nasze ale ja rzadze
No i tak sie zastawiam czy zwyczajnie nie przestac chodzic na ta działke. No chyba ze bede wiedziec ze ich tam nie ma. Bo tylko same nieprzeyjemnosc. Widze ze tesc mnie nie szanuje. Nikogo nie szanuje. Moje słowa "prosze tak do mnie nie mowic" zamiast zadziałac - rozjuszyły go.
Z nim jest spokoj jak sie go SŁUCHA. A jak chcesz miec swoje zdanie - to opier.
Jedzie po wszystkich - zonie, moim M. jego bracie.
Wiem ze teraz okaze sie zimna jedza...ale jak go kiedys zabraknie, płakac nie bede
Bo chyba wowczad dopiero odpoczne od jego docinek i uwag.
O ile potrafie byc pyskata jak trzeba i nie daje sobie - o tyle przy tesciu mam blokade jakas. A czasem bym mu powiedziała ^&%**$ no ale..przeciez nie wypada.
Zawsze miła, zawsze zapytam jak sie czuje, pomocna. I co ?
Wszystko co robie - robie źle. zrobiłam 50 słoikow dzemu z pozeczek ? a gdzie tam, MASZ zrobic wiecej. Nie moge sama decydowac co i jak - tylko ON mowi. Ty robisz.
Nawet nie powie " aga mogłabys zrobic to czy tamto " tylko " choc no tu , i wez to " Moze przesadzam ale nie lubie trybu rozkazujacego . Szczegolnie u niego.
Zreszta M. ma to samo. KOmpletnie nie szanuje swojego syna. Tylko M. sie z tym oswoił. Ma tak od dziecka
Powiem wam ze gdyby nie to ze kocham M. to bym dawno zwiała od takiej rodziny. czy tylko ja mam takie głupie mysli ? czasem mnie kusi aby to wszystko rzucić..
Nastepnym razem jak beda chcieli aby przyjsc na działke to pojdzie sam M.
bo ja mam juz dosc.
Musiałam sie wypisac.