FACET - czyli najzabawniejsze stworzenie swiata
#61
Napisano 20 września 2010 - 20:18
#62
Napisano 22 września 2010 - 14:06
Bo jest podłączony do INTELIGENCJI
No to otoz to, a jak zawsze mowie ze baby maja mozg miedzy nogami to sie buntujecie.
dobre
pare fotek obrzydliwych
temat fajny
#63
Napisano 22 września 2010 - 15:05
Obrzydliwe
Tacy napakowani też mi się nie widzą - same sterydy - fuuu
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#64
Napisano 04 października 2010 - 12:40
#65
Napisano 04 października 2010 - 12:48
mała_mi, zamieniłam link na artykuł
źródło:interiaMyślisz, że jesteś nie do zdobycia... Założymy się?
Wystarczyło, że Antonio Banderas spojrzał namiętnie na kobietę i od razu była jego. Sean Connery jednym słowem był w stanie zdobyć serce kobiety. Ostatnio odkryłem, że faceci mają w sobie coś takiego, co działa na kobiety jak pułapka na myszy. Szkoda, że w moje pułapki niewiele myszy daje się łapać.
Ze swoją ostatnią dziewczyną rozstałem się jakieś 2 lata temu. Od tamtej pory przechodzę sam siebie, żeby wreszcie odnaleźć miłość swojego życia. Próbowałem naprawdę wszystkiego. Najpierw szukałem szczęścia na imprezach u moich znajomych. Potem zdecydowanie zmieniłem strategię. Zacząłem szukać miłości w klubach, gdzie o poznanie fajnego obiektu westchnień i wzruszeń łatwiej. Niestety i tutaj poległem, jeszcze bardziej pogrążając się w beznadziei istnienia. Od pół roku walczę w Internecie. Tylko, że tutaj rzeczywistość wirtualna często mija się z realną. Może to znak, że skończę, jako singiel, albo pójdę do seminarium, ewentualnie przywdzieję zakonny habit.
Odkryłem jednak, że problem leży nie w tym jak się podrywa i szuka tej jednej jedynej, ale w tym, jakich narzędzi się do tego używa. Bo tak jak w każdym sporcie, tak i tu liczy się oryginalność i pomysł. Spróbowałem, zatem spojrzeć z boku na moich kumpli - wytrawnych "zdobywców" i uczyć się od nich. Poszedłem za ciosem i chyba już odkryłem tajemnicę skutecznego podrywania.
Owijka na ostre koło...
Mój kolega Kazik jest zagorzałym pasjonatem jazdy na rowerach. Używa jednak tylko jednego rodzaju rowerów tzw. ostrego koła. Od kilku lat chucha i dmucha na swój rower, bo poza tym, że jeździ rekreacyjnie, to jeszcze bicykl stanowi jego źródło utrzymania. Ale jednak chyba nie to budzi moją zazdrość. Nie to, że może w pracy jeździć na rowerze i wyrabiać kondycję fizyczną. Najbardziej zazdroszczę mu mimo wszystko magicznie przyciągającej siły "ostrego koła". Standardowo wygląda to tak. Kolega jedzie szybko ulicą i widzi blond piękność siedzącą w swoim srebrnym audi na skrzyżowaniu.
- Nie zastanawiam się długo. Podjeżdżam do okna, pukam w szybę dyskretnie, a przy tym znacząco. Spoglądam nieznajomej prosto w oczy i mówię: "Byłem pewien, że w tak niezwykłym samochodzie może jechać jedynie jeszcze bardziej niezwykła kobieta". Broda, krótkie włosy, czapeczka z wywiniętym daszkiem, kraciaste spodnie i kolorowa kurtka - to wszystko magicznie działa na nieznajomą, która nie potrafi mi odmówić.
Jak patrzę na tempo zmiany partnerek Kazika, to czuję, że traktuje je jak dętki w swoim rowerze. Najpierw jeździ mu się dobrze, a potem przypadkiem opona się przebija i wyrzuca się ją do kosza. Tak jak w rowerze, robi to raz na miesiąc. Bo dłużej, jak mówi, nie ma sensu. Próbowałem - kondycja nie ta, a i na rowerze wyglądam jak wół przy karecie.
Stukam sobie w klawisze, wiersze czasem pisze...
Daniel. Facet jak facet, chudzinka, chorowity. Od dzieciństwa boryka się z astmą. Na pierwszy rzut oka skazany na samotność. W rzeczywistości mistrz podrywu. Pierwsze, co przyciąga to trupia bladość. Trochę jak Chopin po koncercie. Na te Chopinowe rysy twarzy i Fryderykową cerę zdobył już niejedno kobiece serce. Poza tym działa jeszcze w inny sposób:
- Jesteśmy na spacerze w parku. Siadamy na ławce, o czymś gadamy. Tymczasem wyciągam tabletkę Monkasty z gracją wkładam do ust i delikatnie odchylając głowę, popijam łykiem wody. Nie było jeszcze dziewczyny, która nie zapytałaby się, na co jestem chory. Zawsze odpowiadam pół żartem wtedy, że "na astmę, bo wszyscy wielcy pianiści to astmatycy, a najwięksi malarze chorowali na anemię". Biorę leki, to objawów żadnych nie mam, ale nawijka jest.
Trzecim, co przyciąga jest sztuka. To, że gra na fortepianie i pisze wiersze czyni z niego lidera w podrywach wśród moich kumpli. W ten sposób Daniel może poszczycić się skutecznością na poziomie 8/10. Stosowałem metody kolegi, pisałem wiersze i wychodziły częstochowskie rymowanki, o graniu na fortepianie nie wspomnę...
Kasie, Julie, oraz Anie, mogą mówić mi Kochanie
Jest jeszcze jeden człowiek, któremu zazdroszczę powodzenia. To Irek. Taki troszkę w stylu Jamesa Bonda, albo raczej latynoskiego podrywacza rodem z serialu "Zbuntowany anioł". Ma wszystko, co jest niezbędne do podrywania dziewczyn. Wzrost - 190, ciemne włosy, szerokie ramiona i... swoje sposoby.
- Stoję na przystanku, a dokładnie, obok, bo przecież pod wiatą palić nie wolno. Kątem oka obserwuję jakieś szczególnej urody dziewczę. Gdy tylko sięga po papierosa podchodzę, z ukosa spoglądam jej w twarz. Podsuwam zapalniczkę Zippo z wygrawerowanym napisem "A bad woman is the sort of woman a man never gets tired of" i pytam: "Może ognia?". To jest wstęp, ale na tyle efektowny, że potem to raczej wszystko toczy się jak w brazylijskiej telenoweli…
No tak, metoda skuteczna. W końcu każdy smakujący się w papierosach wie, że zapalniczka to takie cacko, bez którego nie można się obejść. Jeżeli jeszcze jest dobrej, jakości to świadczy o właścicielu. Szkoda tylko, że nie palę, papierosów się brzydzę, a i nie mam zapału do wiązania się z jakąś wielbicielką papierosów. Zapalniczka jest w gruncie rzeczy tak samo ważnym gadżetem jak dobre buty, wysokiej klasy zegarek, czy najnowszy na rynku telefon. Wszystkie one, chociaż w rozmiarach niewielkie są w stanie odegrać naprawdę wielką rolę.
W poszukiwaniu swojego gadżetu...
Nie wiem. Rower jest nie dla mnie, bo kondycja nie ta. Tabletek nie biorę, a fortepian i poezja to mnie przerasta. Zapalniczki nie używam i raczej nie zacznę. Co tu począć, może zacznę grać na fujarce, założę dzwony i stanę się hipisem. Może znajdę jakąś "Jenis Joplin swoich marzeń", bo nie mogę dłużeć tkwić w seksualno - uczuciowym celibacie.
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Wyjazdy na wakacje bez faceta? |
|
|
|
Kolekcje bisnesowe, czyli eleganckie ciuszki |
|
|
|
mój facet szuka przygód... |
|
|
|
Wasz facet a alkohol |
|
|
|
Gdy facet posuwa się za daleko.... |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych















