Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Poród


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
648 odpowiedzi w tym temacie

#181 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 18 maja 2009 - 10:45

ja sie kiedyś nie bałam ale teraz coraz bardziej mysle że gdybym kiedyś zaszła w ciaze to bedepanikowac przed porodem .

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#182 Sabrosa

Sabrosa
  • Użytkownik
  • 344 postów

Napisano 15 czerwca 2009 - 12:26

Każdy poród u każdej kobiety jest inny. Ja męczyłam się w bólach od środy do soboty, na końcu gdy przyszły bóle parte nie dość, że nie miałam już siły to jeszcze mały był owinięty 2 krotnie pępowiną w okół szyi i nie mógł wyjść więc zrobili mi cc (niedotlenienie dziecka):evil: Położna stwierdziła, że skoro jestem pierwiastką to muszę się dowiedzieć jak boli poród :evil: myślałam, że ją rozniosę na kawałki. Ogólnie najgorsze przeżycie jakiego doświadczyłam to poród :-? Ból, samotność, bezradność i upokorzenie.
Najgorszemu wrogowi bym tego nie życzyła.
Koleżanka za to rodziła dosłownie 20 min. Od pierwszego skurczu do "wypchnięcia" maleństwa.

Na początku właściwie każda kobieta się boi. Później im bliżej terminu tym większe zniecierpliwienie. Nie ważny ból, mysli się tylko o tym by mieć swoje małe w ramionach ;-)

#183 seli19

seli19
  • Użytkownik
  • 536 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 12:23

Mój poród krok po kroku :)
o godz. 11.00 (tak jak kazał mój lekarz) pojechaliśmy z Miśkiem do szpitala, przyjąć się na oddział- najpierw formalności na izbie przyjęć, potem kazali się przebrać i iść na góre- na porodówkę, tam żeby wejść trzeba zadzwonić dzwonkiem więc zadzwoniliśmy i czekaliśmy- wyszła położna kazała mi wejść a Mateuszowi zostać, pytałam jej co mam wziąść ze sobą powiedziała że nic nie będzi pani wiele potrzebne i myślałam że Mateusz wkrótce do mnie przyjdzie więc zostawiłam telefon i torebke zabrałam tylko badania i dowód os. weszłam za położną do jakiegoś pomieszczenia, kazała mi usiąść na łóżku i była seria pytań, z którego nie pamiętam ani jednego bo trzęsło mnie jak galarete. za ścianą- przeraźliwy krzyk dziewczyny która płakała z bólu i błagała o cesarkę- jedna położna poszła do niej i coś zacżęła gadać- "niech pani tak nie krzyczy jeszcze długa droga do porodu zmęczy się pani i nic z tego dobrego nie wyjdzie" itp. ja cała mokra ze strachu, druga położna dzwoniła do mojego lekarza co ze mną ma robić... po rozmowie zabrała mnie na lewatywę- trwało to jakiś czas wszystko bo potem kazały chodzić po korytarzu żeby dobrze wsystko "wyszło". minęło jakieś pół godz. potem podpięły mi na dłoni venflon- bolało jak cholera ale w zgięciu łokcia stwierdziły że się nie da bo nie mam żył :P pani położna zaprowadziła mnie do "pokoju przedporodowego" gdzie kazała się położyć i podpięła mi KTG i kroplówkę z oksytocyną, leżałam tak jakieś 1,5 h ciągle słysząc krzyki tamtej dziewczyny, obok mnie pod kroplówką też leżała inna dziewczyna i powiedziała mi że tamta już od wczoraj tak krzyczy i rodzi dwudziestą godzinę... pot mnie oblał...skończyła się kroplówką i poszłam sikać i do Mateusza który czekał pod drzwiami na porodówkę, , jak go zobaczyłam to rozryczałam się jak dziecko i powiedziałam ze ja tam nie wracam, że idę do domu i nie będę tak wrzeszczeć jak tamta i dopiero jak mnie uspokoił to stwierdziłam że chcę to mieć za sobą, kazałam mu jechać do domu i wzięłam od niego wszystkie moje rzeczy. po powrocie dostałam kolejną kroplówkę i nic żadnych skurczy ani oznak porodu, bylo gdzieś koło 15.00, tamta dziewczyna dalej wrzeszczała w niebogłosy a my z sąsiadką z łóżka obok leżałyśmy przestraszone że nas też to czeka:( koło 16.00 tamta urodziła, więc dziewczynę która leżała ze mną zabrali na jej miejsce, lekarz przebił jej pęcherz płodowy i dostała okropnych skurczy i bóli krzyżowych i krzyczała teraz ona- ja miałam dość byłam blada, głodna, słaba i wystraszona jak ne wiem co, w międzyczasie był u mnie mój lekarz i powiedział że jak nic nie ruszy to robimy cesarkę pod wieczór, i od tej pory modliłam się żeby "nic nie ruszyło", przed 19.00 MAteusz przyjechał spowrotem do szpitala i prosiłam położną czy może do mnie przyjść ale powiedziała że zobaczy i tylę ją widziałam... koło 19.50 zaczęli mnie przygotowywać do cesarki- położna założyła mi cewnik do pęcherza (niezbyt przyjemne) ale było mi wsjo radno już, i mieli mnie zabrać na salę kiedy lekarz zdecydował że ta dziewczyna co leżała ze mną idzie pierwsza na cesarke żeby się już nie męczyła, a ja leżałam tak dalej i czekałam... okazało się ze na zmianie na ginekologi jest położna-sąsiadka Mateusza i załatwiła z koleżankami z porodówki żeby go do mnie wpuścili, przyszedł w końcu wystraszony tak jak ja- ale wycałował mnie po rękach i wszędzie gdzie dał radę podtrzymał na duchu i koło 21 zabrali mnie na salę a jemu kazali poczekać na korytarzu, ta znajoma położna obiecała mu że jak mała się urodzi to mu odrazu ją pokażą, kolejny etap to znieczulenie- bałam się tego wkłucia w kręgosłup. ale bolało mniej jak wkłucie venflonu :) potem szybkie tracenie czucia od pasa w dół i w sumie to nie wiele pamiętam z reszty, zaraz po przyjsciu lekarzy i po tym jak zaczęli przy mnie "majstrować" pokazali mi już Amelkę całą w mazi i we krwi, była 21.35 jak się urodziła, zabrali ją żeby zważyć i umyć i za chwilę przynieśli mi ją dałam jej buziaka a ona tak słodko wyglądała że miałam łzy w oczach i znów ją zabrali, nie obchodziło mnie już nic bo myślałam tylko o niej, jakaś pani doktor mierzyła mi ciśnienie cały czas i miałam 120 a nagle jak zobaczyłam (zabrali już zasłonę) uniesione lekko do góry moje nogi to spadło mi w dół i zrobiło mi się słabo bo ja czułam przecież że moje nogi leżą prosto na łóżku:):) zabieg zakończył się o 21.55 a więc wszystko działo się bardzo szybko, przenieśli mnie na łóżko i zawozili na oddział położniczy, jadąc zobaczyłam mojego męża ze łzami w oczach i zapytałam go tylko "widziałes ją"? a on powiedział tylko "tak- jest śliczna, kocham Cię" a ja prawie w ryk :):) patrze dalej a tu moja siostra i szwagier i tesciowa i powiedziałam "wiecej was matka nie miała?" wszyscy w śmiech a ja już byłam na sali i lezałam plackiem do następnego dnia:D Mateusz posiedział ze mna do 22.30 a potem do późna w nocy pisalismy sms-y :D bolało trochę jak puściło znieczulenie ale cieszę się jednak, że nie wiem jak boli poród naturalny :) po cesarce nie jest tak źle, nie zdecyduje sie nigdy na pewno na poród naturalny :lol: to tyle. Cenionka będziesz miała co czytać :mrgreen:
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

#184 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 12:34

seli19, przyznam,że jak czytam relację ze szpitala to dopiero po Twojej historii lekko mi się oczy zaszkliły ze wzruszenia :oops: szczególnie po dialogu Twoim i męża:

jadąc zobaczyłam mojego męża ze łzami w oczach i zapytałam go tylko "widziałes ją"? a on powiedział tylko "tak- jest śliczna, kocham Cię" a ja prawie w ryk :) :)


okazało się ze na zmianie na ginekoogi jest położna-sąsiadka Mateusza i załatwiła z koleżankami z porodówki żeby go do mnie wpuścili

Szkoda,że dopiero mając znajomości mogłaś mieć męża przy sobie...
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#185 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 13:22

Seli, cieszę się, że jednak wszystko przebiegało dobrze i że nie musiałaś się męczyć jak dwie Twoje poprzedniczki.

seli19, przyznam,że jak czytam relację ze szpitala to dopiero po Twojej historii lekko mi się oczy zaszkliły ze wzruszenia :oops: szczególnie po dialogu Twoim i męża:
seli19 napisał/a:
jadąc zobaczyłam mojego męża ze łzami w oczach i zapytałam go tylko "widziałes ją"? a on powiedział tylko "tak- jest śliczna, kocham Cię" a ja prawie w ryk :) :)


Tilia, ja miałam tak samo.
Seli męża pogratulować.
I ciesz się teraz tym Waszym Małym Skarbem :*

Co do porodu, to ja zawsze chciałam mieć dzieci, ale ostatnio dopiero pomyślałam, ze poród jest przecież bardzo bolesny itd., co nie znaczy, że teraz nie chcę mieć dzieci.
Po prostu bardzo się tego boję, ale

bedepanikowac przed porodem .


A jeszcze mam sporo czasu :)

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#186 seli19

seli19
  • Użytkownik
  • 536 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 13:27

Oj ja też bałam się a najbardziej jak już tam byłam- oschła atmosfera i te krzyki naprawdę miałam ochotę uciekać :( ale nie było tak źle w ogólnym moim rozrachunku stwierdzam że cesarka to święta rzecz oczywiście jeśli wcześniej nie przeżyło się ciągnącej się akcji porodowej :P

#187 kjujiczek

kjujiczek
  • Użytkownik
  • 1 845 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 14:07

seli19, wyobrażam sobie co czułaś słysząc krzyki tamtej dziewczyny, musiałaś być nieźle przerażona... ale najważniejsze, że już po wszystkim i możesz się cieszyć swoją kruszynką :-) no i męża też gratuluję, musi być z niego fajny facet ;-)
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#188 Katarzynka89

Katarzynka89
  • Użytkownik
  • 2 672 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 14:34

seli19, tak jak dziewczyną mnie też zakręciła się łezka w oczach czytając Twoją relacje. Strasznie to wszystko wygląda, dzieci są cudowne ale poród nie.
A to nie można tak zrobić by partner był przy Tobie podczas porodu? Ja to bym wolała by był i mnie wspierał, ale na szczęście dla mnie jeszcze do porodu daleko :-)

the sun is always rising in the sky somewhere...



Dołączona grafika

#189 anka1705

anka1705
  • Użytkownik
  • 2 490 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 14:46

seli19, :* i mi się łezka zakręciła pod koniec opowiadania :)

Między nami nic nie było
Parę nocy, trochę wina,
To za mało by Cię mieć.
Może tylko się łudziłam,
Może lekko pogubiłam,
Nie bój się nie zrobię scen..

Kiedyś się uda
Jeszcze przyjdzie na nas czas


#190 Wenessa

Wenessa
  • Użytkownik
  • 322 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 15:55

seli19,strasznie to wszystko wzruszjące,jak widać nie było łatwo,ale dobrze ,ze wszystko skonczyło sie pomyślnie,ze twój wytrzymał -dzielny z niego chłop ,takie krzyki i ten utrudniny dostęp do ciebie,fajnie ,że znalazł sie ktos znajomy i mógł byc przy tobie i było ci lzej bidulko.Muszę pogratulowac wspaniałego męża i cudownej córeczki ;-)
Pamiętaj aby kazdy dzień był najpiękniejszym dniem Twojego zycia.......

#191 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 16:21

Seli pochłonęłam jednym tchem :mrgreen: I powiem Ci, że masz świetnego męża :mrgreen: Jeżeli kiedykolwiek miałabym się "mężyć" i "dziecić" mam nadzieję, że mój facet będzie miał takie samo podejście do ciąży, porodu i reszty "dzieciatych" rzeczy.

Rodziłaś u siebie w mieście? W szpitalu czy jakiejś klinice? Bo zachowanie położnej mi się nie podoba, tym bardziej atmosfera, która wypływa z Twojego posta ... Jak można rodzące tak traktować? :/ Ale najważniejsze, że już po, i teraz możecie się oboje z mężem córą cieszyć :mrgreen:

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#192 WweronikaA

WweronikaA
  • Użytkownik
  • 8 332 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 17:06

Fajnie że jesteś zadowolona z porodu, że nie cierpiałaś za dużo.
Gratuluje córy :mrgreen:

#193 Torii1988

Torii1988
  • Zbanowani
  • 8 196 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 17:09

Rodziłaś u siebie w mieście? W szpitalu czy jakiejś klinice? Bo zachowanie położnej mi się nie podoba, tym bardziej atmosfera, która wypływa z Twojego posta ... Jak można rodzące tak traktować? :/


to samo pomyślałam...
czytałam to z przerażeniem :shock:

ale dobrze ze już po ;) i ze córeczka zdrowa :mrgreen:

#194 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 17:14

super sie czyta taka relacje , az sie czlowke wzrusza , fajnie ze wsyztko sie udało bez komplikacji i mozesz juz kruszynke swoja trzymac na raczkach ;-)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#195 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 18:19

seli19, niezapomniane chwile :-) dałaś radę :mrgreen:

zabrała mnie na lewatywę

to robią lewatywę :shock: moja mama jak rodziła mnie i brata to też jej robili, a jak rodziła tego młodszego to już nie miała lewatywy <hmm></span>
Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#196 Olciiia

Olciiia
  • Użytkownik
  • 10 000 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 18:34

seli19, bylas bardzo dzielna !!!
Gratuluje coreczki


ale powiem szczerze ze pierwszy raz spotkalam z taka sytuacja zeby mezowi zabroniono byc przy zonie podczas porodu lub podczas oczekiwania na porod :shock:


najwazniejsze ze nie bylo tak zle jak to sobie wyobrazalas :D
i ze malutka macie juz przy sobie :D

opowiesc faktycznie wzruszajaca... ;-)

#197 kjujiczek

kjujiczek
  • Użytkownik
  • 1 845 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 20:14

ale powiem szczerze ze pierwszy raz spotkalam z taka sytuacja zeby mezowi zabroniono byc przy zonie podczas porodu lub podczas oczekiwania na porod :shock:

Może trzeba jakoś wcześniej to zgłosić, żeby przygotowali salę do porodu rodzinnego? Ta druga dziewczyna pewnie czułaby się niekomfortowo przy jakimś obcym facecie... tak sobie myślę, że to może dlatego. Ale nie znam się w sumie, może się mylę ;-)
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#198 nikus

nikus
  • Użytkownik
  • 3 355 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 21:04

seli piekny opis i ja tez sie wzruszylam :cry: Ciesze sie i ja, ze jestescie juz w 3kem :mrgreen:

Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,

zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,

nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -

byłam gotowa za Ciebie umrzeć... 


#199 karatetyka

karatetyka
  • Użytkownik
  • 5 629 postów

Napisano 23 sierpnia 2010 - 23:35

seli, po Twoim opisie ewentualnego przyszłego naturalnego porodu boję się jeszcze bardziej, niż do tej pory :-P
Byłaś bardzo dzielna i jeszcze raz bardzo gratuluję Ci ślicznej córeczki. No i świetnego męża oczywiście. Nie wiem, jak to jest, że my wszystkie tutaj takie wrażliwe, ale pod koniec i mnie oczy trochę się zeszkliły

#200 LadyNefretete

LadyNefretete
  • Użytkownik
  • 6 718 postów

Napisano 24 sierpnia 2010 - 06:54

po Twoim opisie ewentualnego przyszłego naturalnego porodu boję się jeszcze bardziej, niż do tej pory :-P

mnie tez sie odechciewa, zwłaszcza czytając o tych krzykach :lol:

masz wspaniałego męża :mrgreen:
i az mnie ciarki przeszły jak przeczytalam zakończenie, ale takie ze wzruszenia, oooo <dreams></span>
wszystkiego co najlepsze dla Amelki :*
"You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth."





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych