Poród
#181
Napisano 18 maja 2009 - 10:45
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#182
Napisano 15 czerwca 2009 - 12:26
Najgorszemu wrogowi bym tego nie życzyła.
Koleżanka za to rodziła dosłownie 20 min. Od pierwszego skurczu do "wypchnięcia" maleństwa.
Na początku właściwie każda kobieta się boi. Później im bliżej terminu tym większe zniecierpliwienie. Nie ważny ból, mysli się tylko o tym by mieć swoje małe w ramionach
#183
Napisano 23 sierpnia 2010 - 12:23
o godz. 11.00 (tak jak kazał mój lekarz) pojechaliśmy z Miśkiem do szpitala, przyjąć się na oddział- najpierw formalności na izbie przyjęć, potem kazali się przebrać i iść na góre- na porodówkę, tam żeby wejść trzeba zadzwonić dzwonkiem więc zadzwoniliśmy i czekaliśmy- wyszła położna kazała mi wejść a Mateuszowi zostać, pytałam jej co mam wziąść ze sobą powiedziała że nic nie będzi pani wiele potrzebne i myślałam że Mateusz wkrótce do mnie przyjdzie więc zostawiłam telefon i torebke zabrałam tylko badania i dowód os. weszłam za położną do jakiegoś pomieszczenia, kazała mi usiąść na łóżku i była seria pytań, z którego nie pamiętam ani jednego bo trzęsło mnie jak galarete. za ścianą- przeraźliwy krzyk dziewczyny która płakała z bólu i błagała o cesarkę- jedna położna poszła do niej i coś zacżęła gadać- "niech pani tak nie krzyczy jeszcze długa droga do porodu zmęczy się pani i nic z tego dobrego nie wyjdzie" itp. ja cała mokra ze strachu, druga położna dzwoniła do mojego lekarza co ze mną ma robić... po rozmowie zabrała mnie na lewatywę- trwało to jakiś czas wszystko bo potem kazały chodzić po korytarzu żeby dobrze wsystko "wyszło". minęło jakieś pół godz. potem podpięły mi na dłoni venflon- bolało jak cholera ale w zgięciu łokcia stwierdziły że się nie da bo nie mam żył
#184
Napisano 23 sierpnia 2010 - 12:34
jadąc zobaczyłam mojego męża ze łzami w oczach i zapytałam go tylko "widziałes ją"? a on powiedział tylko "tak- jest śliczna, kocham Cię" a ja prawie w ryk
![]()
Szkoda,że dopiero mając znajomości mogłaś mieć męża przy sobie...okazało się ze na zmianie na ginekoogi jest położna-sąsiadka Mateusza i załatwiła z koleżankami z porodówki żeby go do mnie wpuścili
#185
Napisano 23 sierpnia 2010 - 13:22
seli19, przyznam,że jak czytam relację ze szpitala to dopiero po Twojej historii lekko mi się oczy zaszkliły ze wzruszenia
szczególnie po dialogu Twoim i męża:
seli19 napisał/a:
jadąc zobaczyłam mojego męża ze łzami w oczach i zapytałam go tylko "widziałes ją"? a on powiedział tylko "tak- jest śliczna, kocham Cię" a ja prawie w ryk![]()
Tilia, ja miałam tak samo.
Seli męża pogratulować.
I ciesz się teraz tym Waszym Małym Skarbem
Co do porodu, to ja zawsze chciałam mieć dzieci, ale ostatnio dopiero pomyślałam, ze poród jest przecież bardzo bolesny itd., co nie znaczy, że teraz nie chcę mieć dzieci.
Po prostu bardzo się tego boję, ale
bedepanikowac przed porodem .
A jeszcze mam sporo czasu
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#186
Napisano 23 sierpnia 2010 - 13:27
#188
Napisano 23 sierpnia 2010 - 14:34
A to nie można tak zrobić by partner był przy Tobie podczas porodu? Ja to bym wolała by był i mnie wspierał, ale na szczęście dla mnie jeszcze do porodu daleko
#189
Napisano 23 sierpnia 2010 - 14:46
Między nami nic nie było
Parę nocy, trochę wina,
To za mało by Cię mieć.
Może tylko się łudziłam,
Może lekko pogubiłam,
Nie bój się nie zrobię scen..
Kiedyś się uda
Jeszcze przyjdzie na nas czas
#190
Napisano 23 sierpnia 2010 - 15:55
#191
Napisano 23 sierpnia 2010 - 16:21
Rodziłaś u siebie w mieście? W szpitalu czy jakiejś klinice? Bo zachowanie położnej mi się nie podoba, tym bardziej atmosfera, która wypływa z Twojego posta ... Jak można rodzące tak traktować?
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#192
Napisano 23 sierpnia 2010 - 17:06
Gratuluje córy
#193
Napisano 23 sierpnia 2010 - 17:09
Rodziłaś u siebie w mieście? W szpitalu czy jakiejś klinice? Bo zachowanie położnej mi się nie podoba, tym bardziej atmosfera, która wypływa z Twojego posta ... Jak można rodzące tak traktować?
to samo pomyślałam...
czytałam to z przerażeniem
ale dobrze ze już po
#194
Napisano 23 sierpnia 2010 - 17:14
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#195
Napisano 23 sierpnia 2010 - 18:19
to robią lewatywęzabrała mnie na lewatywę
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...
#196
Napisano 23 sierpnia 2010 - 18:34
Gratuluje coreczki
ale powiem szczerze ze pierwszy raz spotkalam z taka sytuacja zeby mezowi zabroniono byc przy zonie podczas porodu lub podczas oczekiwania na porod
najwazniejsze ze nie bylo tak zle jak to sobie wyobrazalas
i ze malutka macie juz przy sobie
opowiesc faktycznie wzruszajaca...
#197
Napisano 23 sierpnia 2010 - 20:14
Może trzeba jakoś wcześniej to zgłosić, żeby przygotowali salę do porodu rodzinnego? Ta druga dziewczyna pewnie czułaby się niekomfortowo przy jakimś obcym facecie... tak sobie myślę, że to może dlatego. Ale nie znam się w sumie, może się mylęale powiem szczerze ze pierwszy raz spotkalam z taka sytuacja zeby mezowi zabroniono byc przy zonie podczas porodu lub podczas oczekiwania na porod
#198
Napisano 23 sierpnia 2010 - 21:04
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#199
Napisano 23 sierpnia 2010 - 23:35
Byłaś bardzo dzielna i jeszcze raz bardzo gratuluję Ci ślicznej córeczki. No i świetnego męża oczywiście. Nie wiem, jak to jest, że my wszystkie tutaj takie wrażliwe, ale pod koniec i mnie oczy trochę się zeszkliły
#200
Napisano 24 sierpnia 2010 - 06:54
mnie tez sie odechciewa, zwłaszcza czytając o tych krzykachpo Twoim opisie ewentualnego przyszłego naturalnego porodu boję się jeszcze bardziej, niż do tej pory
masz wspaniałego męża
i az mnie ciarki przeszły jak przeczytalam zakończenie, ale takie ze wzruszenia, oooo
wszystkiego co najlepsze dla Amelki
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth."
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Poród po śmierci |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych


















