Boszeeeeee, jestem, żyję, jakieś 50 postów w pogaduchach musiałam ogarnąć - trochę jestem do tyłu 
Nie ma się co dziwić, bo Buc jeszcze w PL, ale opuszcza mnie w sobotę albo niedzielę, jeszcze nie wiadomo. Zrobił mi tym przedłużonym jednak urlopem niespodziankę, zresztą sam się dowiedział jak już był w trasie - biedactwo przyjechało o dwóch parach spodni
i z przygodami po drodze, ale grunt, że dojechał.
Ja jestem wykończona. Za dużo spraw zostawiłam na koniec roku, ale nie przewidziałam, że będę miała mniej czasu z powodu wymienionego wyżej
W sylwestra byłam po nocce, nie spałam cały dzień, bo latałam za czerwonym barwnikiem do kremu, musiałam ogarnąć chałupę przed wczorajszym świętem rodzinnym, prezenty z Empiku odebrać (dwa niedoszły na święta
). Generalnie masakra. Doczłapałam się do Biedry obładowana kartonami, bo mi tramwaj uciekł i stwierdziłam, że jak mam teraz po drodze to szampana kupię i jakiegoś kuraka na sylwestrową kolację - bo tego mi już tylko brakowało do pełni szczęścia i prawie zawału dostałam. Ile ludu!!! Jakby nie to, że nie da się wyjść tymi drzwiami co się wchodzi to bym uciekała gdzie pieprz rośnie.
Święta rodzinnie, nowocześnie - wujek nie miał tyle szczęście i musiał zostać w NL, bo w wigilię pracował do 16 czy 17. A że został sam z psem, to przygarnęliśmy go do stołu przez Skypa
trochę zabawne to było, trochę smutne, ale zawsze coś.
Sylwester spędzony z Top Gear
Niecałe 15 minut przed północą mi się przysnęło, na szczęście Buc czuwał
Zuzu padła chwilę przede mną, nie miałam serca jej budzić na fajerwerki - rano żałowałam. Pyskula przed 7 na nogach była! I wszystkich próbowała z łóżek wyciągać, bo przecież księżniczka urodziny ma. A za chwilę pewnie z łóżka jej nie będzie można po dobroci wyciągnąć, chociaż posłałam ją wczoraj o 21:00 spać. Wychodziłam pół godziny później do pracy to udawała, że chrapie. A ja bym chciała dzisiejszą nockę odespać, bo ileż można na pełnych obrotach
O, pranie mi się wyprało
Jeszcze tylko je powiesić, zmusić kurdupla do pójścia do przedszkola, po drodze wywalić śmieci, jak wrócę przydałoby się do piwnicy skoczyć, na koniec pozmywać po wczorajszej imprezce. I będę mogła się położyć. Wreszcie.