
Piszecie tak o tym zoo i narobiłyście mi strasznej ochoty
Nie pamiętam już nawet, kiedy ostatnio byłam, ale raczej nie w ciągu ostatnich 10 lat. W sumie do Berlina mam całkiem blisko...
Obiadu gotować mi się dzisiaj nie chce. Będą kanapki
Zresztą najedzona jestem chyba jeszcze po wczorajszym obżarstwie - lody, chipsy, wielki kawał lazanii - baaardzo udany debiut M., który starczył nam jeszcze na śniadanie
Ale dzisiaj nie ma zmiłuj - wieczorem odpalam Chodakowską i pocę się ostro 
Ostatnio chciałam zrobić sobie nawet miesiąc bez słodyczy. Wyczyn jak na mnie ciężki, ale jednak możliwy, bo kilka dłuższych przerw mam już za sobą, a zważywszy na to, jak ostatnio przesadzałam, tym razem naprawdę by się przydał. I co? Jak na złość pierwszego dnia znalazłam na ulicy telefon. Przez rodzinę skontaktowałam się z tym człowiekiem, oddałam, a w zamian dostałam pudełko ptasiego mleczka. No nie mogłam sobie odmówić 
Dzisiaj nie wychodzę już nigdzie. Mam koc, kawę i książkę, na później mam serial. Takie popołudnia lubię 