Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Związki na odległość


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
450 odpowiedzi w tym temacie

#281 k.schuetz

k.schuetz
  • Użytkownik
  • 31 postów

Napisano 12 września 2009 - 18:55

takie zwiazki sa bardzo trudne. moj ex jest wojskowym .przyjedzal do domu tylko na weekendy. brakowalao mi go bardzo,dzownilismy do siebie codziennie,ale to nei bylo to. oddalilismy sie. byl gosciem w domu. bardzo to wtdy przezywalam.ale w sumie na dobre wyszlo,bo dzis mam Szanownego...ktory tez czesto wyjezdza.(to juz inna historia,OFFtop) .
Wiadomo w kazdym zwiazku chcesz miec chlopa obok siebie. czuc dotyk, cieplo. a nawet z nim pomilczec czasem jest milo.a na odleglosc..??zastanawiasz sie co robi, czy jest mu zle czy dobrze..miliard mysli klebi sie w glowie.
wydaje mi sie,ze malo zwiazkow przetrwa probe kilometrow.chociaz napewno sa takie co sie udaja.
...:::Don't pretend, just be honest:::...

#282 czarownica155

czarownica155
  • Użytkownik
  • 66 postów

Napisano 17 września 2009 - 19:04

Jestem w takim związku, mieszkam w środkowej Polsce, a on nad morzem. Mamy bardzo trudny związek, gdyż on jest strasznie ciężkim facetem. Widzimy się co miesiąc na ok. tydzien lub dwa tygodnie. Zobaczymy jak to bedzie...
Dołączona grafika

#283 Zielonooka

Zielonooka
  • Użytkownik
  • 3 356 postów

Napisano 17 września 2009 - 23:33

czarownica155, tak niezle, jak na caly tydzien albo dwa. generalnie zwiazki na odleglosc latwe nie sa <bezradny></span>
Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała...

#284 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 18 września 2009 - 08:23

moja przyjaciolka ma chlopaka, ktorego praca zmusza do ciaglych wyjazdow po Polsce, widza sie własciwie raz na 2-3 tygodnie na gora 3 dni :) Z moich obserwacji wynika, ze nie jest to dla nich dobre, gdyz ten chlopak jest strasznym zazdrosnikiem, a moja kolezanka jest z kolei uległa. Wiec gdy ona chce gdzies wyjsc ze znajomymi, gdy go nie ma, on sie obraza, stroi fochy i wyobraza od razu, ze on ja zdradzi :-/ Ale ostatnio przemowilam jemu i jej do rozsadku, i troszke zaczyna sie to zmieniac. Malymi kroczkami, ale jednak..,.

Ja szczerze mowiac nie wyobrazam sobie, zebym tyle czasu nie widziala mego Miska
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#285 Zielonooka

Zielonooka
  • Użytkownik
  • 3 356 postów

Napisano 18 września 2009 - 13:19

89kasienka89, wiesz nie wyobrażać sobie można, ale jak się zakochasz to naprawdę chcesz zrobić wszystko, żeby z kimś być, nawet jeśli wiąże się to z dużymi wyrzeczeniami i złudnymi nadziejami. Generalnie jednak ja też nie jestem za związkami na odległość, a jeśli już to z pełną świadomością tego z czym się to je.
Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała...

#286 Miniaa

Miniaa
  • Użytkownik
  • 77 postów

Napisano 18 września 2009 - 19:39

Domyślam się że ciężko jest tak na odległość . Ja osobiście sobie tego nie wyobrażam, wiem jak mi ciężko jak Mój A. wyjeżdża na 3-4 dni, nawet teraz jestem w takiej sytuacji, co prawda to tylko 4 dni ale jest ciężko. Jak jestem w pracy albo się czymś zajmę jest Okey, jakoś lecą te godziny, ale jak siedzę sama w domu to cały czas o Nim myślę i chciałabym być obok Niego. Wtedy ten czas okropnie się ciągnie. Nie wyobrażam sobie jakbyśmy mieli nie widziec się przez 2 tygodnie, miesiąc a co dopiero pół roku czy rok... Związek na odległośc- ciężka sprawa, podziwiam związki które wytrzymują i dają radę, w takich związkach ważne jest zaufanie, szczerośc i wiernośc, wydaje mi się że ciężko jest byc wiernym w takiej sytuacji kiedy para nie widuje się np. przez pół roku czy rok... ważna jest bliskośc, przytulanie się, pocałunki... Ja nie dałabym rady na tak długi okres, gdyby dzieliły Nas takie kilometry. :-| :-|

#287 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 20 września 2009 - 10:26

89kasienka89, wiesz nie wyobrażać sobie można, ale jak się zakochasz to naprawdę chcesz zrobić wszystko, żeby z kimś być, nawet jeśli wiąże się to z dużymi wyrzeczeniami i złudnymi nadziejami. Generalnie jednak ja też nie jestem za związkami na odległość, a jeśli już to z pełną świadomością tego z czym się to je.


Ja wiem ze jak sie czlowiek zakocha to moze zrobic wiele, bo ja sama jestem zakochana. Ale mimo wszystko dalej nie widze siebie w takiej styuacji, ze mialabym stracic przyjaciol dla chlopaka.
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#288 Zielonooka

Zielonooka
  • Użytkownik
  • 3 356 postów

Napisano 20 września 2009 - 10:36

89kasienka89, ale co mają przyjaciele do związku na odległość?
Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała...

#289 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 20 września 2009 - 10:45

89kasienka89, ale co mają przyjaciele do związku na odległość?


pisalam wczesniej, ze jak on jest na wyjezdzie, ona z domu wogole nie wychodzi, nie spotyka sie z przyjaciolmi, bo nie chce zeby on byl zazdrosny albo zly. I przez to wieloletnie oprzyjaznie slabna, bo ona nie ma czasu juz dla swoich przyjaciol. A co dziwniejsze, on ma ten sam krag znajomych :-|

I chcialam dodac, ze zwiazki na odleglosc sa dla ludzi, ktorzy calkowicie sobie ufaja, nie zadreczaja siebie wzajemnie bezpodtsawnymi podejrzeniami
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#290 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 20 września 2009 - 10:55

jak on jest na wyjezdzie, ona z domu wogole nie wychodzi,

Przecież to jakaś wierutna bzdura <sciana></span> nie spotykac się z przyjaciółmi, bo partner, który mieszka np. 300 km dalej będzie zazdrosny. Idąc tym tokiem rozumowania mogę stwierdzic, że także facet mieszkający ulicę dalej będzie zazdrosny o Twoich przyjaciół i nie pozwoli Ci się z nimi widywac, zamknie w czterech ścianach. To akurat nie ma nic do rzeczy jeśli idzie o związki na odległośc :roll:
A wracając do tematu to podziwiam ludzi, którzy potrafią w takich związkach życ, bo wymaga to nie lada siły i odwagi. I nie chodzi mi tu o to, że partner może zdradzic, ale o tęsknotę, o brak bliskości w sytuacjach kiedy jest nam to potrzebne. Bo przecież rozmowa przez telefon tego nie zastapi. A wszystkim forumkom, których drugie połówki są gdzies daleko życzę żeby czas rozłąki jak najszybciej się zakończył ;*
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#291 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 20 września 2009 - 11:01

89kasienka89, temat brak przyjaciół, bo partner nie pozwala, czyli innymi słowy ZAZDROŚĆ, to tu: zazdrosc-vt135,345.htm , więc bez zbędnych OT.

A wracając do tematu to podziwiam ludzi, którzy potrafią w takich związkach życ, bo wymaga to nie lada siły i odwagi. I nie chodzi mi tu o to, że partner może zdradzic, ale o tęsknotę, o brak bliskości w sytuacjach kiedy jest nam to potrzebne. Bo przecież rozmowa przez telefon tego nie zastapi. A wszystkim forumkom, których drugie połówki są gdzies daleko życzę żeby czas rozłąki jak najszybciej się zakończył ;*


Ja potrzebuję bliskości, nie byłabym w stanie trzymać tyle czasu bez spotkania, przytulenia. Słowa z klawiatury, "kocham cię" na komunikatorze... nie wystarczyłoby mi to. Ale podziwiam ludzi, którzy potrafią :)

#292 Zielonooka

Zielonooka
  • Użytkownik
  • 3 356 postów

Napisano 20 września 2009 - 11:32

Elodi, czasami po prostu ludzie nie mają innego wyjścia, jednakże to są strasznie ciężkie związki.
Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała...

#293 ivonka

ivonka
  • Użytkownik
  • 487 postów

Napisano 20 września 2009 - 12:30

Wiecie co...właśnie stwierdziłam że związek na odległość to masakra jest... Przed chwilą pokłóciłam się z T. ....i wsiadł w samochód i pojechał do siebie....dzielą nas jakieś 2godziny drogi.... Widujemy się praktycznie weekendami i to w nie każdy...i coraz bardziej wszystko się u nas psuje.... Nie potrafimy się dogadać...nie sprawia nam już przyjemności to co kiedyś sprawiało.... Kiedy teraz się zobaczymy?? nie mam pojęcia, powiedział, że on już do mnie nie przyjedzie, bo nie chce na próżno jeździć, bo nie mieszka na tej samej ulicy żeby mógł jeździć non stop w tę i z powrotem.... i teraz jeśli ja nie pojadę do niego to się nie zobaczymy już....a ja...a ja nie mam czym jechać do niego, komunikacja jest kiepska u nas...także nie wiem...pozostaje mi jak będę na studiach w Poznaniu w jakiś weekend zostać i pojechać do niego....jeśli będę chciała uratować nasz związek....

#294 maartekkk

maartekkk
  • Użytkownik
  • 3 309 postów

Napisano 20 września 2009 - 12:30

Zielonooka, wcale nie sa ciezkie :P Czasami mam ochote sie pochlastac, bo chcialo by sie przytulic, tak o poprostu, bo mi zle, a tu klops. Ale trzeba nauczyc sie z tym zyc. No i czekac, az nadejdzie ten dzien, w ktorym powiemy sobie TAK i nie bedzie juz nic nam stalo na przeszkodzie :)

[ Dodano: 2009-09-20, 13:33 ]
ivonka, mysle, ze ten post bardziej nadaje sie do tematu 'Problemy w zwiazku'.
A 2 godziny to nie tak duzo wcale... blisko tez nie... ja sie zastanawiam, czy sie spotkamy z Tomkiem do grudnia chociaz z raz... no i jutro jedzie... ale trzeba byc twardym, a nie mietkim ;)
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#295 666ilonka777

666ilonka777
  • Użytkownik
  • 4 470 postów

Napisano 20 września 2009 - 13:43

właśnie stwierdziłam że związek na odległość to masakra jest...

moim zdaniem dobre stwierdzenie

kiedys, kiedy mieszkalam pol roku w Warszawie, a moj juz eks chlopak w Kutnie bylo ciezko musze przyznac, przez tel.gg czy jakis inny sposob to sie nie da funkcjonowac, co innego jak mozna sie zobaczyc kiedy sie chce itd.wiem, ze wiele par radzi sobie z odlegloscia, ale ja nie naleze do takich osob
Dołączona grafika

"Dziecko nie odchodzi, zmienia tylko datę swojego przyjścia na świat..." :cry:

#296 Zielonooka

Zielonooka
  • Użytkownik
  • 3 356 postów

Napisano 20 września 2009 - 22:36

maartekkk, znaczy ja bardzo dobrze wiem z czym się to je, bo większość moich związków była na odległość,niestety :(
Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała...

#297 MISIULKA21

MISIULKA21
  • Użytkownik
  • 239 postów

Napisano 21 września 2009 - 11:12

teraz to i ja wiem ze zwiazek na odleglosc to strata czasu :/
:roll: ja to mialam wir w uczuciach ;/ no wiec 3 lata temu poznalam chlopaka z kotliny kłodzkiej , ja jestem z Płocka i pojechalam tam na wakacje i tak postanowilismy byc razem :) no tak bylo slodko i pieknie minely wakacje ja musialam wrocic skonczyc szkole on przyjechal ze mna i rok mieszkalismy u mnie :) wszystko byloby dobrze gdyby chcial pracowac ale on mial w d*** ze trzeba zarabiac i wogole no ale ja zakochana nie chcialam zeby ktos zlego na niego cos powiedzial (głupia..) potem bylo tak 3 miesiace u niego 3 u mnie i tak wkolko na walizkach :( jak minely 3 lata wrocilam na stale do mamy z nim ( to byl marzec) w maju mu sie przypomnialo jak juz mial isc do pracy ze on musi wrocic do domu bo matka chora itp itd wymowki glupie :( wiecie co?? on mnie zostawil wyjechal powiedzial ze niedlugo sie zobaczymy i czy wytrzymam:) powiedzialam ze tak bo co mialam powiedziec prosilam 2 tyg zeby nie jechal a on swoje :) potem sie zaczely telefony itp itd na wakacje tez nie chcial jechac ze mna sama bylam :( a mowil caly czas ze ja to ta jedyna :( po 2 miesiacach kiedy nie wychodzilam z domu do ludzi na zadne imprezy zeby byc fair to on wymyslil sobie ze go zdradzam oszukuje itd... a ja stwierdzilam ze zaczne sie bawic z przyjaciolmi bo nie jestem niewolnica i wtedy zaczal mi wierzyc ze nie wychodze haha taki pokrecony byl :) z czasem nie wytrzymalam bo ciagle jak dzwonil to na 5 min i sie rozlaczal bo mowil ze koledzy czekaja no tak koledzy wazniejsi :( wzielam sie na odwage i go zostawilam mimo ze zaluje tych pieknych chwil tych miejsc .... i wogole :cry: <bezradny></span> ale co mialam zrobic jak mi nie ufal i nie wierzyl :( nie ma zaufania nie ma zwiazku moim zdaniem :( zal mi jest i cholernie przykro ale to byl jego wybor skoro rodzice wazniejsi :( zycie toczy sie dalej zawsze bede go pamietac bo bylo tyle planow wspolnych i tych slodkosci , zal mi tez tych przyjaciol stamtad :( zycie mi sie zawalilo :( :( na zawsze w moim sercu ale..............
mam zamiar znalesc kogos z bliska kogos kto poswieci czas mi i rodzinie :)

[ Dodano: 2009-09-21, 12:18 ]
nie dodalam jeszcze ze jak go puscilam w maliny tzn zostawilam zaczal mi ublizac :( tak mnie nazwyzywal ze nigdy bym sie nie spodziewala ze swoja milosc tak moze nazwac :( :( nie potrafi zrozumiec ze ja tez cierpialam ze czulam sie odtracona odrzucona odepchnieta ... :( tylko on sie czuje zraniony poszkodowany i wogole ... bleee

takich esow nie chcialybyscie dostac jak ja typu ty suko, kure***, itp ale po mnie splynelo to jak po kaczce teraz wiem ze nie jest i nie byl wart zadnej lzy :) byl zwyklym du*** ktory myslal ze bede na niego pracowac albo ze on bedzie tylko na fuchy chodzil !! pomylil sie odleglosciowiec jeden :/
~~zaczynam nowy etap w moim życiu :D , w końcu zaczynam żyć , mam dla kogo ==> kocham Cię mamo, kocham Cię tato :D <3 kocham wszystkich którzy mi pomogli :D ~~

#298 Karen

Karen
  • Użytkownik
  • 207 postów

Napisano 24 września 2009 - 15:27

Wszyscy sie dziela to ja tez. POznalam A. jak bylam w 3 klasie gimnazjum - przyjechal do sasiadow na 2 tyg. I wiecie, kiedy go zobaczylam to juz wiedzialam ze to jest to. Spacerowalismy czasem, spedzalismy milo czas, bylismy tak swietnie dopasowani - z tym ze ja bylam jeszcze dzieckiem bo ile mialam 16 lat? no ale coz... jak wyjechal to plakalam okrutnie. MImo ze dzielily nas 150 km to i tak sie nie widywalismy. no i po pol roku bec. POzniej w szkole sredniej spotkalam chlopaka, dosyc fajnie mi sie z nim gadalo, wiec zaczelismy chodzic ze soba. BYlo ok ale czegos mi brakowalo... no i w wakacje po raz kolejny rpzyjechal A. Moje serce zawirowalo, znowu spedzilismy ze soba troche czasu, ale znow wyjechal i zostawil mnie rozbita. Wtedy stwierdzilam ze nie. Tym razem to juz koniec z tym. No i zerwalam z chlopakiem i bylam sama, bo jak moge z kims chodzic czujac cos wiecej do innej osoby. Jakos zapomnialam o A po 2 latach, stal sie pieknym wspomnieniem POzniej poznalam innego niezwykle przystojnego, zaczelismy chodzic ze soba, wiedzialam ze nie ma takiej ogromnej iskry ale bylo mi z nim swietnie - az zaczelismy sie klocic o bzdury. W zeszly weekend sie tak okrutnie poklocilismy ze juz wiedzialam ze nic z tego nie bedzie. I wiecie... w zeszly weekend moj chlopak powiedzial ze musi pracowc i sie napewno nie spotkamy. Stwierdzilam ze trudno. I wtedy.... jakos odwrocilam glowe w strone plotu sasiada i co zobaczylam? A. ........ wrocil..... przyjechal po 4 czy 5 latach. Myslalam ze zemdleje choc... jakos stierdzilam ze nie spotkamy sie dla dobra obydwojga. Ale coz... siedzialam przy ognisku, rodzinka moja juz poszla i nagle napisal do mnie ze moze sie spotkamy. Stwierdzilam ze w sumie czemu nie. Przyszedl siadl kolo mnie, zderzyl sie nam wzrok i zobaczylam tego samego chlopaka w ktorym sie zakochalam i szczerze, po godzinie oboje poczulismy jeszcze wiekszy zar nizpare lat temu. Caly czas powtarzalam w mysli "jestes juz kobieta powinnas wiedziec ze to i tak bez sensu" Wtedy wzial mnie za reke.... zaczelismy sie zachwycac tym jaka jest dopasowana jedna do drugiej, idealna, przyblizyl sie poczulam jego oddech na policzku, delikatnie mnie pocalowal i wiecie.... poczulam cos czego nie czulam od tylu lat. Ta iskierke, to miejsce w sercu ktore bylo puste wiele lat sie napelnilo. Dlaczego nie moge tego poczuc do nikogo innego? czy to jest milosc? Kiedys go idealizowalam, ale teraz wzielam to wszystko jako rzeczywistosc, zaczelam go postrzegac jako bardziej realnego, z wadami, zaletami. I wiem, ze to moja bratnia dusza. I wczraj, rozstalam sie z chlopakiem z ktorym chodzilam 1,5 roku. Sam z tym wyszedl, po prostu sie nam nie ukladalo i nie wie ze wrocil A. bo po co by o tym mowic i zmieniac rozmowe na inny tor. A. chchailby sprobowac, ale nie tak jak ostatnio tylko przyjezdzac czesciej. Ma samochod, prace. Pytanie tylko czy 150km nas mimo wszystko nie rozdzieli? Jakie jest wasze zdanie?

#299 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 24 września 2009 - 18:00

jak dla mnie ciezka sytuacja, z jednej strony sama wiesz, ze pare razy Wam nie wyszlo, i to własnie ze wzgledu na ta odleglosc, wiec powinnas i tym raZem uwazac. Z drugiej zas strony jak przeczytalam Twego posta, wydaje mi sie ze masz wobec niego silne uczucia (milosc?), a dla milosci warto ryzykowac. Ja jakbym była w takiej styuacji, mysle ze bym zaryzykowała, ale to tylko moje przypuszczenia, bo ja sama nie mialam nigdy takiego problemu. Opowiedz potem co postanowilas i jak sprawy sie potoczyly :)
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#300 maartekkk

maartekkk
  • Użytkownik
  • 3 309 postów

Napisano 24 września 2009 - 19:45

Karen, a nad czym Ty sie zastanawiasz? Ja chodze z chlopakiem z drugiego konca Polski, aktualnie pracy szuka, ale przez 1,5 roku przyjezdzal majac na glowie szkole i prace!! Wez to pod uwage i zobacz, jaki Wy macie komfort: 150km to jeszcze nie taka straszna granica... wiadomo, ze bedzie ciezko, ale dla tej jedynej milosci warto sie poswiecic, co? :)
Dołączona grafika
Dołączona grafika





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych