U mnie na szczęście się to na raz odbylo. dzięki bogu. Choć rozpakowywanie trwało chyba z tydzień
u mnie to idzie stopniowo, wywożę to, czego na pewno już nie będę potrzebować na miejscu 
rozpakowuję odrazu, myję, układam
narazie mam chęci 
Dziś koszyk malowałam na biało, chciałam stół, ale bez porządnego papieru ściernego się nie obejdzie... więc jutro 
Jakaś przeprowadzka?
'malutkie' zmiany, miasto to samo, tylko współlokator jeden, a nie 2 jak obecnie
tzw odcięcie pępowiny rozpoczęte 
Mam dość 
Dostawa dała mi w kość, po pracy nie ma czasu na relaks, więc kiedy ja wkońcu się wybyczę 
Jutro to samo 
Chciało by się powiedzieć- ufff weekend przybywa, ale ten jest pracowity więc chyba pierwszy raz mi się nie spieszy 
A kulinarnie- marzę o beztroskim tworzeniu gołąbków na nowej kuchence 
Spokojnej nocki 