Mąż przy porodzie
#201
Napisano 02 marca 2012 - 22:13
#202
Napisano 03 marca 2012 - 05:39
cenionka, obecnosc meza zmuszonego na pewno nie mozna ujac jako za kare, biorac pod uwage jego udzial w stworzeniu nowego zycia.
Jakby cofnac sie tu pare stron, pisalam nie bedac w ciazy, ze nie chce meza przy sobie, ale moze mi sie potem zmieni. I mi i jemu sie zmienilo. To naprawde sa wyjatkowe momenty i szkoda zeby facet przez bledne wyobrazenie jak to wyglada nie uczestniczyl w tym.
Ale to oczywiscie indywidualna sprawa i czasem lepiej dla dobra ogolu odpuscic.
Jednak zawsze przypomina mi sie historia znajomej informujacej swojgo meza o narodzinach ich Pierworodnego. Ona mowi, ze juz po wszystkim, maja syna i prosoi zeby przyjechal, a on na to zeby sobie jaj nie robila, bo Jozek mu mowil ze to co najmniej kilkanascie godzin trwa. Przyjechal rano oczywiscie na kacu i zdziwiony ze mowila prawde.
#203
Napisano 03 marca 2012 - 16:53
wlasnie wybór , a nie ze jak jest mozliwosc to mezczyzna powinien byc , bo wybór to znaczy ze sa dwa wyjscia . ja uwazam, ze jesli tatus nie chce to ma prawo odmówic.[
Ale to było xxxxxx lat temu, sama wieszZupełnie inne czasy, zupełnie inne zwyczaje. Ani kobiety, ani mężczyźnie nie mieli wyboru. )
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#204
Napisano 03 marca 2012 - 17:06
Znam kilku facetów, którzy byli przy porodzie razem ze swoją partnerką - ani jeden tego nie żałuje
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#205
Napisano 05 marca 2012 - 16:56
#206
Napisano 06 marca 2012 - 11:03
#207
Napisano 06 marca 2012 - 13:36
To chyba bardziej chodzi o lęk. Panowie chyba bardziej pewnie by się czuli na szpitalnym korytarzu, ale dobrze że są wyjątki.Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby taki tatuś nie chciał być przy dziecku w pierwszych chwilach jego życia.
#208
Napisano 06 marca 2012 - 13:46
#209
Napisano 18 marca 2012 - 21:40
Mam córeczkę, to był nasz pierwszy poród. Z obaw o obsługę itp. wykupiliśmy indywidualną obsługę położnej, chodziliśmy do szkoły rodzenia i postanowiliśmy rodzić razem (choć przyznam ja byłam do tego sceptycznie nastawiona). Poród był cudowny, mąż był dla mnie niesamowitym wsparciem, a sam wykazał się niezłą odwagą. Myślę, że położna była zbędna. Zakładaliśmy, że kiedy zacznie się akcja on stanie za mną i będzie tylko obserwował. A on nie dość, że był w centrum akcji to jeszcze w bardzo profesjonalny sposób mnie instruował. I wiecie co? Nie przestał mnie kochać, nie zbrzydłam mu, nadal w cudowny sposób okazuje jak mu się podobam i jest na prawdę wdzięczny, że urodziłam nam dziecko. Myślę, że gdyby nie widział jak to się robi miałby nieco inne podejście. Nas poród niesamowicie do siebie zbliżył. POLECAM!
#210
Napisano 09 października 2012 - 14:38
#211
Napisano 11 października 2012 - 20:25
#212
Napisano 15 października 2012 - 14:43
Zmieniło mi się myślenie. Zdziwiona jestem, że kiedyś byłam taka liberalna w stosunku do mężczyzn.
Uważam, że jeśli kobieta pragnie, żeby ojciec dziecka był przy niej i ją wspierał, to on POWINIEN być i już. Wszelkie argumenty, że "jest zbyt wrażliwy", "nie lubi szpitali" itp. w ogóle do mnie nie trafiają.
Ale biorąc pod uwagę jak szybko mi się zdanie zmieniło, to aż strach pomyśleć, co będę uważała, będąc w ciąży.
Szczęście, że Brzydkiego zdanie jest niezmienne od lat i właściwie nie podlega dyskusji. :->
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
#213
Napisano 15 października 2012 - 14:56
#214
Napisano 15 października 2012 - 15:14
Och ,mój kochany mężuś
#215
Napisano 15 października 2012 - 18:21
Często słyszę, że po takim "widoczku" małżeństwa lub związki się rozpadają. Dziwne jak dla mnie... No, ale prawdziwe
Z resztą On nie przepada za widokiem krwi,
Biedactwo, pewnie niech się nie męczy
znam Jego i jego charakter, myślę, że mógłby zwrócić uwagę lekarzowi czy pielęgniarce, położnej, akuszerce itd. gdyby nie reagowały na moje prośby bo dzieje mi się krzywda albo coś mi dolega. Nie miałabym chyba głowy by w takim momencie go uspakajać i rodzić dziecko.
A nie pomyślałaś, że lepiej, żeby faktycznie mógł zawołać położną czy lekarza? W razie gdyby coś się działo?
Uważam, że miejsce męża jest za ścianą w poczekalni
Ja uważam, wprost przeciwnie, każdy ma swoje zdanie i nikogo nie namawiam- jego strata. Ale Twoje argumenty o "widoczkach" i rozpadach małżeństwa są śmieszne... A może się mylę... Ciekawa jestem ile jeszcze kilka tu z nas pociągnie ze swoim małżem
#216
Napisano 15 października 2012 - 18:37
#217
Napisano 15 października 2012 - 18:39
To zdanie mi się bardzo podoba w tej całej dyskusji. Jesteśmy w związku razem, kochamy się razem, dziecko robimy razem, ale rodzić to już sobie rodź sama ja przyjdę jak będzie po wszystkim. Nie lubię takiej postawy u facetówMówi, że jeśli kobiecie zależy na jego obecności, a facet tchórzy, to paskudnie robi, bo kobieta stchórzyć nie może przecież.
No chyba, że kobieta chce sama, ale jeśli nalega na wspólny poród a facet się dupą wypina to dupa z niego nie facet - takie moje zdanie.
A ja mam takie pytanie: Ilu z tych znajomych ma już poród za sobą?zdania były podzielone
My kiedyś dyskutowaliśmy na ten temat w gronie praktycznie samych rodziców (jedna para jeszcze wtedy była w ciąży), żaden facet nie wyobrażał sobie nie być ze swoją kobietą w tym dniu. Od jednego syn już ma 4 latka a jak wspomina moment kiedy przecinał pępowinę to aż mu się oczy śmieją. Ja myślę, że warto razem rodzić jeśli mamy teraz taką możliwość.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#218
Napisano 15 października 2012 - 18:41
A jeśli chodzi o rolę lekarza, uważam, że wie na czym polega jego praca, więc nie musiałabym się prosić o pomoc.
malwitka, przede wszystkim ustalmy, ze lekarza nie ma przy Tobie cały czas- przychodzi na samiutką końcówkę, albo jak się coś dzieje. Położna też nie stoi przy Tobie cały czas, odchodzi do innych rodzących, a Ty możesz być unieruchomiona pod KTG. Więc owszem na tym polega jego praca, żeby Ci pomóc, ale życie życiem- czasem i połózna trzeba zawołać.... Tym bardziej, że zazwyczaj rodzących jest kilka
Nie przeprowadzałam żadnych badań, słyszałam takie historie od znajomych.
Ale dla mnie to po prostu kwestia niedojrzałego związku skoro widok porodu był powodem rozstania
[ Dodano: 2012-10-15, 19:46 ]
Od jednego syn już ma 4 latka a jak wspomina moment kiedy przecinał pępowinę to aż mu się oczy śmieją.
Mój wtedy stchórzył, a teraz żałuje
#219
Napisano 15 października 2012 - 19:37
Dwie pary mają dzieciaszki, jedna była za, druga przeciw. Ja z Połówkiem niezdecydowani, ale chyba bardziej na nie. Z kolei jego brat z żoną spodziewają się dziecka i też ona chce by mąż był przy porodzie. Wszystko zależy od pary takIlu z tych znajomych ma już poród za sobą?
Skoro facet nie chce bo np. zwyczajnie się czegoś obawia to po co robić teatrzyk i niepotrzebna spinka gotowaJesteśmy w związku razem, kochamy się razem, dziecko robimy razem, ale rodzić to już sobie rodź sama ja przyjdę jak będzie po wszystkim. Nie lubię takiej postawy u facetów
Marzycielka24,
przede wszystkim ustalmy, ze lekarza nie ma przy Tobie cały czas- przychodzi na samiutką końcówkę, albo jak się coś dzieje. Położna też nie stoi przy Tobie cały czas, odchodzi do innych rodzących, a Ty możesz być unieruchomiona pod KTG. Więc owszem na tym polega jego praca, żeby Ci pomóc, ale życie życiem- czasem i połózna trzeba zawołać.... Tym bardziej, że zazwyczaj rodzących jest kilka
Ja nie wiem jak jest na porodówce, ale chyba to logiczne, że gdyby coś się działo to lekarz się zjawi, czy położna i nie musi wcale go wołać mój partner bo jeśli by go ze mną nie było bo będzie w pracy to lekarza też ktoś powiadomi. Nie będę się tutaj spierać bo nie mam doświadczenia, a znam tylko zdanie inny bliskich mi koleżanek. I to tyle na ten temat z mojej strony
#220
Napisano 15 października 2012 - 19:45
Skoro facet nie chce bo np. zwyczajnie się czegoś obawia to po co robić teatrzyk i niepotrzebna spinka gotowa
A potem jak będzie kupka do przewinięcia, a on się obawiać będzie to też- po co spinka. Albo w nocy po co zmuszać go do wstawania- potem niewyspany i zły będzie
Wszystko zależy od pary tak
Oczywiście, że tak. Ale czasem facet ze strachu rezygnuje z czegoś pięknego. No ale jeśli po takim "widoczku" ma całkiem porzucić żonę i nowo narodzone dziecko, to faktycznie lepiej zawczasu odpuścić
Ja nie wiem jak jest na porodówce, ale chyba to logiczne, że gdyby coś się działo to lekarz się zjawi, czy położna i nie musi wcale go wołać mój partner
Wcale nie takie logiczne
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Restauracja Przyjazna Dzieciom |
|
|
|
Wybuch gazu w Jankowie Przygodzkim |
|
|
|
Swędzenie przy łzs |
|
|
|
Trądzik różowaty – jak odbudować barierę i czym myć skórę przy aktywnych zmianach? |
|
|
|
Jak się przycina agrest? |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych


















