Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Mąż przy porodzie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
284 odpowiedzi w tym temacie

#201 WweronikaA

WweronikaA
  • Użytkownik
  • 8 332 postów

Napisano 02 marca 2012 - 22:13

tak Marzycielka24, jakiś wybór ma kobieta jeśli chodzi o to jak chce rodzić itd ;-)

#202 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 03 marca 2012 - 05:39

WweronikaA, a mi sie wydaje ze nie zadecyduje jednak kobieta sama czy chce cesarke miec. Zreszta jak napisalam w poprzednim poscie, to nie ten temat :)

cenionka, obecnosc meza zmuszonego na pewno nie mozna ujac jako za kare, biorac pod uwage jego udzial w stworzeniu nowego zycia.

Jakby cofnac sie tu pare stron, pisalam nie bedac w ciazy, ze nie chce meza przy sobie, ale moze mi sie potem zmieni. I mi i jemu sie zmienilo. To naprawde sa wyjatkowe momenty i szkoda zeby facet przez bledne wyobrazenie jak to wyglada nie uczestniczyl w tym.

Ale to oczywiscie indywidualna sprawa i czasem lepiej dla dobra ogolu odpuscic.

Jednak zawsze przypomina mi sie historia znajomej informujacej swojgo meza o narodzinach ich Pierworodnego. Ona mowi, ze juz po wszystkim, maja syna i prosoi zeby przyjechal, a on na to zeby sobie jaj nie robila, bo Jozek mu mowil ze to co najmniej kilkanascie godzin trwa. Przyjechal rano oczywiscie na kacu i zdziwiony ze mowila prawde.

#203 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 03 marca 2012 - 16:53

[

Ale to było xxxxxx lat temu, sama wiesz :-P Zupełnie inne czasy, zupełnie inne zwyczaje. Ani kobiety, ani mężczyźnie nie mieli wyboru. )

wlasnie wybór , a nie ze jak jest mozliwosc to mezczyzna powinien byc , bo wybór to znaczy ze sa dwa wyjscia . ja uwazam, ze jesli tatus nie chce to ma prawo odmówic.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#204 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 03 marca 2012 - 17:06

Ł. był przy porodzie. Jak usłyszałam jak jego kolega wspominał poród swojego syna to wiedziałam, że Ł. nie może to ominąć. Miał tylko nakaz stania obok mnie i trzymania mnie za rękę, absolutnie miał się nie ruszać stamtąd :lol: Fajnie było :mrgreen: Po wszystkim miał prawie, że siniaki na rękach tak go ściskałam, powiedział, że pojęcia nie miał ile ja mam siły w rękach :-> :lol:

Znam kilku facetów, którzy byli przy porodzie razem ze swoją partnerką - ani jeden tego nie żałuje ;-)
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#205 marella

marella
  • Użytkownik
  • 64 postów

Napisano 05 marca 2012 - 16:56

Mój mężuś kiedy mówiliśmy o porodzie i jego obecności przy mnie nie miał zadowolonej miny. Śmiałam się, że bez niego nie urodzę i koniec :mrgreen: . Na porodówkę trafiłam w ostatniej chwili, od razu na łóżko. Wszystko działo się bardzo szybko, mąż został przy mnie, poprawiał mi poduszkę, zwilżał usta, ale najważniejsza była świadomość, że jest obok. Oczywiście zdecydował sam, że zostaje przy mnie. Ciekawe jak będzie tym razem , bo drugi poród przede mną ;-) .
Dołączona grafika

#206 halynka

halynka

    mamuśka

  • Użytkownik
  • 5 652 postów

Napisano 06 marca 2012 - 11:03

Nigdy nie miałam okazji o tym pomyśleć, bo i nie było ku temu powodu, ale tak przyszłościowo myślę, że bardzo by mi zależało aby 'tatuś' był przy porodzie. To także jego dziecko i tak jak cześć osób tu uważam, że to trochę jego obowiązek, aby wspierać w tej ciężkiej chwili. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby taki tatuś nie chciał być przy dziecku w pierwszych chwilach jego życia. Ale znam takie kobiety, które rodziły same i przez to kontakt ojca z dzieckiem nie jest gorszy ani nic z tych rzeczy.

201401111762.png

km5skrhmtofzztsl.png

 

 

 


#207 WeselneZaplecze

WeselneZaplecze
  • Użytkownik
  • 160 postów

Napisano 06 marca 2012 - 13:36

Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby taki tatuś nie chciał być przy dziecku w pierwszych chwilach jego życia.

To chyba bardziej chodzi o lęk. Panowie chyba bardziej pewnie by się czuli na szpitalnym korytarzu, ale dobrze że są wyjątki.

#208 Natalka

Natalka
  • Użytkownik
  • 1 457 postów

Napisano 06 marca 2012 - 13:46

Ja boję się, że przy porodzie dojdzie do niemiłej utraty kontroli nad ciałem i zdarzy się pewna wpadka. Nie chciałabym, żeby mój partner to widział <bezradny></span> Na szczęście mam jeszcze dużo czasu, żeby rozważyć wszystkie za i przeciw.

#209 marcin-kowa

marcin-kowa
  • Użytkownik
  • 30 postów

Napisano 18 marca 2012 - 21:40

Zawsze miałam przekonanie, że skoro kogoś kocham to mogę przy niej zrobić wszystko, a jeżeli ta osoba mnie kocha to powinnam czuć się z tym naturalnie. Na szczęście mój mąż ma takie samo podejście. Poród to wyjątkowa sytuacja i właściwie nie chodzi ani o tatę, a ni o mamę, ale o dziecko - to ono jest najważniejsze. A wszystko pozostałe to tylko starania aby przyszło na świat w jak najlepszych warunkach.

Mam córeczkę, to był nasz pierwszy poród. Z obaw o obsługę itp. wykupiliśmy indywidualną obsługę położnej, chodziliśmy do szkoły rodzenia i postanowiliśmy rodzić razem (choć przyznam ja byłam do tego sceptycznie nastawiona). Poród był cudowny, mąż był dla mnie niesamowitym wsparciem, a sam wykazał się niezłą odwagą. Myślę, że położna była zbędna. Zakładaliśmy, że kiedy zacznie się akcja on stanie za mną i będzie tylko obserwował. A on nie dość, że był w centrum akcji to jeszcze w bardzo profesjonalny sposób mnie instruował. I wiecie co? Nie przestał mnie kochać, nie zbrzydłam mu, nadal w cudowny sposób okazuje jak mu się podobam i jest na prawdę wdzięczny, że urodziłam nam dziecko. Myślę, że gdyby nie widział jak to się robi miałby nieco inne podejście. Nas poród niesamowicie do siebie zbliżył. POLECAM!

#210 apc-Cosmetics

apc-Cosmetics
  • Użytkownik
  • 38 postów

Napisano 09 października 2012 - 14:38

mój ze mną był od samego początku do samego końca i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Bez niego nie dałabym sobie chyba rady. Bardzo mi pomógł. Oczywiście za nim zaszłam w ciąże i dużo wcześniej też byłam tego zdania, że facet ze mną na porodówce??nigdy!!! A jak przyszło co do czego to nie chciałam żeby wychodził choć na chwile i mnie sama zostawiał. Ale również był bardzo dzielny. Płakał i parł razem ze mną;)

 


#211 marcin-kowa

marcin-kowa
  • Użytkownik
  • 30 postów

Napisano 11 października 2012 - 20:25

Ja jestem teraz przed drugim porodem, termin mam na styczeń. I o ile w tej chwili w ogóle nie myślę o tym co się będzie działo bo wiem, że mnie mąż wesprze. Nie mam zamiaru przejmować się położną, itp. Warto mieć kogoś tak bliskiego przy porodzie.

#212 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 15 października 2012 - 14:43

Przeczytałam swoje poprzednie posty.
Zmieniło mi się myślenie. Zdziwiona jestem, że kiedyś byłam taka liberalna w stosunku do mężczyzn. :lol:
Uważam, że jeśli kobieta pragnie, żeby ojciec dziecka był przy niej i ją wspierał, to on POWINIEN być i już. Wszelkie argumenty, że "jest zbyt wrażliwy", "nie lubi szpitali" itp. w ogóle do mnie nie trafiają. <bezradny></span> Facet ma być facetem, stroną silniejszą, opiekunem. I na chwilę obecną bym tego wymagała. ;-)

Ale biorąc pod uwagę jak szybko mi się zdanie zmieniło, to aż strach pomyśleć, co będę uważała, będąc w ciąży.
Szczęście, że Brzydkiego zdanie jest niezmienne od lat i właściwie nie podlega dyskusji. :->

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#213 malwitka

malwitka
  • Użytkownik
  • 1 213 postów

Napisano 15 października 2012 - 14:56

W sobotę na imprezie ze znajomymi poruszaliśmy ten temat, zdania były podzielone. Często słyszę, że po takim "widoczku" małżeństwa lub związki się rozpadają. Dziwne jak dla mnie... No, ale prawdziwe. Ja w każdym bądź razie nigdy aż tak się nie zastanawiałam nad tym, trudno mi do końca stwierdzić czy chciałabym by A, towarzyszył mi podczas porodu :?: Myślę, że raczej nie... Z resztą On nie przepada za widokiem krwi, choć myślę, że i tak by tego nie oglądał bo zazwyczaj to wszystko jest zasłonięte, aczkolwiek znam Jego i jego charakter, myślę, że mógłby zwrócić uwagę lekarzowi czy pielęgniarce, położnej, akuszerce itd. gdyby nie reagowały na moje prośby bo dzieje mi się krzywda albo coś mi dolega. Nie miałabym chyba głowy by w takim momencie go uspakajać i rodzić dziecko. Uważam, że miejsce męża jest za ścianą w poczekalni :mrgreen:

#214 viola

viola
  • Użytkownik
  • 8 330 postów

Napisano 15 października 2012 - 15:14

Juz kiedyś pisałam,że moj M, nie był ani przy jednym( nie można było nawet odwiedzać wtedy w szpitalu) ani przy drugim porodzie.Wcale mi z tego powodu nie smutno,wręcz się cieszę. :-) Po za tym obojętne mi to było,czy będzie uczestniczył w porodzie ,mimo,że kocham mojego męża.Nie chciał i dobrze,sama sobie poradziłam. ;-)
Och ,mój kochany mężuś :mrgreen:

#215 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 15 października 2012 - 18:21

Często słyszę, że po takim "widoczku" małżeństwa lub związki się rozpadają. Dziwne jak dla mnie... No, ale prawdziwe


:shock: Jakieś badania przeprowadziłaś, że Twoim zdaniem to prawda? Bo jak dla mnie kompletna bzdura i świetna wymówka dla mężczyzn, która ma zniechęcić kobiety, aby poprosiły swego mężczyznę o udział. Poza tym co masz na myśli pisząc o "widoczku". Narodziny nowego życia? Faktycznie... odrażające :roll:

Z resztą On nie przepada za widokiem krwi,


Biedactwo, pewnie niech się nie męczy :lol:

znam Jego i jego charakter, myślę, że mógłby zwrócić uwagę lekarzowi czy pielęgniarce, położnej, akuszerce itd. gdyby nie reagowały na moje prośby bo dzieje mi się krzywda albo coś mi dolega. Nie miałabym chyba głowy by w takim momencie go uspakajać i rodzić dziecko.


A nie pomyślałaś, że lepiej, żeby faktycznie mógł zawołać położną czy lekarza? W razie gdyby coś się działo?

Uważam, że miejsce męża jest za ścianą w poczekalni


Ja uważam, wprost przeciwnie, każdy ma swoje zdanie i nikogo nie namawiam- jego strata. Ale Twoje argumenty o "widoczkach" i rozpadach małżeństwa są śmieszne... A może się mylę... Ciekawa jestem ile jeszcze kilka tu z nas pociągnie ze swoim małżem :lol:

#216 malwitka

malwitka
  • Użytkownik
  • 1 213 postów

Napisano 15 października 2012 - 18:37

Marzycielka24, Nie przeprowadzałam żadnych badań, słyszałam takie historie od znajomych. Połówek nie chciałby w tym uczestniczyć, więc nic na siłę. Nie czułabym się chyba na tyle komfortowo, gdy A. patrzyłby na moje 'wysiłki'. A jeśli chodzi o rolę lekarza, uważam, że wie na czym polega jego praca, więc nie musiałabym się prosić o pomoc. Takie jest moje zdanie na tą chwilę, ale nie jest powiedziane, że nie ulegnie zmianie. W ciąży nie byłam trudno mi w tym momencie podjąć decyzję.

#217 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 15 października 2012 - 18:39

Mówi, że jeśli kobiecie zależy na jego obecności, a facet tchórzy, to paskudnie robi, bo kobieta stchórzyć nie może przecież.

To zdanie mi się bardzo podoba w tej całej dyskusji. Jesteśmy w związku razem, kochamy się razem, dziecko robimy razem, ale rodzić to już sobie rodź sama ja przyjdę jak będzie po wszystkim. Nie lubię takiej postawy u facetów <bezradny></span>
No chyba, że kobieta chce sama, ale jeśli nalega na wspólny poród a facet się dupą wypina to dupa z niego nie facet - takie moje zdanie.

zdania były podzielone

A ja mam takie pytanie: Ilu z tych znajomych ma już poród za sobą?
My kiedyś dyskutowaliśmy na ten temat w gronie praktycznie samych rodziców (jedna para jeszcze wtedy była w ciąży), żaden facet nie wyobrażał sobie nie być ze swoją kobietą w tym dniu. Od jednego syn już ma 4 latka a jak wspomina moment kiedy przecinał pępowinę to aż mu się oczy śmieją. Ja myślę, że warto razem rodzić jeśli mamy teraz taką możliwość.
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#218 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 15 października 2012 - 18:41

A jeśli chodzi o rolę lekarza, uważam, że wie na czym polega jego praca, więc nie musiałabym się prosić o pomoc.


malwitka, przede wszystkim ustalmy, ze lekarza nie ma przy Tobie cały czas- przychodzi na samiutką końcówkę, albo jak się coś dzieje. Położna też nie stoi przy Tobie cały czas, odchodzi do innych rodzących, a Ty możesz być unieruchomiona pod KTG. Więc owszem na tym polega jego praca, żeby Ci pomóc, ale życie życiem- czasem i połózna trzeba zawołać.... Tym bardziej, że zazwyczaj rodzących jest kilka ;-)


Nie przeprowadzałam żadnych badań, słyszałam takie historie od znajomych.


Ale dla mnie to po prostu kwestia niedojrzałego związku skoro widok porodu był powodem rozstania <bezradny></span>

[ Dodano: 2012-10-15, 19:46 ]

Od jednego syn już ma 4 latka a jak wspomina moment kiedy przecinał pępowinę to aż mu się oczy śmieją.


Mój wtedy stchórzył, a teraz żałuje :-P

#219 malwitka

malwitka
  • Użytkownik
  • 1 213 postów

Napisano 15 października 2012 - 19:37

Madź,

Ilu z tych znajomych ma już poród za sobą?

Dwie pary mają dzieciaszki, jedna była za, druga przeciw. Ja z Połówkiem niezdecydowani, ale chyba bardziej na nie. Z kolei jego brat z żoną spodziewają się dziecka i też ona chce by mąż był przy porodzie. Wszystko zależy od pary tak :?:

Jesteśmy w związku razem, kochamy się razem, dziecko robimy razem, ale rodzić to już sobie rodź sama ja przyjdę jak będzie po wszystkim. Nie lubię takiej postawy u facetów <bezradny></span>

Skoro facet nie chce bo np. zwyczajnie się czegoś obawia to po co robić teatrzyk i niepotrzebna spinka gotowa :?: Może faktycznie nie każdy jest gotowy na takie przeżycia. Mój kuzyn bardzo chciał być przy porodzie z żoną i biedak zemdlał już na samym początku hehe i go wynieśli :-P Faktycznie bliska osoba w takim momencie to wspaniałe wsparcie.

Marzycielka24,

przede wszystkim ustalmy, ze lekarza nie ma przy Tobie cały czas- przychodzi na samiutką końcówkę, albo jak się coś dzieje. Położna też nie stoi przy Tobie cały czas, odchodzi do innych rodzących, a Ty możesz być unieruchomiona pod KTG. Więc owszem na tym polega jego praca, żeby Ci pomóc, ale życie życiem- czasem i połózna trzeba zawołać.... Tym bardziej, że zazwyczaj rodzących jest kilka ;-)


Ja nie wiem jak jest na porodówce, ale chyba to logiczne, że gdyby coś się działo to lekarz się zjawi, czy położna i nie musi wcale go wołać mój partner bo jeśli by go ze mną nie było bo będzie w pracy to lekarza też ktoś powiadomi. Nie będę się tutaj spierać bo nie mam doświadczenia, a znam tylko zdanie inny bliskich mi koleżanek. I to tyle na ten temat z mojej strony :-P

#220 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 15 października 2012 - 19:45

Skoro facet nie chce bo np. zwyczajnie się czegoś obawia to po co robić teatrzyk i niepotrzebna spinka gotowa


A potem jak będzie kupka do przewinięcia, a on się obawiać będzie to też- po co spinka. Albo w nocy po co zmuszać go do wstawania- potem niewyspany i zły będzie :lol:

Wszystko zależy od pary tak


Oczywiście, że tak. Ale czasem facet ze strachu rezygnuje z czegoś pięknego. No ale jeśli po takim "widoczku" ma całkiem porzucić żonę i nowo narodzone dziecko, to faktycznie lepiej zawczasu odpuścić <bezradny></span>

Ja nie wiem jak jest na porodówce, ale chyba to logiczne, że gdyby coś się działo to lekarz się zjawi, czy położna i nie musi wcale go wołać mój partner



Wcale nie takie logiczne <bezradny></span> Jak im się setki kobiet przewijają to niestety- generalizują. Pierworódka? To potrwa, a potem zdziwienie, że dziecka główkę widać, bo nie zbadała, mimo, ze kobieta od kilkunastu minut wspominała, że czuje nacisk i bóle parte. Tobie położna powie "kochaniutka momencik, teraz tamta rodzi", facetowi, który stanowczo powie, że właśnie w tej chwili coś się dzieje, już tak nie powie- bo w razie czego będzie świadek, że coś zaniedbała ;-)





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych