W środę byłam u adwokata. Wsześniej się umówiłam i wszytsko było ładnie pięknie, a jak przyszłam do kancelarii to się okazało, że nia ma czasu i odesłał mnie do aplikanta (szczerze mówić nie wiedziałam kto to tak naprawdę jest). Jak mu opowiedziałam całą historię to zachowywał się tak jakby to była moja wina... i twierdził, że sprawa jest skomplikowana i nie gwarantuje mi, że rozwód będzie z orzeczeniem o winie. Zapłaciłam za godzinę płaczu 150zł i poszłam. Wygooglowałam sobie kim jest aplikant i teraz już wiem, że rozmowa z nim była błędem, bo to nie jest prawnik! Dzisiaj byłam u radcy prawnego i był zupełnie inny temat. Mówił tak jak Wy, że są duże szanse na udowodnienie winy, że w ostateczności nawet badania DNA można zrobić, że powoła się świadków i będzie wszytsko ok. Powiem Wam, że podniósł mnie na duchu i tak jakoś mi się lepiej zrobiło. Na przyszły tydzień napisze mi uzupełnienie pozwu, bo w moim było kilka błędów i będziemy czekać na wyznaczenie terminu rozprawy. Mówił też, że będę mogła ubiegać się o alimenty na siebie. Przyznam się, że pierwszy raz korzystam z pomocy prawników i nawet nie wiem jaka jest różnica między adwokatem a radcą prawnym, ale po tych doświadczeniach wiem, że prawnik prawnikowi nie równy. W przypadku tego radcy w rozmowie z nim czułam, że jest po mojej stronie, że mnie rozumie, pomimo tego, że jest facetem. Myślę, że będę miała w nim oparcie.
...a co do mojego męża to dzwonił dzisiaj, że mam mu jego ciuchy wysłać na aders firmy, bo on nie ma czasu, żeby po nie przyjechać...
...wciąż myślę nad tym i nie mogę zrozumieć tego co ja mogłam zrobić mojemu mężowi, albo czego nie robiłam, że znalazł sobie inną kobietę...w czym jest ona lepsza ode mnie? Faktem jest, że jest młodsza...ale czy to jest powód?