Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.


2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Rozwód z orzekaniem o winie czy bez orzekania?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
27 odpowiedzi w tym temacie

#1 nimfa

nimfa
  • Użytkownik
  • 8 postów

Napisano 13 styczeń 2014 - 22:57

Szukałam przez wyszukiwarkę takiego tematu (czy nawet podobnego), ale nie znalazłam, więc jeśli dubluję, to bardzo przepraszam...

Mam pewien problem... Otóż postanowiłam się rozwieść z moim mężem. Myślę, że jeszcze go kocham, ale nie mogę już tak dłużej żyć. Nie chcę się tu rozwodzić nad powodem rozwodu...w każdym razie złożyłam pozew o rozwód z orzeczeniem o jego winie (bo wina jest i to ewidentna), ale wiem, że takie sprawy czasem się ciągną latami...Może lepiej jednak zmienić zdanie i zdecydować się na rozwód bez orzekania? Mąż już zapowiedział mi, że nie da za wygraną... Czy któraś z Was jest już po rozwodzie, albo w trakcie? Jak to jest? Jak będzie lepiej, szybciej i bez niepotrzebnych problemów?



#2 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5495 postów

Napisano 13 styczeń 2014 - 23:06


Jak będzie lepiej, szybciej i bez niepotrzebnych problemów?

szybciej będzie na pewno bez orzekania o winie, czasami wystarczy wtedy jedna rozprawa.

 

Musisz pomyśleć, czy chcesz "walki". Orzeczenie o winie byłoby konieczne wtedy gdy np nie byłoby Cię stać na utrzymanie się, nie miałabyś warunków do życia. Wtedy możesz żądać od męża alimentów na siebie.

 

Musisz pomyśleć o swojej sytuacji i wtedy podjąć decyzję ;-)


Keep calm and become a doctor <serducho> 


#3 nimfa

nimfa
  • Użytkownik
  • 8 postów

Napisano 13 styczeń 2014 - 23:16

No właśnie jest problem, bo mieszkanie jest męża, samochód męża... i to on utrzymywał w sumie dom. Przy podziale majątku zostawi mnie pewnie z niczym. Ja pracuję, ale zarabiam znacznie mniej niż on...Nigdy, ani on, ani ja do tego nie przywiązywaliśmy wagi aż do ostatniego grudnia...



#4 Jogobella

Jogobella
  • Użytkownik
  • 1174 postów

Napisano 14 styczeń 2014 - 07:40

@nimfa, z tego co słyszałam, to rozwód z orzekaniem o winie to publiczne pranie brudów i walka ze wspómałżonkiem. Trzeba zebrać świadków i udowodnić, że wina leży po stronie męża/żony. Dobrze by było, gdyby był adwokat. Wtedy też nierzadko poznaje się prawdziwe oblicze osoby, którą się kiedyś kochało. Niejednokrotnie zdarza się, że mimo przysięgi kłamie się. Kuzynka mojego męża rozwodziła się z orzeczeniem o winie. Trwało to około dwóch lat. Wygrała, ale co wtedy przeszła to jej. Przegrany pokrywa wszystkie koszty rozprawy.

Rozwód bez orzekania trwa krócej i bez tych wszystkich "szopek".
"Wiedzieć, że się wie, co się wie i wiedzieć, że się nie wie, czego się nie wie - oto prawdziwa wiedza." Konficjusz

#5 Roxi

Roxi
  • Użytkownik
  • 3496 postów

Napisano 14 styczeń 2014 - 09:25

Nigdy, ani on, ani ja do tego nie przywiązywaliśmy wagi aż do ostatniego grudnia...

Piszesz tak jakby stało się nagle COŚ i już nagle podjęłaś decyzję o rozwodzie. A może nie przemyślałaś tego do końca? Może najpierw ustalcie separację? Separacja oznacza to samo co rozwód, przy czy jest to proces odwracalny, można powrócić do starego stanu małżeńskiego.

 

Co do orzekania o winie - zastanó się czy masz niezbite dowody na jego winę. Pamiętaj, że nagrania, zdjęcia z inną kobietą itp. nie zawsze stanowią dla sądu niezbity dowód, np. zdjęcie na którym przytula on inną kobietę można zinterpretować dwojako np. jest to jego serdeczna przyjciółka, która pociesza go użyczając mu swego troskliwego ramienia tuż po tym jak dowiedział się o Twoich licznych zdradach :-P

 

No niestety tak może wyglądać wojna w sądzie. Ja bym się nie zdecydowała. Moje koleżnaka z pracy rozwodziała się ponad dwa lata, owszem udowodniła winę męża, ale po licznych przesłuchaniach świadków - męża rzekomej jeszcze wówczas kochanki męża, który został niejako zmuszony do składania zeznań (nie chciał świadczyć przeciwko swojej żonie). Ogólnie sprawa była przykra i męcząca, ale koleznaka byłą zawzięta.

 

Musisz poważnie przemyśleć czy jesteś na tyle silna by w to wejść.


<ookk>


#6 1parasolka

1parasolka
  • Użytkownik
  • 168 postów

Napisano 14 styczeń 2014 - 14:09

Ja jestem po rozwodzie ale bez orzekania winy. Mimo, że mamy wspólne dziecko odbyła się tylko jedna rozprawa. U mnie nie było problemu z podziałem majątku bo nie mieliśmy mieszkania, a rzeczy podzieliliśmy bez awantury, każdy wziął to co wniósł a to co kupiliśmy wspólnie podzieliliśmy po poł (na pół) .

Sprawa z orzekaniem o winie ma może sens jeśli macie większy majątek który trzeba podzielić, ale jeśli chodzi tylko o przyznanie alimentów to nie ma co sobie zawracać głowy. Przyznanie alimentów wcale nie oznacz że będziemy je otrzymywać bo prawo w Polsce nie ma narzędzi żeby alimenty ściągnąć. Jak ktoś jest cwany bez problemu uniknie płacenia alimentów.



#7 nimfa

nimfa
  • Użytkownik
  • 8 postów

Napisano 14 styczeń 2014 - 23:29


Piszesz tak jakby stało się nagle COŚ i już nagle podjęłaś decyzję o rozwodzie. A może nie przemyślałaś tego do końca?

 

Bo stało się nagle :( Z dnia na dzień zawalił mi się świat. Może lepiej jak będziecie wiedziały o co chodzi. Nie jestem jędzą, która przekreśla związek po jakiejś tam kłótni czy coś takiego. Mój mąż pracuje w innym mieście i ma tam wynajęte mieszkanie. W domu bywał od czwartku wieczorem do niedzieli, a od pn do czwarku tam. Sytaucja trwa od kilku lat i zdażyłam się do tego przyzwyczaić, choć nie do końca mi to odpowiadało. Przesądziły jednak kwestie finansowe. Za rok mieliśmy otworzyć własną firmę na miejcu i mieszkać już w pełni razem. Kilka dni przed świtęami mąż oświadczył mi, że na Boże Nardzenie musi wyjechać w delegację. Wydało mi się to dziwne, no ale jakoś nie drążyłam tematu. Okazało się, że spędził święta ze swoją kochaną i ich wspólnym 2 letnim dzieckiem. Dowiedziałam się o tym od znajomych, którzy pojechali tam do rodziny i widzieli ich w kościele... Kochanka jest natomiast dobrą znajomą rodziny moich znajomych...Ona wśród swoich znajomych i rodziny przedstwiała go jako narzyczonego...Maż nie widział naszych znajomych w kościele. Wrócił po Sylwestrze do domu jakgdyby nigdy nic. Ja dowiedziałam się o tym w 2 gi dzień świąt. Chciałam tam jechać, albo zadzownić do niego i to wyjaśnić, ale teraz cieszę się, że się postrzymałam. Po tym jak wyjaśniliśmy sobie wszytsko on przeprowadził się do swojej nowej rodziny...powiedział, że nie chce ze mną być...że mnie nie kocha....że coś się wypaliło między nami... Ja głupia przez tyle czasu nic nie zauważyła... Nic nie wspomniał o rozwodzie, ale ja nie chce tak dalej żyć. Ja chce być znowu szczęśliwa, zakochać się, mieć motyle w brzuchu...W ciągu kilku dni zrozumiałam, że o niego nie mam już co walczyć, bo ona jest młodsza, ładniejsza, ma lepszą pracę...no i mają dziecko...

Na jutro umówiłam się z prawnikiem... bo już nie wiem co robić. Boję się, że w sądzie coś we mnie pęknie i nie dam sobie rady...Sama nie wiem co mam robić...Mam żal do niego, ale jeszcze gdzieś cząstka mnie chce być z nim...



#8 Histeria:)

Histeria:)
  • Użytkownik
  • 826 postów
  • LokalizacjaDolny Śląsk
  • Wzrost:w sam raz:P
  • Włosy:brąz
  • Stan:Jeszcze panna...
  • Partner:K.
  • Nastrój:Brak
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 15 styczeń 2014 - 12:23

W takiej  sytuacji nie zdecydowałabym się na orzeczenie bez jego winy. Jego wina jest ewidentna a skoro założył drugą rodzinę, to będzie cię chciał oskubać. Nie daj się, niech sąd podzieli wasz majątek, chyba że mieliście intercyzę. Ja bym dziadowi nie popuściła, niech mu sąd zasądzi na ciebie alimenty, a jak nie będzie płacił to śmiało zgłoś do komornika. ja mam przykład moich rodziców: niby sami przed rozwodem dogadali się kto, co bierze itd. sąd tylko zasądził alimenty na moje rodzeństwo (byli małoletni) i jak już było po rozwodzie, to się tatusiowi "odmieniło" zdanie, mama sporo straciła na tym,że uwierzyła w męski honor- że jak się na coś umówili to dotrzyma słowa.

 

Nie zadręczaj się,że nic nie zauważyłaś- u nas ojciec oszukał całą rodzinę, wyjeżdżał z kochanką na wakacje a nikt z nas się nie domyślał co jest grane. Mama nawet pomagała mu się pakować... Też przypadek sprawił,że wyszło na jaw co jest grane.



#9 Roxi

Roxi
  • Użytkownik
  • 3496 postów

Napisano 15 styczeń 2014 - 13:17

@nimfa W takim razie nie dziwię się Twojej decyzji o rozwodzie, ponadto zauważ że masz wiele dowodów świadczących na jego niekorzyść, przede wszystkim jesto SYN - wszystko jest łatwo sprawdzić, jego uznanie, nazwisko. Myślę, że w obliczu tego co napisałaś będziesz mieć spore szanse na orzeczenie jego zupełniej winy powodującej trwały i zupełny rozkład Waszego pożycia.

 

No cóż szczerze współczuję, byłaś w związku małżeńskim z tchórzem... Trzymaj się dzielnie :-)


<ookk>


#10 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1901 postów

Napisano 16 styczeń 2014 - 10:37

@nimfa

Po pierwsze bardzo współczuję takiej sytuacji.

Ale bym mu też nie podarowała. Nie ma nic co by jego w jakikolwiek sposób broniło, więc nie powinnaś pozwolić aby teraz tak gładko przeszedł rozwód i nic go nie zabolał. Co do brudów, to nie robi się tego przy całym mieście i czasem to nawet pomaga aby całkowicie pozbyć się uczuć do partnera co jest przy rozwodzie akurat dobre.

Mówię to bo pamiętam rozwód mojej koleżanki. Mąż ją uderzył, złożył pozew i się zaczęło. Ona jeszcze na początku mówiła, że mimo wszystko go kocha, ale jeśli raz ją uderzył to zrobi to ponownie. W trakcie rozwodu poznała prawdziwe oblicze kolesia. I jej przeszło, naprawdę wszystko co ją hamowało bo właśnie coś czuła odeszło i dziewczyna go "oskubała". I uważam dostał po dupie i dobrze. Nie wynagrodzi to może krzywdy, ale pozwoliło na spokojne myślenie o przyszłości, Dostała mieszkanie, dostała samochód, więc nie musiała się martwić o te podstawowe rzeczy.

 

Dlatego czasem warto powalczyć, a zwłaszcza jeśli wina jest nie do podważenia.


Każdy z nas urodził się ateistą


#11 nimfa

nimfa
  • Użytkownik
  • 8 postów

Napisano 17 styczeń 2014 - 21:18

W środę byłam u adwokata. Wsześniej się umówiłam i wszytsko było ładnie pięknie, a jak przyszłam do kancelarii to się okazało, że nia ma czasu i odesłał mnie do aplikanta (szczerze mówić nie wiedziałam kto to tak naprawdę jest). Jak mu opowiedziałam całą historię to zachowywał się tak jakby to była moja wina... i twierdził, że sprawa jest skomplikowana i nie gwarantuje mi, że rozwód będzie z orzeczeniem o winie. Zapłaciłam za godzinę płaczu 150zł i poszłam. Wygooglowałam sobie kim jest aplikant i teraz już wiem, że rozmowa z nim była błędem, bo to nie jest prawnik! Dzisiaj byłam u radcy prawnego i był zupełnie inny temat. Mówił tak jak Wy, że są duże szanse na udowodnienie winy, że w ostateczności nawet badania DNA można zrobić, że powoła się świadków i będzie wszytsko ok. Powiem Wam, że podniósł mnie na duchu i tak jakoś mi się lepiej zrobiło. Na przyszły tydzień napisze mi uzupełnienie pozwu, bo w moim było kilka błędów i będziemy czekać na wyznaczenie terminu rozprawy. Mówił też, że będę mogła ubiegać się o alimenty na siebie. Przyznam się, że pierwszy raz korzystam z pomocy prawników i nawet nie wiem jaka jest różnica między adwokatem a radcą prawnym, ale po tych doświadczeniach wiem, że prawnik prawnikowi nie równy. W przypadku tego radcy w rozmowie z nim  czułam, że jest po mojej stronie, że mnie rozumie, pomimo tego, że jest facetem. Myślę, że będę miała w nim oparcie. 

...a co do mojego męża to dzwonił dzisiaj, że mam mu jego ciuchy wysłać na aders firmy, bo on nie ma czasu, żeby po nie przyjechać...

...wciąż myślę nad tym i nie mogę zrozumieć tego co ja mogłam zrobić mojemu mężowi, albo czego nie robiłam, że znalazł sobie inną kobietę...w czym jest ona lepsza ode mnie? Faktem jest, że jest młodsza...ale czy to jest powód?



#12 Histeria:)

Histeria:)
  • Użytkownik
  • 826 postów
  • LokalizacjaDolny Śląsk
  • Wzrost:w sam raz:P
  • Włosy:brąz
  • Stan:Jeszcze panna...
  • Partner:K.
  • Nastrój:Brak
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 17 styczeń 2014 - 21:32

Nie wysyłaj mu tych ciuchów, powiedz żeby sam się pofatygował, ale  zrób tak żeby nie było cię w domu w tym czasie... nie ułatwiaj mu, nie zasługuje na to !

Jeśli się nie mylę, to różnicą miedzy radca a adwokatem jest tka,że radca nie może reprezentować cie w sadzie  i tyle...



#13 facet

facet
  • Użytkownik
  • 138 postów

Napisano 19 styczeń 2014 - 22:03

Chyba lepiej nie prac brudów publicznie... 

A nie wiem czy radca teraz też nie moze występować w sądzie. Choć ja już mam sprawdzoną kancelarią jakby co, choć do ołtarz mi sie  nie spieszy :P



#14 Histeria:)

Histeria:)
  • Użytkownik
  • 826 postów
  • LokalizacjaDolny Śląsk
  • Wzrost:w sam raz:P
  • Włosy:brąz
  • Stan:Jeszcze panna...
  • Partner:K.
  • Nastrój:Brak
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 20 styczeń 2014 - 11:43

Publicznie prać brudy to mogą gwiazdy Hollywood, tak piszesz jakby ten rozwód miał być relacjonowany w gazetach czy TV, teraz rozwód to już nie jest sensacja...



#15 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7695 postów

Napisano 20 styczeń 2014 - 11:48

@nimfa ja uważam że powinnaś zainwestować w dobrego prawnika, ubiegać się o rozwód z winy męża i oskubać gościa do ostatniej nitki. Za to co zrobił...



#16 1parasolka

1parasolka
  • Użytkownik
  • 168 postów

Napisano 20 styczeń 2014 - 11:58

Zgadzam się z Młodą, dobry prawnik w tej sytuacji to podstawa. Wina męża jest ewidentna i łatwa do udowodnienia, musisz tylko być twarda, nie poddawać się. Pamiętaj, że to jego wina, więc nie daj się zdołować. Trzymam za Ciebie kciuki <przytul> .



#17 Rosemary

Rosemary
  • Użytkownik
  • 92 postów

Napisano 04 luty 2014 - 16:06

Nie wysyłaj mu tych ciuchów, powiedz żeby sam się pofatygował, ale  zrób tak żeby nie było cię w domu w tym czasie... nie ułatwiaj mu, nie zasługuje na to !

Jeśli się nie mylę, to różnicą miedzy radca a adwokatem jest tka,że radca nie może reprezentować cie w sadzie  i tyle...

Ja to bym te jego cichy to "nauczyła latać z balkonu" już tym to się nie powinnaś przejmować bądź mądrzejsza i koniecznie fachowej porady poszukaj, bo mu kobiety często mamy za miękkie serce w takich sprawach niestety.



#18 gogi

gogi
  • Użytkownik
  • 627 postów

Napisano 05 luty 2014 - 11:05

Nimfa...kobitki mają rację...po swoje odzienie niech sam przyjedzie...wyznacz termin jak sie nie pojawi to do kubła na śmieci albo jeszcze lepiej...rozdać bezdomnym,im sie to napewno przyda a Ty w całym tym nieszczęściu jeszcze dobry uczynek zrobisz.W takiej sytuacji prawnik jak najbardziej mile widziany chociaż koszty takiej usługi bywają nierzadko dość wysokie za to komfort na sali sądowej i wsparcie są bezcenne więc warto.

Czy ja bym chciała z orzekaniem o winie?Trudna sprawa...ale każdy inaczej do tych spraw podchodzi.Ja jestem poprostu honorowa i moja (być może chora)ambicja by mi nie pozwalała na to,abym bawiła się w latanie po sądach i włoczenie świadków,wtajemniczanie innych w i tak trudne i bolesne sprawy.Ja pewnie chciałabym,aby to nastąpiło możliwie jak najszybciej a potem skupiłabym sie na odbudowaniu własnego życia,poprawe nastroju po traumie i zapewnienie sobie warunków do nowego etapu życia.Nie chciałabym żadnych pieniędzy od kłamcy i oszusta,nawet gdybym miała jeść suchy chleb,popijać wodą i mieszkać z powrotem u rodziców badz przyjaciol...oczywiscie tymczasowo.Starałabym sie maksymalnie szybko stanąć na nogach,zupełnie zmieniłabym dotychczasowy wizerunek(fryzura,kolor włosów,makijaż,nowa stylizacja ubioru),chodziłabym z podniesioną wysoko głową,dumna z siebie,znająca swoją wartość.Zapewne w ciszy i z dala od ludzi popłakałabym sobie,aby mi ulżyło,może nawet poklęłabym na byłego,i przeszła do porządku dziennego.Życie jest zbyt krótkie i za piękne,aby je marnować na żale i rozpamietywania,nie pierwasza i nie ostatnia masz taka sytuacje.Oczywiscie Ty tu decydujesz,Ty podejmujesz decyzje,jakiekolwiek podejmiesz jestem z Tobą,trzymam kciuki i życzę Ci powrotu do normalności w cudownym nastroju,byc może nowym wizerunku...do przodu mała...nie daj się stłamsić...pozdrawiam. ;*

 

P.S.

I jak w czytając takie posty można nie myśleć o rozwodzie będąc w trakcie cichych dni z panem mężem?hm ;-)


Użytkownik gogi edytował ten post 05 luty 2014 - 11:08


#19 kombi

kombi
  • Użytkownik
  • 39 postów

Napisano 11 luty 2014 - 14:04

Moim zdaniem jeśli potrafimy się dogadać to lepiej nie orzekać o winie, zresztą chyba większość osób ma takie zdanie bo bez orzekania o winie rozchodzi się aż 70 % par, Walka przed sądem to chyba nie miłego. Najgorzej jest się chyba dogadać co do sposobu podziału majątku i opieki nad dziećmi. Co do ustalenie opieki nad dziećmi to można napisać plan wychowawczy, znalazłam coś takiego na portalu ..., który udostępnia wiele takich materiałów bezpłatnie. Ale w sumie, nie wiem czy większość osób wybiera taki sposób na rozstanie ze względu na honor czy dumę. Chyba bardziej chodzi o czas i oszczędzanie nerwów. 



#20 Minka

Minka
  • Użytkownik
  • 11 postów

Napisano 11 marzec 2014 - 10:42

Zależy od sytuacji. Jeśli jest jego winą rozpad pożycia to warto walczyć o to co ci się należy. Jeśli jednak po prostu wasza miłość wyparowała to rozstanie najlepiej rozwiązać bez orzekania i pozostać w stosunkach przyjacielskich. Dobrze jest też skorzystać w takich sytuacjach porad prawnika. Przykładowo adwokata Przemysława Sokołowskiego. Słyszałam, że jest świetny w prawie rodzinnym. Profesjonalnie podchodzi do każdej sprawy i szybko działa, a przede wszystkim ma doświadczenie w takich sprawach.

Użytkownik inqaa edytował ten post 11 marzec 2014 - 12:49






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych