Okruszek testuje mnie od samego początku. 
Mdłości, wymioty - to dla mnie już codzienność. I to wcale nie poranne, bo trwają cały dzień. Codziennie też funduje mi podbudkę o 4 rano ( no to są właściwie bardzo poranne mdłości
) i do ok 6 mdli mnie tak, że nie ma szansy spać. Od dwóch dni jest trochę lepiej, bo zagryzam to jabłkiem. 
Do tego sikanie ze 3 razy w nocy i rano zazwyczaj jestem taaaaaaaaaka wyspana. 
Ale najbardziej przestraszył mnie plamieniami, których niestety było bardzo dużo. Teraz mam luteinę i na szczęście zdarzają się coraz rzadziej.
Odkąd się pojawił ciągle jest mi niedobrze, wymiotuję, sikam, nie śpię w nocy, a w dzień usypiam, przechlapałam sobie w pracy, nie wolno mi się kochać z Brzydkim, a mimo wszystko jestem całkiem szczęśliwa. 