Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Kłótnie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
416 odpowiedzi w tym temacie

#221 Guest_niki_*

Guest_niki_*
  • Gość

Napisano 21 czerwca 2008 - 18:21

nigdy nie podobało mi się stawianie sprawy na ostrzu noża- czyli wybieraj albo ja albo koleżanka, pewnie póki co facetem targają emocje, bo sie zezłościł, ale sądzę, że konflikt da się załagodzić, np gdy koleżanka zmieni zachowanie. kto nie czuł by się obrażony będąc wyzwanym? mogę sobie tak gadać z przyjaciółką, jak obie traktujemy to jako żart, ale nie bedę tak już mówić do jej chłopaka, bo nie

#222 SpryCiulaaa

SpryCiulaaa
  • Użytkownik
  • 406 postów

Napisano 21 czerwca 2008 - 22:28

Nie mowila tak nigdy do niego w obecnosci osob trzecich.. Tylko jesli rozmawiala z nim na komunikatorze. Zawsze sobie docinali.. Oni sie nie lubia.. ja o tym wiem i powinnam byla moze wczesniej jakos to wszytsko pokierowac na inne tory. Moj blad. Hm.. Nigdy do niego w ten sposob nie mowila gdy ja bylam obecna.. ( jesli jestesmy/bylysmy same to czasem przy mnie tak zartuje/zartowala z niego ale tez nie duzo i z podkresleniem ze to zarty) a nawet jesli sie zdarzylo to rzadko i natychmiast reagowalam. Prosilam by sie uspokoili.. Hm.. wazne jest to, ze kiedy emocje opadly ja przeprosilam jego.. a On mnie. A co do relacji On i moja Kolezanka to.. umowa jest taka, ze ona nie bedzie sie do niego odzywac.. a jesli juz to nie w ten sposob, a On nie bedzie sie jej czepial jesli nie bedzie go wyzywala czy zartowala w ten jej sposob. Noo a kolezanka sie nie obrazilaa na ta cala sytuacje.. tylko jest zdziwiona czemu On jej tego nie powiedzial tylko mnie. Zastanawia sie dlaczego z nia nie porozmawial o tym ze go draznia jej teksty tylko przyszedl z tym do mnie.Dzieki dziewczyny za wasze opinie;). Sa cenne.
Dołączona grafika

Myśleli, że jak będe mała to będzie mniejszy problem :)

#223 anecka1991

anecka1991
  • Użytkownik
  • 120 postów

Napisano 07 września 2008 - 19:33

Jesteśmy z M. od ponad 2 lat. Nie mogę powiedzieć, że jest to sielankowy związek, bo zawsze, gdy nam coś nie pasowało, to nie kryliśmy tego. Raz jest okres bajkowy, kiedy jest słodko i cudownie. A raz nastaje okres wojen. Dosłownie wojen. Kłócimy się zupełnie bez powodu. Pada wiele przykrych słów...

Teraz nawet chciałam zerwać. Niszczy mnie to. Nie wyrabiam już psychicznie. Ale pogadaliśmy i zdecydowałam zostać z nim. Wiedziałam, że tak będzie. Za bardzo go kocham. Bez niego nie umiem.

Jednak nie wiem co zrobić, by się nie kłócić:(( Czy któraś z was ma podobnie??:((

#224 EveC

EveC
  • Użytkownik
  • 115 postów

Napisano 07 września 2008 - 19:47

a my z Ł nie pokłociliśmy się ani razu , a jestesmy razem prwie 2 lata, to dlatego ze on ma bardzo łagodne uosobienie. a ja raczej wybuchowa jestem, przy nim jakos nie mam sie o co klocic, jak jest co mi nie pasuje, to po prostu wyjasniamy i jest dobrze. ale mysle , ze moze jedna mala klotnia na jakis czas nie bylaby zla, odreagowanie i rozładowanie emocjii itd, ale na razie nie narzekam :-)
Dołączona grafika

#225 fajna babka

fajna babka
  • Użytkownik
  • 3 964 postów

Napisano 07 września 2008 - 20:08

a my z Ł nie pokłociliśmy się ani razu , a jestesmy razem prwie 2 lata, to dlatego ze on ma bardzo łagodne uspobienie. a ja raczej wybuchowa jestem, przy nim jakos nie mam sie o co klocic, jak jest co mi nie pasuje, to po prostu wyjasniamy i jest dobrze.

nie zlość sie ale dla mnie każdy zwiazek sie kłuci .... wiec wydaje mi sie to dziwne .... nie mówie by się na siebie rzucać o byle głupotę ale nie da sie zrobić tak by ciagle wszytkim wszystko pasowałao i było ok.... ja sie kłuce z tomkiem dyskutyjemy burzliwie czasem aż za bardzo ale potem jest ok ..... dla mnie gdy sie z sobą nie kłuci bo jak napisłaś jedna strona ma łagodniejsze usposobienie to takie głaskanie tematu, któregoś dnia moze skończyć sie cierpliwość tej osobie i polecą przykre słowa czego mozna było uniknąć wczesniej lekko pokłucac się .... czasem małe kłutnie nie są złe chociasz wiedze że obydwojgu nam zależy by było dobrze i żadne nie chce być poszkodowane ....

#226 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 07 września 2008 - 20:11

ja z D. przez 18 miesiecy wczesniej poklucilam sie chyba ze 2 razy ale nigdy nie byly to bog wie jak ostre klutnie...on wolal usiasc i pogadac na spokojnie ,wyjasnic wszystko. Moj D. nie potrafi podniesc glosu chyba ze naprawde juz jest cos co go denerwuje bardzo. ale teraz tez jest tak ze siadamy i rozmawiamy i wyjasniamy sobie wszystko zeby uniknac nie przyjemnych akcji :)

#227 EveC

EveC
  • Użytkownik
  • 115 postów

Napisano 07 września 2008 - 20:11

dlatego napisałam właśne, że czasami mała kłotnia nie byłaby zła, wiesz mnie czasami coś nie pasuje i mu to m ówię, ale uczę się od niego, że mozna bez kłotni to wyjaśnić, a odreagować na siłowni np;) i wierz mi związkowi to wychodzi też na dobre. nie jest łatwo poskromić złośnicę, która ze mnie wychodz, ale kiedy jest coś, a ja czuję złość idę pobiegać, a potem z nim rozmawiam na spokojnie i jak do tej pory zawsze udaje nam się osiągnac kompromis :-) wiec chyba sa zwiazki ktore nie musza sie klocic :-)
Dołączona grafika

#228 Kita

Kita
  • Użytkownik
  • 2 427 postów

Napisano 08 września 2008 - 08:18

Mu rzadko sie klocimy, prawie w ogole, raczej dyskutujemy i od razu sobie wszystko wyjasnaimy, ja czasem walne focha, ale to bardziej na zarty ;-) :-P ale na krotko i potem juz jest wszystko OK. Zreszta M. rzadko kiedy sie denerwuje, a zeby krzyczal to nigdy jeszcze nie slyszalam, on jest bardzo spokojny i trudno go zdenerwowac. ja z kolei odwrotnie - szybko mozna mnie zdenerwowac ;-)
Dołączona grafika

#229 kayen

kayen
  • Użytkownik
  • 870 postów

Napisano 08 września 2008 - 12:30

U nas kłótnie są niestety na porządku dziennym. Oboje mamy wybuchowy charakter i sprzeczki czasem przechodzą w wojnę domową.
Po kłótni następują fochy i tak zlatuje nam pół dnia ;-)
Jeśli jest ci dobrze, dwa razy lepiej jest mi!

#230 Anulka

Anulka
  • Użytkownik
  • 576 postów

Napisano 08 września 2008 - 12:51

Ja jestem zodiakalnym baranem a Piotr koziorożcem. Więc nasze kłotnie są bardzo ostre bo nikt nigdy nie chce ustąpić. Ale zawsze godzimy się tego samego dnia,.
A.

#231 calineczka

calineczka
  • Użytkownik
  • 7 470 postów

Napisano 08 września 2008 - 22:07

Nie wyobrażam sobie ( z moim charakterem zwiazku bez ostrzejszej wymiany zdan czasami dla rozładowania atmosfery) Wazne jest jedno aby w takich sytuacjach sobie NIE UBLizAĆ
i umiec sie potem pogodzić
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#232 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 08 września 2008 - 22:08

A ja lubie sie klocic <bezradny></span>

#233 malutka-iwona

malutka-iwona
  • Użytkownik
  • 4 549 postów

Napisano 08 września 2008 - 22:14

Mój Damian jest bardzo ugodowy a ja wybuchowa. Jak czasem się kłócimy, to on mówi a ja krzycze. Kiedyś powiedział, że nie będzie się odzywał, jak będę krzyczeć i oduczyłam się tego. Teraz staramy się dogadać spokojnie. Zawsze znajdziemy jakieś rozwiązanie, ale tego trzeba się nauczyć.
Jestem w Peru...

#234 Mirabelka__22

Mirabelka__22
  • Użytkownik
  • 8 754 postów

Napisano 08 września 2008 - 22:24

Mnie kazda glupota rytuje ze podnosze glos :oops: Ale to dlatego ze zawsze na rodzenstwo krzyczalam..

#235 Jacqueline

Jacqueline
  • Użytkownik
  • 1 963 postów

Napisano 09 września 2008 - 01:56

Ja aktualnie jestem singielką, ale wypowiem się ogółem. Jestem nerwową osobą, ale potrafię trzymać nerwy na wodzy co nie oznacza, że jeśli coś mi się nie spodoba to nie zaprotestuję ;-) Jednak zauważyłam, że kłótnie najczęściej zdarzają się między osobami, które się bardzo bardzo kochają. Mój przykład ja+ brat i ja+ rodzice :-P I wydaje mi się, że kłótnia niekiedy jest potrzebna. Bo takie osoby mają do siebie całkowite zaufanie, więc nie boją się wygarnąć ukochanej osobie tego, co naprawdę uważają- taka jest moja opinia.

#236 calineczka

calineczka
  • Użytkownik
  • 7 470 postów

Napisano 09 września 2008 - 08:21

Jacqueline,

Bo takie osoby mają do siebie całkowite zaufanie, więc nie boją się wygarnąć ukochanej osobie tego, co naprawdę uważają- taka jest moja opinia.

cos w tym jest
Chociaz jak teraz mysle to i tak tych kłótni jest o wiele mniej niz kiedyś ;-)
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#237 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 09 września 2008 - 08:27

Ja staram sie panowac nad soba. Rozmowa w towarzystwie mamy i brata dala mi duzo do myslenia. Jestem strasznie impulsywna - mam to po ojcu. Czesto przekladam swoja zlosc na innych, odburkujac i niemilo odpowiadajac. Klotnie z moim K. tez ulegly zmianie. Teraz staram sie mu przedstawiac sprawe jasno, a nie zeby on sie domyslal, bo facet sie nigdy nie domysli :P Wszystko sie zmienia na lepsze ostatnio ;)

#238 666ilonka777

666ilonka777
  • Użytkownik
  • 4 470 postów

Napisano 09 września 2008 - 08:33

Elodi, ja tez wyladowuje swoja zlosc na innych, a pozniej mam wyrzuty sumienia :-/ a co do klotni z facetem to wiem, ze trzeba z nimi rozmawiac, wszystko dokladnie wyjasnic itd.im dokladniej wytlumaczone tym wieksza szansa, ze cos do nich dotrze :->

#239 Kahela

Kahela
  • Użytkownik
  • 5 351 postów

Napisano 09 września 2008 - 08:44

Mój Damian jest bardzo ugodowy a ja wybuchowa.

to tak jak u nas... ;-)
Pamiętam kiedyś, na początku małżeństwa, o coś tam się żarliśmy...tzn ja się produkowałam, a L nic, ani słowa...
Jeszcze bardziej mnie to wściekło i się rozkręciłam, że ho, ho... ;-)

A on ubrał Karo i ...poszedł sobie na spacer :shock: :shock:
Myślałam, że mnie szlag trafi...
Rozbiłam wtedy na ścianie w kuchni trzy talerze...dopiero mi przeszło... :-P
Do dupy było w Peru...więc wróciłam... :-D

#240 Olciiia

Olciiia
  • Użytkownik
  • 10 000 postów

Napisano 09 września 2008 - 08:52

Kahela, no to widze ze faceci lubia doprowadzac nas do wscieklizny milczeniem i opanowaniem....
Tomek na moje bunty i krzyki reaguje dokladnie tak samo....
w sumie dobry sposob maja na nas :P

ale gdyby tomek byl rownie wybuchowy jak ja nie moglabym z nim zyc bo bysmy sie pozabijali chyba :P

Rozbiłam wtedy na ścianie w kuchni trzy talerze...dopiero mi przeszło... :-P

tO ty dobra jestes ja jeszcze sie nie odwazylam niczym rzucac ale moja kumpela raz nalewala zupe i rzycila pelnym talezem :shock: pozniej musieli malowac i prac wykladzine :P




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych