Kłótnie
#261
Napisano 18 września 2008 - 13:17
#262
Napisano 19 września 2008 - 09:24
#263
Napisano 19 września 2008 - 10:56

"....a ja się śmieje kiedy ludzie mówią mi o tych królach zza dalekich mórz...a ja sie śmieje wtedy odpowiadam im: nie mam nic oprócz paru pięknych snów...."
#264
Napisano 19 września 2008 - 12:32
może zrobcie tak, że jeden dzień przeznaczycie na porządki ale razem...razem sprzątajcie...Ty np. w kuchni On w łazience..potem na odwrót...nie, że jedno siedzi a drugie robi...tylko razem..
to są małe sprawy...żeby sie kłocić o to
wystarczy spokojna rozmowa na ten temat...
..to czy jest mądry, po pytaniach...
...nie ogarniam tego fałszu tu... podlizywania... słodzenia...
#265
Napisano 19 września 2008 - 12:40
#266
Napisano 19 września 2008 - 12:56
#267
Napisano 19 września 2008 - 12:59
#268
Napisano 27 października 2008 - 18:34
można można pod warunkiem,że ma się dużo cierpliwości której nie posiadam za wielezawsze mozna sie jakos dogadac nawet z najwiekszym nerwusem uparciuchem itd.
If you don't know my name, you can call me baby
#269
Napisano 27 października 2008 - 20:43
Przy poważniejszej kłótni oboje podnosimy głos, ale on raczej nie krzyczy, to ja się drę, rzucam, beczę, bluzgam...a on wtedy przestaje się odzywać, co mnie jeszcze bardziej wkurza, ale w końcu skutkuje, oboje sie uspokajamy i dłuuuugo potem rozmawiamy. Ale jak już mówiłam takie poważne spięcia zdarzają sie bardzo rzadko.
#270
Napisano 11 grudnia 2008 - 17:11
Ale szybko się godzimy,ja sie długo nie mogę gniewac na niego a on na mnie.
#271
Napisano 11 grudnia 2008 - 19:54
Ja czasem za wczesnie cos powiem, nie przemysle i mowie. A mu jest wtedy glupio, mysli ze cos zle zrobil.
Ale tez nie potrafimy sie dlugo na siebie gniewac.
#272
Napisano 17 grudnia 2008 - 17:13
#273
Napisano 13 sierpnia 2009 - 17:00
Mianowicie jestem z chłopakiem od 16 miesięcy ( w sumie wszystko razem wyszloby około 2,5 roku ). Bardzo często sie kłócimy. I to o byle co np. nie przyszlam do niego, nie odebrałam telefonu albo ma takie mysli, że ja moge go zdradzic czy zostawic i wtedy się na mnie obraża. Jeszcze kiedyś nasze kłotnie wygladaly w ten sposób, ze pisal do mnie smsy, a wieczorem bądź na drugi dzien mnie przepraszal, a teraz ? heh
#274
Napisano 13 sierpnia 2009 - 17:06
Trochę mógłby wyluzować...
Bez przesady żeby obrażał się o nieodebrany telefon albo co lepsze
takie coś? Kurde jak to przeczytałam to pomyślałam czy on nie powinien udać się do psychologa... Może on jest po prostu chorobliwie zazdrosny?albo ma takie mysli, że ja moge go zdradzic czy zostawic i wtedy się na mnie obraża
Nie wiem co Ci poradzić... Może i Ty się nie odzywaj do niego aż zmięknie... i sam się odezwie.
#275
Napisano 13 sierpnia 2009 - 17:24
To brak szacunku no i jego wielka zazdrosc z ktora ON powinien sobie poradzic,a nie Ty musisz cierpiec przez to!
To w jego glowie tworza sie jakies rzeczy ktorych nie ma naprawde i dlatego sie klocicie.
Przeciez jestescie dlugo z soba i powonien Ci ufac bezgranicznie.
No chyba,ze zrobilas cos kiedys,a on tego nie moze zapomiec i dlatego jest taki??
#276
Napisano 13 sierpnia 2009 - 17:40
bo przepraszam ale dla mnei to jakaś dziecinada.
on cię kompletnie nie szanuje, pozwalasz mu sobą miotać jak mu się podoba, bo on się obrazi, bo jego poniesie... co cię to obchodzi?! Musisz mu raz i OSTATNI kategorycznie wszystko przedstawić. On nie może się tak zachowywać.
Mówisz "że gdyby wszystko zliczyć byłoby 2,5roku" czyli pewnie się rozstawaliście wcześniej itd
To wszystko to jakieś odgrzewanie kotleta, z czasem i każdym odgrzaniem jest coraz mniej smacznie. Jak widzisz nie ufa ci, obraża się na CIEBIE bo jemu się wydaje, że go zdradzisz.
Nie ma zaufania, nie potrafi kontolować tego co mówi, myśli itd
Jak można wytrzymywać w takim męczącym związku?
nawet jeśli zrobiła to skoro zdecydował się na to, że dalej brnie w ten związek, że jednak chcą być razem, to bierze i ją to co zrobiła. Więc nie ma prawa jej już tego wypominać i robić scen!a on tego nie moze zapomiec i dlatego jest taki??
#277
Napisano 13 sierpnia 2009 - 17:53
Mam kolezanke starsza od siebie, ktora byla w podobnym, chorym zwiazku.
Facet z zazdorsci nie pozwalal jej na nic, nawet kontaktow z innymi ludzmi - ze mna!
Nie mogla sama wychodzic z domu.
Zamykal ja w psychicznej, zlotej klatce!
Az w koncu sie obudzila i zobaczyla co on z nia wyprawia.
Odeszla od niego i jest szczesliwa w normalnym, dojrzalym zwiazku gdzie ludzie maja do siebie zaufanie i moga robic to na co maja ochote.
pattka16, nie mozesz mu pozwolic by i z Wami tak sie stalo.
Przejrzyj na oczy!
#278
Napisano 13 sierpnia 2009 - 17:58
oczywiście, że macerrata, mysle,ze wiek nie ma tu nic do rzeczy.
jeśli koleżanka ma 16lat to jeszcze zrozumiem taką akcję...
ale jeśli ma 30 a dalej błądzi jak dziecko we mgle to coś tu jest nie tak...
#280
Napisano 13 sierpnia 2009 - 18:06
to nie miłość która jest ślepa, jest problemem, tylko kobieta, która nie ma do siebie za grosz szacunku, bo gdyby miała już dawno kopnęła by gościa w d** i powiedziała "nara".miłość jest ślepa!
Miłość jest ok. Ale nie kosztem własnej godności.
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych















