Relacje z naszych ślubów
#162
Napisano 29 lipca 2013 - 10:04
W sobotę 20 lipca obudziłam się już o 6 rano. Wyjrzałam przez okno , żeby zobaczyć jaka jest pogoda , a to co zobaczyłam bylo straszne!! Ponuro a do tego tak troszkę padał deszcz. Taka byłam zła, że samej chciało mi się ryczeć. No ale nic wstałam i poszłam do rodziców poleżeć chwile do nich do łóżka
Mama oczywiście się rozkleiła za nią tato, i tak sobie chwilę popłakali , że ich córeczka już wychodzi za mąż. Musiałam szybko się ewakuować z tego pomieszczenia, bo jakbyśmy się już wszyscy rozkleili to bylo by zabawnie
Chwilę później poszłam się kąpać a następnie pojechałam do fryzjera i kosmetyczki.
Ciężko jest nie wspomnieć o tym , że jak jechałam to tak zaczelo lać, że wycieraczki nie nadążały.
U fryzjera poszło szybko, i jak to mówią do 3 razy sztuka. Na dwóch próbnych nie zbyt bylam zadowolona z efektów, bo to nie bylo nadal to czego chciałam. W sobote wyszło idealnie
Po wizycie u fryzjera udałam się do kosmetyczki na makijaż. Zrobila mi go super, wyglądałam jak nie ja
Zazwyczaj używam tylko tuszu do moich nie zadługich rzęs no i kredki. Dlatego efekt godzinnej pracy przy mojej buźce był mega.
Do rzęs miałam doczepione kępki , oczy pomalowane na ciemno , do tego usta w kolorze różowym...Wyglądało to naprawde super
Przyjechałam do domu ok 12. Rodzice w tym czasie pojechali do restauracji, zobaczyć czy kelnerzy dobrze rozłozyli winietki, siostra szykowala się już do koscioła, na próbe z koleżankami...
Czas minął bardzo szybko...
ok 13 powoli do domu zaczeli się zjeżdzac : brat z żoną i córką , babcia z wujkiem, świadkowa, a ja oczywiście jeszcze nie ubrana
Szybko za fraki moją świadkową i do pokoju ubierać suknie...
Dobrze, że już ją mialam założoną , bo do pokoju wpadł fotograf i zaczął nam pstrykać fotki.
Jak już bylam gotowa , wszyłam z pokoju a wszystkich po prostu zatkało.
Tego dnia usłyszałam mnóstwo komlementów od wszystkich
W sumie to mieli racje, wyglądałam naprawde pięknie , i dobrze mi było ze sobą. Tak się bałam , że będe z czegoś niezadowolona
Pare minut po 14 przyjechał K, z rodzicami i drużbą.
Jego reakcji na to jak mnie zobaczył nigdy nie zapomnę.
Chwilę póżniej odbyło się błogosławieństwo . Drużba miał krótką , ale piekną przemowe, rodzice oczywiście się rozkleili, ale nie ma się co dziwić byla tak piękna, że i mnie zaszkliły się oczy.
Chwilę póżniej pojechaliśmy do Koscioła, gdzie czekało na nas mnóstwo osób.( pogoda zrobila się piękna )
Zaskoczeniem byla warta strażników u bram koscioła. Nie wiem jak i skąd, ale to bylo miłe i pięknie wyglądało.
Do ołtarza poprowadził mnie tata. Wszyscy się na mnie patrzyli , uśmiechali i robili zdjęcia. Czułam się wtedy fantastycznie tak dumnie i pięknie
Cała msza byla idealna. Piękne kazanie, tylko do nas - młodych. profesjonalna oprawa muzyczna , którą zapewniła moja siostra wraz z kwartetem smyczkowym. Było pięknie i wzruszająco.
Przysięga to był dla mnie niesamowity moment. Nikt się wtedy nie liczył, nie myslalam o tylu ludziach którzy stoją tam za mną...
Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy i powoli i wyraźnie powtarzalismy słowa księdza. :->
Wychodząc z Kościoła zostaliśmy obsypani ogormną ilością prawdziwych, kolorowych płatków róż. Za chwilę zaczeli nam składać życzenia Ci, którzy przybyli tylko na uroczystość ślubną ( byli to znajomi naszych rodziców).
Chwilę po tym odjechaliśmy do restauracji.
Sala byla ustrojona pięknie. Bardzo gustownie a zarazem uroczo.
Przywitał nas zespół i zaprosił wszystkich do skladania życzeń.
Myślałam, że nigdy się nie skończą . Po tym bardzo bolała mnie szczęka od ciągłego uśmiechania się
Wszyscy odśpiewali nam "sto lat', i zasiedli do obiadku.
Nadszedł czas pierwszego tańca. I tutaj muszę przyznać, że troszke się bałam, ale ku mojemu zdziwieniu w ogole się nie pomyliłam, i wszystko poszło bardzo bardzo dobrze
Dziwne uczucie, ale wesele pamiętam tak jakby przez mgłe, jakbym była obok.
Mimo to wiem, że goście super się bawili, jedzenie smakowało a barman to zrobił istną furrorę.
K stanął na wysokości zadania i tego dnia spisał się na medal, całą noc trzymał fason, był ciągle uśmiechnięty i na każdym kroku pokazywał jak bardzo mnie kocha . Ciągle mnie przytulał całował. Nie od jednej osoby słyszałam , że widać to jak bardzo mnie kocha. ( w nie jednych też oczach widziałam też zazdrość
Cały dzien i cała ta noc dostarczyla nam mnóstwo emocji.
Śmiało mogę stwierdzić, że to był najpiękniejszy dzień mojego życia. Nie ze względu na wielką imprezę i cały ten " szał " z nią związany, ale ze względu na to , że poślubiłam kogoś , kogo bardzo kocham. Jestem szczęśliwa , że mam takiego męża , który oddałby dla mnie wszystko :->
#163
Napisano 29 lipca 2013 - 10:13
Świetnie, gratulacje
#164
Napisano 29 lipca 2013 - 11:04
#166
Napisano 29 lipca 2013 - 14:37
Jeszcze raz gratulacje dziewczyny, oby zawsze na wspomnienie tych chwil robiło Wam się ciepło na sercu
#167
Napisano 29 lipca 2013 - 15:34
#168
Napisano 29 lipca 2013 - 15:38
#169
Napisano 29 lipca 2013 - 16:20
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
#172
Napisano 01 sierpnia 2013 - 11:37
dopiero znalazłam wenę by przeczytać
#173
Napisano 01 sierpnia 2013 - 17:02
#175
Napisano 08 sierpnia 2013 - 12:11
Przed ślubem całą noc nie spałam, ale to dlatego, że martwiłam się czy wstystko było dopięte na ostatni guzik. Mało tego, wieczorem w piątek ze znajomymi ubieraliśmy bramę w białe baloniki i chciałam by do soboty wytrwały, na szczęście wytrzymały aż do poniedzialku mimo słońca.
Pogoda była piękna, nie za gorąco nie za zimno... Jedyna rzecz, która mnie dręczyła/trapiła to to, że w ten dzień nie było mojej mamy, ponieważ musiała wyjechać do pracy
Musiałam to jakoś ogarnąć i wziąć się w garść w końcu to nasz dzień i jak wyglądałabym z podpuchnietymi oczami
Ok 14 przyjechała świadkowa i kuzynka by dogadać ostatnie sprawy i później pomóc mi w ubraniu mojej sukni achhh
Godzina 17 słyszymy, że jedzie ekipa z czerwonym Mercedesem w cabrio na czele, policja na sygnałach, orkiestra rownież kilka chwili wcześniej nadjechała by podegrać kilka kawalków. Cieszyłam się jak dziecko i w pewnym momencie miałam napad śmiechu, którego nie mogłam ogarnąć, jak to sobie przypomnę to zaczyna mnie brzuch boleć
I przyjechał mój książę... Wyglądał niby tak samo, ale inaczej... Byłam taka podniecona i cały czas chciałam na niego patrzeć, ale te kamery i fotograf mnie krępowali... Przywitaliśmy się mmm, nie zapomnę tego pocałunku i 'tak pięknie wyglądasz moja Kochana...' nogi się uginały. Na blogosławieństwie nie wytrzymałam, wyłam jak bóbr
Jadąc co Kościoła mieliśmy 9 szlabanów. My w cabrio, a świadkowie za nami. Świetny pomysł z tym autem, welon tak pieknie powiewal gdy jechaliśmy. Jak w bajce. czułam się szcześliwa i miałam wokoł siebie taką barierę jakbyśmy byli tylko we dwoje, a Ci ludzie to tylko są po by nas patrzeć. Klapki na oczy doslownie
Mięliśmy piękne kazanie bo poprosiłam by wikary udzielił nam ślubu bo jest wesoły i nie smęci jak proboszcz. A przysięga
Po mszy oczywiście szpler, obsypali nas ryżem i pieniedzmi oraz wspaniałymi życzeniami
Byłam taka wniebowzięta, że brak mi słów. Nigdy nie przypuszczałam, że w taki sposób będę przezywać swój ślub.
Póżniej przyjazd na salę, szampan życzenia, obiad, pierwszy taniec. Megaaa
#176
Napisano 08 sierpnia 2013 - 15:07
#177
Napisano 08 sierpnia 2013 - 16:14
#180
Napisano 08 sierpnia 2013 - 20:54
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Imiona dla naszych dzieci |
|
|
|
Prezenty dla naszych facetów - pomysły |
|
|
|
Nieudane relacje z kobietami. |
|
|
|
Terminy naszych rozwiązań;-) |
|
|
|
sprzęt naszych facetów haha |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych





















