Relacje z naszych ślubów
#201
Napisano 02 października 2013 - 19:42
#202
Napisano 03 października 2013 - 11:19
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc

28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.
#204
Napisano 03 października 2013 - 15:11
#205
Napisano 03 października 2013 - 16:46
iwonaryki niech sie wiedzie w małżeństwie jak najlepiej
Dziękuję moja droga
viola, dziękuję
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc

28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.
#207
Napisano 25 października 2013 - 11:33
iwonarynki wszystkiego najlepszego dla Was!
Dziękuję ![]()
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc

28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.
#208
Napisano 14 maja 2014 - 09:30
Nie ma tu jeszcze nic o naszym ślubie. Poproszona opisywałam go ostatnio dla kogoś, więc i tu mogę wkleić. Może kogoś zainteresuje. ![]()
...20, 21, 22, 23, 24, 25- butelki i w końcu 26 kwietnia! Otwieram oczy, pierwsza myśl „Cooo? To już?”. Szeroki uśmiech, kapcie na stopy i maszeruję do kuchni po kawkę na rozbudzenie. I wpadam w to zamieszanie! Tata krzyczy, żebym powiesiła balony na płocie, mama chce jakieś kwiaty- i pędzę, i biegam, i wieszam te balony...”Halo, a mój spokojny romantyczny poranek i kawa?” . Coś tu poszło nie tak. „Uf, powieszone!”- zerkam na zegarek, niespodzianka- za pół godziny muszę być u fryzjera, biegnę się ubrać! Ubrana, chwytam kluczyki do auta i zamieram- zapłakana mama wychodzi z piwnicy z moim welonem. Mama z welonem, a welon z wypaloną dziurą na samym środku. Podbiegam, przytulam, mama panikuje. „Ej, to tylko kawałek szmatki, nie płacz!”- niestety nie działa, uspokaja się dopiero, kiedy załatwiam zastępczy. Dobrze mieć przyjaciół. ![]()
Pędzimy do fryzjera. Czesana usypiam po wczorajszym poltrze. Nagle dociera do mnie, co mówią na około- pada, właściwie to leje. „O kurcze, ja nawet nie zdążyłam dzisiaj zarejestrować jaka jest pogoda! Jak już pada, to niech chociaż burza będzie!”. Wychodzimy, pędzimy odebrać nowy welon i do domu. Wizażystka dzwoni, że już od godziny czeka. „Chwila, jadę!” . Jesteśmy, wpadam do domu, makijaż- siedzę w pokoju na górze, nie ogarniam co się dzieje w reszcie domu. Wchodzą Wojtek z Agą (ekipa foto)- od teraz jestem spokojna- czego nie zobaczę na żywo, na pewno pokażą mi potem na fotach.
Wojtek „łapie emocje” w innej części domu, a Aga zostaje ze mną. Po 5 minutach czuję, jakbyśmy się znały z dziewczynami (wizażystka, Aga i ja) dobrych kilka lat! O tak, fajnie się plotkuje. ![]()
Uczesana, pomalowana, czas na sukienkę! Mama i przyszła bratowa dzielnie się spisują, próbując dokopać się do ostatniej warstwy. Szybkie spojrzenie- jest dobrze! Idę w końcu z niecierpliwością pokazać się Brzydkiemu. „Nie skrzywił się, czyli jest ok! Tylko gdzie mi te cycki uciekły?” Jeszcze się nie domyślałam, że będę ich szukała do końca wesela. ![]()
Potem to już jazda bez trzymanki, ktoś przyjeżdża, wita się, przychodzą dzieci z kartkami „Ej, to dzieci z sąsiedztwa? Mamo, tato, znacie? Nieważne!”. Dziękuję, wręczam czekoladki, znowu się ktoś wita, a ktoś całuje. Zamieszanie, trochę mi wstyd, że u nas taki rozgardiasz. I wtedy pojawia się na horyzoncie Wojtek- jedno spojrzenie, charakterystyczna mina i już, wdech wydech, to ma być Twój dzień. Uśmiecham się cały czas, szczerzę tak, że na pewno wyglądam okropnie. Jestem szczęśliwa, nie potrafię tego opanować- biedny Wojtek, jak on ma zrobić normalne zdjęcia, jak ja taka pokrzywiona?
Błogosławieństwo! Już? Nie każą klękać, uff. Cztery buziaki, mama znowu ryczy, a my mamy pogryzione języki- ciężko się nie roześmiać, a powaga być musi! Ale rach-ciach i jest po!
Przed domem orkiestra- „ich też nie zauważyłam?!”, co się ze mną dzieje?
Uwaga, wyjeżdżamy! Słońce, pięknie!
Pakuję się do auta, ciężko- sukienka wąska, a auto wysokie. Udało się! Ruszamy! „Dowody osobiste macie?” - nie macie. Wracamy się. „Mamy!”. Jedziemy. Pod kościołem. Brzydki poszedł, a ja „kwitnę” z kierowcą w aucie ( bo mama chce, żebym wyszła, jak już wszyscy będą w kościele), nudno! „A może ruszymy z piskiem i zrobimy rundkę? Uciekająca panna młoda!”- kierowca chętny- odpala silnik, ja rezygnuję- obawiam się, że co niektórzy mogą nie zrozumieć żartu.
W końcu tata wysadza mnie z auta, ruszamy do kościoła. Czekamy pod chórem na sygnał księdza. „A gdzie jest mój bukiet?” - pytam i już zaczynam się śmiać. Nikt nie wie, robi się zamieszanie. Ja nie mogę opanować śmiechu i widzę w tle Wojtka- kciuk do góry i znowu ta mina, uwielbiam ją! „Dobrze, że mama o bukiecie jeszcze nie wie, bo znowu byłby ryk”- przechodzi mi przez myśl i zaczynamy z tatą iść. Tata przekazuje mnie Brzydkiemu, zaczęło się.
Msza! Kazanie, jakoś leci. Dowożą mi mój bukiet! Szczęśliwa zapominam o całym świecie; o tym, żeby się wyprostować też- szczęście, że Wojtek pamięta- gestem pokazuje mi :„wyprostuj się w końcu!”, grzecznie słucham i siedzę prosto.
Przysięga- niesamowity moment. Nie słuchajcie, jak ktoś mówi, że stresujący.
Brzydki pierwszy- patrzę na niego,ściskam jego rękę, ja druga- Brzydki puszcza mi oczko, za chwilę drugie, potem wytyka lekko język- nie wytrzymuję i między „miłość”, a „wierność” słychać jak głos mi drży, chce mi się śmiać. Obrączki. Błogosławieństwo. Komunia. Ciocie śpiewają Rubika „Miłość to wierność wyborowi”. Pięknie, wszystko dla nas! „Cooo? Już po??” Wychodzimy z kościoła. „Miśku, robiłam w życiu milion rzeczy bardziej stresujących niż to, a Ty?” Jedziemy na salę. Po drodze bramy. Wygłupiamy się w aucie. Jesteśmy!
Czas na wesele! Rodzice witają nas chlebem i solą. Brzydki wnosi mnie na salę. Toast. „Sto lat” i „gorzko”- chyba było, nie pamiętam! Rozbijamy kieliszki, mój już- mąż chwyta ochoczo za miotłę. Sprzątamy. Obiad. „Głodna jestem!”. Barman przynosi mi najlepszego drinka w moim życiu. Szybko wypijam dużą część- żeby lepiej zatańczyć naszego walca. Nie jem, rozglądam się, macham gościom, tak mi się chce uśmiechać, że na jedzenie nie starcza sił. Czy ja dobrze słyszę? Pierwszy taniec? Już?
No to do boju! Goście tworzą kółeczko, my w środku. Orkiestra zaczyna grać, a Brzydki stoi! Trącam go lekko- „Tańcz!”. Stoi.”Aspi, Aspi, ale to nie ta piosenka! Co mam robić?” -„ Tańcz do cholery!”. No i ruszamy. Z walca robi się WALEC.
Ale co tam- na fotach nie będzie widać.
Z coraz większą nadzieją zerkam na orkiestrę- „kończcie chłopaki, proszę!”. Kończą. Zaczyna się zabawa.
Wojtek i Aga krążą po sali. „Aga, co mam robić?”- „Bawić się, resztę my ogarniemy!”. Bawimy się. Tańczymy. Wesoło jest.
Tort. Oczepiny. Dziady? Zabawy. Podziękowania dla Rodziców. Happysad „Taką wodą być”- niespodzianka od męża- mam wrażenie, że tu i teraz jesteśmy tylko my dwoje.
„Ojej! Już grubo po północy!”. Biegnę do Wojtka- i znowu ta mina! (Będzie mi jej brakowało!) Zaraz się żegnamy, jeszcze tylko słowo o plenerze. „We wtorek? Nie...żartujesz?! Nie żartujesz?”. Nie żartował! A moje mroźne spojrzenie przegrało z jego zapałem. Jedziemy we wtorek, a co!
Wracam do gości. Bawimy się do rana.
Noc poślubna. Fajna, a jak. ![]()
Niedziela. Poprawiny. Moje nogi zapomniały jak się chodzi. ![]()
Poniedziałek- mnóstwo, mnóstwo obowiązków, kwiatów i gości. Wychodzą- jest pierwsza w nocy. Piorę Brzydkiego koszulę i trochę swoją sukienkę. Jest moc. ![]()
Wtorek. W końcu jedziemy dzisiaj nad morze. Czyli znowu od rana maraton- fryzjer, wizażystka, sukienka. Spotykamy się na stacji benzynowej. Tym razem w innym składzie- Wojtek, Wiesia i Pan od światła (przepraszam, zapomniałam na śmierć imienia! ). Wydaje mi się, że każde z nas czuje o co chodzi drugiemu. „Będzie dobrze!” myślę i ruszamy. Gdańsk, pierwszy przystanek. Pierwsze drzewo. „Ręka wyżej, palce razem, głowa w lewo, lekko do góry”- ups..chyba nie dam rady. I kolejne drzewo. I już łatwiej. A potem jeszcze i jeszcze. I wiecie co? Zauważamy z Brzydkim, że zaczynamy się świetnie bawić. Ekstra! Wiesia ustawia, poprawia, Pan od światła mruga do mnie okiem, a Wojtek pstryka. Zgłodnieliśmy- McDonald`s. Foty. A potem już siedzimy przy jednym stole i gadamy. Fajnie. Gdynia. Tu już rozkręcamy się na całego. Biegamy po plaży, kulamy się, otwieramy wino bez korkociągu
, czuję się jakbym była z paczką przyjaciół.
Koniec tego tematu. Mamy wszystko. Wyskakuję z kiecy. Chwilę jeszcze plotkujemy.
Przygoda się skończyła.
Użytkownik Aspirynkaaa edytował ten post 14 maja 2014 - 09:36
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
#209
Napisano 14 maja 2014 - 09:51
Ej, to dzieci z sąsiedztwa? Mamo, tato, znacie? Nieważne!
„A może ruszymy z piskiem i zrobimy rundkę? Uciekająca panna młoda!”
welon z wypaloną dziurą na samym środku
„A gdzie jest mój bukiet?”
No to miałaś przygody.
Szkoda, że nie wyszło z tą ucieczką bo to był by świetny motyw ![]()
Brzydki stoi! Trącam go lekko- „Tańcz!”. Stoi.”Aspi, Aspi, ale to nie ta piosenka! Co mam robić?” -„ Tańcz do cholery!”.
Hahahahaha. Zagrali Wam nie ta piosenke? Poważnie? ![]()
Ogólnie miałam zajrzeć na babski tylko na sekundę, ale jak zobaczyłam Twój post w relacjach to mówie: o nie! To nie może czekać.
Świetnie opisane, widać, że byłaś mega szczęśliwa i niezestresowana mimo tych przygód.
Z relacji wnioskuje, że fotki na pewno będą mega świetne.
Duuuuużo, duuuuużo miłości i samych słonecznych dni w Waszym małżeństwie!
![]()
#210
Napisano 14 maja 2014 - 10:09
Zagrali Wam nie ta piosenke? Poważnie?
Zagrali tą, którą chcieliśmy. Tylko że my tańczyliśmy wcześniej do oryginału, a orkiestra trochę zmienia melodię na początku i mój genialny mąż nie rozpoznał. Ja od razu wiedziałam, że to to samo. No ale facet prowadzi.. ![]()
Byłam tak bardzo szczęśliwa, jak jeszcze nigdy w życiu, więc żaden bukiet, welon, czy taniec nie mógł mi tego popsuć. ![]()
Duuuuużo, duuuuużo miłości i samych słonecznych dni w Waszym małżeństwie!
Dziękujemy pięknie! ![]()
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
#211
Napisano 14 maja 2014 - 10:19
@Aspirynkaaa super opis. Aż czuję to szczęście jakie od Ciebie biło... I ile przygód po drodze.
ale dobrze, że podchodziliście do tego z dystansem.
Widzę, że wszystko dla Ciebie działo się taaak szybko. ![]()
Czytam i się uśmiecham. ![]()
#212
Napisano 14 maja 2014 - 11:33
@Aspirynkaaa, M. mnie pogania i pogania, bo zaraz musimy wychodzić, ale ja MUSIAŁAM przeczytać
I powiem Ci, że lepszej relacji nie czytałam naprawdę dawno. Banana na twarzy miałam cały czas
Super, że wszystko wyszło tak, jak chcieliście, że zamiast stresu była sama radość, a wy te wszystkie drobne przeszkody obracaliście w żart
Niejedna panna młoda widząc dziurę w welonie wpadłaby w szał, ryk i rozpacz ![]()
#213
Napisano 14 maja 2014 - 12:45
Aspirynka Na prawdę cudowny i piękny opis
jakbym widziała wasz ślub moimi oczami
Widzę że do ślubu miałaś takie samo podejście jak moja siostra taka opanowana ,spokojna zero nerwów ,stresu wszystko z uśmiechem na twarzy
najważniejsze że to był i będzie dla was najpiękniejszy dzień
jeszcze raz życzę wam wszystkiego najlepszego ![]()
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc

28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.
#214
Napisano 14 maja 2014 - 16:38
Dzięki Dziewczyny! Fajnie, że się podoba. ![]()
Widzę, że wszystko dla Ciebie działo się taaak szybko.
Bardzo bardzo szybko! Jak się obudziliśmy po nocy poślubnej, to Brzydki z taaaaaaaakim zdziwieniem na mnie patrzy i mówi: "I to już? Jesteś moją żoną? Tak szybko? ":D A te kilka dni "po" to jeszcze szybciej. ![]()
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
#215
Napisano 14 maja 2014 - 17:37
@Aspirynkaaa naprawdę cudnie to wszystko pisałaś. Fantastycznie mi się to czytało i cieszę się, że ten dzień był dla Was tak fajny!
Wszystkiego dobrego raz jeszcze dla Was! ![]()
I ślubuję Ci uśmiech przy porannej kawie, parasol w deszczu i stokrotki na wiosnę...![]()
#216
Napisano 14 maja 2014 - 21:58
@Aspirynkaaa cudny opis- ale będą wspomnienia ![]()
ten bukiet mnie powalił ![]()
...mama zestresowana ![]()
Z relacji wnioskuje, że fotki na pewno będą mega świetne.
ja też
zresztą uczucia i emocje doskonale widać na zdjęciach
![]()
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...
#217
Napisano 14 maja 2014 - 22:07
Przygoda się skończyła.
Dosłownie przygoda ![]()
Fajnie, że nie panikowałaś jak coś szło nie tak tylko brałaś z dystansem wszystko ![]()
Najważniejszy jest ten dzień, ten moment, a nie rzeczy, które go upiększają, da sie przeżyć bez!
Gratulacje raz jeszcze ![]()
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#218
Napisano 14 maja 2014 - 23:08
Naaaajlepszyyyy opis ever!
Cudowny dzień! Cudowne dni! Normalnie widzę Twój uśmiech ![]()
bardzo się cieszę Aspi ![]()
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#219
Napisano 15 maja 2014 - 04:06
#220
Napisano 15 maja 2014 - 06:33
Ale mi się buzia cieszyła, jak czytałam Twój opis, naprawdę świetnie opisałaś całe te zamieszanie, emocje itp ![]()
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Imiona dla naszych dzieci |
|
|
|
Prezenty dla naszych facetów - pomysły |
|
|
|
Nieudane relacje z kobietami. |
|
|
|
Terminy naszych rozwiązań;-) |
|
|
|
sprzęt naszych facetów haha |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

















