Relacje z naszych ślubów
#81
Napisano 06 lipca 2011 - 14:59
#84
Napisano 04 sierpnia 2011 - 10:31
PS. Bukiecik prze uroczy, taki delikatny i subtelny.
#86
Napisano 05 sierpnia 2011 - 17:59
Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia
#87
Napisano 05 sierpnia 2011 - 18:05
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
#89
Napisano 15 czerwca 2012 - 21:56
Po śniadaniu, którego chyba nawet nie tknęłam pojechaliśmy ze świadkami do fryzjera, bo nocowali u mnie. Prawie mąż odebrał świadka a my się fryzowałyśmy:) Przyniósł jeszcze kwiatki do wpięcia we włosy i miał odebrać nasze bukiety - widziałam je dopiero na weselu. Oczywiście u fryzjera olśniło mnie że powinnam mieć welon ze sobą, ale zapomniałam. Po fryzjerze i mejkapie zapomniałam zadzwonić żeby nas ktoś odebrał (nie byłam swoim samochodem), więc musiałyśmy trochę poczekać na transport - tak ustrojone zaszłyśmy do kawiarni na ciastko, cóż, ludzie się trochę dziwili, a ja sobie dodatkowo osłodziłam tę chwilę po diecie
Po powrocie do domu zaczęłyśmy się stroić (moja mama zaczęła panikować, że nie zdążymy), a mama prawie męża że oni nie zdążą, więc bardzo wcześnie przyjechali. Pamiętam jak prawie mąż napisał, że już jedzie, a ja chodziłam i powtarzałam, że nie wierzę, że to już i to TEN dzień
Na nagraniu widziałam jaki prawie mąż był zniecierpliwiony,że nie może od razu wjechać, tylko trzeba dać okup - słodkie:D Później powitanie (choć rano się widzieliśmy:P), strojenie samochodu no i mnie. Pamiętam chwilę gdy zeszłam ubrana i na siebie spojrzeliśmy, jedna z najfajniejszych chwil:) Błogosławieństwo - rodzice nadal spięci, ja też, tylko prawie mąż się normalnie zachowywał
W kościele ksiądz przeszedł samego siebie, wychwalając nas jacy zakochani itd - oczywiście niewiele mógł o tym wiedzieć, bo tak często się nie widzieliśmy, no ale się postarał. Poza tym mieliśmy ślicznie ubrany kościół, chociaż i ja i świadkowa zobaczyłyśmy to dopiero na zdjęciach
Gdy zajechaliśmy na salę rodzice już czekali, tradycyjnie. Po posiłku był pierwszy taniec do "Wielkiej miłości" i my gapiący się na siebie - mąż zestresowany, że podepcze mi sukienkę - jedyna chwila gdy był przejęty, ale szybko zauważył,że nie ma czego się bać. Później całe wesele...tańce z gośćmi,miła obsługa, dobre jedzenie (podobno, bo wiele dań przegapiłam, mąż chciał spokojnie zjeść, a ja go wyciągałam na parket), super zespół. Teraz wiem że to prawda, że na swoim weselu ciężko się najeść. Nie będę się za bardzo rozpisywać, bo już i tak dużo czytania. Pamiętam że po pokrojeniu tortu czekałam na swoją porcję, a przecież mieliśmy jedną
Mąż nocował u mnie, o 4 czy 5 rano oglądaliśmy prezenty. Poza tym po powrocie nie mogłam uwolnić się z sukienki, bo wiązanie gdzieś zaginęło
No...jakoś to tak było:)
#91
Napisano 16 czerwca 2012 - 06:52
hehehePrawie mąż
a ja chodziłam i powtarzałam, że nie wierzę, że to już i to TEN dzień
u mnie też chyba tak będzie
uwielbiam cięPamiętam że po pokrojeniu tortu czekałam na swoją porcję, a przecież mieliśmy jedną
bardzo fajny pomysłPo weselu nagraliśmy podziękowania gościom.
super ogólnie i mimo że to już tyle czasu to oczywiście gratuluje
#92
Napisano 18 czerwca 2012 - 06:00
i gratuluję
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#94
Napisano 18 czerwca 2012 - 12:01
#95
Napisano 19 czerwca 2012 - 20:10
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#96
Napisano 19 czerwca 2012 - 21:31
Keep calm and become a doctor
// Mission completed
#97
Napisano 20 czerwca 2012 - 19:07
Fajnie, że ten prawie mąż jest już mężem.
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
#99
Napisano 05 września 2012 - 20:58
SOBOTA
Wstałam koło 7 i już zasnąć nie mogłam bo po domu się krzątali. Wstałam i na 8 zawiozłam mamę do fryzjerki i tam szok... moja mama się rozkleiła, jakiś atak duszności miała, płakała. Nie wiedziałam co się dzieje. Wystraszyłam się trochę. Przyznała, że dopiero teraz zaczęło do niej dochodzić, że córka za mąż wychodzi. A rano znowu awantura z bratem była i to ją chyba tak zdołowało, że zostanie sama z moim bratem i tatą. No ale nic. Jej przeszło, a ja pojechałam po bukiety mój i świadkowej no i butonierki i kwiat we włosy. Bukietem byłam i jestem zachwycona. Byłam w szoku bo za mój bukiet zapłaciłam jedynie 90zł i 10 zł za 3 pojedyncze kwiaty
Wróciłam do domu i pojechaliśmy zawieźć 4 krzesła z pokoju gościnnego aby mieć na czym siedzieć w dniu ślubu. pojechałam, wchodzimy do kościoła i takie oczy :wow: Wystrój cudowny, aż zaparło mi i mamie dech w piersiach. A zapach lilii rozchodził się po całym kościele
Proboszcz powiedział mi, że mszę będzie odprawiał wikary, a tego bardzo nie chciałam :zdziw: Więc wiecie... maślane oczka "Proszę księdza ale ja chcę aby ksiądz mszę odprawiła" i się udało
Następnie była chwila spokoju, ja poszłam sobie do sąsiadów i wracając od nich bo miałam telefon, zawadziłam o gałąź jabłonki. Nosz ku*wa mać ale na szczęście dało się to poprawić i nie było nic widać
My w chwili wolnego pompowaliśmy balony i rozwieszaliśmy na bramie i koło domu, a także na barierce przed gankiem. Nagle zajechał wujek ślubnym autem. Ja z początku zastanawiałam się czy to jego bo tak pięknie lśniło :rotfl: Wujek wysiadł z auta, disco polo w radio u niego leciało, klimat weselny już się czuło Uściskał mnie jak nie wiem. Zaczęliśmy stroić auto i nagle dzwoni kosmetyczka, że już jedzie
Ja już byłam ubrana o 14.50, a tu SMS od G., że On już od 14.23 na sali, że rodzice i On się przebrali i będą ruszać. Mój wujek już na Niego ta czekał. Wtedy trochę mały stres się załączył ale było git. Fotograf cały czas chodził za mną i cykał mi fotki, nawet jak dochodziłam do okna aby zobaczyć czy G. już nie jedzie
No i nadeszła godzina 15.15, zajechał Młody :radocha: Akordeonista zaczął przygrywać, On ze świadkiem wchodzi :serce: Matko, jaki przystojniak :serce: Przywitaliśmy się, z butonierkami był problem bo kalie są ciężkawe ale dało się radę. Chwila błogosławieństwa i wychodzimy, a tam już goście G. przed domem
ŚLUB
Zanim zajechaliśmy do kościoła, po drodze mieliśmy 2 bramy. Jedną zrobiła moja sąsiadka ze swoja córką dwa domy dalej od nas, złożyły życzonka, dostały flaszkę. Niestety zgapiłam się bo powinnam dać dwie gdyż córka ma już 23 lata no ale trudno. Następnie kolejna brama zrobiona przez znajomego rodziców. Z kawałka sznurka, do którego przyczepione były kwiatki, sznurek przywiązany do słupa. Już nie wysiadaliśmy z auta bo moja suknia sprawiała mi problemy
Minęło parę minut i wychodzi ksiądz z kancelarii, nogi pode mną się ugięły, poprawiłam welon, bukiet i… ruszyliśmy gdy tylko organista zaczął grać, a dziewczyna zaczęła pięknie śpiewać „Ave Maria”. O matko! Cudowne uczucie gdy wszyscy patrzą na nas, podziwiają, a my idziemy dumni przed ołtarz. Chyba za szybko ale co tam
I nadeszła ta chwila, moment przysięgi. Staliśmy, a ja cały czas z jednej nóżki na drugą i na niektórych fotach wyszłam jakbym miała porządne skrzywienie kręgosłupa
poprosił nas przed nasze klęczniki, już bliżej ołtarza, stanął przed nami, zadał nam parę pytań m. in. czy chcemy mieć potomstwo, wychowywać je w wierze itp. itd. Oczywiście mnie było najgłośniej słychać bo mi ksiądz podkładał mikrofon
Ksiądz to widział. Na dodatek G. wypowiedział niektóre słowa przysięgi wcześniej niż ksiądz, tak Mu się spieszyło, nawet ksiądz to zauważył i się podśmiewał
Po wszystkim ksiądz zdjął stułę z naszych dłoni mówiąc „Już jesteście małżeństwem, a teraz poproszę obrączki” (ach, przepiękne słowa, cudowne uczucie) , nasza druhenka podeszła, ksiądz obrączki poświęcił i znowu kolej na G. , pocałował obrączkę, „Żono, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności…” :serce: Problem był z założeniem bo było gorąco i chyba palce mi spuchły ale dało radę
. Ksiądz przez całą przysięgę uśmiechał się do nas albo naśmiewał z nas bo widział, że i my nie wyrabiamy
Po błogosławieństwie ksiądz podszedł do nas, złożył nam życzenia, dał nam zaświadczenie z USC podpisane jeszcze przez niego i znowu wypomniał, że żeśmy się uśmiechali, że G. spieszyło się trochę Wyszliśmy z kościoła, złożyłam „Najlepszego” dla G., dałam buziaka, zeszliśmy ze schodów i zaczęli podchodzić goście składać nam życzenia. Dostaliśmy mnóstwo bombonierek (mniam
Parę minut życzeń, wsiadamy do naszego auta i jedziemy na salę. Mieliśmy wtedy chyba ze 3 bramy. Jedną zrobiła nam kobitka, która lubiła sobie wypić, już i tak ledwo stała na nogach no ale co, przecież jej nie rozjedziemy. Złożyła nam życzenia, dała mi jakiegoś badylka, dostała flaszkę wódki i jedziemy dalej. Tam bramkę zrobiły nam dzieci. Dostaliśmy od nich laurkę z życzeniami dla Młodej Pary (bardzo miłe z ich strony), dostały w zamian cukierki i napoje. Świadkowa dzieliła ich cukierkami z pudełka, a jeden z chłopców całe pudełko chciał zakosić, a że spodziewałam się jeszcze bramek to wolałam aby coś zostało
WESELE
Czekali na nas już goście przed salą. Wyszliśmy, wzięłam Męża pod rękę i przy wtórze akordeonu weszliśmy na salę. Tam rodzice przywitali nas chlebem i solą. Padło pytanie „Co wolisz? Chleb, sól czy Pana Młodego” no oczywiście, że Pana Młodego (
Po obiedzie i chwili wytchnienia przyszedł czas na pierwszy taniec. DJ zwołał wszystkich gości na salę, my w środku kółeczka i zaczęły lecieć pierwsze nuty „Wielkiej miłości” :

. Po pierwszym tańcu goście znowu rozeszli się na taras, a ci co zostali bawili się razem z nami na parkiecie. I po pierwszym tańcu od razu było „Żono moja” No i cóż… nadszedł czas oczepin. DJ nas wzywa, my wchodzimy, a na naszych miejscach siedzą kuzynowie Męża. Śmialiśmy się jak nie wiem. Jeden z nich kazał G. zejść na bok, ze podczas oczepin to on obok mnie będzie siedział
I już nie pamiętam czy wykupienie butów było przed rzucaniem naszych atrybutów ślubnych czy po
Po oczepinach mieliśmy z Mężem test zgodności, o którym ja wiedziałam, a On nie. Usiedliśmy tyłem do siebie, mieliśmy po jednym swoim bucie i padły pytania m. in. „Kto pierwszy powiedział, że kocha” oczywiście była zgodność no bo ja
No i żebym o torcie nie zapomniała bo był przepyszny. Nie był mdły, był z owocami. No niebo w gębie. Wszystkim smakował.
Później było podziękowanie dla rodziców. Zawołałam naszych rodziców. Ponoć mama G. do mojej „A to będą coś dawać”
No i cóż no. Jeszcze pobawiliśmy się trochę, goście od 2 zaczęli się rozjeżdżać, było latanie za ciastem w pojemnikach i wódką. Goście G. bardzo chwalili sobie nasze wesele, szef G. też. Powiedział, ze te przyśpiewki przy stołach były zaje*iste
Rodzina Męża bardzo ciepło mnie przyjęła, jeden z Jego kuzynów tak mnie wyściskał, wyprzytulał, wycałował, że zapamiętam to do końca życia. Tylko mnie zobaczył to już przytulanie do mnie czy nawet do G. czy do nas obojga. Widać, że impreza im się podobała.Wesele skończyło się koło 5 nad ranem, wtedy DJ grał już tylko dla moich 2 kuzynów, którzy co chwile chcieli „Twist again” i „Lambadę”. Ale tańczyli. Korzystali z okazji, że DJ może zagrać wszystko bo orkiestra już by im tego nie zagrała. Ale powoli zbliżał się koniec, DJ zaczął się pakować, my zaczęliśmy z kucharkami sprzątać ze stołu, pakować co nieco do aut. Ja pojechałam pierwsza do domu, Mąż później, koło 6 w domu był. Do 9 mieliśmy jeszcze gości, którzy czekali na pociąg i jak pojechali to spaliśmy do godziny 12 i później pojeździliśmy jeszcze po gościach i porozwoziliśmy ciasto, wędlinę, wódkę.
Podsumowując. Było świetnie, goście dopisali, jedzenia było mnóstwo. Kuzynka G. chodziła już trzymając się za brzuch, tak była najedzona, a jak powiedziałam jej, że jeszcze 2 dania to poprosiła abym jej nie dobijała
I powiem Wam, że ze świadka byłam bardzo zadowolona, no tak kulturalnego człowieka to jeszcze nie spotkałam. Był bardzo pomocny, nawet jak szłam po wódkę podczas oczepin aby Mężowi buty wykupić to szybko świadek wstał „Zaczekaj”, podniósł mi kosz z wódką i dopiero mogłam butelki wyciągnąć. No naprawdę byłam pod wrażeniem i każdy mojego świadka wychwalał. Nawet żona brata ciotecznego cały czas mnie o niego wypytywała gdzie on studiował, gdzie pracuje, co robi, pod takim wrażeniem była. Brat się śmiał, że się zakochała
Wesele wspominamy bardzo dobrze, do tej pory jeszcze za bardzo nie mamy chęci na jedzenie bo jesteśmy przejedzeni
Jeśli o koszty chodzi, zwroty wesela czy nie to… nam się zwróciło i to z nawiązką
W poniedziałek mieliśmy plener. Z początku było sztywno ale potem przywykliśmy, uśmialiśmy się, wygłupiali i cały czas fotograf nam zdjęcia robił. Plener mieliśmy w dworku około 15 km ode mnie. Tam jest pięknie. Nawet wpuszczono nas ośrodka. A tam? Nie obeszło się bez zdjęcia przy starej, stylowej kołysce bo Mąż tak chciał
Ja przyzwyczajam się do nowego nazwiska choć już wypełniając wniosek o dowód czy prawo jazdy, pomyliłam się ale to normalka
#100
Napisano 05 września 2012 - 21:24
Szczęście aż z Ciebie bije i entuzjazm .
Gratuluję udanego wesela i pięknego ślubu!
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Imiona dla naszych dzieci |
|
|
|
Prezenty dla naszych facetów - pomysły |
|
|
|
Nieudane relacje z kobietami. |
|
|
|
Terminy naszych rozwiązań;-) |
|
|
|
sprzęt naszych facetów haha |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych





















