Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Nasze podejście do wiary i kościoła


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
782 odpowiedzi w tym temacie

#601 irma

irma
  • Użytkownik
  • 118 postów

Napisano 27 marca 2012 - 21:28

Wiara- TAK
Religia- NIE

#602 Maona

Maona
  • Użytkownik
  • 316 postów

Napisano 03 kwietnia 2012 - 11:23

trzeba mieć potomstwo według zasad Kościoła


według zasad Kościoła tak, ale czy według zasad Pisma Św. już taka pewna bym nie była.


Halo, halo a gdzie wy znalazłyście info, że według zasad Kościoła trzeba mieć dzieci. W przysiędze jest tylko, że przyjmie się potomstwo, a nie że będzie się je robić. Tzn. jak się pojawi, to trzeba przyjąć jako dar. Ale nie ma tu słowa o przymusowości produkcji. Z resztą na naukach przedmałżeńskich chyba też o ile pamiętam tak tę przysięgę wyjaśniali. W Nowym Testamencie nic o przymusowości produkcji też nie ma, jest za to o nierozerwalności małżeństwa. Do Starego się nie odnoszę, bo nie znam, a poza tym sporo rzeczy stamtąd zostało zniesione przez Nowy. Zdajecie sobie sprawę np. że pierwotnie dziesięć przykazań odnosiło się tylko do Żydów (tzn. z nie-Żydówką można już było cudzołożyć), dopiero Nowy Testament rozszerzył pojęcie bliźniego na wszystkich? (Oczywiście Żydzi też już dziś wszystkich uznają za ludzi, ale różne z tym były perypetie, jeszcze nie tak dawno wielu niby-chrzęscijan odmawiało bycia człowiekiem Murzynom, Indianom i kobietom). To tak a propos bycia płodnym i zaludniania ziemi, bo to na pewno Stary Testament. Z Nowego pamiętam za to wzmiankę, że dla Boga najmilszy jest stan czystości i służenie bliźniemu, ale jak już ktoś wytrzymać nie może to niech sobie weźmie żonę/męża i wtedy to już wiecie "dwoje będzie jednym".

Tak czy siak warto do Biblii zajrzeć, zamiast z góry iść na łatwiznę i zakładać, że nie wiadomo co jest dobre z co złe.

Księża też mają różne interpretacje rożnych rzeczy, nawet jeśli obowiązuje ich interpretacja Watykanu, czasem lubią coś dodać. Ale to też nie powód, żeby się od razu na nich obrażać, ciężko o ludzi, którzy by nie mieli swoich poglądów. A przecież każdy z nas ma jeszcze swoje sumienie, takie coś co dostaliśmy, żeby odróżniać dobro od zła. ;)
He who asks is a fool for five minutes, but he who does not ask remains a fool forever.

#603 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 04 kwietnia 2012 - 17:28

Maona, podoba mi się Twój sposób myślenia i Twoje podejście. Zgadzam się z Tobą w 100%. ;-)

Niektórzy ludzie powtarzają utarte i zasłyszane gdzieś informacje, zamiast poszukać u źródła. :->

#604 viola

viola
  • Użytkownik
  • 8 330 postów

Napisano 07 kwietnia 2012 - 16:08

Wiara daje mi dużo siły a rozmowa z Panem Bogiem dużo radości. ;-)

#605 Torii1988

Torii1988
  • Zbanowani
  • 8 196 postów

Napisano 07 kwietnia 2012 - 17:55

Wiara- TAK
Religia- NIE

te słowa idealnie pasują do mnie.
Wiara w Boga nie w Kościół.

#606 marcza

marcza
  • Użytkownik
  • 70 postów

Napisano 11 kwietnia 2012 - 19:49

Coraz trudniej jest mi zaakceptować Kościół w jego obecnym wydaniu. Nie godzę się na narzucanie mi jedynej słusznej wizji świata. Nie chcę przepraszać za wszystkie przyjemne rzeczy, które mnie w zyciu spotykają (czy jak zjem za dużo czekolady - popełniam grzecz nieumiarkowania?) Kiedyś byłam bardzo wierząca i praktykująca, ale chyba spotkałam zbyt mało madrych przedstawicieli tej instytucji, żeby w nim trwać

#607 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 11 kwietnia 2012 - 21:28

Nie chcę przepraszać za wszystkie przyjemne rzeczy, które mnie w zyciu spotykają (czy jak zjem za dużo czekolady - popełniam grzech nieumiarkowania?)


Czasami mam wrażenie, że praktykowanie tego wszystkiego co mówią księża na ambonie ( i nie tylko) to najprostsza droga do psychiatryka :lol:
Pamiętam, że jak ksiądz przed bierzmowaniem zaczął (według rachunku sumienia w książeczce) mówić nam szczegółowo co jest grzechem a co nim nie jest to oczyma wyobraźnie zobaczyłam siebie w piekle. :lol:
Przecież człowiek (według religii) stworzony jest na wzór i podobieństwo Boga więc życie powinno być radością, a nie umawianiem się i zastanawianiem, czy aby na pewno nie zgrzeszyłam.
Ja rozumiem jakieś poważniejsze przewinienia, ale "grzeszki" typu: w piątek zjadłam plaster szynki, w sobotę byłam zazdrosna o męża, w niedziele nie zachowywałam się skromnie, w poniedziałek kochałam się z mężem cywilnym, a we wtorek pomyślałam źle o księdzu( :lol: ) a potem wypiłam za dużo alkoholu na imprezie to śmiech na sali. Bo podobno ludzie są grzeszni więc wszędzie na siłę szuka się tego grzechu.
Tylko tyle z tego, że zaniża się ludziom poczucie ich własnej wartości powtarzając jacy to są grzeszni :roll: Z resztą jeśli o mnie chodzi to ta cała religia jest bez ładu i składu
Nie wiem jak można pozwolić, aby jakaś instytucja mieszała się komuś w życie.
Ja np. nie życzę sobie,aby jakiś obcy facet mi mówił co robię dobrze a co robię źle i może jeszcze umoralniał albo ( o zgrozo) nawracał, bo "zeszłam na drogę zła". :evil:
Pochodzę z wierzącej rodziny i nigdy jakoś szczególnie nie wnikałam w te kwestie. Uważałam to za oczywistość. Teraz widzę jaka naiwna byłam <bezradny></span>
Przemyślałam kilka spraw, sięgnęłam do literatury (w tym do Biblii), porozmawiałam z ludźmi, poukładałam to sobie wszystko w głowie i skończyłam swoją "przygodę" z Kościołem.
Ateistką nie jestem. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy wierzę w Boga to nie odpowiem, że nie wierzę. Wierzę, ale ten bóg (świadomie piszę z małej litery) ma niewiele wspólnego z Bogiem Chrześcijańskim.
Nie należę do żadnej sekty, nie utożsamiam się z żadną religią. Mam swój system wartości i przekonań. Na tym oparłam swoją filozofię życiową i wiarę.
W ogromnej części jest to oparte na nauce, ale jest też trochę filozofii wschodu, kilka punktów podebranych z Pisma Św., trochę przekonań opartych przemyśleniach i doświadczeniach, itd.
W żadne pisma natchnione też nie wierzę.

Zawsze mnie zastanawiało kilka kwestii, na które ani ksiądz ani katecheta nie potrafili mi odpowiedzieć:
np.
Jezus przyszedł na świat, żeby zbawić ludzi poprzez swoją męczeńską śmierć. Był to podstawowy cel jego przyjścia na świat. Bez tego ludzkość do tego czasu by nie była zbawiona.
Logicznym jest więc, ze skoro przyszedł tutaj po to, aby został zabity to ktoś musiał Go wydać (Judasz) i ktoś musiał Go na śmierć skazać a potem ukrzyżować. Inaczej zbawienie by się nie dokonało. Dlaczego więc tak się pluje na Judasza, który (jakby na to nie patrzeć) pomógł w w zbawieniu ludzkości?
Przecież Jezus sam by się nie ukrzyżował. :lol:
Wtedy zawsze następowała chwila wahania ze strony księdza a potem coś na odczepne mówił o interpretacji Biblii.
Po drugie, skoro Bóg wyrzucił ludzi z raju i nałożył na nich grzech to dlaczego nie mógł potem po prostu powiedzieć, że ludziom wybacza i zdejmuje z nich grzech?
Po co musiała się odbyć ta cała "szopka" z narodzinami Chrystusa, Jego śmiercią i zmartwychwstaniem? Bóg odkupił ludzi przed samym sobą? Zakładając, że są trzy osoby boskie ale Bóg jest jeden (czyli 3 w 1 :-P ) tak musiałoby być.

Jeśli ktoś wierzy to jego sprawa i nie wnikam w to. Dla mnie wszystko musi być logiczne, spójne ( nie, że punkty wykluczają się nawzajem) i nie poniżać mnie jako człowieka. Czego nauce KK brakuje <bezradny></span>

#608 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 11 kwietnia 2012 - 21:41

Nie godzę się na narzucanie mi jedynej słusznej wizji świata. Nie chcę przepraszać za wszystkie przyjemne rzeczy, które mnie w zyciu spotykają (czy jak zjem za dużo czekolady - popełniam grzecz nieumiarkowania?)

jak sie przed smiercia szczerze wyspowiadasz to trafisz do nieba :-)

ja pewne rzeczy w religii przyjmuje jak aksjomaty w matemtyce , nie dyskutuje i nie szukam ich podstaw.
wiele zagadnien to kwestia interpretacji.
wierze w Boga , nie potrafilabym bez niego zyc, ale zyc zgodnie tylko z jakas jedna relgia bym nie potrafiła.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#609 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 11 kwietnia 2012 - 21:49

Jasminka i wszystko na temat w Twoim poście. Dobrze czasem poczytać, jak ktoś 'mądrze prawi' ;-)

Najważniejsze jest to, żeby nikt nikogo do niczego nie zmuszał. Ja kiedyś byłam bardzo wierząca, sama chodziłam na msze (najbliższa rodzina nie chodziła, ale jednocześnie mnie nie zmuszała), a ostatnio będąc na pogrzebie nic nie czułam <bezradny></span> Nie wsłuchiwałam się w kazania, nie czułam korzyści wewnętrznej z tego, że przebywam na mszy. Po prostu byłam obecna ciałem. Dlatego ogólnie nie chodzę, bo jaki byłby w tym sens?
Najlepiej mieć

swój system wartości i przekonań

jak pisze Jasminka i robić to co się czuje, rozmyślać o czym się chce :-D



Poza tym od dawna miałam wrażenie, że każde kazanie sprowadza się do przesłania: módlcie się i chodźcie na msze- żadnych głębszych wartości <bezradny></span>
Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#610 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 12 kwietnia 2012 - 09:02

Ja rozumiem jakieś poważniejsze przewinienia, ale "grzeszki" typu: w piątek zjadłam plaster szynki, w sobotę byłam zazdrosna o męża, w niedziele nie zachowywałam się skromnie, w poniedziałek kochałam się z mężem cywilnym, a we wtorek pomyślałam źle o księdzu( ) a potem wypiłam za dużo alkoholu na imprezie to śmiech na sali. Bo podobno ludzie są grzeszni więc wszędzie na siłę szuka się tego grzechu.

gdybym chciała brac pod uwage te grzeszki małe to tak na doba sprawe czeka mnie piekło . Bo prawie kazdego dnia cos by sie znalazło.

A sory, ksiadz to tez czlowiek, nie bostwo. Czy gdy ksiadz mowi mi ze ja i mąż to nie rodzina i jak mozemy tak zyc bez dziecka to nie potepianie? to nie grzech?
wiec niech ksiadz zacznie od siebie...a pozniej nawraca innych

Dla mnie religia jest skomplikowana .Wiele spraw jest niejasnych, niezrozumiałych.
Nie wierze w to że Bog chce dla nas źle i jesli nie pojde do koscioła - ukara mnie.
Jesli nie pomodle sie - ukara mnie. Jesli zjem miesko w piatek - ukara mnie.
Itp. Ciagle tylko zastraszaja piekłem . :roll: Zastrasza mnie ksiadz na koledzie, zastrasza ciocia listownie ( co chwila przesyła mojej mamie jakies broszurki o piekle i nawroceniu sie )
Czasem mam wrazenie ze wiecej w tej wierze zastraszania, reguł, zasad, co moge , co nie moge, co powinnam i kiedy powinnam, niz radosci takiej czystej, zwykłej z samego faktu że Bog jest.
Ze moge sie pomodlic własnymi słowami. Kiedy chce i gdzie chce. Ze wazne abym starałam sie czynic dobrze , nie krzywdzic innych i że to jest wazniejsze niz fakt czy ja chodze do koscioła co niedziele czy nie.

Staram sie kierowac tym co ja czuje. A nie co inni mi narzucaja, mysla, robia.
Nie umiem skupic sie tylko całkowicie na naszej wierze bo z kazdej cos bym wzieła . W kazdej cos mi sie podoba. ( i nie )

Do koscioła mało co chodze chyba ze czuje ze chce ,potrzebuje isc.I to bardzo czesto gdy koscioł jest pusty, cisza. Jesli mam byc tam tylko ciałem jak pisze Majorka to po co ? naprawde, zdecydowanie wole sie pomodlic własnymi słowami np. w domu, na lace. Tak od serca, od siebie, i wtej modlitwie jest głeboka radosc
I po takim obcowaniu z Bogiem czuje spokoj. Co po mszy mi sie nie zdarza. Chyba ze kazanie było naprawde zyciowe, z sensem. Co szczerze mowiac zdarzyło mi sie moze 2 razy.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#611 Madź

Madź

    heksa

  • Użytkownik
  • 4 069 postów

Napisano 12 kwietnia 2012 - 09:11

wiec niech ksiadz zacznie od siebie

otóż to :->

Co do tego niejedzenia szynki w post, niechciałybyście widzieć miny mojej mamy jak sobie w Wielki Piątek rano wyciągnełam kromkę chleba i do tego smalec domowej roboty :-> już mnie w myślach widziała jak się w piekle smażę :lol:
Ostatnio ktoś mi też próbował dokopać, to powiedziałam, że jak mam wybierać to ja chcę do piekła, bo ciepłolubna jestem :lol:

Jasminka i wszystko na temat w Twoim poście. Dobrze czasem poczytać, jak ktoś 'mądrze prawi'

zgadzam się ;-)

Nie wierzę w boga, ale kurde mam swój system wartości, nie robię ludziom po złości, nie kradnę, nie osądzam innych - co często robią Ci 'wierzący' i co? I tylko dlatego, że nie wierzę jestem złym człowiekiem? Pffff :->
“One, remember to look up at the stars and not down at your feet.
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
 

#612 Maona

Maona
  • Użytkownik
  • 316 postów

Napisano 12 kwietnia 2012 - 09:50

Coraz trudniej jest mi zaakceptować Kościół w jego obecnym wydaniu.


Really? A jaki Ci było łatwiej zaakceptować, ten z czasów inkwizycji? Bo chyba nie bardzo rozumiem. Nie przypominam sobie, żeby Kościół kiedykolwiek był bardziej tolerancyjny niż obecnie. W ogóle mam wrażenie, że ludzie bardzo by chcieli, żeby Kościół stał się instytucją świecką, przestał mówić o Bogu, bo przecież to sprawa prywatna i wstydliwa i w ogóle wykreślił połowę z dziesięciu przykazań, bo nam nie pasują. Tylko nie bardzo wiem po co miałby wtedy istnieć. Od tego jest, żeby upominał. A że nie wszyscy księża są fajni? Cóż w tym dziwnego? To przecież tylko ludzie, a jak wiadomo ludzie są grzeszni. Wierni tez często nie są fajni.

Często też mam wrażenie, że wielu zatrzymało się z religijnością na etapie wczesnej podstawówki, a najdalej bierzmowania. Zjadłem za dużo czekolady i nie słuchałem mamusi - przecież tak się dzieciom mówi! Bo i jakie przewinienia może mieć dziecko. Człowiek dorosły powinien przynajmniej teoretycznie, sam być w stanie zrobić rachunek sumienia, w końcu zna (teoretycznie) przykazania, czytał (teoretycznie) Pismo Święte i ma sumienie, które mu powinno podpowiadać co jest dobre, a co złe. Praktycznie wielu dorosłych ludzi nie jest w stanie nawet wystać godziny w kościele, bo im się nudzi i poszliby do domu obejrzeć "Taniec z gwiazdami" albo posiedzieć na fejsie.

Wypominanie grzechów obniża samoocenę? No litości! Nie chodzi przecież o umartwienie, bo biczowaliśmy się w Średniowieczu, tylko o samodoskonalenie. A postawa obrażam się bo ktoś mnie upomina i psuje mi tym humor? Nie wiem, czy użyć słowa dziecinada czy egoizm.

Nie jestem ani prokościelna ani antykościelna, widzę po prostu plusy i minusy. I chciałabym wierzyć, że Ci którzy obrazili się na Kościół naprawdę są wierzący i modlą się w domu, czytają Biblię i rozważają prawdy wiary. Ale rozsądek podpowiada mi, że raczej im się nie chce, a świadomość religijną budują na tym co pamiętają z religii w szkole w podstawówce i na tym, co gdzieś tam usłyszeli w telewizji. Żeby nie było, że się czepiam niepraktykujących, odnoszę wrażenie, że wielu praktykujących robi podobnie.

I jeszcze jedno co mnie drażni. Wielu lubi sobie ponarzekać na Kościół mając na myśli księży, a zapomina, że Kościół to wszyscy wierzący, a wierni też nie świecą. Generalnie nawet jeśli coś im w Kościele przeszkadza to nie podejmują żadnych działań, żeby na to wpłynąć, a sam Kościół traktują jako instytucje usługową, do której przychodzi się przy okazji chrztu i pogrzebu. Refleksja o tym jak bardzo rzekomi katolicy są do bani przyszła mi do głowy podczas załatwiania formalności ślubnych. Naprawdę zaczęłam współczuć księżom. Przychodziły pary, które generalnie kompletnie nie wiedziały o co w tej wierze chodzi, Kościoła nie lubiły i miały generalnie pretensje, że w ogóle muszą odbywać jakieś nauki i spowiedzi. Podziwiam cierpliwość, bo ja bym takich delikwentów wykopała z pytaniem, to po jaką cholerę chcą brać ślub w chrześcijańskiej instytucji.

Wybaczcie gorzkie słowa, ale tak to wiedzę. Należy zacząć od usunięcia belki we własnym oku, zanim się ciepniemy drzazgi w cudzym. Jeśli moja krytyka popsuła komuś samopoczucie to przepraszam.
He who asks is a fool for five minutes, but he who does not ask remains a fool forever.

#613 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 12 kwietnia 2012 - 10:49

A jaki Ci było łatwiej zaakceptować, ten z czasów inkwizycji? Bo chyba nie bardzo rozumiem.


Nie wiem jak Moana, ale jeśli o mnie chodzi to żaden.

W ogóle mam wrażenie, że ludzie bardzo by chcieli, żeby Kościół stał się instytucją świecką, przestał mówić o Bogu, bo przecież to sprawa prywatna i wstydliwa i w ogóle wykreślił połowę z dziesięciu przykazań, bo nam nie pasują.


W ramach swojej instytucji i członków, którzy się na to zgadzają Kościół może sobie czynić co tylko zechce.
Natomiast nie wyrażam zgody na to, aby wtrącał się życie osób niewierzących lub wyznających inną religię. Jakim prawem Kościół wpływa na to co się dzieje w państwie?
Dlaczego podczas procesu legislacyjnego Kościół jest pytany co na dany temat myśli?
I jeśli mu się to nie podoba to się tego nie wprowadza?
Jakim prawem jakaś rada biskupów mówi ludziom niewierzącym , że nie zasługują na dziecko uniemożliwiając im in vitro? Skoro jest zalegalizowana aborcja ciąży z gwałtu to dlaczego Kościół potępia lekarzy, zniechęcając ich do tego albo robi protesty pod szpitalami? Jeśli to dotyczy osób z ich instytucji to droga wolna, ale wara im ode mnie jako osoby niewierzącej (w ich wiarę). Dlaczego oni mają decydować o tym co się dzieje w Państwie, w którym żyję?
Zapisy konstytucyjne:
"Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione."
"Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych"
i, że Polska jest krajem świeckim to tylko puste frazesy, bo każdy widzi jak to wygląda.

I chciałabym wierzyć, że Ci którzy obrazili się na Kościół naprawdę są wierzący i modlą się w domu, czytają Biblię i rozważają prawdy wiary. Ale rozsądek podpowiada mi, że raczej im się nie chce, a świadomość religijną budują na tym co pamiętają z religii w szkole w podstawówce i na tym, co gdzieś tam usłyszeli w telewizji.

I tu byś się zdziwiła. Często tak jest, że ludzie, którzy co tydzień idą do spowiedzi, codziennie do Kościoła, dają ofiarę i tak dalej robią to tylko na pokaz. A pismo Św. widzieli tylko z daleka, na ambonie :mrgreen:
Za to ktoś kto deklaruje się wierzyć w TEGO BOGA, ale nie chce mieć nic wspólnego z instytucją z reguły ma bardzo dobre "układy" z Bogiem, ma Go w swoim życiu, zna Pismo ŚW. itp.
Mało tego, czasami osoby niewierzące (np.ja) mają więcej wiedzy na temat religii RzK niż osoby wierzące i praktykujące. Jak to mówi mój kolega "trzeba wiedzieć w co się nie wierzy".
W kościele był ostatnio na I Komunii, a nie jednego rzekomego katolika już zagiął w dyskusji :-P

To nie jest tak, że pewnego dnia wstałam rano i powiedziałam: od dzisiaj nie wierzę.
Przez kilkanaście lat regularnie chodziłam do Kościoła, śpiewałam w chórze kościelnym ( :P ), byłam najlepszą uczennicą w klasie z religii, znałam (w sumie nadal znam) Pismo Sw., reprezentowałam szkołę na wszystkich możliwych konkursach (nawet często je wygrywałam), pisałam najdłuższe referaty w klasie i zawsze miałam masę pytań.
Ale jak już pisałam, przyjmowałam to jako pewniak, nie zastanawiałam się czy ma to sens. Tak mówił ksiądz, tak mówiła rodzina więc dlaczego miałabym wątpić.
Po latach ułożyłam to sobie w całość i wyciągnęłam swoje własne wnioski.
O religii mogłabym dyskutować godzinami, bo ją znam, ale w sumie o mitologii greckiej też.

egoizm.

Klasyczny "argument" w każdej sprawie, gdy brakuje argumentu :-P

Przychodziły pary, które generalnie kompletnie nie wiedziały o co w tej wierze chodzi, Kościoła nie lubiły i miały generalnie pretensje, że w ogóle muszą odbywać jakieś nauki i spowiedzi. Podziwiam cierpliwość, bo ja bym takich delikwentów wykopała z pytaniem, to po jaką cholerę chcą brać ślub w chrześcijańskiej instytucji.

Tutaj się zgodzę, parodia jakaś. :mrgreen:
Przyjmowanie sakramentów, bo wszyscy to robią, bo przecież ceremonia ślubna jest taka piękna i sukienka :lol:
A w Kościele byli ostatnio na bierzmowaniu 10 lat temu. :lol:
Ale księża sami są sobie winni. Jakby nie udzielali ślubów hurtowo i narzucili jakieś wymagania zamiast lecieć na kasę to nie byłoby problemu i mieliby jakieś poważanie.
Dla mnie logiczne jest, że nie pójdę do księdza prosić o ślub Kościelny tak samo jak nie pójdę do rabina czy pastora.
Rabin i pastor pewnie by mi powiedzieli, że nie udzielą mi ślubu bo nie należę do ich wiary, a Ksiądz dałby mi kartki do spowiedzi, ogłosił zapowiedzi, i udzielił ślubu.
Tylko niech mi ktoś powie, jaki to wszystko ma sens?
Albo chrzest :mrgreen: Ludzie, którzy nie wiedzą nic o Kościele, nie mają z nim nic wspólnego nagle przypominają sobie, ze trzeba dziecko ochrzcić i deklarują, że wychowają je w wierze. :lol:
Jeśli jest jakaś wierząca babcia czy ciocia, która się tym zajmie to jeszcze od biedy może być. Ale jeśli tylko na deklaracji się kończy to szkoda ich czasu i księdza czasu.
Ale jak ksiądz nie zgodzi się ochrzcić to afera na cały kraj <bezradny></span>
Dla mnie i dla wielu innych ludzi logicznym jest, że skoro nie wierzę ( w ich Boga), nie utożsamiam się z Kościołem to nie pójdę tam do ślubu, nie ochrzczę dziecka, itp.
Ale wiele osób ma z tym problem <bezradny></span>

#614 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 12 kwietnia 2012 - 11:03

I chciałabym wierzyć, że Ci którzy obrazili się na Kościół naprawdę są wierzący i modlą się w domu, czytają Biblię i rozważają prawdy wiary. Ale rozsądek podpowiada mi, że raczej im się nie chce



nie obraziłam sie na koscioł - Bibli nie czytam, nie rozwazam prawd wiary... wole pomodlic sie w domu w ciszy po swojemu..wiec ja wierzaca nie jestem .



A że nie wszyscy księża są fajni? Cóż w tym dziwnego? To przecież tylko ludzie, a jak wiadomo ludzie są grzeszni. Wierni tez często nie są fajni.

no tak...zgadzam sie ....tylko ze ksiadz, jako osoba duchowna, ta co ma niesc nauke, przyblizyc Boga,nie powinna niby byc przykladem ? tak to tez człowiek, tez grzeszy, tylko że jak słysze morały ksiedza o tym ze nie jestesmy z mezem rodzina bo dziecka nie mamy i jak to tak zyc mozemy niepobozemu , to noz mi sie w kieszeni otwera. Jak słysze z jego ust ze kobieta ktora wspolzyła z facetem przed slubem jest potepiona, a gdy kolezanka powiedziała na spowiedzi ze nie chodzi na msze i usłyszała " jestes dzieckiem szatana"
to brak mi słow. Na całe swoje zycie spotkałam raz jedyny ksiedza ktory madrze prawił, nie krytykował ciagle, pokazywal Boga, i jego nauki były pełne miłosci, ciepła, radosci.
A gdyby takich ksiezy było wiecej to i mysle wiecej wiernych w kosciele .Poprawka :Wiecej przezywania wiary. A tak czasem mam odczucie ze ktos idzie do koscioła " no bo wypada"


Jeśli moja krytyka popsuła komuś samopoczucie to przepraszam.

i po co ironia to nie wiem.kazdy pisze swoje zdanie i tyle.


Co do Twoje wypowiedzi zgodze sie z jednym :

Przychodziły pary, które generalnie kompletnie nie wiedziały o co w tej wierze chodzi, Kościoła nie lubiły i miały generalnie pretensje, że w ogóle muszą odbywać jakieś nauki i spowiedzi.

no tak, abstrakcja. Ksiedza nie lubie, koscioła nie lubie, na msze nie chodze, w Boga czesto nawet nie wierze, ale slub w kosciele wezme bo ...wypada. Bo tak trzeba, bo tradycja, bo co ludzie powiedza wkoncu pochodze z katolickiej rodizny..no bo suknia biała

tylko ze tez jak Jasminka napisała

Ale księża sami są sobie winni. Jakby nie udzielali ślubów hurtowo i narzucili jakieś wymagania zamiast lecieć na kasę to nie byłoby problemu i mieliby jakieś poważanie.



dla ksiedza slub = KASA. Sory chodzilam na nauki przedmalzenskie , chodziłam z mezem bo chciała, były dla nas wazne. a nie aby je odwalic i miec z glowy.
Ale glownie byly to tylko zasady, co robic, co nie robic w małzenstwie. A jak probował ktos zadac pytanie , podyskutowac - to ksiadz ucinał rozmowe
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#615 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 12 kwietnia 2012 - 11:08

Jak słysze z jego ust ze kobieta ktora wspolzyła z facetem przed slubem jest potepiona, a gdy kolezanka powiedziała na spowiedzi ze nie chodzi na msze i usłyszała " jestes dzieckiem szatana"


Mi też kiedyś tak powiedział - w liceum.
Poszłam do spowiedzi na pogrzebie kogoś z bliskiej rodziny i powiedziałam, że paliłam papierosy ( :D ) a ksiądz wypalił na cały Kościół (w obecności całej mojej rodziny), że zło się we mnie szerzy i aż strach pomyśleć co jeszcze robiłam i najlepiej żebym się od razu przyznała. A tak w ogóle to chyba nie kochałam tej osoby, która zmarła :shock:

#616 Maona

Maona
  • Użytkownik
  • 316 postów

Napisano 12 kwietnia 2012 - 11:38

W ramach swojej instytucji i członków, którzy się na to zgadzają Kościół może sobie czynić co tylko zechce.
Natomiast nie wyrażam zgody na to, aby wtrącał się życie osób niewierzących lub wyznających inną religię. Jakim prawem Kościół wpływa na to co się dzieje w państwie?
Dlaczego podczas procesu legislacyjnego Kościół jest pytany co na dany temat myśli?
I jeśli mu się to nie podoba to się tego nie wprowadza?
Jakim prawem jakaś rada biskupów mówi ludziom niewierzącym , że nie zasługują na dziecko uniemożliwiając im in vitro? Skoro jest zalegalizowana aborcja ciąży z gwałtu to dlaczego Kościół potępia lekarzy, zniechęcając ich do tego albo robi protesty pod szpitalami? Jeśli to dotyczy osób z ich instytucji to droga wolna, ale wara im ode mnie jako osoby niewierzącej (w ich wiarę). Dlaczego oni mają decydować o tym co się dzieje w Państwie, w którym żyję?
Zapisy konstytucyjne:
"Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione."
"Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych"
i, że Polska jest krajem świeckim to tylko puste frazesy, bo każdy widzi jak to wygląda.


Biorąc pod uwagę, że mamy demokrację, a demokracja to rządy większości i że 90% społeczeństwa deklaruje, że jest katolikami nikomu to nie powinno przeszkadzać. Społeczeństwo powinno być zadowolone z takiego stanu rzeczy z nielicznymi wyjątkami. Ale cóż w demokracji mniejszość przeważnie ma pod górkę.

Serio to oczywiście wiem, że tak nie jest. Ale czy to z państwem jest coś nie tak, że bierze pod uwagę poglądy deklarowane przez większość społeczeństwa? Czy ze społeczeństwem, które nie zgadza się z własnymi deklarowanymi poglądami? Narodowa schizofrenia czy hipokryzja?

Jasminko przecież napisałam, że grzech nieznania własnej wiary popełniają zarówno praktykujący, jak i niepraktykujący. A piłam po prostu do niepraktykujących, którzy niby deklarują się jako wierzący, ale nic nie robią w tym kierunku. wiem, że są tacy którzy wiarę znają, ale znam tez takich niby wierzących, którzy nie mają o niej pojęcia, a jak przy nich wspomnisz o modlitwie czy Bogu to patrzą na ciebie jak na wariata. Ale wcale nie są gorsi od tych praktykujących, którzy nawet nie znają Ewangelii. Trzeba wiedzieć w co się wierzy, bo inaczej to już nie będzie wiara w Boga chrześcijańskiego tylko w kogoś zupełnie innego albo tylko społecznie uwarunkowany rytuał.

Jestem tak samo przeciwko wierzącym, którzy nie wiedzą o co chodzi, jak i niewierzącym, którzy udają wierzących kiedy im wygodnie (bo np. chciałoby się pójść w tej białej sukni przy dźwięku organów). Jak się ma jakieś poglądy to trzeba zgodnie z nimi postępować i wymagać wobec siebie, a nie tylko wobec innych.

Co do ślubów to z jednej strony rozumiem krzyk jaki by się podniósł, gdyby ktoś odmówił ślubu albo chrztu i to, że ludzie zaczną kłamać jak to bardzo wierzą, żeby tylko dostać to czego chcą i w sumie czemu ksiądz miałby nie wierzyć w ich dobrą wolę? Ale generalnie jestem na nie, śluby kościelne (w każdej religii) są dla wierzących, resztę księża powinni odsyłać do Urzędu Stanu Cywilnego.

Co do księży spotkałam proporcjonalnie tyle samo mądrych i oczytanych co ich przeciwieństw jak wśród przedstawicieli innych grup. Chciałabym, żeby pierwszych było więcej ale jestem w stanie im wybaczyć. Sama też nie jestem idealna, a tak samo jak oni jestem członkiem Kościoła.

A ja chodziłam na bardzo fajne nauki przedmałżeńskie z wyjaśnianiami i dyskusją. Chętnie poszłabym jeszcze raz. Jakby co to polecam: link
[ Dodano: 2012-04-12, 12:45 ]

Mi też kiedyś tak powiedział - w liceum.
Poszłam do spowiedzi na pogrzebie kogoś z bliskiej rodziny i powiedziałam, że paliłam papierosy ( :D ) a ksiądz wypalił na cały Kościół (w obecności całej mojej rodziny), że zło się we mnie szerzy i aż strach pomyśleć co jeszcze robiłam i najlepiej żebym się od razu przyznała. A tak w ogóle to chyba nie kochałam tej osoby, która zmarła :shock:


Duch chrześcijański nakazywałby się za tego księdza pomodlić, żeby przybyło mu rozumu.
W razie czego polecam churching :mrgreen: link msze i spowiedzi zwykły być dość interesujące w kościołach prowadzonych przez zakonników. Jakoś trzeba sobie radzić. ;)
He who asks is a fool for five minutes, but he who does not ask remains a fool forever.

#617 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 12 kwietnia 2012 - 18:37

Często też mam wrażenie, że wielu zatrzymało się z religijnością na etapie wczesnej podstawówki, a najdalej bierzmowania.

mtsle, ze jest to duzy problem <bezradny></span>
Jasminka jak pisze czytała biblie , troche religie zna i mogla podjac decyzje, ze nie wierzy ; ale czasem ludzie przestaja sie uważać za wierzacych , bo nie podoba im sie wikary , albo ksiadz im kiedys cos powiedział. a spowiedz to : nie sluchałam mamy, brzydko mowilam <umieraam></span>

wiec ja wierzaca nie jestem .

juz widze te twoje ciotki, sasiadki jak powiesz , ze dziecko nie bedzie mialo chrztu , bo jestes niewierzaca ;-) <biglol></span> beda z krzyzem za toba chodzic :)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#618 Maona

Maona
  • Użytkownik
  • 316 postów

Napisano 19 kwietnia 2012 - 08:39

Trafiłam na fajny artykuł, więc wam podrzucam:

Ks. Boniecki we Wrocławiu: Wychowajmy sobie księży

- Czasem człowiek siedzi na kazaniu i czuje się na innej planecie niż kaznodzieja, więc szuka takiego kościoła, w którym czuje porozumienie. Proboszcz jest beznadziejny, w konfesjonale się wydziera, a obok jest świątobliwy ksiądz, to czemu mam do niego nie iść? - mówił w piątek we Wrocławiu ks. Adam Boniecki.

Na wieczór z ks. Adamem Bonieckim, redaktorem seniorem "Tygodnika Powszechnego", promujący zbiór jego edytoriali "Lepiej palić fajkę niż czarownice" do nowej auli wrocławskiego IX LO przyszło ok. 500 osób, które powitały księdza owacją na stojąco. - Dziękuję za oklaski a konto - skomentował ks. Boniecki.

- Moi przełożeni w swojej mądrości zabronili mi występów w mediach. Ale dzięki ludziom w całym kraju zaczęły powstawać klubu "Tygodnika Powszechnego" - mówił ks. Boniecki, który sam siebie określa jako "niedorżnięta ofiara inkwizycji". - Jestem zapraszany w różne miejsca, i jeżdżę, bo rozmowy są ważne, w metropoliach, jak Wrocław, i w zadupiach...

- Jak Warszawa - dopowiedział prowadzący spotkanie dziennikarz TVN Jarosław Kuźniar.

- Na przykład - przytaknął ks. Boniecki.

- "Inkwizytorzy" mieli argumenty gruntownie niesłuszne w moim przekonaniu, ale z przełożonymi się nie dyskutuje. Wierzę, że pan Bóg potrafi i na krzywych liniach prosto pisać. Najpierw podali decyzję, potem uzasadnienie, a potem spytali, czy chcę o tym rozmawiać. Nie chciałem, bo i po co. Przyjąłem to z pokorą, w której prześcignąć nie dam się nikomu [śmiech]. Zakaz wydany był najpierw na miesiąc, potem bezterminowo. Cóż, jak po pierwszym wylewie przestanę być szkodliwy, to może go cofną - stwierdził z uśmiechem ks. Boniecki.

O kosmicznej nienawiści

Ks. Boniecki: Obecny klimat zdaje się nie sprzyjać rozmawianiu. Każdy jest zasłuchany w siebie, a jeśli słyszy przerwę, to wykorzystuje ją tylko po to, żeby wcisnąć się ze swoją wypowiedzią. Publiczna debata chwilami jest nie do wytrzymania, szczególnie w mediach. Nie da się słuchać, gdy wszyscy mówią naraz, a jedyny przerywnik to: "Ja panu nie przerywałem". Gdy w telewizji obserwowałem wtorkowe wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu [antyrządowy marsz zorganizowany przez PiS w rocznicę katastrofy smoleńskiej - przyp. red.], to ten widok był wyjątkowo przygnębiający. Bo fenomen nienawiści działa na człowieka przygnębiająco.

- Dlaczego to nie gaśnie, choć minęły już dwa lata? - spytał Kuźniar.

- Winna jest pewna dyspozycja psychologiczna do stanów nienawiści. I poczucie krzywdy, której autorem jest wszechświat, nienawiści kosmicznej. Ona wyprowadza człowieka z samotności: "Łączy nas wspólny wróg. Jesteśmy docenieni przez podobnych do nas". Na Krakowskim Przedmieściu nie był cały naród polski, to nie była cała Warszawa. Ale mechanizm samonakręcającej się nienawiści jest niebezpieczny, bo łatwo jest przejść od słów do czynów. Na szczęście oni nie są jedyną siłą działającą w narodzie, mamy jeszcze tysiącletni Kościół katolicki, który głosi Ewangelię i miłość bliźniego. Dlatego czymś okropnym jest, jeśli w nienawistne działania wkraczają ci, którzy są uważani za jego przedstawicieli - stwierdził ks. Boniecki.

O księżach i wiernych

Ks. Boniecki: Nieumiejętność zaakceptowania inności świadczy o słabości. Kościół katolicki jest jak arka Noego, każdego zwierza po parze. Przypuszczam, że wśród biskupów istnieje szlachetna obawa, żeby nie wykluczyć z Kościoła jakichś grup społecznych, żeby nie było schizmy. Ale kończy się epoka katolika parafialnego, wpisanego na trwałe w swoją wspólnotę. Zaczyna się czas katolika pielgrzyma, nieustannego konwertyka, wierzącego wiarą, która szuka zrozumienia. "Nie będą chodził tam, gdzie ksiądz głosi kazania polityczne, pójdę gdzie indziej". Bo czasem człowiek siedzi na kazaniu i czuje się na innej planecie niż kaznodzieja, więc szuka takiego kościoła, w którym jest to porozumienie. Proboszcz jest beznadziejny, w konfesjonale się wydziera, a obok jest świątobliwy ksiądz, to czemu mam nie iść? Musimy sobie wychowywać księży. Po trochu, może niekoniecznie najeżdżając na nich.

Katolik szukający prawdy pyta: "O co chodzi z postem w piątek? Jem pyszną rybkę doprawioną ziołem, za mięsem w ogóle nie przepadam, i to ma być umartwienie? To jakaś hipokryzja". Czy to źle, że pyta? Pytanie o rację jest bardzo na miejscu.

Właściwie codziennie siedzę w konfesjonale i coraz mniej słyszę mechanicznego klepania grzechów, spowiedź staje się bardziej świadoma. Grzechy też są trochę inne, jak zaczynałem być księdzem, to jakoś nikt się nie spowiadał, że ogląda pornole w internecie, a teraz to prawdziwe uzależnienie.

O wiarygodności i szczerości

Ks. Boniecki: Ksiądz nie jest tylko od głoszenia kazań tym, którzy są przekonani. Dlaczego słuszne nauki przestają trafiać do przekonania? Bo ten, kto je wypowiada, musi być przekonujący. Kościół ma problem ze słabnącą wiarygodnością. Jeśli głosi pochwałę ubóstwa, a Bank Watykański prowadzi jakieś szemrane interesy, to siłę Kościoła ratują tacy ludzie jak siostra Małgorzata Chmielewska, która nie tylko opiekuje się bezdomnymi, ale z nimi mieszka.

Gdy jesteśmy niepewni swoich racji, to wystarczy że ktoś tupnie nogą, od razu jesteśmy przerażeni. Ostatnio mówiło się tyle o Funduszu Kościelnym. Tymczasem KAI przedstawiła szacunki, z których wynika, że pokrywanych jest z niego zaledwie 20 proc. wydatków Kościoła. No to jak ich zabraknie, to poprosimy wiernych o pomoc i jakoś sobie poradzimy. Albo sprawa Nergala: oczywiście, że darcie Biblii i mówienie, że to gówno, jest chamstwem. Ale czy powinni się tym zajmować hierarchowie? Wystarczyłaby przecież wypowiedź rzecznika lokalnego biskupa.

Nie wściekajmy się na ateistów. Czy to takie złe, że ktoś się do tego przyznaje? Na pewno lepsze niż udawanie. Prawdziwym zagrożeniem jest płytki ateizm lub katolicyzm. Ludzie wierzący powinni wiedzieć, dlaczego są wierzący, a niewierzący, dlaczego są niewierzący. Czasem, gdy czyjaś sytuacja życiowa jest niezgodna z nauką Kościoła, ludzie dorabiają do tego bzdurną ideologię. A przecież św. Tomasz mówił "Jeśli sumienie nakazuje wystąpić z Kościoła, to grzechem jest w nim zostać".


He who asks is a fool for five minutes, but he who does not ask remains a fool forever.

#619 Maona

Maona
  • Użytkownik
  • 316 postów

Napisano 19 kwietnia 2012 - 09:07

A wybacz :) Gazeta Wyborcza: Gazeta Wyborcza Wrocław
He who asks is a fool for five minutes, but he who does not ask remains a fool forever.

#620 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 19 kwietnia 2012 - 16:47

fajny artykuł ;-) lubie tego ksiedza , jako jeden z niewielu nie jest oderwany od rzeczywistosci. ;-)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych