Ja się odchudzam od kiedy pamiętam. Nie cały czas, ale co najmniej kilka razy w ciągu roku zaczynam i po 2 tygodniach kończę moją walkę o szczupłą sylwetkę
Powiem tak, kiedyś jeszcze w liceum BARDZO schudłam. Ze słodkiego pączuszka zrobiłam się laska... Ale wtedy jadłam praktycznie same jabłka i dosłownie kawałek obiadu. Teraz moje odchudzanie polega na tym, że po prostu ograniczam jedzenie, powstrzymuję się od pożerania codziennie czegoś słodkiego... A najlepiej wychodzi mi odchudzanie jak się w ogóle nie odchudzam... Kiedyś moim marzeniem było zejście do wagi 54 kg. Ale sądziłam, że nigdy takiej mieć nie będę...Najniższa moja waga to było ok.56 kg. Teraz nawet nie wiem kiedy, a okazało się, że właśnie zeszłam do mojej "wyśnionej" wagi nawet nie wiem kiedy i jak
A jaki Wy macie pogląd na odchudzanie,a może też na przytycie... A może po prostu nie zwracacie na to uwagi?




















