Ja mam tak samo. Modlę się jak idę na grób mamy, albo bardzo rzadko w samotności. A do kościoła nie chodzę. W sumie nawet nie mam z kim, a samemu to nie chcę. Małe tu miasto i każdy obserwuje. Niedobrze mi się robi na ten klimat w mieście.Ja od pewnego czasu sama chciałabym czuć potrzebę modlitw itp, zaczęłam przygotować się do bierzmowania i wtedy kiedy jestem sama wszystko jest w porządku, a w momencie kiedy już jestem w kościele i te wszystkie klęczenia, znaki pokoju mnie totalnie wyprowadzają z równowagi. Modlitwa a te wszystkie "rytuały" ... chcę się pomodlić i nagle muszę wstawać, bo będzie Ewangelia, chcę się wsłuchać w Ewangelię to trzeba klęczeć bo coś tam i w ogóle ci niektórzy ludzie w kościele mnie irytują
Poza tym to denerwują mnie te rytuały - klękanie, pieśni. To takie "zacofane" jak wszyscy robią to samo. Ja tego nie czuję, a jak mam się zmuszać, to wolę wcale nie iść.
Niemniej kto chodzi to dobrze, bo religia nic złego nie mówi.
















