Jeśli miała zielony listek (jest to obowiązkowe i jak najbardziej zgadzam się z tym obowiązkiem)
Zielony listek nie jest obowiązkowy. Dopiero jest planowane jego wprowadzenie od nowego roku.
A po co mam robic prawko, żeby przez najbliższe lata w ogóle nie jeździć.
po co prawko, jak i tak jeździć nie będzie 
Ja akurat się z tym nie zgodzę. Mój były współlokator wychodził z tego samego założenia, że po co mu prawko skoro nie kupi samochodu (a on chciał od razu mieć super furę jako pierwsze auto) i teraz dostał świetną propozycję pracy i co? wymagane jest prawko, bo będzie miał samochód służbowy. Zapisał się teraz na hiper ekstra przyspieszony kurs i robi na gwałt prawko, żeby praca nie przeszła mu koło nosa. Teraz nie wiadomo czy zda za pierwszym razem...
Ja akurat osobiście wychodzę z założenia, że jeśli jest okazja, czas i kasa żeby zrobić prawko to warto. Potem nie wiadomo kiedy prawo jazdy się przydadzą, a kilka godzin przypominających z instruktorem można sobie wykupić jeśli ktoś faktycznie sądzi,że nie będzie potrafił kierować po dłuższym czasie.
Ale wiadomo każdy indywidualnie decyduje się na kurs i jeśli ktoś nie czuje się na siłach zacząć, to lepiej żeby odłożył na później lub nie robił wcale

A tak w ogóle (ten śnieg mnie natchnął) ciekawa jestem waszych pierwszych reakcji na jazdę w zimę.
Ja miałam to szczęście,że podczas kursu miałam i śnieg i deszcz różnego rodzaju, rażące słońce etc. Ale pierwszą jazdę po zaśnieżonych drogach pamiętam. Jechałam bardzo ostrożnie i jak powiedziałam instruktorowi,że nie czuję się pewnie w tych warunkach to odpowiedział, że dziwne by było gdybym się czuła pewnie

Potem jechałam z nim i na opustoszałej okolicy miałam rozpędzić auto (oczywiście nie do jakiejś szalonej prędkości) i zahamować albo skręcać. Przeżycie ciekawe