Dawno nie pisałam...
U nas ciężkie czasy nastały.
Od lata syn zmaga się z zaostrzeniem AZS. Prawie całe lato, to wizyty u różnych lekarzy , badania,testy itp...
Miałam nadzieję,że wizyta nad morzem pomoże. No ale niestety...
Syn zawsze miał problem z tym cholerstwem, z tym ,że tego lata bardzo się to nasiliło i przybrało nie znaną mi dotąd postać bąbli pękających, swędzących , piekących. Te bąble pojawiły się na dłoniach i stopach... różne masci, kremy sterydy itp... szału nie było...skóra , mimo , że tych bąbli nie ma( choć czasem lubi jakiś zaglądnąć) est popękana, ciągle sucha itp...Nie przespalismy całej nocy ,żeby nie skłamac od 4 miesięcy... w nocy smarowanie, zmienianie opatrunków odciąganie rączek od drapania, płacz itd...
Testy nic nie wykazały, kompletnie nic, pazożyty nic, morfologia ok, z wymazu skóry z ran wyszedl gronkowiec. Miałam nadzieje,że antybiotyk doustny pomoże... nie dał kompletnie nic. Syn wygląda aktualnie okropnie , bo przez drapanie to wszystko rozprzestrzenia się po całym ciele. Dostalismy skierowanie do szpitala. Podzwonilismy , i udało się ,przyjmą nas w poniedziałek do rabki zdroju do instytutu alergologi. To moja ostatnia nadzieja... Mam dość, jestem zmęczona, zestresowana...ale ja to tam nie ważne, mam nadzieje ,że pomogą tam mojemu synkowi.