Ale nikt tutaj tego nie napisał. Ja nie napisałam, że muszę być bogata. Wystarczy aby było tak jak teraz jest, a bogata nie jestem.To oczywiste, że pieniądze są bardzo ważne, chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości, ale nie uważam, że żeby posiadać dziecko trzeba być bogatym i mieć środki na spełnienie każdej jego zachcianki czy finansowanie każdego kosztownego hobby. .
Też uważam, że nie trzeba być bogatym aby mieć dziecko i mu zapewnić to co trzeba. Ale tu padło słowo biednie. Bogatym nie trzeba, ale biednym już można i jest to normalne? Wydaje mi się że tak samo powinno się to traktować.
Nie dostawałam super drogich zabawek i prezentów co tydzień, ale naprawdę potrafiłam i nadal potrafię cieszyć się z naprawdę małych rzeczy, a to, że wszyscy razem poszliśmy w niedzielę na spacer już wtedy było dla mnie ważniejsze od kolejnej lalki.
Też nie miałam drogich zabawek. Jak już pisałam zarabiałam na zachcianki. W rodzicami często grałam w Monopol czy karty i było super. Ale np w dzisiejszych czasach brak komputera i internetu lekko wyklucza dziecko z nauki i funkcjonowania społecznego. I nie trzeba być bogatym aby to zapewnić, co dla mnie jest podstawą.
Czasy się trochę zmieniły od tych kiedy ja byłam dzieckiem. I ja nie miałam angielskiego od podstawówki, miałam tylko w liceum i niestety bez dodatkowych zajęć bym z nim bardzo kulała.
Na siatkówkę zresztą swego czasu chodziłam, jeździłam na zawody, a zajęcia były finansowane przez miasto.
U mnie kosz zaczął przynosić pieniądze jak podpisałam kontrakt. Wcześniej grałam sobie w mieście, ale za wszystko musiałam płacić ja. W mieście było setki drużyn jak moja i miasto płaci ale tylko jak ktoś gra w ligach. I to nie były może ogromne koszty, ale jednak były. Co innego granie dla przyjemności, a co innego wiązanie z tym przyszłości. Gdyby nie kontuzja pewnie (chociaż nie wiem) grałabym jeszcze dzisiaj.
Dla przyjemności to też grałam w tenisa o ścianę kotłowni oraz w siatkę na boisku pod blokiem.
Ale zeszłam z tematu.

















