Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Kiedy czas na dziecko?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
569 odpowiedzi w tym temacie

#521 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 17:35

To oczywiste, że pieniądze są bardzo ważne, chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości, ale nie uważam, że żeby posiadać dziecko trzeba być bogatym i mieć środki na spełnienie każdej jego zachcianki czy finansowanie każdego kosztownego hobby. .

Ale nikt tutaj tego nie napisał. Ja nie napisałam, że muszę być bogata. Wystarczy aby było tak jak teraz jest, a bogata nie jestem.
Też uważam, że nie trzeba być bogatym aby mieć dziecko i mu zapewnić to co trzeba. Ale tu padło słowo biednie. Bogatym nie trzeba, ale biednym już można i jest to normalne? Wydaje mi się że tak samo powinno się to traktować.

Nie dostawałam super drogich zabawek i prezentów co tydzień, ale naprawdę potrafiłam i nadal potrafię cieszyć się z naprawdę małych rzeczy, a to, że wszyscy razem poszliśmy w niedzielę na spacer już wtedy było dla mnie ważniejsze od kolejnej lalki.


Też nie miałam drogich zabawek. Jak już pisałam zarabiałam na zachcianki. W rodzicami często grałam w Monopol czy karty i było super. Ale np w dzisiejszych czasach brak komputera i internetu lekko wyklucza dziecko z nauki i funkcjonowania społecznego. I nie trzeba być bogatym aby to zapewnić, co dla mnie jest podstawą.
Czasy się trochę zmieniły od tych kiedy ja byłam dzieckiem. I ja nie miałam angielskiego od podstawówki, miałam tylko w liceum i niestety bez dodatkowych zajęć bym z nim bardzo kulała.

Na siatkówkę zresztą swego czasu chodziłam, jeździłam na zawody, a zajęcia były finansowane przez miasto.


U mnie kosz zaczął przynosić pieniądze jak podpisałam kontrakt. Wcześniej grałam sobie w mieście, ale za wszystko musiałam płacić ja. W mieście było setki drużyn jak moja i miasto płaci ale tylko jak ktoś gra w ligach. I to nie były może ogromne koszty, ale jednak były. Co innego granie dla przyjemności, a co innego wiązanie z tym przyszłości. Gdyby nie kontuzja pewnie (chociaż nie wiem) grałabym jeszcze dzisiaj.
Dla przyjemności to też grałam w tenisa o ścianę kotłowni oraz w siatkę na boisku pod blokiem.

Ale zeszłam z tematu.

Każdy z nas urodził się ateistą


#522 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 17:41

Bogatym nie trzeba, ale biednym już można i jest to normalne?


Riia, ale biednie może mieć dla każdego inne znaczenie- Ty to odbierasz jako skrajne ubóstwo i patologię, a ktoś może mieć na myśli po prostu oszczędne życie, bez szaleństw.

Krytykujesz, że nie można mieć swojego zdania i dyskutować, tymczasem ja odbieram właśnie Twoja postawę jako próbę udowodnienia, że tylko Ty masz rację...

#523 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 17:58

Riia, ale biednie może mieć dla każdego inne znaczenie- Ty to odbierasz jako skrajne ubóstwo i patologię, a ktoś może mieć na myśli po prostu oszczędne życie, bez szaleństw.


A gdzie ja to napisałam? Ja zapytałam wisienkową co rozumie pod tym pojęciem.

A to co Ty napisałaś nie jest dla mnie biednie. To jest normalnie. Ja tak żyję, jakieś oszczędności mam, ale nie wywalam kasy na wszystko co mi się podoba. Oszczędzam jak umiem by w razie nagłym np zepsucia się pralki mieć na nową. Ale nie siedzę z kartką każdego dnia i nie zastanawiam się czy mogę dzisiaj kupić truskawki i sok lub iść sobie raz na jakiś czas do kina czy do klubu. Nie uważam, że żyję biednie tylko zwyczajnie. Na szaleństwa muszę odłożyć.

Biednie to nie jest dla mnie skrajne ubóstwo. Ale to brak oszczędności, bo nie ma z czego odłożyć. To brak życia w umiarkowanym spokoju, bo ciągle musisz liczyć ile wydałaś. I w razie nagłej potrzeby (tej głupiej popsutej pralki) musisz pożyczać i to bardzo zachwieje Twoim budżetem. To brak kasy na książki, pieluchy tak od ręki.

I oczywiście, że dla każdego to coś innego oznacza. Dlatego zapytałam co to słowo oznacza dla wisienkowej. A rozpętała się afera jakbym co najmniej napisała, że skoro nie masz 100 tys. na koncie to nie możesz mieć dziecka.


Krytykujesz, że nie można mieć swojego zdania i dyskutować, tymczasem ja odbieram właśnie Twoja postawę jako próbę udowodnienia, że tylko Ty masz rację...


Ja nie chcę nic udowodnić. Mnie tak naprawdę nie interesuje jak ktoś żyje i ile ma dzieci - jego sprawa (bylebym ja nie musiała za to płacić), udzielam się bo jest dyskusja.

Ale mam wrażenie, że temat dzieci jest tu strasznie drażliwy. Jakbym napisała, że nie mam co jeść bo wszystko daję dzieciom bo o nich marzyłam i je kocham to bym była pocieszana, głaskana i podziwiana jako wielka oddająca się matka.
W momencie napisania że kasa jest ważna (dla mnie jest) a nie tylko chęć bycia matką jestem krytykowana, i jedna pisze, że nie będę dobrą matką i nie wiem co to poświęcenie.

Więc ja nie wiem czy to ja próbuję coś udowodnić, czy taka niedoceniona próbuje mi pokazać jak bardzo się mylę i jak bardzo moje podejście jest złe. Mnie to osobiście nie rusza, ale nie mam w nawyku przekonywania ludzi. Niestety często tak jest, że ktoś kto ma inne zdanie od razu czuje że się go atakuje.

Każdy z nas urodził się ateistą


#524 marcys

marcys
  • Użytkownik
  • 688 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 18:00

Ależ się ostro zrobiło :P

Ja zgadzam się po trochu z każdą z Was. Moim zdaniem każde dziecko jako elementu najważniejszego w życiu potrzebuje miłości i poświęcenia mu czasu. Dziecko musi czuć, że jest chciane, kochane, że rodzice uwielbiają spędzać z nim czas, bawić się i pokazywać świat. Jednak niestety trzeba też zdać sobie sprawę, że żyjemy w bardzo materialistycznym świecie. Teraz liczy się to czy masz fajnego ciuszka, nową zabawkę czy gdzie byłaś na wakacjach. Tego bez pieniędzy zapewnić się dziecku nie da i naprawdę nie chodzi tu o nie wiadomo jakie pieniądze. Zresztą popatrzmy ile sama wyprawka dla niemowlaka kosztuje, potem przedszkole, wyprawki szkolne a później dziecko dorasta i też dobrze byłoby mu jakoś w tym starcie pomóc.
Wiadomo sytuacja materialna może zmienić się z dnia na dzień, ale ludzie dorośli to ludzie odpowiedzialni zarówno za siebie jak i nienarodzone dziecko. Trzeba mieć po prostu jakieś możliwości finansowe, aby po prostu móc siebie i dziecko utrzymać a myślenie jakoś to będzie to moim zdaniem jest po prostu nieodpowiedzialne.
Cholernie jestem zła, że tyle młodych małżeństw zwleka z decyzją o dziecku, bo po prostu ich na to nie stać. Czekają, ze będzie lepiej, że znajdzie się lepsza praca, większe mieszkanie itp. a później decyzję coraz trudniej podjąć, bo w sumie to kiedy jest ten odpowiedni moment.
Wiem, bo u nas decyzja jest ciągle odsuwana. Z jednej strony raczej słabiutki instynkt macierzyński, z drugiej czekanie na lepszy moment.
To są naprawdę trudne kwestie a zegar biologiczny się nie zatrzyma...

fMCSp1.png
"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono."


#525 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 18:13

Jednak niestety trzeba też zdać sobie sprawę, że żyjemy w bardzo materialistycznym świecie. Teraz liczy się to czy masz fajnego ciuszka, nową zabawkę czy gdzie byłaś na wakacjach.


Owszem. Tylko zadajmy sobie pytanie, kto do takiego stanu rzeczy doprowadził- bo moim zdaniem właśnie rodzice, którzy brak czasu rekompensują pieniędzmi i prezentami w imię tego, żeby dziecku niczego nie zabrakło.

Dziewczyny, cofnijmy się te kilkanaście lat wstecz. Przecież dla nas zabawą było bieganie po dworze, nikt nie patrzył na innych ubranie, czy zabawki.

Ja miałam bardzo trudne dzieciństwo, ale to co teraz się dzieje woła o pomstę do nieba...

Na litość boską, mówię to jako matka, od małego nasze dzieci przyuczamy do wyścigu szczurów, bo przecież nie możesz być/mieć gorzej niż Kasia, Krysia, Antek. Nie liczy się to, ze masz fajnych rodziców, tylko to, żebyś miał to co inny, albo najlepiej dużo lepiej.

I to właśnie w naszej gestii leży to, żeby nauczyć nasze dzieci co jest prawdziwą wartością. Żeby dać im dzieciństwo.

Popularny jest teraz temat 6 latków w szkołach- bo dzieciństwo im się zabiera. Tylko jakoś nikt nie zwrócił jeszcze uwagi, ze wszelki rewie mody, zabawek, umiejętności i zajęć pozalekcyjnych zabrały im to dzieciństwo już dawno. Że odkąd tylko trafiają w grupę rówieśnicza uczone są wartości materialnych.

Ta dyskusja najlepiej to moim zdaniem pokazuje.

Tymczasem wiecie co cieszy jeszcze nie do końca skażonego tym materialistycznym światem 3 latka?

Gałka lodów za 2 złote i popołudnie z mamą. Kolorowanie, rysowanie. Oczywiście potrzeby z wiekiem rosną. Ale play station, bo wszyscy mają, to nie jest zapewnienie dziecku szczęścia bo mam pieniądze i mnie na to stać.

Tylko póki my sami nie przypomnimy sobie co naprawdę jest ważne to nie ma szans, żebyśmy nauczyli tego naszych dzieci.

#526 marcys

marcys
  • Użytkownik
  • 688 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 18:21

Jednak niestety trzeba też zdać sobie sprawę, że żyjemy w bardzo materialistycznym świecie. Teraz liczy się to czy masz fajnego ciuszka, nową zabawkę czy gdzie byłaś na wakacjach.


Owszem. Tylko zadajmy sobie pytanie, kto do takiego stanu rzeczy doprowadził- bo moim zdaniem właśnie rodzice, którzy brak czasu rekompensują pieniędzmi i prezentami w imię tego, żeby dziecku niczego nie zabrakło.


Zgadzam się z Tobą. Dlatego tak jak pisałam na początku, dziecku potrzebny jest bardzo czas jaki rodzice mu poświęcają. Wszystko trzeba umieć wyważyć.
Jednak nie zawsze jesteśmy w stanie przeciwstawić się całemu światu, który niestety wygląda obecnie jak wygląda.

fMCSp1.png
"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono."


#527 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 18:35

To ja trochę z innej beczki, kiedy jest czas na dziecko.
Większość moich znajomych decydujących się na dziecko powinna sobie odpowiedzieć na pytanie czy stać mnie na wyprawkę dla tego dziecka z WŁASNYCH pieniędzy. I nie na wyprawkę z nowym wózkiem, nowym tym, tamtym. Zwykła wyprawka, nawet z częścią używanych rzeczy. Pieluchy, kosmetyki. Ale czy mnie na to stać samodzielnie.

Bo z tego co obserwuje sporo znajomych wychodzi z założenia, że jakoś to będzie albo rodzice pomogą, dadzą. Chcemy dziecka to musimy mieć - jak zachcianka.

Dla mnie zakładanie swojej rodziny licząc na własnych rodziców jest co najmniej nie na miejscu. Co innego ich dobrowolna pomoc jeśli chcą, ale co innego świadomie planowanie dziecka licząc na przyszłych dziadków.
Ale może ja tak mam, bo bardzo szybko musiałam nauczyć się liczyć na siebie jeśli chodzi o finanse. I szokuje mnie zakładanie rodziny gdy jednocześnie ciągnie się kasę od rodziców.

I żeby nie było. Wiem, że w życiu może być różnie. Przyszłości nie zaplanujemy, wydarzeń losowych też nie. Ale na teraźniejszość mamy wpływ. I ja widzę po niektórych znajomych jak podchodzą do faktu posiadania dziecka to mi ręce opadają <bezradny></span>
Wiadomo, że z pracą jest ciężko, ale żeby chociaż 1 z przyszłych rodziców nie miało pracy? albo ludzie, którym rodzice opłacają rachunki i mieszkanie? i oni się chwalą starankami? <bezradny></span>
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#528 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 19:06

Wiadomo, że z pracą jest ciężko, ale żeby chociaż 1 z przyszłych rodziców nie miało pracy? albo ludzie, którym rodzice opłacają rachunki i mieszkanie? i oni się chwalą starankami?

No fakt. Dla mnie to jest tak samo śmieszne, jak i przykre. Takie bawienie się w dom. <bezradny></span>
I tu wcale mi nie chodzi o to, że rodzice nie mogą pomagać finansowo, jesli chcą. Tylko o to, że nie muszą pomagać- ani finansowo, ani z opieką.
U nas np. już dawno jest powiedziane, że wózek dla wnuka/wnuczki kupują moi rodzce. Jestem pewna, że kupią tyle innych rzeczy, że będę tylko z przerażeniem łapała sie za głowę. Już teraz widzę, że planowanie tego sprawia im radość. ALE! Gdyby im się odwidziało, to równie dobrze możemy kupić wszystko sami i nikt nie będzie miał pretensji. Ja bym nie umiała poprosić rodziców/teściów o przysłowiowe pieniądze na pampersy dla SWOJEGO dziecka. :-) :-)

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#529 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 19:47

Zanim my sie zdecydowalismy na dziecko troche czasu uplynelo. Bo najpierw zawczesnie, chcielismy sie nacieszyc soba, bo chcielismy miec swoj kacik, i stanac jakos na nogi, a pozniej sprawa ze zdrowiem....i tu bylo czekania dwa lata.... jak okazało sie ze mozemy sie starac to przyznam ze nie patrzylam tak bardzo na sytuacje finasowa... wystarczylo to ze maz pracuje( tak wiem wedlug Histeri jestem pewnia glupia i egoistyczna). Chec bycia mama i powiekszenia rodziny byla silniejsza. Kiedy juz moglam sie starac o dziecko mialam 31 lat.. moglam to odkladac i odkladac...ale przyznam sie ze obawiałam sie czy wkoncu taki moment idealny nadejdzie i czy bede mogla jeszcze miec dziecko
Natomiast nie wiem juz czy zdecyduje sie na 2 dziecko w sytuacji gdy pracuje tylko maz i juz mamy jedno dziecko...sadze ze nie. Chyba dopiero jak pojde do pracy..



Mloda nie ladnie Ci tesciowa powiedziala...



I tak masz racje Marzycielka ...kiedys byly takie zwykle rzeczy..spacer z mama, zabawa lalka, zabawa na trzepaku,kolorowanie , itp
A teraz coraz wiecej zabawek, coraz wiecej zajec pozalekcyjnych, coraz wiecej gadzetow, 12 latek ma juz tableta...co ja mowie....9 latek. Jest wyscig szczurow, masz kasze jestes super. Nie masz - odpadasz. Nie liczy sie juz czlowiek.
Widze jak sie kiedys bawily dzieci na polu....a jak teraz...kiedys bylo zycie, latanie za pilka, gra w gume. Teraz siedza i bawia sie telefonem...

Ale Ria chodzilo chyba o zapewnienie takich zwyklych rzeczy..( tak zrozumialam )
aby miec za co kupic dziecku pieluchy, buty, mleko, ksiazke , ba te zwykle kredki. I farby.
I nigdzie nie pisala ze musi byc bogata.
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#530 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 20:05

Ale Ria chodzilo chyba o zapewnienie takich zwyklych rzeczy..( tak zrozumialam )
aby miec za co kupic dziecku pieluchy, buty, mleko, ksiazke , ba te zwykle kredki. I farby.
I nigdzie nie pisala ze musi byc bogata.


Dokładnie tak, aby te zwykłe rzeczy nie były dla mnie problemem. Do tego wystarczy żyć na zwykłym/normalnym poziomie. Nie trzeba być bogatym.

I też jak patrzę na to jak ja z kolegami bawiłam się kiedyś a jak teraz bawią się dzieci to robi się smutno. Mi wystarczyła piłka, skakanka lub guma. I można było biegać całymi dniami, a do domu wpadało się aby coś zjeść. Dzisiaj dzieci nie potrafią się bawić. Może to wina rodziców, a może mając tyle dookoła już ich zwykła guma do skakania nie interesuje. Niestety takie czasy.

Każdy z nas urodził się ateistą


#531 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 20:30

I też jak patrzę na to jak ja z kolegami bawiłam się kiedyś a jak teraz bawią się dzieci to robi się smutno. Mi wystarczyła piłka, skakanka lub guma. I można było biegać całymi dniami, a do domu wpadało się aby coś zjeść. Dzisiaj dzieci nie potrafią się bawić. Może to wina rodziców, a może mając tyle dookoła już ich zwykła guma do skakania nie interesuje. Niestety takie czasy.

teraz mamy komputer etc . moja 7letnia bratanica nie zna sie na osludze kompa i nie jest jej to potrzebne, za moich czasow nie bylo programow komputerowych dla 3latkow i jakos sie moje pokolenie wychowalo.
Riia wedlug twojej nomenklatury i moja 7letnia bratanica i moj 4letni bratanek i jego siostra wychowuja sie w biednej rodzinie, akle byly planowane i nikt nie zmienil by decyzji czy powinny byc na swiecie , moze nie maja wypasnych zabawek , ale sa czyste, zadbane, ubrane i najchetniej spedzaly by czas na dworze a nie w domu.

A co do matkowania to mysle, ze Riia bedziesz dobra matka , bo wydaje mi sie ze nie bedziesz miala na punkcie dziecka obsesji.

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#532 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 20:53

wedlug twojej nomenklatury i moja 7letnia bratanica i moj 4letni bratanek i jego siostra wychowuja sie w biednej rodzinie, akle byly planowane i nikt nie zmienil by decyzji czy powinny byc na swiecie , moze nie maja wypasnych zabawek , ale sa czyste, zadbane, ubrane i najchetniej spedzaly by czas na dworze a nie w domu.


Bo biednie nie oznacza brudno. Nie oznacza braku zainteresowania i zaniedbania. Bo to zarówno zdarza się w biednej, umiarkowanej, bogatej rodzinie.
I ja z jednej strony podziwiam to, że ktoś się dwoi i troi jeśli się nie przelewa. Ja bym tak nie mogła. To chyba ze strachu, że nie dam dziecku tego co bym chciała dać. Może jestem zbyt wygodna? Nie chciałabym sobie wszystkiego odbierać bo mam dziecko.

A co do matkowania to mysle, ze Riia bedziesz dobra matka , bo wydaje mi sie ze nie bedziesz miala na punkcie dziecka obsesji.


Dzięki :) Miło jest takie coś przeczytać. Niestety chyba nie powinnam być nigdy matką. Mam myśli, że na to nie zasługuję, więc może i dobrze, że nie czuję instynktu.

Każdy z nas urodził się ateistą


#533 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 05 lipca 2013 - 06:45

No dobra to tak…

Sajuri,

I nigdzie nie pisała ze musi być bogata.


Owszem, ale:

I tu nie chodzi o super ubrania, najlepsze zabawki czy coroczne wakacje na Majorce, ale o coś co będzie go rozwijać i da mu szansę spełniania marzeń i rozwijania talentu. Dodatkowe zajęcia z języków, taneczne, sportowe, muzyczne. To wszystko to są koszty i to niestety nie małe. I niestety w biednej rodzinie te drzwi się dziecku często zamykają.


A to już nie są potrzeby typu

Ale Ria chodzilo chyba o zapewnienie takich zwyklych rzeczy..( tak zrozumialam )
aby miec za co kupic dziecku pieluchy, buty, mleko, ksiazke , ba te zwykle kredki. I farby.


Żeby nie wyszło, że jestem nawiedzoną matką , która nie zdaje sobie sprawy jak wyglądają dzisiejsze realia. Nie jestem. Moje dziecko już w przedszkolu uczy się języka angielskiego i w domu tez czasem przemycamy jej w zabawie jakieś słówka. Teraz idzie do starszej grupy, która poza angielskim ma do wyboru niemiecki lub francuski, oczywiście rytmika, basen, comiesięczne wyjścia do teatru a zdarzają się i na specjalne pokazy do filharmonii. Są warsztaty plastyczne i komputerowe. Więc moje dziecko też od małego jest przystosowywane do tego, aby w wyścigu szczurów brać udział.
Nie ukrywam, że decydując się na dziecko było mnie na to stać, a i teraz bez pewnej sytuacji finansowej do tego przedszkola nie mogłaby chodzić. Ale nie jestem w stanie przewidzieć czy tak będzie zawsze. Teraz mieliśmy przejściowe problemy, bo przez kilka miesięcy mój mąż szukał pracy. Nie byłam tego w stanie przewidzieć decydując się na dziecko i tak jak Tilka napisała mądrze:

Przyszłości nie zaplanujemy, wydarzeń losowych też nie. Ale na teraźniejszość mamy wpływ.


I o to chodziło cenionce.

I Riia, ona nigdzie nie napisała, że będziesz złą matką. Jedynie wyraziła opinię, że taki styl wychowywania może doprowadzić do rozpieszczenia dziecka. Ale spójrz wyżej- moje jest wychowywane tak samo. I tu pojawia się ważna rzecz o której właśnie Ty napisałaś, że trzeba znaleźć tą mądrą granicę pomiędzy miłością i pieniędzmi. Tak jak napisałaś, miłość do dziecka to jednocześnie „tylko” i „aż”. I to ono decyduje o tym, jakim jesteś rodzicem. Tylko, że podsumowanie rodzicielstwa, wyraża moim zdaniem dziecko, ale już jako dorosły człowiek.

Tak więc podsumowując, myślę, ze każdej z nas chodziło w sumie o to samo.

#534 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 05 lipca 2013 - 07:51

Owszem dodatkowe lekcje to nie jest rzecz pierwszej potrzeby jak pieluchy czy kasza. I oczywiście nie chodziło o to, że wyślę dziecko na wszystkie zajęcia na raz. Tylko aby mnie było stać na coś poza pieluchami. Bo ja tak widzę życie na normalnym poziomie. Czyli mogę dać coś więcej niż to by nie było głodne. Po prostu chciałabym taką w miarę stabilną sytuację. Inaczej nie zdecydowałabym się na dziecko.

I mi właśnie o to chodziło, że znając obecną sytuację wiem czy mnie na coś stać czy nie. Ale jeśli ktoś ma podejście że nie ważne czy mnie stać, ważne że chcę dziecko to szczerze mnie rzuca. Bo mam wrażenie, że ktoś chce sobie urodzić laleczkę bez myślenia czy zapewni jej normalne życie.
I ja się zgadzam z Tilką, bo właśnie teraźniejszość powinna decydować o dziecku, a nie nadzieja, że kiedyś będzie lepiej.
Nikt nie wie co czeka nas w przyszłości, ale jeśli dzisiaj mnie nie stać na kredyt to go nie biorę z myślą, że jakoś go spłacę. A kredyt to "tylko" pieniądze, dziecko to ktoś o wiele ważniejszy by planować go bez jakiekokolwiek zaplecza.


Riia, ona nigdzie nie napisała, że będziesz złą matką. Jedynie wyraziła opinię, że taki styl wychowywania może doprowadzić do rozpieszczenia dziecka.


Ja tak tego nie odebrałam. Bo wychować na rozkapryszone dziecko można w bogatej jak i biednej rodzinie. Do zepsucia dziecka nie tylko pieniądze są potrzebne. A to, że ktoś chce dla dziecka czegoś więcej niż te pieluchy nie oznacza, że od razu będzie go rozpuszczał i rozpieszczał.
Po prostu nie podoba mi się takie ocenianie mnie, bo cenionka mnie nie zna i zarzuty że nie wiem co to poświęcenie i takie podejście prowadzi to tego czy tego jest uważam trochę zagalopowaniem się. Bo nie napisała, ze może tylko że prowadzi. Ale nie będę tego rozwlekać, bo nie ma po co.

Każdy z nas urodził się ateistą


#535 Madzik :)

Madzik :)
  • Użytkownik
  • 6 096 postów

Napisano 05 lipca 2013 - 09:03

Mnie się wydaje, że jeśli ktoś odkłada decyzję o powiększeniu rodziny cały czas na potem, bo najpierw awans, podróże, remont czy coś tam jeszcze innego, to tak naprawdę nie chce jeszcze dziecka i każdy pretekst będzie dobry ;-) Stąd biorą się skrajności.

Ja poczułam instynkt, ale potrzebowałam tez poczucia bezpieczeństwa. Mieszkanie jest, ale sytuacja finansowa spadła nam rok temu na łeb i na szyję. Naprawdę, jednego dnia można sobie na wszystko pozwolić, a drugiego liczyć każdą złotówkę. Poczekaliśmy do ustabilizowania się sytuacji zawodowej i materialnej. Może będzie lepiej, może będzie gorzej, ale nie jest już na tyle źle, abyśmy nie mogli sobie poradzić.

Bardzo nieodpowiedzialne jest dla mnie zachowanie się osób, które nie mają pracy, pieniędzy, niczego i liczą na pomoc rodziców, rodziny, bo "jakoś to będzie, bo przecież my tak bardzo chcemy...." :roll: <zleee></span>

#536 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 05 lipca 2013 - 13:32

<<img src='http://babskiswiat.net/public/style_emoticons/default/offtopic.gif' class='bbc_emoticon' alt='offtopic' />></span>


Z całym offtopem przenieście sie do odpowiednich tematów. Wydzielać stąd postów nie bede, bo cała dyskusja sie rozwali i nie bedzie wiadomo o co chodzi. W dziale jest przynajmniej kilka tematów, do których możecie sie przenieść. A jeśli nie ma odpowiedniego, to wystarczy kliknąc przycisk "nowy temat". Kolejne posty odbiegające od oryginalnego tematu będą usuwane bądź wywalana z nich będzie część z OT.

czy-dzieci-od-malego-powinny-uczyc-sie-jezykow-vt7963.htm

wychowanie-dziecka-vt541.htm

zajecia-pozalekcyjne-dla-pierwszakow-vt6728.htm

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#537 Janina

Janina

    franca

  • Użytkownik
  • 938 postów

Napisano 08 lipca 2013 - 20:09

Mnie się wydaje, że jak ktoś chce, to zawsze znajdzie powód, dlaczego później będzie lepszy czas na dziecko- najpierw awans, podwyżka, zmiana pracy, dom, mieszkanie, auto, podróże, etc.
I ja nie neguję, sama staram się podejść do tematu "na chłodno" i odpowiedzialnie. Tylko że trzeba umieć znaleźć granicę, zachować jakiś rozsądek, bo odkładanie tak ważnej decyzji na wieczne "potem" też mija się z celem. Przynajmniej dla mnie.


Zgadzam się, niestety granica jest bardzo ulotna.U nas ciągle się przesuwa. Jesteśmy oboje na dziecko gotowi psychicznie, ale teraz kiedy zarabiamy naprawdę fajne pieniądze jeszcze trudniej zdecydować się na dziecko. Po pierwsze dlatego, że przywykliśmy do wyższego poziomu życia, kiedy stać nas na bardzo wiele, a dziecko tą sytuację zmieni na pewno. Po drugie strach przed spadkiem na niższy poziom życia jest większy i ryzyko jest większe. Im więcej mamy tym więcej chcemy. Jesteśmy teraz na takim etapie życia, że gonimy za pieniędzmi, ja chcę się rozwijać zawodowo jeszcze, wykończyć dom, dokupić ziemię obok naszej działki (bo mamy taką możliwość). Cały czas to dziecko jest na ostatnim miejscu listy, może to egoistyczne, to na pewno egoistyczne, może się to zmieni, nie wiem. Mogę jedynie poradzić, jeśli ktoś chce mieć dziecko, żeby nie odkładać tej decyzji na wieczne potem, bo z biegiem czasu coraz ciężej się zdecydować na ten krok i z biegiem czasu jest coraz więcej powodów aby przełożyć to jeszcze na za jakiś czas.

Lubię czytać!    <lovam1>  Marcjanna Fornalska "Pamiętnik matki"

 


#538 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 14 lipca 2013 - 12:15

Im więcej mamy tym więcej chcemy

czyli znowu nie ma jak widac co czekac az finansowo bedzie lepiej. ;) chociaz wiadomo...zalezy co dla kogo znaczy to lepiej...
bo jesli nie stac nawet na pieluchy to nie ma sie co pchac do zachodzenia w ciaze

janina nie wiem ile masz lat, ale jesli 20 pare to masz czas jeszcze. Ale juz po 30 stce lepiej sie pospieszyc ;)
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#539 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 17 września 2013 - 16:23

Za kilka lat Ja po prostu nie jestem Matka Polka i nie dalabym z 2ka teraz rady

chcesz wrocic do pracy i dopiero potem ???

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#540 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 05 października 2013 - 16:51

Zgłaszam się z pytaniem do mam, dla których ciąża nie była niespodzianką. :-)
Skąd wiedziałyście, że to TEN czas? Nie miałyście wątpliwości? Jak sobie poradzicie? Czy będziecie dobrymi rodzicami? Czy dacie radę zapewnić dziecku wszystko, czego będzie potrzebowało?
My mamy właśnie ten etap, że walczymy z tymi pytaniami. Głównie ja walczę. :->
Zastanawiam się, czy to że chcę, nie jest poparte egoizmem, coś w stylu "bo ja chcę i już!!".
Wiem, że finansowo jesteśmy przygotowani. Wiem, że jesteśmy w stanie zapewnić dziecku bezpieczeństwo, miłość i szansę rozwoju. Ale mi chodzi o takie bardziej codzienne sprawy... przecież nigdy nie byłam mamą.. skąd mam wiedzieć, czy sobie poradzę? Skąd mogę wiedzieć, czy nie nawalę w pewnym momencie?
Przerażają mnie takie sytuacje, że np. nie zauważę, że coś się z dzieckiem dzieje niedobrego, za późno pójdę do lekarza..albo się zakrztusi, coś połknie, a ja spanikuję..
Mam poczucie, że życie tego małego człowieka jest ważniejsze niż nasze i dlatego bardzo się boję, że coś zrobię źle.
Chciałabym go wychować na dobrego, szczęśliwego człowieka, ale przecież nigdy tego nie robiłam. Nie lubię egzaminów bez poprawek. :->

Tak ogólnie ujmując: jestem lekko przerażona. ;-)
I nie do końca umiem się w tych odczuciach odnaleźć.

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych