Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Kiedy czas na dziecko?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
569 odpowiedzi w tym temacie

#501 WweronikaA

WweronikaA
  • Użytkownik
  • 8 332 postów

Napisano 17 czerwca 2012 - 18:16

Przy ślubie kościelnym podczas spisywania protokołu jest pytanie o dzieci ;-)
No przy cywilnym tego nie ma :-D
U nas nigdy nie było rozmowy takiej konkretnej "chodź pogadamy czy chcemy mieć dzieci"
Ale jakoś tak ten temat się pojawiał i wiedzieliśmy o swoich pragnieniach odnoście potomstwa ;-)

#502 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 18 czerwca 2012 - 10:35

Ale jakoś tak ten temat się pojawiał i wiedzieliśmy o swoich pragnieniach odnoście potomstwa ;-)

Dokładnie! jest tyle okazji, żeby bez planowania o tym pogadać, ze dla mnie szokiem jest, że osoby po ślubie tak mało się znają :roll: przecież taka rozmowa nie jest jakaś poważna, zobowiązująca, bo nie ma polegać na tym, ze ustalamy kiedy jak i co, tylko ogólnie - przecież nawet ze znajomymi zahacza się w rozmowie o takie pytania ;-)
Wg mnie teraz nie jest jak kiedyś, że po ślubie, po 20 to czas na dziecko - teraz to bardziej indywidualna sprawa - dla mnie jak ktoś ma 20 lat i decyduje się na dziecko to ok - jak ktoś ma 40, to też ok. Ważne, żeby była to odpowiedzialna i przemyślana decyzja.

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#503 Melodia19

Melodia19
  • Użytkownik
  • 3 228 postów

Napisano 02 lipca 2013 - 18:18

Bo może niczym się nie interesowałaś i tego nie potrzebowałaś


Riia a może niektórych rodziców najnormalniej w świecie nie jest na to stać? <bezradny></span>
A to chyba nie jest powód, żeby nie móc zdecydować się na dziecko :?: bo jeśli tak to dla mnie troche głupi.

Wisienkowa chyba nie miała na mysli takiej biedy jak "mieszkanie" pod mostem i brak kasy na bułke dla samej siebie, a mimo to zawzięcie chcialaby dziecka, nawet w takich warunkach.

Ale Twoje dziecko może tego potrzebować. Może będzie miało talent np muzyczny, a może do języków


Jeśli rodziców nie stać na kursy, dodatkowe lekcje, prywatne dokształcanie , to od czego jest szkoła , przedszkole... ta instytucja też po coś chyba jest.

Ale czym innym jest dla mnie podejście z góry że może być biednie aby więcej dzieci było


A przecież może się tak zdażyć , że najpierw rodziców będzie stać na wszystko, a potem może się to odwrócic? brak pracy, pieniędzy? Co wtedy z dzieckiem? z jego rozwijaniem pasji, talentu? Przeciez są ważniejsze rzeczy , i z tych trzeba będzie zrezygnować.

Jak dla mnnie ważne jest to żeby móc dziecku zapewnić podstawowe warunki do życia, dobre wychowanie i milość, nauczyć dziecko od początku radzenia w różnych sytuacjach, by rozumialo.

iv09i09kftvt0mdm.png

 

 

 


#504 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 02 lipca 2013 - 20:17

A to chyba nie jest powód, żeby nie móc zdecydować się na dziecko :?: bo jeśli tak to dla mnie troche głupi.


Dla Ciebie głupi, dla mnie głupie jest posiadanie dzieci jeśli nie mam na nie pieniędzy z liczeniem, że jakoś to będzie a sama miłość wystarczy. Bo moje ja chcę mieć gromadkę jest najważniejsze.

Wisienkowa chyba nie miała na mysli takiej biedy jak "mieszkanie" pod mostem i brak kasy na bułke dla samej siebie, a mimo to zawzięcie chcialaby dziecka, nawet w takich warunkach.


Jeju ale po co taka skrajność. Czy biednie to oznacza bezdomność? Matko bez przesady. Nie lubię jak ktoś widzi tylko czarno albo biało.
Nie wiem jaką miała na myśli biedę Wisienkowa bo nie odpowiedziała. Dla mnie biednie oznacza życie pod kreską, wyliczanie każdej złotówki i rezygnacja z wielu podstawowych rzeczy.
Zresztą pisałam już wcześniej co to dla mnie oznacza.

Jeśli rodziców nie stać na kursy, dodatkowe lekcje, prywatne dokształcanie , to od czego jest szkoła , przedszkole... ta instytucja też po coś chyba jest.


Nie wiem w jakiej Ty uczyłaś się szkole, ale w mojej szkole talentu muzycznego czy plastycznego nie rozwiniesz tak aby iść dalej w tym kierunku. Szkoła farb czy gitary Ci nie zapewni. A języki? No cóż ja może nie byłam aż tak wybitnym uczniem, ale chodziłam na dodatkowe zajęcia i tylko dzięki temu rozmawiam po angielsku. Sama uczyłam się fińskiego, ale gdybym nie mogła tam wyjechać to bym pewnie dzisiaj mówią tak, nie i dzień dobry. To już jest więcej niż podstawa, że mogłam wyjechać, ale podstawą jest dla mnie możliwość dodatkowych lekcji.

A przecież może się tak zdażyć , że najpierw rodziców będzie stać na wszystko, a potem może się to odwrócic? brak pracy, pieniędzy? Co wtedy z dzieckiem? z jego rozwijaniem pasji, talentu? Przeciez są ważniejsze rzeczy , i z tych trzeba będzie zrezygnować.


Ale gdybyś czytała uważnie to byś zauważyła, że odniosłam się do sytuacji, gdzie nagle coś się psuje w rodzinie - finanse. Ja cały czas mówię o sytuacji gdy ktoś myśli np o 3 dzieci, ale nie mam kasy już dzisiaj.

Jak dla mnnie ważne jest to żeby móc dziecku zapewnić podstawowe warunki do życia, dobre wychowanie i milość, nauczyć dziecko od początku radzenia w różnych sytuacjach, by rozumialo.


I tu pewnie inaczej rozumiem podstawowe warunki do życia. Bo w sumie jakie to są? Pewnie dla każdego inne.
Dla jednych będzie to 33 metry na 4 osoby, kawałek stołu do odrabiania lekcji, chleb z masłem. Ja tego dla swojego dziecka bym nie chciała, chciałabym czegoś więcej. Na chwilę obecną byłabym wstanie mu to zapewnić. Ale dwójce już niekoniecznie.

A miłość, zrozumienie czy obecność rodziców w życiu dziecka jest czymś obowiązkowym bez różnicy czy ma się milion czy 10 zł na koncie. Ala tak samo jak sama kasa nie wystarczy tak sama miłość też nie. Dla mnie.

Każdy z nas urodził się ateistą


#505 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 03 lipca 2013 - 21:03

Dla mnie biednie oznacza życie pod kreską, wyliczanie każdej złotówki i rezygnacja z wielu podstawowych rzeczy.

To ty chyba nie wiesz ile rodzic potrafi poświęcić dla dziecka. A poza tym, tak jak któraś z dziewczyn pisała - pieniądze jednego dnia są, drugiego już nie ma. I nie przewidzisz, czy w okresie wychowania dziecka i jego utrzymywania nie nadejdzie taki moment, kiedy będziesz musiała zacząć liczyć każdą złotówkę.
Wg mnie jeśli wychodzi sie z takiego założenia jak ty, to sie dzieciaka rozpieści i rozpuści. Bo przecież dziecko biednie żyć nie może i musi mieć na swoje zachcianki.
A poza tym... nie każde hobby wiąże sie z wydawaniem kasy.

I jakbym miała czekać z decyzją o dziecku aż wygram w totka albo kasa z nieba mi spadać zacznie, to bym prędzej emerytury doczekała. Kasa jest ważna, ale to nie wszystko i wiele rzeczy można uzyskać i bez niej. A poza tym nie ma czegoś takiego jak odpowiedni czas na dziecko i czegoś takiego jak odpowiednia sytuacja finansowa na dziecko.

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#506 Histeria:)

Histeria:)
  • Użytkownik
  • 826 postów
  • LokalizacjaDolny Śląsk
  • Wzrost:w sam raz:P
  • Włosy:brąz
  • Stan:Jeszcze panna...
  • Partner:K.
  • Nastrój:Brak
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 04 lipca 2013 - 07:24

Każdy widzi to inaczej wg. mnie jest cos takiego jak odpowiednia sytuacja materialna na dziecko. Jeśli przykładowo tylko mój K pracuje to głupotą było by teraz decydowanie się na dziecko. Po prostu nie stać by nas było na nie-musielibyśmy liczyć na hojność rodziny i pomoc GOPS-u. byłby to szczyt egoizmu . czym innym jest gdy dziecko pojawia się niespodziewanie lub z jakiś powodów sytuacja finansowa pogarsza się,a my mamy już dziecko,a zupełnie czym innym świadome decydowanie się na nie gdy nas na to nie stać.sama wychowała się w domu,gdzie najpierw były pieniądze a potem przez dłuższy czas ich nie było-chleb z masłem to był rarytas,codziennością raczej chleb z margaryna,chodzenie do gopsu i proszenie o kasę na książki,na węgiel,nawet na jedzenie,zero pieniędzy na ciuchy(chodzilo sie w tym,co dali znajomi)na wszelkie wyjazdy ze szkoły,zainteresowania.potem jak rodzice staneli na nogi,to doceniłam wcześniejsze życie.Tylko ktoś totalnie nieświadomy,jak to jest może mówić,że sytuacja materialna jest drugorzędną,a idealistyczne podejście,że jakoś to będzie,szkola pomoze jest oderwane od rzeczywistości. swojemu dziecku nigdy świadomie nie zafundowałabym czegoś takiego. dodam tylko,że nie byliśmy żadną patologia-zero alkoholu czy przemocy,ładny dom,ogródek itd.

#507 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 07:43

Wg mnie jeśli wychodzi sie z takiego założenia jak ty, to sie dzieciaka rozpieści i rozpuści. Bo przecież dziecko biednie żyć nie może i musi mieć na swoje zachcianki.
A poza tym... nie każde hobby wiąże sie z wydawaniem kasy.


Weź jeszcze raz przeczytaj co jest dla mnie zachcianką to wtedy będę rozmawiać. Wkurza mnie jak ktoś nie przeczyta całości tylko od razu wmawia mi coś czego nie powiedziałam. I najlepiej od razu w skrajności: albo jedna o spaniu pod mostem to teraz Ty o wygranej w totka. Matko innej opcji dla Was nie ma???????


Ale powtórzę jeszcze raz zachcianka to dla mnie każda zabawka, każde ubranie, coroczne wyjazdy na super wakacje.

Podaj mi też przykład po którym wnioskujesz że bym rozpuściła i rozpieściła dziecko???? To że chcę mu dać szansę rozwoju??? Że jeśli będzie chciało malować, tańczyć, śpiewać to chciałabym mu to zapewnić??? I nie chcę aby jadło tylko chleb z masłem bo najważniejsze była moja chcę posiadania dziecka???? No to ja inaczej widzę macierzyństwo w takim razie. Bo nie liczę się tylko JA i moje zachcianki.

Kasa jest ważna, ale to nie wszystko i wiele rzeczy można uzyskać i bez niej. A poza tym nie ma czegoś takiego jak odpowiedni czas na dziecko i czegoś takiego jak odpowiednia sytuacja finansowa na dziecko.


I znów jakbyś chciała przeczytać uważnie to byś zauważyła, że napisałam, że ani sama kasa nie wystarczy, ale sama miłość też nie. I moim zdaniem jest odpowiedni moment - wtedy kiedy nie muszę liczyć na wszystkich do około, bo nie mam pracy, mój facet też nie, nie mam mieszkania, nie mam nic. Wtedy świadome decydowanie się na dziecko to szczyt głupoty, egoizmu i niedojrzałości.


Histeria
Dokładnie ja tak to widzę. Też miałam moment biedniejszy jak mój tata pił. Wtedy często jadłam u dziadków, nie miałam nic i czułam się gorsza. Odkąd mój tata się zmienił sytuacja w domu uległa zmianie.
Co wakacje pracowałam na swoje zachcianki, ale nie musiałam pracować na dodatkowy angielski czy granie oraz studia. To dali mi rodzice i za to im jestem wdzięczna. Bo mogłam się wykształcić i spełnić swoje marzenia.
A rower, rolki, komputer? Pracowałam przy pomidorach na to bo niestety aż tak rodzice nie sypali kasą.

I to jest dla mnie norma. I to chciałabym dla swojego dziecka. I obecnie byłabym w stanie mu to zapewnić. Nawet jako samotna matka. I wiem że w tym momencie jest dobry moment na dziecko.

Każdy z nas urodził się ateistą


#508 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 12:25

Histeria:), Riia, wydaje mi się, że źle odebrałyście wypowiedź nie(d)ocenionej ;-) Jej raczej nie chodzi o to, że kasa nie jest ważna, tylko, że odkładanie na wieczne "jak będzie lepiej", kiedy to "lepiej" może nigdy nie nastąpić mija się z celem- bo jak już będzie się wydawało, że jest tak jak być powinno może być albo za późno, albo i tak wszystko szlag trafić. Więc po co budować misterny, idealny plan, którego spełnieni ma nam dać dopiero szansę cieszenia się z potomstwa? Ja też w tej kwestii jestem na nie.

Riia, powołujesz się na skrajności powoływane przez dziewczyny, ale sama też taka prezentujesz, a nie o to im chodziło ;-) Oczywistym jest, że świadome, podkreślam, świadome zachodzenie w ciąże, kiedy wiadomo, że się nie ma gdzie, za co, ale jakoś to będzie, to szczyt nieodpowiedzialności.

#509 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 13:13

Mnie się wydaje, że jak ktoś chce, to zawsze znajdzie powód, dlaczego później będzie lepszy czas na dziecko- najpierw awans, podwyżka, zmiana pracy, dom, mieszkanie, auto, podróże, etc.
I ja nie neguję, sama staram się podejść do tematu "na chłodno" i odpowiedzialnie. Tylko że trzeba umieć znaleźć granicę, zachować jakiś rozsądek, bo odkładanie tak ważnej decyzji na wieczne "potem" też mija się z celem. Przynajmniej dla mnie.

Przecież wszystkiego nie da się zaplanować. Czy to że teraz ktoś spokojnie mógłby sobie pozwolić nawet na dwójkę dzieci oznacza, że za kilka lat też tak będzie na 100%? A jeśli ktoś myśli, że da radę ze zdrowym dzieckiem, a maluch urodzi się chory i trzeba będzie go leczyć niebotycznie drogimi lekami? Jak to wszystko przewidzieć?

My staramy się zbudować solidne fundamenty, żeby do takich sytuacji nie doszło. Wierzę, że dobrze nam to idzie. Ale przecież zawsze może się coś złego wydarzyć i nagle okaże się, że nasze dzieci przez jakiś czas nie będą mogły chodzić na basen/ taniec, czy cokolwiek innego. Życia nie przewidzi.

A fakt, że decyzji o dziecku nie powinny podejmować osoby bezrobotne, bez szans na jakąkolwiek pracę i poprawę jakości życia, to przecież jest oczywiste.

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#510 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 16:01

Oczywiście, że jak ktoś będzie chciał mieć na koncie milion to póki go nie będzie miał to zawsze będzie nie odpowiednia pora na dziecko. Jak ktoś chce znaleźć wymówkę to ją znajdzie. Tylko to jest ta skrajność.

A ja się tylko odniosłam to wypowiedzi wisienkowej: że może być biednie to biednie ale chce mieć 3.

Ja cały czas piszę o tym aby zachować jakiś umiar, myśleć przed a nie jak już dziecko jest. Bo to nie zabawka. I oczywiście, że nigdy nie wiem co będzie kiedyś, ale wiem co jest teraz. A jeśli jestem dorosła to trochę myślę. Nie kupuję mieszkanie skoro nie stać mnie na ratę i sie zadłużę, to samo jest z dzieckiem. A nie przepraszam nie to samo, decyzja o dziecko jest ważniejsza. Nie może być podjęta pod wpływem tego, że poczułam instynkt.

Każdy z nas urodził się ateistą


#511 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 16:28

Riia, ależ dziękuję za możliwość posiadania innego zdania niż twoje. Przeczytaj sobie mój post jeszcze raz jak ochłoniesz. Może tym razem ze zrozumieniem, a nie tylko to, co jest dla ciebie wygodne, i może uda ci sie zrozumieć go tak jak Marzycielka, czyli poprawnie.

Bardzo sie ciesze, że teraz panuje moda na uczenia dzieci czego sie tylko da i za każdą cenę, ale jakoś dla mnie to nie jest priorytetem. Ale jakoś nie mam zamiaru uzależniać decyzji o dziecku od tego czy mnie stac bedzie na kupienie mu fortepianu, jak w wieku 10 lat mu sie uwidzi, że chce na nim grać. I przełknij moje zdanie, pomimo, iż jest inne niż twoje.

I nie chcę aby jadło tylko chleb z masłem bo najważniejsze była moja chcę posiadania dziecka????

itu ci sama siebie zacytuje

To ty chyba nie wiesz ile rodzic potrafi poświęcić dla dziecka.

Prawdziwa matka sama bedzie wpierniczać chleb z masłem, a dziecku da co najlepsze na jej możliwości.

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#512 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 16:48

ależ dziękuję za możliwość posiadania innego zdania niż twoje. Przeczytaj sobie mój post jeszcze raz jak ochłoniesz. Może tym razem ze zrozumieniem, a nie tylko to, co jest dla ciebie wygodne, i może uda ci sie zrozumieć go tak jak Marzycielka, czyli poprawnie.


No tak jak się nie ma argumentu to trzeba się zachować jak dziecko. Nie ośmieszaj się tym wpisem, bo nigdzie nigdy nie zabraniam ludziom mieć swojego zdania. Wkurzyłaś się bo wytknęłam Ci niesprawiedliwość? No bo nie można wielkiej Pani zwrócić uwagi tak??? To może zastanów się kto "zabrania" mieć inne zdanie. Bo nagle nie jest słodko i wszyscy sobie nie przyklaskują.

I idź za swoją radą i od początku przeczytaj ze zrozumieniem to co ja pisałam.

Czepnęłaś się mnie bo ośmieliłam się napisać, że sama miłość to za mało i potrzebne jest zaplecze finansowe. Wkładasz mi w usta coś czego nie powiedziałam, a tego nie znoszę.

Do tego ja nigdy nie oceniam personalnie, nie mówię, że jesteś taką czy taką matką po jednym zdaniu. Nie daję sobie takiego prawa bo napisałaś coś innego niż ja myślę. To, że moje podejście do życia jest inne niż Twoje nie oznacza, że wychowam dziecko gorzej od Ciebie bo masz inne priorytety.

I nie chcę aby jadło tylko chleb z masłem bo najważniejsze była moja chcę posiadania dziecka????

itu ci sama siebie zacytuje

To ty chyba nie wiesz ile rodzic potrafi poświęcić dla dziecka.

Prawdziwa matka sama bedzie wpierniczać chleb z masłem, a dziecku da co najlepsze na jej możliwości.


Być może wiem więcej o poświęceniu się w życiu od Ciebie. Jak już wyżej napisałam, nie oceniam jako gorszych ludzi z innym zdaniem.
I super że taką jesteś rewelacyjną osobą i poświęcisz wszystko dla dziecka. Ja wolałabym nie dawać mu takiego życia. Wolałabym poświęcić swoje marzenie o dziecko niż go mieć i nie móc niczego mu dać. Poza miłością.

Każdy z nas urodził się ateistą


#513 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 16:55

ale dlaczego ktos ma cokolwiek poswiecac <bezradny></span> dziecko, matka , ojciec <hmm></span>
dziecko potrzebuje milosci, jasne kasa tez jest wazna , ale ta bieganina za kasa powoduje , ze mamy mnostwo nieczulych dzieciaków z roszczeniowym podejsciem do zycia :roll:
jedne dzieci maza o nurkowaniu w morzu a inne o misiu i czasem ten co dostanie misia bardziej to doceni.
czasem brak srodkow dziecko lepiej wychowuje niz lekcje pianina i ferie na nartach w alpach.

ja sie nie decyduje na dziecko nie tyle z braku kasy , co braku czasu , ktorego chcialabym temu dziecku dac.

[ Dodano: 2013-07-04, 17:56 ]

Być może wiem więcej o poświęceniu się w życiu od Ciebie. Jak już wyżej napisałam, nie oceniam jako gorszych ludzi z innym zdaniem.

moze tak moze nie , tego nie wiesz to poco to pisac ??? o swoim zyciu tu na forum wiemy tyle ile tu przeczytamy i tyle ;-)

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#514 Riia

Riia
  • Użytkownik
  • 1 901 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 17:01

Być może wiem więcej o poświęceniu się w życiu od Ciebie. Jak już wyżej napisałam, nie oceniam jako gorszych ludzi z innym zdaniem.

moze tak moze nie , tego nie wiesz to poco to pisac ??? o swoim zyciu tu na forum wiemy tyle ile tu przeczytamy i tyle ;-)


Tak samo jak nie(d)oceniona tego nie wie. Ale jednocześnie uważa, że wie iż moje podejście do tematu rozpieści i rozpuści moje dziecko. Skąd ta pewność??? Ja nie napisałam jaką jest czy będzie, więc uważam, że nie do końca zachowuje się w porządku.

Każdy z nas urodził się ateistą


#515 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 17:03

Ja w tym roku skończę 26 lat i dalej kompletny brak instynktu i jakiejkolwiek ochoty na dziecko
teściowa niedługo zapiszę się na jakąś pielgrzymkę w tej intencji chyba :roll: za każdym razem, jak przyjeżdżamy to pyta czy już i ile jeszcze będzie czekać :roll:
Misiek widzę że się garnie nawet do chrześnicy, ale ja jeszcze nie jestem gotowa, ani psychicznie, ani fizycznie, ani od strony finansowej :-P
w moim wieku moja mama miała nas już 3 :-D ale teraz są inne czasy i skuteczna antykoncepcja umożliwia na szczęście podjęcie takiej decyzji w odpowiednim momencie, choć jak ktoś słusznie zauwazył, jak się przydarzy to czasem i lepiej, bo tak to człowiek, ciągle myśli że to jeszcze nie ta pora :lol:

#516 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 17:05

choć jak ktoś słusznie zauwazył, jak się przydarzy to czasem i lepiej, bo tak to człowiek, ciągle myśli że to jeszcze nie ta pora

dokladnie , trudno sie zdecydowac bo zawsze cos ;-)
a zakladasz ze moze kiedys bedzie dziecko ???

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#517 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 17:08

a zakladasz ze moze kiedys bedzie dziecko ???

liczę na to że w końcu hormony wezmą górę, lub że po prostu wpadniemy i nie będzie wyjścia <lol></span> kiedyś się zdecyduje pewnie :->
:roll:

#518 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 17:10

n

bo mój Ł pójdzie do innej jak mu nie dam dziecka jak mi teściowa powiedziała boszszszzzz>

:roll: ozenil sie z toba czy z inkubatorem <bezradny></span>

kiedyś się zdecyduje pewnie

aha ;-) myslałam ze jestes calkiem na nie

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#519 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 17:13

mloda napisał/a:
kiedyś się zdecyduje pewnie
aha ;-) myslałam ze jestes calkiem na nie

chyba minimalnie coś mi się powoli zmienia, czasem jak do nas fajne dzieciaki przychodzą to się uśmiechnę na ich widok, także może powoli instynkt się wyostrza :-P

#520 karatetyka

karatetyka
  • Użytkownik
  • 5 629 postów

Napisano 04 lipca 2013 - 17:14

To oczywiste, że pieniądze są bardzo ważne, chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości, ale nie uważam, że żeby posiadać dziecko trzeba być bogatym i mieć środki na spełnienie każdej jego zachcianki czy finansowanie każdego kosztownego hobby. Gdyby moi rodzice wychodzili z takiego założenia, pewnie ani mnie, ani mojej siostry nie byłoby na świecie. Byli młodym małżeństwem, nie mieli własnego domu, możliwe nawet, że miesięcznie ja i M. zarabiamy więcej, niż oni wtedy. Nie dostawałam super drogich zabawek i prezentów co tydzień, ale naprawdę potrafiłam i nadal potrafię cieszyć się z naprawdę małych rzeczy, a to, że wszyscy razem poszliśmy w niedzielę na spacer już wtedy było dla mnie ważniejsze od kolejnej lalki.
Pamiętam, że miałam na początku podstawówki straszną chęć, żeby nauczyć się grać w tenisa, ale ponieważ moich rodziców na cały sprzęt i lekcje zwyczajnie nie było stać, tata kupił mi rakietę i zrobił prowizoryczne boisko na podwórku. I mimo, że drugą Radwańską nigdy nie będę, grać dla własnej przyjemności umiem, a boisko zostało do dzisiaj, tylko siatka wisi wyżej i służy teraz do badmintona, ewentualnie do siatkówki.
Na siatkówkę zresztą swego czasu chodziłam, jeździłam na zawody, a zajęcia były finansowane przez miasto. Angielskiego też uczę się od początku podstawówki, więc jednak mimo niedużych nakładów finansowych da się, a ja absolutnie nie czuję, żeby w tamtym momencie czegokolwiek mi brakowało.





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych