Rok 2014 był dla mnie niesamowicie ważny.
Przede wszystkim wyszłam za mąż. Jeśli ktoś patrzy na nas, to pewnie wydaje mu się, że niewiele to w naszym życiu zmieniło. Dla mnie niesamowicie dużo.
Nigdy jeszcze nie czułam się tak bezpiecznie, prosto i po prostu dobrze, chociaż kiedyś również wydawało mi się, że jestem przy nim bezpieczna. Fantastycznie jest mieć przeświadczenie, że cokolwiek nas spotka, to sobie z tym RAZEM poradzimy. Pod tym względem to był naprawdę fantastyczny rok.I "mąż" i "żona". I wesele, które przerosło moje marzenia..bajkowo!
W tym roku zachorował i umarł dziadek. Umarła też babcia. I ja sobie z tym poradziłam. I jestem szczęśliwa, że mogłam dziadka odwiedzać w szpitalu w moim fartuchu i z identyfikatorem "mgr farmacji", bo wiem, jaki był dumy, jak wszystkim opowiadał, że to jego wnuczka robi im te leki. I mogłam chociaż trochę pokazać mu mój przyszły świat. Tylko żal, że prawnuka nie zdążył poznać, a tak czekał..tak kibicował.
Obroniłam mgr, zaczęłam staż i bardzo, ale to bardzo podoba mi się mój zawód.
Jesteśmy już po spotkaniu z doradcą kredytowym. I mamy duże plany. I próbujemy się z nimi jakoś oswoić.
I trochę oglądamy działki na sprzedaż i wybieramy projekty domów.
Na końcu tego roku mama nauczyła mnie czegoś ważnego. Kiedy okazało się, że zapłacimy 3500 zł za naprawę auta i zadzwoniłam do niej, żeby się pożalić, to powiedziała coś, co do tej pory dźwięczy mi w uszach :" I dlatego chce ci się płakać? Pomyśl o tym, że to nic w Twoim życiu nie zmieni. Będziesz musiała z czegoś zrezygnować? Nie będziesz miała na jedzenie, albo rachunki? Nie kupisz prezentów na święta? Nie? Więc zamiast się mazać, to poczuj wdzięczność, że jedyne, co sie zmieni to cyfra na koncie. I pomyśl, ile osób nie miałoby za co przeżyć miesiąca. Wdzięczność jest dobrym uczuciem." I naprawdę to poczułam. Jestem wdzięczna, że mam wymarzonego męża, cudownych rodziców, brata, bratową. Mam dom, do którego zawsze mogę wrócić. Po pracy wracam do fajnego mieszkania i jem ciepły obiad. Mogłam skończyć fajne studia. Mogłam zatańczyć z dziadkiem na naszym weselu. I nawet jeśłi w moim życiu nie wszystko jest różowe, to w czyim jest? Końcówka tego roku to zdecydowanie czas doceniania, wdzięczności. I takie też jest postanowienie na nowy rok.
W Wigilię wyszeptałam mężowi, że czuję, że 2015 rok będzie dobrym rokiem. Rokiem marzeń, nad których spełnieniem będzie trzeba popracować. Ale wierzę, że się uda. 