zdrada
#281
Napisano 21 stycznia 2009 - 13:06
pewnie kazdy odpowiedialby inaczej zgodnie z wlasnym sumieniem przekonaniami pogldami
dla mnie jest to w pewien sposob zdrada... bo ja rozrozniam kilka typow zdrady.. wedlug mnie zdrada moze byc fizyczna emocjonalna psychiczna...
nie tylko fizycznosc warunkuje zdradze czy tez o niej przesadza...
sama napisalas ze duzo o nim myslisz... jestes zwiazana z nim emocjonalne... moze nawet mialabys ochotre na cos wiecej tylko nie wiem czy rozpad udanego zwiazku wart jest kilku chwil uniesien... a jesli spotkalbys sie z toba osoba w realu to przeciez moglabys sie bardzo rozczarowac....
#282
Napisano 21 stycznia 2009 - 13:23
Szkoda by było zostawic swojego chłopaka,aby byc z tamtym gdyby się to okazało tylko
zauroczeniem.
#283
Napisano 21 stycznia 2009 - 15:09
#284
Napisano 15 kwietnia 2009 - 09:52
Gosia się dowiedziała o pocałunku Marty z Tomkiem, powiedział iż on nigdy mi by nie powiedział ani o pocałunku ani o zdradzie, bo po co psuć relacje w rodzinie skoro to nic nie znaczy?? ...pokłóciliśmy się!
Dla mnie w związku jak i w małżeństwie liczy się szczerość i wierność.
Chociaż z drugiej strony nie wiem jak sama bym postąpiła gdybym kiedyś go zdradziła... może też nie chciałabym rozwalić rodziny, może też bym nie powiedziała, żeby nie zrujnować bezpiecznego świata dziecka...
A Wy jakie macie spojrzenie na takie sytuacje??
#285
Napisano 15 kwietnia 2009 - 10:11
Wiem wszystko..... ze sie z nia spotyka.... co do niej czuje....jak ona sie zachowuje.... i jest mi o wiele latwiej, niz zycie w niewiedzy..... choc nie ukrywam, ze bardzo to boli
#286
Napisano 15 kwietnia 2009 - 10:21
Powie i co ......... rozejda sie bo bo żona nie potrafi wybaczyc zapomnieć a może wcale nie chce... Tylko nie każdy facet potrafi kłamać ( mój kompletnie nie umie nawet w bardzo drobnej sprawie a co dopiero w takiej ) i od razu po nim widac
Więc jak dla mnie nie jest to takie oczywiste
#287
Napisano 16 kwietnia 2009 - 11:10
Wiem, że nigdy nie wybaczyłabym mu...brzydziłabym się go.
Jednak dowiedziałabym się, że nie dość mnie kocha byśmy byli razem. I może miałabym szanse na sczęśliwsze życie z innym człowiekiem.
Nie rozumiem jak można kogoś zdradzić kogo bardzo się kocha!
Przecież skoro się go zdradza to się go rani, a człowieka którego kochamy nie chcemy ranić.
Bardzo kocham mojego M., że nawet nie pomyślałabym o zdradzie...a nie mówiąc już o tym, że zrobiłabym to.
Wracając do tego co powiedział mój M po obejrzeniu tej sceny z pocałunkiem...
Mowię, że jak można całować inna kobietę skoro kocha się swoją??
A on na to, że wierzę w jakieś "zabobony"...przykro mi się zrobiło skoro na ślubie przysięgał mi wierność...
Nie wiem co o tym myśleć
Czyżby kobiety i faceci mieli inne podejście do tych spraw??
#289
Napisano 16 kwietnia 2009 - 21:26
Myślę jednak, że często bywa tek, ze jeśli przyznajemy się do niej to dlatego, że gryzą takiego delikwenta/-kę wyrzuty sumienia i uważa, że jak z siebie to wyrzuci to będzie lepiej. Z jednej strony uważam, ze szczerość ponad wszystko, z drugiej jednak, że takie postepowanie, a więc obarczenie wiedzą o zdradzie partnera jest egoistyczne.
Najlepiej nie zdradzać w żaden sposób, ani fizyczny, wirtualny itp.. Jednak to nie jest łatwe, zwłaszcza po wielu latach w związku, albo gdy cos się nie układa. Budowanie relacji w związku nie jest łatwe, ale warto się starać. Dla mnie, gdy pojawia się zdrada to już nie trzeba sie starać, bo łączy się to z rozpadem wspólnego życia.
#290
Napisano 07 sierpnia 2009 - 13:40
natomiast historia przyjaciela:ma on dziewczyne mieszka niedaleko kilka km ale ona ciagle nie miala czasu sie spotykac widywali sie raz na 3 tygodnie,zawsze miala wymowke ze jest zmeczona ze pracuje itp, ten chlopak tez byl osamotniony i czul sie zle mial tylko ta przyjaciolke
pewnego razu spotkali sie(ci przyjaciele)i dyskutowali o swoich ciezkich zwiazkach jak im zle ze nie ma drugich polowek kolo nich i w pewnym momencie pocalowali sie a po chwili razem sie pokochali twierdac ze wyswiadczyli sobie przysluge(bo w pewnym sensie byli wolni) i ze zostanie to ich tajemnica ze nikt nigdy sie nie dowie .oni nadal sie przyjaznia polowki nic nie wiedza!! jak myslicie czy to byla zdrada??czy poprostu chec bycia z kims blizej z kims na kogo mozna liczyc bo polowka ma cie w d****
P>S to nie moja historia tylko mjej dobrej znajomej ktora sie zwierzyla :
wiec oceniajcie te sytuacje !!
i sorki ze tak duzo tego
#291
Napisano 07 sierpnia 2009 - 13:46
Jeszcze zadajesz to pytanie? Pewnie, że była zdrada.jak myslicie czy to byla zdrada??
Nieważne, czy jest szczęśliwa, czy jej niedobrze w tym związku. Oszukuje faceta i tak samo jest w przypadku przyjaciela. Obydwoje zdradzili.
To, że połówka ma ją w dupie nie usprawiedliwa jej zachowania. Jeśli nie jest szczęśliwa, wypadałoby o tym szczerze z facetem porozmawiać, albo zakończyć związek, skoro czuła, że ma ją w czterech literach.
#292
Napisano 07 sierpnia 2009 - 13:51
[ Dodano: 2009-08-07, 14:55 ]
ale wiem jedno ani kobieta ani mezczyzna nie powinni miec drugich polowek(tych przyjaciol) na drugim planie !!!! milosc mimo wszystko a nie praca i mamusia tatus !!
[ Dodano: 2009-08-07, 14:59 ]
aha jeszcze jedno od tamtej pory nic sie nie zmienilo przyjaciela laska i przyjaciolki facet dalej maja ich w tylkach i nie racza przyjechac ani nawet odwiedzic bo nie maja czasu
#293
Napisano 07 sierpnia 2009 - 14:03
I po raz kolejny napiszę: co z tego, że czuła się nieszczęśliwa w tym związku? Jakie to usprawiedliwie dla czynu, jaki popełniła? Jakby każdy miał myśleć tak, jak ona, to pojęcie zdrady byłoby rozumiane dwojako: zdrada prawidłowa i zdrada niezdrada. Trzeba było porozmawiać z facetem, a jeśli to nawet nie miało prawa bytu z jego strony, to trzeba było się rozstać. Widziała jaka jest sytuacja, ma rozum kobieta, to nie powinna sobą dać kierować "jak jemu się zachce". Może nie jest jej wart, ale na pewno to ją nie usprawiedliwia.
[ Dodano: 2009-08-07, 15:05 ]
no więc po jaką cholerę obydwoje to ciągną, skoro widzą jak sytuacja wygląda i czują, że są nie tyle co oszukiwani, ale olewani... rozumu nie mają?aha jeszcze jedno od tamtej pory nic sie nie zmienilo przyjaciela laska i przyjaciolki facet dalej maja ich w tylkach i nie racza przyjechac ani nawet odwiedzic bo nie maja czasu
#294
Napisano 07 sierpnia 2009 - 15:00
Dla mnie byla to zdrada...
Jesli nie moga lub nie chca sie widywac (co ja zauwazylam) to niech sie rozejda i beda wolni.
Wtedy beda mogli robic co będza chciec
Moim zdaniem byla to zdrada
#295
Napisano 07 sierpnia 2009 - 15:59
nigdy nie rozumiałam takiego zachowanie... tkwienie w g*** okazywanie sobie wzajemnie braku szacunku, zamiast powiedzieć sobie "pa" żyć i szukać szczęścia gdzieś indziej...
moja koleżanka zrobiła coś prawie identycznego... z tym że oni już się rozstali... no i tez uspraiwedliwia się tym , że facet nie okazywał jej czułości, a co to za usprawiedliwienie??
skoro tak źle to czemu tego nie skończyła po prostu i nie chulała sobie z kwiatka na kwiatek skoro tak jej wygodnie?
dziecinada jak dla mnie
#296
Napisano 07 sierpnia 2009 - 17:09
Nie byłam w sytuacji typu: mój chłopak mnie zdradził, ja się o tym dowiedziałam i koniec. Zerwałam z moim eks z innego powodu, później, po czasie dowiedziałam się o jego skokach w bok. I ruszyło mnie to, mimo że on mnie już nic nie obchodzi.
Dziasiaj napisał do mnie, że chce żyć w zgodzie, że tak będzie zdrowiej bo będziemy wkrótce studiować na jednej uczelni. I mi się zwierzył. Opowiedział ze szczegółami że zdradził mnie ze swoją obecną dziewczyną. Tłumaczył, że nam się wtedy nie układało, że czuł się samotny i takie tam pierdoły. A zawsze tak powtarzał że brzydzi się zdradą, że nigdy by tego nie zrobił i ja mu wierzyłam. We wszystko na jego temat potrafiłam uwierzyć (poznałam go dokładnie od tej gorszej strony), ale nie w to, że kiedykolwiek zdradzi. Opowiedział kiedy to było. Przespał się z nią, a potem ze mną, żeby zapomnieć. Chciał jakoś to naprawić, ale z tamtą sie nadal widywał. Takie dwa fronty. Obrzydlistwo.
Zabolało mnie to dzisiaj. Nic kompletnie do niego nie czuję, wiem że rozumiecie. Ale poczułam się jakaś taka... wykorzystana. Ze po tym jak z nią.... potrafił dotykać mnie. Ohyda.
#297
Napisano 07 sierpnia 2009 - 20:51
Albo się jest wolnym, albo niebo w pewnym sensie byli wolni
Gdyby to nie była zdrada, nie musieliby ukrywac, że do czegoś doszło, a skoro postanowili zachowac wszystko w sekrecie to ewidentnie mają nieczyste sumieniezostanie to ich tajemnica ze nikt nigdy sie nie dowie
Swoją drogą skoro obydwoje są źle traktowani przez partnerów to po co tkwią w swoich związkach? A brak bliskości drugiej osoby, brak czułości nie jest żadnym usprawiedliwieniem! Tak im źle to niech coś zmienią w swoim życiu, a nie oszukują swoje połówki.
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#298
Napisano 09 sierpnia 2009 - 10:11
ostatnio słyszałam o sytuacji, w której mąż mojej koleżanki zdradził ją z samą jej przyjaciółką, nie wyobrażam sobie czegoś takiego
#299
Napisano 22 października 2009 - 13:13
Rzecz dotyczy mnie i mojego chłopaka- czego można się domyślać po pytaniu zawartym w temacie postu. Przed częścią zasadniczą opowieści pozwolę sobie na wtrącenie pewnej cennej informacji, która będzie istotna w analizie opisanych przeze mnie zdarzeń. Jako formę zapobiegania ciąży wybraliśmy tabletki antykoncepcyjne i nie stosujemy żadnych innych, dodatkowych środków zapobiegających zapłodnieniu.
Jakiś czas temu- przed wieczornym wypadem do lokalu, gdy miałam już sie zbierać do wyjścia zaczęłam się ubierać. Podnosząc moje rzeczy, które leżały obok torby mojego chłopaka, nachyliłam się nad nimi, co za tym idzie również i nad torbą. Odniosłam chwilowe wrażenie jakoby w małej kieszonce były prezerwatywy... z uwagi na fakt iż ufałam swojemu chłopakowi i w ogóle uważałam go za doskonałego przedstawiciela takich cech charakteru jak: lojalność, prawdomówność itd. Uznałam, że ani nie będę go sprawdzać, ani nie będę robiła awantur i postanowiłam ten temat zostawić.
Nie wiadomo czy to opatrzność czy też pech chciał, że kilka dni temu poprosiłam swojego chłopaka o krem do rąk. Miałam go sobie wziąć z jego plecaka. Szukając kremu zauważyłam prezerwatywę. W tym przypadku nie było wątpliwości, co do tego czym jest zaobserwowany przeze mnie przedmiot więc spytałam się w jakim celu ją nosi, bo wiem, że na pewno nie po tom, by użyć jej ze mną. Na początku wyglądał na niewiedzącego o co mi chodzi. Następnie ją wyrzucił i stwierdził, że nie ma zamiaru mi się tłumaczyć bo nie ma z czego...
Teraz wiem już, że w torbie, o której na początku była mowa na pewno widziałam prezerwatywę bo to zostało sprawdzone i dodatkowo wiem, że taki asortyment nosi też w kurtce:/ on mówi, że jak nie byliśmy jeszcze razem to zawsze był „zaopatrzony”. Starał się mieć je zawsze przy sobie (w kurtce, w spodniach, w torbie, w plecaku itd.) i to są pozostałości, z których nie zdaje sobie nawet sprawy. Powiedział mi także, że powinnam była zaobserwować, że uległo to zmianie.
Teraz nie wiem co o tym myśleć, a już w ogóle co robić... Tym bardziej, że okazało się, iż jednak nie jest tak prawdomówny... przed tymi zdarzeniami zauważyłam, że we wcześniej wspomnianej torbie, w małej przezroczystej kieszonce zamiast gumek ma zdjęcia. Powiedział mi, że nie nosi już prezerwatyw, a tu okazuje sie, że po prostu przełożył je z widocznej- przezroczystej kieszonki do mniej widocznej, nieprzezroczystej...
W dodatku on w ogóle nie rozumie o co mi chodzi. Gdy ja go informuję o swoich odczuciach z tym związanych, że jest mi bardzo przykro, ze nie wiem co ja mam o tym myśleć... bo przecież gumki służą do jednego i wiadomo, że nie nosi ich ze względu na możliwy spontaniczny seks ze mną...
On na to wszystko mówi, że tłumaczyć mi się nie będzie bo nie ma z czego i nie wie czego oczekuję od niego. Jeżeli jest mi z tym źle, to może nie nosić już tych gumek... what the fuck!!! czy tylko ja sądzę, że jeżeli przestanie teraz nosić ze sobą gumki, to nie rozwiąże problemu? Przecież to nie zmieni faktu, że je nosił i czymś się kierował wychodząc z domu z prezerwatywami! Chyba, że jest tak, jak mówi z tym, że to są pozostałości i nie wie, że je posiada.... Ja już nie wiem czy to ja mam problem z rozumieniem tego, co dzieje się wokół mnie, czy to on próbuje mi wmówić coś, w co zakochana kobieta pewnie i tak uwierzy- bo chce uwierzyć... warto jeszcze dodać, że powtarzał mi często, że nie przestanie wpatrywać się w laski, że będąc w lokalu czy gdzieś zawsze kobiety będą punktem jego obserwacji i że musi w jakiś sposób się dowartościować dlatego będzie z dziewczynami flirtować i będzie je podrywać z tym, że zachowa granicę rozsądku, której nie przekroczy...
Pomóżcie mi proszę. Podzielcie się swoimi refleksjami. Jak Wy w takiej sytuacji byście zareagowały, co byście sądziły o tym wszystkim? Bardzo kocham swojego chłopaka. Nie chce być histeryczką i oceniać go zbyt pochopnie ale też chciałabym spojrzeć na to zdroworozsądkowo i w miarę obiektywnie. Mam nadzieję, że Wy drogie Panie i być może Panowie- bo i Ci pewnie odwiedzają babski świat- pomożecie mi w rozwiązaniu moich wątpliwości.
Z góry dziękuję wszystkim za poświęcony czas i opinie , którymi dzielicie się ze mną.
#300
Napisano 22 października 2009 - 13:23
Ja jestem z facetem ponad 3 lata zabezpieczamy się również tylko tabletkami, które biorę, nigdy nie widziałam u niego prezerwatyw i wiem ze nie ma ich a nawet gdy używaliśmy ich jeszcze to kupowaliśmy je razem.... nie wiem czy wiesz co chce przez to powiedzieć...
Niedojrzała miłość mówi: "Kocham cię, ponieważ cię potrzebuję". Dojrzała miłość mówi: "potrzebuję cię, ponieważ cię kocham".
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Zdrada ! |
|
|
|
Czy to co robie z kierowniczka to zdrada? |
|
|
|
zdrada... a spowiedź |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych
















