zdrada
#181
Guest_niki_*
Napisano 29 października 2007 - 18:48
#182
Napisano 29 października 2007 - 18:49
#184
Napisano 29 października 2007 - 22:14
#185
Napisano 30 października 2007 - 07:05
została zdradzona
czegos tu nie rozumieWybaczyła, ale on w to nie wierzy
#186
Napisano 30 października 2007 - 08:59
#187
Napisano 31 października 2007 - 08:16
nie mam się komu wyżalić więc może tutaj mi się uda...
Zdradziłam chłopaka z którym byłam trzy lata...Przez głupotę, niepewność, może nawet ciekawość. To było w maju... Mimo tego co mu zrobiłam on postanowił być ze mną nadal. Wydawało mi się że wszystko jest ok, kochałam go ze wszystkich sił, jak nigdy wcześniej. Ale niedawno on powiedział, że potrzebuje czasu żeby to przemyśleć, a ja idiotka nie potrafiłam mu go dać. Krzywdziłam go jeszcze bardziej. Niedawno mi powiedział, że nie ma już szans żebyśmy byli dalej razem. Z jednej strony to nic dziwnego i świetnie rozumiem, ale on mówi, że wciąż mnie kocha. Wiem jak bardzo go skrzywdziłam i nie radzę sobie z poczuciem winy, nie radzę sobie z tym, że nagle go zabrakło...
Trochę to chaotyczne, ale nie potrafię teraz normalnie funkcjonować, ta cała sytuacja sprawiła, że został ze mnie wrak, nie mam na nic siły. Chcę mu pozwolić odejść żeby był wreszcie szczęśliwy i chcę żeby został żebym to ja mogła być szczęśliwa ( mimo że na to nie zasłużyłam). Ale walka nie ma już chyba sensu...
#189
Napisano 31 października 2007 - 08:58
Niedawno mi powiedział, że nie ma już szans żebyśmy byli dalej razem.
Napisała.
Polak mądry po szkodzie
#190
Napisano 31 października 2007 - 09:29
#191
Napisano 31 października 2007 - 09:29
#192
Napisano 31 października 2007 - 15:49
Zostawię go w spokoju... Dziękuję Julka za Twoją odpowiedź, masz dużo racji, może czas coś zmieni, może nie, ale ja nie mogę go więcej prosić o następną szansę,i nie ważne jak bardzo tego pragnę.
Nie myślcie, jak mogłoby być z innym. Czytałam takie posty, że dziewczyny, które miały jednego faceta myślą jak to jest spróbować z kimś innym. On też był moim pierwszym (i żałuję, że nie ostatnim, bo planowaliśmy razem przyszłość), i też najpierw pojawiły się u mnie takie myśli, chociaż nigdy bym siebie o coś takiego nie podejrzewała. Ale kiedy pojawiła się okazja, proszę...okazało się jak jestem słaba.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, trzymajcie się cieplutko
#193
Napisano 31 października 2007 - 17:19
Wlasnie! Wiesz co...ja mialam okazje zdradzic. mialam nie raz. jednak cos mi nie pozwolilo na to...najwazniejsze jest aby w takiej chwili slabosci otrzasnac sie na chwile, zdac sobie sprawe z tego co sie dzieje. jeedna glupia chwila zapomnienia przekresla wszystko! nie ma mowy pozniej na tak samo szczesliwy zwiazek tak jak przed zdrada. czy bzykniecie sie z kims na boku dla przygody, czy slabosci jest warte tego na co sie pracowalo z ukochana osoba?Ale kiedy pojawiła się okazja, proszę...okazało się jak jestem słaba.
#194
Guest_niki_*
Napisano 31 października 2007 - 17:44
jedna glupota można zniszczyć coś pięknego, zamiast sie zastanawiać po zdradzie i załować, wystarczy choć troche przewidziec konskwencje swojego działania , a gdy jest sie z kims w zwiazku, konsekwencje są zawsze takie same
#195
Napisano 23 października 2008 - 19:24
Dlaczego właśnie taki temat? A no dlatego, że się bardzo waham i mam mętlik w głowie. Wiem, że moje postępowanie nie jest dobre, jednakże nie potrafię zapanować nad tym co czuję i co robię.
Przejdźmy do faktów. Od roku mam wspaniałego chłopaka, uważam, że jest nawet tym "wymarzonym". Troszczy się o mnie i mogę w 100% stwierdzić iż NIGDY by mnie nie zdradził. Nie będę wymieniać jaki jest cudowny i jak nam się układa, bo wszystko jest jak w największym porządku, chociaż... Jest zaborczy?
Odkąd go poznałam, nie umawiam się na spotkania towarzyskie z dalszymi znajomymi, co wcześniej miałam w zwyczaju. Lubiłam się spotkać na mieście przy piwie czy kawie i porozmawiać co słychać itp. Gdy byłam wolna spotykałam się z mężczyznami, lubiłam flirtować, kokietować... Jak każda kobieta kiedy wie, że przyciąga męski wzrok
Aby wyjść z chłopakiem nie musimy nazwać tego od razu randką, prawda? On myśli jednak inaczej... Uważa, że jeśli bym się spotkała z jakimś chłopakiem to byłaby zdrada (jeżeli by o tym nie wiedział). Gdyby wiedział, że jestem umówiona to zrobiłby mi awanturę, groziłby, ze mnie nie wypuści... Jest mi szalenie przykro z tego powodu, że mi nie ufa. Nie dałam mu nigdy wcześniej powodu by mógł nie mieć do mnie zaufania. Jak wcześniej wspomniałam- lubię podobać się mężczyzną aczkolwiek, od kiedy mam chłopaka uważam, że nie powinnam mieć bliższych relacji z nimi (tzn. bez flirtowania).
Jednak brakuje mi spotkań ze znajomymi- to nie jest tak że się nie spotykamy z nimi, ale są to najbliżsi przyjaciele, a ja jestem z natury osoba towarzyską, dosłownie uwielbiam poznawać nowych ludzi.
I tu pies pogrzebany- nie mam takiej możliwości. Kiedy chcę wyjść muszę kłamać w żywe oczy, choć to nie jest miłe. Źle się z tym czuje i nie umiem temu zaradzić. Kiedyś podejmowałam próby wytłumaczenia mu, że gdy spotkałabym się z kolegą to by nic złego z tego nie wynikło, a relacje między nami na pewno by nie uległy zmianie. Rozmawiać z nim o tym to jak rzucać grochem o ścianę- nie i koniec.
Postanowiłam jednak nie rezygnować do końca z zawierania znajomości- spotykam się od czasu do czasu (oczywiście po kryjomu) z kolegami (gdy chcę spotkać się z koleżankami wtedy nie ma takiego problemu, choć bez wstępnych narzekań się nie obejdzie). Nie raz mam wrażenie, że chciałby mnie zamknąć w złotej klatce
Niedawno po takim spotkaniu zauroczyłam się pewnym chłopakiem - oczywiście było to spotkanie czysto towarzyskie, aby pogadać i zapytać "co u Ciebie" itd.
Nigdy bym się pewnie nie odważyła, aby rzucić swojego chłopaka dla innego, bo go kocham, ale coraz bardziej mnie to boli i nie chcę, aby tak było już zawsze. Nie wiem co mam robić - czy dalej się spotykać po kryjomu? Boje się, że w końcu mogę odważyć się posunąć dalej w tej znajomości. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale myślę, że gdyby mój chłopak wiedział o tych spotkaniach to było by mi lżej na sercu i bym w innym nie doszukiwała się tej wyrozumiałości.
Nie mam nawet pomysłu na zakończenie tekstu... Przepraszam w każdym razie, że taki długi, ale jestem osobą, która lubi się wyżalić albo chociaż rozpisać widząc, że mogę liczyć na czyjąś opinię
Z góry dziękuje i pozdrawiam!
temat o zdradzie już jest - scaliłam
#196
Napisano 30 października 2008 - 13:53
Gdy zdradzi kobieta tłumaczą ją : widocznie nie byla szczesliwa, pewnie maz nie dawal jej wystarczajaco duzo milosci, poczucia bezpieczenstwa, czułosci itp.
Nie usprawiedliwiam zdrady, niezaleznie kto ją popełnil. Dla mnie zdrada w zwiazku to pocałunek, pieszczoty, seks . A czy bym wybaczyła? Wspomnialam wczesniej : mogłabym, ale czy to zrobie? Nie wiem.
#197
Napisano 30 października 2008 - 15:21
#198
Napisano 30 października 2008 - 15:47
#199
Napisano 30 października 2008 - 15:52
To chyba aż święte słowa. Ale chyba zdradę wybaczamy z głupoty.kayen, Dokłądnie, uważam że zdradę da się wybaczyć, ale sztuką jest o niej zapomnieć
#200
Napisano 30 października 2008 - 15:56
Ale chyba zdradę wybaczamy z głupoty.
No nie wiem, czasem jest tak że rzeczywiście zdrada leży po obu stronach, że jedna strona swą nieczułością bądź obojętnością której sama nie zauważa może doprowadzić do tego, ze ta druga strona zacznie szukać tego czego jej włąśnie brak u boku kogoś innego. Napisałąm to w troszę zagmatwany i uproszczony sposób, ale chyba wiecie o co chodzi..
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Zdrada ! |
|
|
|
Czy to co robie z kierowniczka to zdrada? |
|
|
|
zdrada... a spowiedź |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

















