ja się drę a potem pękam i ryczę...Zazwyczaj konczy sie to moim placzem - bo ja taka beksa jestem...
żebym jeszcze mogła go tu mieć przy sobie...POgadajcie na spokojnie, wyjasnijcie i bedzie ok, zobaczysz:) kciuki trzymam:)
albo chociaż we Wrocławiu....
masakra..
disaster..
nienawidzę kłótni TAKICH, bo nic z nich nie wynika.. zawsze powie się kilka słów za dużo.. nic poważnego ale głupie "chyba jesteś nienormalny"... nigdy tak do niego nie mówię...... a tu proszę. Zwykłe coś takiego.. zwykła "brawo dla ciebie" z taką pogardą w głosie.. nie wiem jak ja mogę się tak zachowywać.
Skąd to się u mnie bierze, że nagle mam tyle negatywnych emocji wobec niego....
załamana jestem....
;






Temat jest zamknięty











