A wesele? No cóż, to nie jest obowiązkowy element małżeństwa i tak naprawdę z gotowością do życia małżeńskiego ma niewiele wspólnego. Jeśli ktoś ma oczywiście wewnętrzną potrzeba zrobienia dużej imprezy, to nie dziwne, że trzeba na to odłożyć. 
no tak, ale jak ktoś chce już choćby małe wesele to jak trochę odczeka i odłoży to nie będzie świadczyło odrazu o tym, że jest nie gotowy do życia małżeńskiego
Mój ojciec brał ślub w wieku 18 lat, a mój partner ma 26 i ojciec w dniu śmierci nie był w połowie dojrzały do życia rodzinnego, a szczególnie małżeńskiego jak on w tym wieku
to tak na marginesie.
Dojrzałość do sformalizowania związku czy założenia rodziny jest bardzo względna- a to, że kiedyś młodsze osoby stawały przed ołtarzem wcale nie musi świadczyć o tym, że były dojrzalsze.
U mnie nie ma czegoś takiego, że mieszkam w domu z mamcią, bo boję się odpowiedzialności, muszę imprezować, boję się dorosnąć. Problem jest z mieszkaniem po ewentualnym ślubie- nikt nie chce u teściów, ja dopiero zaczęłam jakąś ciut lepszą pracę, nie chciałabym być utrzymanką połówka i bezsensownie wynajmować mieszkanie bez większych planów.
Mój połówek mieszka z mamą i co nie będą z niego ludzie, bo pepowina jeszcze nie przecięta?

jak ktoś może i chce szybko mieszkać na swoim, sformalizować związek tak jak sobie wymarzł z weselem mniejszym lub większym to nic tylko się cieszyć