Dałaś tak kreatywne pytanie, że myślę i myślę i wymyślić nie mogę
Wymyśliłam - nie są to może rzeczy, które "niszczą wszystko dookoła", ale takie grzeszki, które mi u innych bardzo przeszkadzają.
1.
Kłamstwo. Nie cierpię kłamstwa i nie toleruję go u innych.
2.
Pycha. Nie znoszę osób myślących, że są pępkiem świata i na dodatek takich, które muszą o sobie i swoich "dokonaniach" wszystkim ogłosić. Cenię skromność i pokorę - dobrze jest znać swoją wartość, ale bez przesady.
3.
"Świętoszkowatość". Trochę łączy mi się z pychą. Nie mogę pojąc osób "wierzących", nawołujących np. do czystości, które same uprawiają seks

i nie mogę zrozumieć, czemu takie osoby uważają się za wierzące i lepsze od innych. Podałam przykład seksu, ale przykładów jest wiele.
4.
Złośliwość. Nie cierpię tego. Jakby nie można było powiedzieć wprost tego, co nam na sercu leży. To tak jakby się bardzo chciało zranić drugą osobę. Nie mówię tu o takiej złośliwości w żartach, ale całkiem na serio. Mnie osobiście zawsze takie coś boli.
5.
Brak kultury osobistej. Może i dla wielu taka sprawa nie powinna się znajdować na liscie "grzechów głównych", ale dla mnie to bardzo ważne. Głupio mi, kiedy jestem w towarzystwie osób, które głośno bekają, nie znają takich słów jak: "proszę, przepraszam, dziękuję". Nawet nie jest mi głupio - czuję się zażenowana

Bo bycie kulturalnym człowiekiem to bycie cywilizowanym człowiekiem. A skoro nie znają takich podstaw, to zapraszam do zamieszkania po raz kolejny w jaskini.
6.
Brak znajomości podstaw języka. To jest coś, co irytuje mnie okropnie. Jak ktoś mówi do mnie "poszłem, a na dworzu było zimno", to mam ochotę zastrzelić. Bo jak można? ja się ortografii i znajomości zasad języka polskiego nigdy nie uczyłam. Samo przyszło - wystarczy czytać - to na prawdę nie boli

Po prostu da mnie to nie do pojęcia - być Polakiem i nie potrafić mówić po polsku? Wiadomo, że każdemu zdarzają się błędy, no ale bez przesady
7.Hipokryzja, czyli punkt pokrywający się np. z nr 3. Rozwijając - głównie chodzi mi o takie sytuacje jak np. otyła osoba je pączka, a potem narzeka na swój wygląd
i oczywiście u nas nadal panuje pogląd "nie wolno się z niej śmiać, bo to na pewno choroba i dlatego jest gruba". Wcale nie prawda. Ułamek osób otyłych, to otyli z powodu choroby/leków. A reszta skoro lubi jeść, to powinna krytykę albo zaakceptować, albo zacząć jeść mniej.
I oczywiście wszelka inna hipokryzja - czy to w życiu codziennym czy odnośnie religii.
Na pytaniem pomyślę

Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
