pisałaś, że Twój chłopak sporo zarabia, że macie kasę na wspólny start, czytam, że funduje całkiem drogie wakacje. Nie przeszkadza Ci to, że to on ma kasę i on ją wydaje na wasze życie/wakacje/zachcianki? A może nie doczytałam, i Ty też zarabiasz ( sorry, jeśli czytam nie dokładnie i coś pominęłam). Pytam, jako osoba, która nie wyobraża sobie braku samodzielności finansowej 
trochę teraz może zabrzmieć to tak, jakbym się chwaliła, ale ponieważ takie jest pytanie to inaczej sformułować tego nie mogę: jestem z bogatego domu i na moje konto raz w miesiącu wpływa dość duża sumka od rodziców. Rodzice sami prosili, żebym przez pierwsze dwa lata skupiła się na nauce i nigdzie nie pracowała. Wcześniej robiłam kursy na szkoleniowca psów i po ich ukończeniu pracowałam, a gdy zaczęłam studia to pracę przerwałam i za dwa lata znów pójdę do pracy, tym razem do kancelarii.
Właściwie majątek rodziny M. i mojej jest na podobnym poziomie, więc nie czuje się finansowo 'słabsza'.
M. przed studiami przejął rodzinny biznes, więc nie może całkiem zrezygnować z pracy na pierwszy rok lub dwa tak,jak ja, ale nie pracował podczas sesji.
Ciężko mi stwierdzić, które z nas więcej pieniędzy wkłada w ten związek, bo na takie rzeczy się uwagi nie zwraca, bo nie to jest najważniejsze

gdyby tak się nad tym jednak zastanowić, to byłoby 50:50. Zafundowanie wakacji to prezent. Drogi, ale jednak. Ostatnie wakacje spędziliśmy w jego domku nad morzem, więc czułam się zobowiązana i to ja płaciłam za różne atrakcje, jedzenie czy paliwo. Ja za to w pełni fundowałam nasz ostatni wypad w góry. Tak samo w restauracjach - raz płaci M. raz płacę ja. Inne wyjścia typu bilard, kino, karnety na ściankę i siłownię - również opłacamy na zmianę. Nawet samochodami jeździmy na zmianę, raz moim, raz M.
Dom również jest w połowie finansowany z mojej strony

Nawet takie rzeczy jak wyjście na zakupy - M. spodoba się jakaś koszulka, to często ją biorę i płacę. On robi podobnie, gdy coś wpadnie w oko mnie. Często nawet gdy chodzimy sami po sklepach kupujemy sobie jakieś ciuszkowe prezenty. I też ciężko mi powiedzieć, kto robi tak częściej.
Źle bym się czuła w związku, w którym różnica finansowa pomiędzy mną a partnerem byłaby duża, bo ja również cenię sobie samodzielność finansową. Nie potrafiłabym być utrzymanką swojego partnera :->
podsumowując,
Nie przeszkadza Ci to, że to on ma kasę i on ją wydaje na wasze życie/wakacje/zachcianki?
przeszkadzałoby mi, gdyby tak było. Na szczęście tak nie jest
ja nad pytaniem pomyślę chwilę. Ewentualnie dwie chwile

mam!
Anonimka, jako, że niedługo z połówkiem zaczniecie wdrażać swój projekt - dziecko

, mam do Ciebie pytanie:
Czy uważasz, że lepiej, gdy już nieświadomemu niemowlakowi narzuca się konkretną wiarę (na przykład poprzez chrzest), czy lepiej, gdy da mu się szansę poznać różne religie i pozwoli mu samodzielnie wybrać?