Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Wywiad


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1079 odpowiedzi w tym temacie

#801 Jasminka

Jasminka
  • Użytkownik
  • 1 022 postów

Napisano 23 stycznia 2012 - 19:54

:-P Wymienię w podpunktach :lol:
* wścibstwo względem innych ludzi, szczególnie jeśli chodzi o sprawy prywatne.
Pytanie o moje życie osobiste ze strony osoby zupełnie obcej, czy nawet takiej którą znam tylko z widzenia jest delikatnie mówiąc nie na miejscu.
* Przekonanie starszych osób, że należy im się szacunek tylko ze względu na wiek. :evil: Nie raz byłam światkiem różnych sytuacji w autobusie czy w kolejce, gdy starszy człowiek zamiast najpierw kulturalnie zapytać czy ktoś ustąpi mu miejsca czy przepuści w kolejce, od razu naskoczył na kogoś z grubej rury (tak, że każdy usłyszał te krzyki z wyrzutami).
Bo przecież jemu się należy :evil: I jak tutaj szanować takich ludzi?
Ogólnie nie lubię osób aroganckich, które twierdzą, że coś im się należy mimo, że tak nie jest.
* zawiści i zazdrości, a konkretnie podejścia typu: Boże mój sąsiad ma więcej niż ja, zabierz mu część.
* podejścia do wykonywania swojej pracy jakby niektórzy robili to za karę. Szczególnie w przypadku stanowisk państwowych, gdy niektórym ciężko jest odpowiedzieć na proste pytanie. A przecież nikt nikogo tam na siłę nie trzyma a na stanowisko czeka duża grupa chętnych.
* rządzenia się na drodze swoimi własnymi prawami i nieprzestrzeganie przepisów, bo każdy jeździ jak mu się podoba.
* fałszywa przyjaźń - kiedy z jednej strony ktoś udaje najlepszego przyjaciela a za chwilę przysłowiowy nóż w plecy.
Z takich ogólniejszych rzeczy by było na tyle.

Pytanie do Cenionki :mrgreen:
Czy jest coś czego jeszcze nie umiesz, a bardzo byś chciała nauczyć się w przyszłości?
Jeśli tak, co to jest i dlaczego?

#802 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 23 stycznia 2012 - 20:29

o jezu jezu, masa takich rzeczy jest :lol:

1. pływać! bo nie umiem i mi wstyd! :P

2. jeździć na rolkach! bo nie umiem i mi wstyd! I mogę jeszcze dodać, że nie wiem czemu nie umiem, bo na łyżwach umiem i lubię, i mam nadzieję że nie tylko autor zrozumie co miałam na myśli. O! :lol:

3. Długotrwałego ogarniania chaosu dookoła mnie i utrzymywania uporządkowanego stanu rzeczy przez dłużej niż 10 minut. Bo podobno w poukładanym łatwiej się odnaleźć (nie wiedząc czemu twierdzą tak wszyscy dookoła mnie :P ). a ja póki co wyznaję zasadę, że w porządku każdy głupi się odnajdzie, w chaosie - tylko geniusze <umieraam></span>

4. jeździć na nartach! Bo po ostatnim razie wciąż mam traumę i pupa mnie boli na samo wspomnienie :lol:

5. no i chcę się nauczyć jak być lepszym mówcą niz słuchaczem, bo genialnie to wygląda jak się z drugim słuchaczem stykam i siedzimy... i siedzimy... a potem siedzimy i milczymy... <umieraam></span>

6. opanować do perfekcji sztukę myślenia zanim coś palnę :lol: bo sie staram i mi
nie wychodzi <umieraam></span>


i tyle na chwilę obecną i na szybko wymyśliłam. Ale lista na pewno jest o wiele dłuższa :mrgreen:


TILKA!
Jeśli miałabyś możliwośc reinkarnacji w ciele zwierzęcia - jakie byś wybrała (nawet rasę możesz :lol: ) i dlaczego? :P :lol: :lol:

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#803 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 28 stycznia 2012 - 18:52

Chyba chciałabym narodzić się ptakiem,żeby móc bez problemów podróżować po świecie i zobaczyć wszystko z góry :mrgreen: a gdybym musiała narodzić się jakimś ssakiem to pewnie psem i oby właściciele o mnie dbali - wtedy tylko spacerki,żarełko i spanie :lol:


Marzycielko czy wierzysz w to,że marzenia się spełniają?masz jakieś,które nadal czekają na spełnienie?a może już jakieś udało Ci się spełnić? :-)
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#804 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 01 lutego 2012 - 18:56

Kiedyś byłam ogromną Marzycielką... A potem dorosłam....

Wierzę w to, że marzenia mogą się spełniać, ale tylko wtedy jeśli wyjdziemy im na przeciw- niczego nie dostaję się za dramo.

No jest jeszcze drugi rodzaj marzeń, na który nie mamy wpływu, ale ten chyba bardziej bym nazwała pragnieniami...

Więc ostatnio mało marzę... Mam jedno marzenie-pragnienie... Usłyszeć, że moja Misia jest najzdrowszym dzieckiem na świecie.

I już więcej nie smęcę ;-)

Nad pytaniem pomyślę ;-)

#805 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 08 lutego 2012 - 19:42

Mamuśku, zapomniałaś o pytanku? ;-) :lol:

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#806 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 10 lutego 2012 - 20:33

Mamuśku, zapomniałaś o pytanku? ;-) :lol:


Nieeeeeeee, a czemu? :lol:

Natalka, opowiedz nam coś o Panu swego Serca. Z Twoich opisów wynika, że to facet jakich mało ;-) Jak się poznaliście, ile ma lat, czym się zajmuję?

#807 Natalka

Natalka
  • Użytkownik
  • 1 457 postów

Napisano 10 lutego 2012 - 21:40

opowiedz nam coś o Panu swego Serca. Z Twoich opisów wynika, że to facet jakich mało ;-) Jak się poznaliście, ile ma lat, czym się zajmuję?


ja tu już chyba wszystko wypisałam o Nim, co było do wypisania :-) Mój 20 letni Misiak ;-)

Poznaliśmy się w wakacje przed pierwszą klasą w liceum, na spotkaniu integracyjnym. Od początku coś zaiskrzyło, więc zaczęliśmy się spotykać. Pierwszy dzień związku datujemy na 1.09, ponieważ wtedy już oficjalnie się pokazaliśmy jako para :-)
M. studiuje prawo, przeniósł się niedawno na zaoczne, ponieważ ciężko było mu godzić naukę z pracą. Przejął 50% udziałów w naprawdę sporym rodzinnym biznesie, a co za tym idzie - spadło na Niego mnóstwo obowiązków. Plusy są takie, że mamy sporo pieniędzy na początek wspólnej drogi, dzięki czemu niedługo będziemy mieli własny domek.
A charakter - kochający, czuły, romantyczny, wyrozumiały, troskliwy, opiekuńczy, raczej spokojny. To ja w tym związku gadam za dwóch :-> Świetnie się uzupełniamy, stanowimy zgrany duet. Łączą nas pasje - podróże i sport. Dużo wspólnego czasu spędzamy na basenach, nartach, ściankach wspinaczkowych i podróżach. Właściwie się nie kłócimy, od samego początku, ponieważ szybko znajdujemy kompromisy. Większa jest w tym Jego zasługa, bo ja mam troszkę cięższy charakterek ;-)
M. oprócz podróży i sportu uwielbia filmy i książki. Z książkami nie rozstaje się nawet na czas sesji - w chwilach, w których odkłada książki akademickie, sięga po swoje. Kiedy ja płaszczę tyłek na plaży - On czyta :-) Uwielbia fantastykę, za którą ja nie przepadam, choć znaleźliśmy sporo książek i filmów, które przypadły i Jemu i mnie do gustu.
W skrócie: kocham Go, uwielbiam, podziwiam i mam nadzieję, że dane nam będzie spędzić ze sobą całe życie.

teraz nadrobię pogaduchy i znajdę kolejną ofiarę wywiadu ;-)

[ Dodano: 2012-02-12, 11:30 ]
Mam ofiarę 8-) Jako przyszła mamusia córeczki - Sajuri <buzi2></span>

Czy od najmłodszych lat Twojej córeczki będziesz starała się

a) zaszczepić w niej dbanie o figurę, a co za tym idzie chęć do uprawiania różnych sportów, żeby w wieku, w którym najczęściej zaczynają się pojawiać kompleksy ona mogła pochwalić się świetną figurą, ale chcąc nie chcąc w pewnym stopniu oceniałaby ludzi po wyglądzie.
b) tłumaczyć jej, że wygląd nie ma znaczenia, wypisywać jej zwolnienia z WFu gdy stwierdzi, że 'nie lubi ćwiczyć', co mogłoby prowadzić do: nie bycia wysportowaną (a jak wiadomo sport to zdrowie), ale za to postrzegania ludzi nie poprzez wygląd, akceptację siebie i być może brak kompleksów.

#808 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 12 lutego 2012 - 13:05

Czy od najmłodszych lat Twojej córeczki będziesz starała się

a) zaszczepić w niej dbanie o figurę, a co za tym idzie chęć do uprawiania różnych sportów, żeby w wieku, w którym najczęściej zaczynają się pojawiać kompleksy ona mogła pochwalić się świetną figurą, ale chcąc nie chcąc w pewnym stopniu oceniałaby ludzi po wyglądzie.
b) tłumaczyć jej, że wygląd nie ma znaczenia, wypisywać jej zwolnienia z WFu gdy stwierdzi, że 'nie lubi ćwiczyć', co mogłoby prowadzić do: nie bycia wysportowaną (a jak wiadomo sport to zdrowie), ale za to postrzegania ludzi nie poprzez wygląd, akceptację siebie i być może brak kompleksów.


hym ..na dana chwilę wiecej myśle o tym jak to bedzie z karmieniem i nockami :lol: , oraz aby dac dziecko jak najwiecej ciepła i miłości

Tak, napewno bede chciała jej zaszczepić akceptacje siebie. Wiem sama po sobie jak jest to ważne.
I że nie wyglad się liczy ale szacunek do siebie , akceptacja siebie , tolerancja swoich słabostek.
Co do dbania o siebie , aktywnosci fizycznej - Oboje z meżem lubimy spacery,rower, mąż biega, to myśle że jak przyjdzie czas - pokażemy dziecku różne sposoby aktywności. Może basen, łyżwy ( bo to też lubie) , może rower. Sama wybierze. Ale to jest tak odległy czas - że na dana chwile sie nad tym nie zastanawiam. Napewno nie bede dziecka wysłac na np. balet, basen, i tysiac innych zajec . Bo tak trzeba. No chyba że bedzie chciec. Ale wolałabym wiecej czasu z córcia spedzac .

Pytanie do karate:
Kiedys pisałas że nie widzisz się w roli mamy. A jak na to zapatruje się TWoj partner ?
czy ma podobne podejście do sprawy ? czy może uważa że " przejdzie Ci "
Jak na to reaguja rodzice ? czy akceptuja że może wnuka nie bedzie ? czy sa problemy ?
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#809 karatetyka

karatetyka
  • Użytkownik
  • 5 629 postów

Napisano 12 lutego 2012 - 14:48

A jak na to zapatruje się TWoj partner ?
czy ma podobne podejście do sprawy ? czy może uważa że " przejdzie Ci "

Dla niego naturalne jest to, że za kilka lat powinno pojawić się dziecko, co dla mnie jest zupełną abstrakcją i sama myśl na ten temat mnie przeraża. Nigdy nie miałam ani grama instynktu macierzyńskiego, małe dzieci lubię, ale tylko jeśli muszę z nimi przebywać nie dłużej, niż kilkanaście minut, a już dorośli, "gaworzący" razem z dziećmi i rozmawiający z nimi w stylu "ojojoj, titititi, robimy kupkę" wyjątkowo działają mi na nerwy.
M. natomiast twierdzi właśnie, że na pewno prędzej, czy później mi to przejdzie. Nie mogę z całą pewnością powiedzieć, że nie ma racji, bo może faktycznie kiedyś tam obudzi się we mnie olbrzymi instynkt macierzyński i jedyne, o czym będę myśleć to dziecko, ale póki co to dla mnie tak niewyobrażalne i o takim samym stopniu prawdopodobieństwa, jak lot w kosmos co najmniej.

Jak na to reaguja rodzice ? czy akceptuja że może wnuka nie bedzie ? czy sa problemy ?

Z rodzicami nigdy na ten temat nie rozmawiałam. Podejrzewam, że póki co strasznie się cieszą, że nie dane im było zostać dziadkami i myślę, że jeszcze przez kilka następnych lat będę miała spokój, jeśli chodzi o tę kwestię. A później? Zobaczymy.

Pytanie do Wisienkowej ;-)
Jesteś w maturalnej klasie, przed Tobą pierwsze poważne decyzje i wybory. Czy zdecydowałaś się już na jakiś konkretny kierunek studiów? Jaki? Czy studia wiązałyby się ze zmianą miejsca zamieszkania? Jeśli tak, jak myślisz, jaki będzie to miało wpływ na Twój związek?

#810 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 12 lutego 2012 - 19:08

Fajnie, że pojawiło się pytanie do mnie ;)

Wybór kierunku studiów był dla mnie bardzo trudny. Wiem, że jest to tylko i wyłącznie moja decyzja, ale nie mam żadnego wsparcia. Ja nie wymagam, by ktoś podjął za mnie tę decyzję - nie o to mi chodzi - chcę żeby ktoś z moich bliskich pogadał ze mną po prostu, bo to dla mnie ważne.

Wybrałam kierunek - geografia przestrzenna. Lubię geografię i ją zdaję na maturze. Nie mogłam nic znaleźć dla siebie innego, bo z niczego nie jestem najlepsza, ze wszystkiego tylko dobra.

Tak, studia będą się wiązać ze zmianą miejsca zamieszkania. Cieszy mnie to. W domu i tak jestem prawie sama, samotna, nie mam z kim pogadać. Do Krakowa mam 50 km, więc to jeszcze i tak nie jest przeraźliwie daleko.

A co do wpływu na związek to myślę, że na pewno będzie miało. D. niby twierdzi, że będzie mnie odwiedzał często i ja też będzę wpadać na weekendy, bo to nie problem. Ja myślę jednak, że nie będzie mi się chciało przyjeżdżać do domu... Poza tym boję się tych studiów, bo ja już teraz nie wytrzymuję bez Niego, choć widujemy się co tydzień. Po prostu zachowuję się irracjonalnie, wymyślam problemy... Jak jest obok, to wszystko jest cacy :D

Mieszkanie razem nie wchodzi w grę, bo mama, która finansuje mi studia, pewnie ulokuje mnie w akademiku. Poza tym ona jest przeciwna mieszkaniu z Połówkiem na studiach.

Pytanie do krowki:
Jesteś 2-gi raz w związku z tym samym chłopakiem. Jaki masz stosunek do tego rodzaju 'powrotów'? Mawiają, że 'nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki' ;)

#811 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 13 lutego 2012 - 21:10

Wisienkowa, Dobre pytanie :)
Kochana nigdy nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki bo rzeka wciąż płynie :)
Moim zdaniem jeżeli zrozumiałam swoje błędy to nie chce ich więcej popełnić i wiem że czasami warto dać sobie drugą szansę.

magdaaaa Jak to jest tak długo bez żadnej bliskości z mężczyzną ?

#812 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 17 lutego 2012 - 16:57

miałam zignorowac wszystkie tematy w ty dziale , ale dobrze ze jednak zajrzałam

magdaaaa Jak to jest tak długo bez żadnej bliskości z mężczyzną ?

normalnie :)
nie jest dla mnie priorytetem posiadanie faceta , potrafie sie obejść bez faceta i wszystkiego co sie z tym łaczy :mrgreen: moze gdybym była w zwiazku przez kilka lat , a potem nagle sie rozstała to trudno by mi było sie oswoić , ale tak jest ok.

LadyNefretete czy masz jakis wymarzony zzawód prace , jak chciałbys wykonywać , co byc chciała w zyciu robic co dawałoby ci satysfakcje ???

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#813 LadyNefretete

LadyNefretete
  • Użytkownik
  • 6 718 postów

Napisano 23 lutego 2012 - 17:33

czy masz jakis wymarzony zawód prace , jak chciałbys wykonywać , co byc chciała w zyciu robic co dawałoby ci satysfakcje

hm.. w sumie nie wiem tak naprawdę. Wiem, że kocham włóczyć się po świecie, robić zdjęcia i opowiadać o tym innym ludziom. Jeśli mogłabym się z tego kiedyś utrzymać, byłabym naszczęśliwszą osobą na świecie, ale mam sporą konkurencję :lol: :lol: . Więc tak mam wymarzony zawód, profesjonalny viajero. Ale co będzie, czas pokaże ;-)

Ja mam pytanie do Natalki:
pisałaś, że Twój chłopak sporo zarabia, że macie kasę na wspólny start, czytam, że funduje całkiem drogie wakacje. Nie przeszkadza Ci to, że to on ma kasę i on ją wydaje na wasze życie/wakacje/zachcianki? A może nie doczytałam, i Ty też zarabiasz ( sorry, jeśli czytam nie dokładnie i coś pominęłam). Pytam, jako osoba, która nie wyobraża sobie braku samodzielności finansowej ;-)
"You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth."

#814 Natalka

Natalka
  • Użytkownik
  • 1 457 postów

Napisano 23 lutego 2012 - 20:34

pisałaś, że Twój chłopak sporo zarabia, że macie kasę na wspólny start, czytam, że funduje całkiem drogie wakacje. Nie przeszkadza Ci to, że to on ma kasę i on ją wydaje na wasze życie/wakacje/zachcianki? A może nie doczytałam, i Ty też zarabiasz ( sorry, jeśli czytam nie dokładnie i coś pominęłam). Pytam, jako osoba, która nie wyobraża sobie braku samodzielności finansowej ;-)


trochę teraz może zabrzmieć to tak, jakbym się chwaliła, ale ponieważ takie jest pytanie to inaczej sformułować tego nie mogę: jestem z bogatego domu i na moje konto raz w miesiącu wpływa dość duża sumka od rodziców. Rodzice sami prosili, żebym przez pierwsze dwa lata skupiła się na nauce i nigdzie nie pracowała. Wcześniej robiłam kursy na szkoleniowca psów i po ich ukończeniu pracowałam, a gdy zaczęłam studia to pracę przerwałam i za dwa lata znów pójdę do pracy, tym razem do kancelarii.
Właściwie majątek rodziny M. i mojej jest na podobnym poziomie, więc nie czuje się finansowo 'słabsza'.
M. przed studiami przejął rodzinny biznes, więc nie może całkiem zrezygnować z pracy na pierwszy rok lub dwa tak,jak ja, ale nie pracował podczas sesji.
Ciężko mi stwierdzić, które z nas więcej pieniędzy wkłada w ten związek, bo na takie rzeczy się uwagi nie zwraca, bo nie to jest najważniejsze :-) gdyby tak się nad tym jednak zastanowić, to byłoby 50:50. Zafundowanie wakacji to prezent. Drogi, ale jednak. Ostatnie wakacje spędziliśmy w jego domku nad morzem, więc czułam się zobowiązana i to ja płaciłam za różne atrakcje, jedzenie czy paliwo. Ja za to w pełni fundowałam nasz ostatni wypad w góry. Tak samo w restauracjach - raz płaci M. raz płacę ja. Inne wyjścia typu bilard, kino, karnety na ściankę i siłownię - również opłacamy na zmianę. Nawet samochodami jeździmy na zmianę, raz moim, raz M. :-D
Dom również jest w połowie finansowany z mojej strony ;-)
Nawet takie rzeczy jak wyjście na zakupy - M. spodoba się jakaś koszulka, to często ją biorę i płacę. On robi podobnie, gdy coś wpadnie w oko mnie. Często nawet gdy chodzimy sami po sklepach kupujemy sobie jakieś ciuszkowe prezenty. I też ciężko mi powiedzieć, kto robi tak częściej.

Źle bym się czuła w związku, w którym różnica finansowa pomiędzy mną a partnerem byłaby duża, bo ja również cenię sobie samodzielność finansową. Nie potrafiłabym być utrzymanką swojego partnera :->

podsumowując,

Nie przeszkadza Ci to, że to on ma kasę i on ją wydaje na wasze życie/wakacje/zachcianki?

przeszkadzałoby mi, gdyby tak było. Na szczęście tak nie jest :-)


ja nad pytaniem pomyślę chwilę. Ewentualnie dwie chwile :-D
mam! 8-)


Anonimka, jako, że niedługo z połówkiem zaczniecie wdrażać swój projekt - dziecko :mrgreen: , mam do Ciebie pytanie:

Czy uważasz, że lepiej, gdy już nieświadomemu niemowlakowi narzuca się konkretną wiarę (na przykład poprzez chrzest), czy lepiej, gdy da mu się szansę poznać różne religie i pozwoli mu samodzielnie wybrać?

#815 Anonimka

Anonimka

    Spełniona żona i mama <3

  • Użytkownik
  • 2 459 postów
  • LokalizacjaZ daleka :P
  • Wzrost:178cm
  • Stan:mężatka
  • Partner:Przystojny ;)
  • Nastrój:Zmęczona
  • Odznaczenia:
    Odznaczenia użytkownika

Napisano 23 lutego 2012 - 22:23

Anonimka, jako, że niedługo z połówkiem zaczniecie wdrażać swój projekt - dziecko , mam do Ciebie pytanie:

Czy uważasz, że lepiej, gdy już nieświadomemu niemowlakowi narzuca się konkretną wiarę (na przykład poprzez chrzest), czy lepiej, gdy da mu się szansę poznać różne religie i pozwoli mu samodzielnie wybrać?

Kiedyś już nad tym myślałam i sądze, ze chrzest w niczym nie przeszkadza. I nie uważam już wtedy tego za narzucani dziecku wiary bo póki dziecko jest nieświadome tego co wokół niego się dzieje to przyjmie chrzest, przyjmie komunie, a co do reszty będzie decydowało samo. W sumie jak już nie zechce nawet komunii świętej to może byłoby mi z tym źle bo w końcu sami jesteśmy katolikami ale chcę być tolerancyjna i dać dziecku wolną wolę wyboru :-)
Zresztą na poznanie innych religii będzie miało całe życie :-)

Pytanie do Aspirynkaaa trochę z przymróżeniem oka:
Dzwoni do Ciebie jakaś kobieta i mówi, że sypia z Twoim Narzeczonym. Co robisz? Jak się zachowujesz? ;-)

#816 Aspirynkaaa

Aspirynkaaa

    I do!

  • Użytkownik
  • 3 557 postów

Napisano 24 lutego 2012 - 11:39

Dzwoni do Ciebie jakaś kobieta i mówi, że sypia z Twoim Narzeczonym. Co robisz? Jak się zachowujesz?

haha :lol: Mówię:"I jak? Bosko jest, prawda?!" :mrgreen: to z przymrużeniem oka :-P
A bez przymrużenia, to podziękowałabym za informację najbardziej opanowanym tonem na jaki byłoby mnie stać i grzecznie się rozłączyła. Usiadłabym z P., zapytała po prostu. Pewnie moje dalsze zachowanie zależałoby od jego reakcji. Gdyby zaprzeczył, to uwierzyłabym. Przez wszystko co razem przeżyliśmy nie dał mi nawet cienia powodu, dla którego miałabym jakiejś obcej babie ufać bardziej niż jemu. <bezradny></span> Gdyby potwierdził..no cóż..ciężko by było. Ostatnio doszłam do wniosku i sama jestem tym przerażona, ale chyba umiałbym wybaczyć zdradę. :shock: ( Mam nadzieję, że Łobuz tego nie przeczyta. :-P )
Opis pozbawiłam emocji, ale nie chcę na siłę wymyślać, a ciężko jest opowiedzieć, co bym czuła.
Myśląc na chłodno: Na chwilę obecną nie mam wątpliwości, że mój narzeczony ( :mrgreen: chyba pierwszy raz tak o nim piszę :mrgreen: ) zasługuje na to, abym to jemu uwierzyła.


Teraz pytanko..na pewno któraś z przyszłych panien młodych..może mloda? ;-)
Zbliża się godzina zero, wielki dzień. Jak nastrój? Zmieniło się coś w Tobie podczas przygotowań do ślubu? Łapiesz się czasami na myślach, o tym co stracisz? Nie czujesz małego ukłucia zazdrości, kiedy Twoje koleżanki imprezują, podrywają nowych facetów i wygłupiają się z nimi? A może jest przeciwnie: tryskasz szczęściem i spokojem i nie możesz się doczekać?
Pytań mnóstwo, ale nie umiałam zadać jednego konkretnego. :-P Przyznam, że trochę inspirowane tym, co sama czuję. :oops:

-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?

-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! dzieci139.gifdzieci139.gif


#817 mloda

mloda
  • Użytkownik
  • 7 695 postów

Napisano 24 lutego 2012 - 12:03

Jak nastrój? Zmieniło się coś w Tobie podczas przygotowań do ślubu? Łapiesz się czasami na myślach, o tym co stracisz? Nie czujesz małego ukłucia zazdrości, kiedy Twoje koleżanki imprezują, podrywają nowych facetów i wygłupiają się z nimi? A może jest przeciwnie: tryskasz szczęściem i spokojem i nie możesz się doczekać?


Nastrój... Ok <umieraam></span> nie potrafię nic więcej powiedzieć <lol></span>

Przygotowania do ślubu mnie wykańczają.. Gdyby było mnie na to stać wynajęłabym konsultanta który załatwił by wszystko za mnie :-P

Imprezować dalej mogę, ślub mi w tym nie przeszkadza, oczywiście bez podrywania ;-) I jakoś mnie to nie boli :-)

Jeżeli chodzi o uczucie straty to nie... Choć z drugiej strony nie wiem do końca czy jestem gotowa na taki krok :-o ale chyba mam taki charakter- zawsze pełna wątpliwości, trochę mnie przeraża to że ślub kościelny jest jednak na całe życie- więc chcąc nie chcąc musi być to trafiony wybór. :-)


Pytanie do... Wweronika

Od niedawna można zauważyć u Ciebie ciążowy suwaczek :-)
Jak przygotowania do przyjścia maluszka na świat? Ciąża była zaplanowana czy po prostu była? :-) Jak się zachowuje przyszły tatuś? :-)

#818 WweronikaA

WweronikaA
  • Użytkownik
  • 8 332 postów

Napisano 24 lutego 2012 - 12:21

Od niedawna można zauważyć u Ciebie ciążowy suwaczek :-)

:mrgreen:

Jak przygotowania do przyjścia maluszka na świat?

Na ten moment ciężko coś powiedzieć, bo jeśli chodzi o kupowanie wszystkiego narazie się wstrzymujemy.
Byłam na jednej wizycie ale jeszcze niewiele było widać.
Kolejna już 7 marca i już powinno byś widać nasze słoneczko i bijące serduszko ;-)

ciąża była zaplanowana czy po prostu była

Jak najbardziej zaplanowana wyczekana upragniona.
I w końcu po trudach się udało :-D

Jak się zachowuje przyszły tatuś? :-)

Przede wszystkim szczęśliwy i dumny.
Głaska brzuszek (choć praktycznie go nie widać no tak delikatnie ale to z racji tego że ja strasznie drobna i to pewnie macica rozrastająca się uwypukliła )
Poza tym to kochany i dba o nas 8-)
Nie wiem co jeszcze napisać.
Może to że jesteśmy najszczęśliwsi na świecie a wiadomość o tym że nasze słoneczko zamieszkało u mnie pod serduszkiem jeszcze bardziej nas zbliżyła <dreams></span>

Pytanie do krówki
Czym jest spowodowane tak częste zmienianie przez Ciebie miejsca pracy.
Każde nowe miejsce sobie chwalisz a po niedługim czasie okazuje się nieodpowiednie.
Dla mnie to dziwne bo ja się trzymam pracy jak najdłużej jeśli już znajdę :)

#819 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 24 lutego 2012 - 17:06

WweronikaA, a ja próbuję ciągle czegoś nowego :) zmieniam pracę bo nigdzie nie chcą dać papierka i generalnie pracuję na czarno :) a ja tak nie chcę bo każdemu marzy się papierek... Dlatego próbuję gdzie się da :)
A jak mam taką dorywczą pracę i usłyszę że gdzieś można więcej zarobić to lecę i próbuję :)


Wisienkowa jak Ci się układa z Twoim menem po nieudanych walentynkach ?

#820 Wisienkowa

Wisienkowa

    HQ

  • Moderator
  • 4 761 postów

Napisano 24 lutego 2012 - 18:42

Wisienkowa jak Ci się układa z Twoim menem po nieudanych walentynkach ?

Oj źle się układa. To nawet nie o Walentynki chodzi. Mój Połówek jest niezaradny życiowo. A ja nie mogę na to patrzeć. Dopinguję go i motywuję i... nic. :roll:
Zawsze mu pomagałam, przy maturze w pisaniu prezentacji, parę rzeczy kupiłam ze swojego stypendium, czasem płacę za nas oboje. On tego nie docenia. Uważa mnie za materialistkę.
Już kiedyś był o tym temat gdzieś tu na forum ;) On nie ma pracy, prawko stanęło bo nie uczy się testów... wiecznie się użala nad sobą, jęczy, ma niskie poczucie własnej wartości. Nie chcę być z kimś kto jest gamoniem. :lol: I on ma mi to za złe. On chce żebym wszystko z nim robiła i tłumaczy to tym, że w związku trzeba współpracować.

pytanie do monik_ka : Jaka jest najlepsza cecha Twojego Mężydła? Co najbardziej w nim lubisz i dlaczego?





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych