Zastanawiałam się długo i w pierwszej chwili doszłam do wniosku, że mimo, iż w moim życiu przewinęło się sporo osób, z którymi nie mam już kontaktu, a których często bardzo lubiłam, to jednak żadna z nich nie zmieniła w moim życiu niczego znaczącego i mimo, że na pewno każdy z nich wywarł na mnie jakiś wpływ, to raczej nie było to nic spektakularnego. Szukałam wśród znajomych, ale wreszcie przypomniałam sobie o mojej fantastycznej polonistce z podstawówki, która uczyła moją klasę przez 1,5 roku. Mimo, że wiele osób nie darzyło jej zbyt wielką sympatią, bo była dosyć wymagająca i konkretna, w dalszym ciągu uważam, że to cudowna kobieta z naprawdę olbrzymią pasją i powołaniem.
Jakoś nigdy specjalnie nie wierzyłam w swoje siły jeśli chodzi o artystyczne działania i już od najmłodszych lat byłam po prostu leniwa i strasznie nie chciało mi się niczego pisać, wymyślać itd. Pani S. uwzięła się, pamiętam, że na zebraniach kazała mojemu tacie pilnować, żebym napisała prace na jakieś konkursy, które - jak się później okazywało wygrywałam. Tak mi się to wreszcie spodobało, że zaczęłam pisać wiersze, wierszyki, opowiadania i miałam zapisanych kilka grubych zeszytów.
Poza tym kiedyś miałam straszny problem, jeśli chodzi o wystąpienia publiczne. To była tragedia. Już na samą myśl, że miałabym powiedzieć coś przed całą klasą, czyli w końcu tylko przed kolegami i koleżankami robiło mi się gorąco i czułam po prostu, jak z każdą chwilą robię się coraz bardziej czerwona. Co zrobiła pani S.? Siłą zaciągnęła mnie do prowadzonego przez siebie kółka teatralnego i kazała grać Balladynę (do dziś pamiętam większość tekstu

) Wtedy nienawidziłam jej za to, ale teraz myślę, a właściwie jestem przekonana, że przez to i przez mnóstwo innych występów przed całą szkołą na apelach czy w Ratuszu na konkursach mój problem minął i teraz owszem, odrobinę się stresuję przed publicznymi wystąpieniami, ale to jest naprawdę malutka trema, która właściwie w ogóle mi nie przeszkadza.
No i przede wszystkim dzięki pani S. przykładam naprawdę olbrzymią wagę do poprawności języka, do ścisłego trzymania się reguł gramatyki, ortografii i już od najmłodszych lat bolały mnie uszy, kiedy słyszałam "włanczać" czy "tylko i wyłącznie"
I oczywiście dzięki niej i dzięki temu, że przynajmniej raz w tygodniu na lekcji polecała nam jakąś ciekawą książkę naprawdę bardzo polubiłam czytać, bo przyznam szczerze, że wcześniej biblioteki omijałam raczej szerokim łukiem.
Pytanie do
Madź:
Powiedz, co skłoniło Cię do zarejestrowania się na babskim forum?

Czego się spodziewałaś? Czy coś Cię zaskoczyło (pozytywnie lub negatywnie)?
Nie pytam, czy uważasz, że to była dobra decyzja, bo odpowiedź na to pytanie znam
Przepraszam za mało kreatywne pytanie, ale kompletnie nie mam pomysłu.