Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Wywiad


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1079 odpowiedzi w tym temacie

#741 amoramor

amoramor
  • Użytkownik
  • 5 024 postów

Napisano 19 października 2011 - 14:51

Pytanie bardzo proste, ponieważ całe życie wybierałam partnerów pod względem charakteru, zachowania, inteligencji, tego co mieli mi do zaoferowania a nie ze względu na urodę. Oczywiście nie mam zamiaru mówić, że 'dla mnie wygląd się kompletnie nie liczy' (jak to ma w zwyczaju wielu ludzi :lol: ) ponieważ zanim człowieka poznamy patrzymy na niego ;-) Czyli coś w jego wyglądzie musi nas zainteresować, przyciągnąć. Są to jednak bardzo różne cechy, a już szczególnie w moim mniemaniu - mam specyficzny gust :mrgreen: Czasem wystarczy sposób w jaki mężczyzna na nas spojrzy, czy wypowie konkretne słowo iiii już jesteśmy 'utopione' :P
Dlatego naturalnie wybrałabym mężczyznę numer dwa: mniej przystojnego ale umiejącego się zachować. To z nim spędzałabym chwile mojego życia i chciałabym w tych momentach być należycie traktowana. Z nim bym przebywała a nie z 'achami i ochami' koleżanek czy nieznajomych, które zżera zazdrość jakie to 'ciacho' obok mnie stoi. Stoi, stoi i co? I nic nie mówi, bo nie ma nic do powiedzenia... niet, niet, niet :lol: Odczuwam zawsze silną potrzebę rozmowy z mężczyzną, wymiany poglądów, czasem wręcz uczenia się od niego - pragnę by był momentami moim przewodnikiem, dlatego nie może mieć on sieczki w głowie oprawionej prześliczną twarzyczką.
Poza tym... aparat kiedyś się z zębów zdejmuje, a wymiana garderoby mogłaby być dobrą zabawą dla nas dwojga - wszak buszowanie po sklepach to to co tygryski lubią najbardziej :mrgreen: Mógz kupić trochę trudniej <lol></span>

Nad pytaniem muszę się chwilę zastanowić ;-)

[ Dodano: 2011-10-27, 16:18 ]
Pytanie do Olenki - wymień nam proszę 5 swoich upodobań z dzieciństwa, które teraz w życiu dorosłym kompletnie się zmieniły :D (np. w dzieciństwie coś lubiłaś jeść/robić a teraz tego nie cierpisz czy odwrotnie :P)

Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? 
Cause I like you!  <serducho>


#742 Olenka

Olenka

    Yeah!

  • Użytkownik
  • 8 138 postów

Napisano 27 października 2011 - 16:55

Pytanie do Olenki

hehe, chyba sama się o nie prosiłam :lol: :lol: :lol:

wymień nam proszę 5 swoich upodobań z dzieciństwa, które teraz w życiu dorosłym kompletnie się zmieniły


1. Jak byłam mała kochałam chodzić na grzyby. Zawsze z rodzicami w weekend jechaliśmy gdzieś do pobliskiego lasu i urządzaliśmy konkurs "Kto uzbiera najwięcej prawdziwków". Uwielbiałam chodzić po lesie dłuuugo, dłuuugo :-P A teraz ... kompletnie mnie to nie kręci, wręcz przeciwnie. Pełno tam robali, nudne to jakieś ... Aj. Przeszło mi :mrgreen:

2. Jeśli chodzi o jedzenie. To dawno temu strasznie drażnił mnie smak i zapach czosnku. Nie znosiłam go. Śmierdział mi na kilometr. Teraz kocham czosnek, wszystko co ma czosnek, zapach czosnku. Z sosem czosnkowym mogłabym jeść chyba wszystko :mrgreen: I żałuje tych kilku lat spędzonych bez czosnku w moim życiu ;-)

3. Obgryzanie paznokci. O mamo :lol: kiedyś robiłam to nałogowo ;-) Teraz bliskich znajomych, którzy to robią staram sie oduczać poprzez plask w ręce :-P Bleee. Jak ja mogłam to robić :oops:

4. Kiedyś okropnie nie lubiłam podróżować, w sensie samochodem, autobusem. Pewnie wiązało się to z chorobą lokomocyjną <zakrecona></span> Zawsze bałam się wsiąść do pojazdu. Teraz jak wsiądę do samochodu to mogłabym jechać i jechać :-P Lubie patrzeć na drogę.

5. Hmmm. No i coś co się zmieniło może nie w tak dużym stopniu ;-) Ale jak byłam mała musiałam mieć jakąś małą maskotkę do przytulania, bałam się spać sama :D Teraz małą maskotkę zamieniłam na troszkę większą :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:


Pytanko do inqaa ;-)

Wymień nam 5 swoich zalet i 5 wad (jeśli takie posiadasz) :-P :-P
“We all have two lives. The second one starts when we realize that we only have one”

#743 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 27 października 2011 - 20:26

Wymień nam 5 swoich zalet i 5 wad (jeśli takie posiadasz) :-P :-P


Zalety <hmm></span>

1. Jestem bardzo dobrą przyjaciółką ;-) Zawsze dochowam tajemnicy, można się mi zwierzać i za chiny ludowe nie wyjdzie to poza mnie.

2. Mam poczucie humoru :lol: Potrafię sie śmiać kompletnie ze wszystkiego, nawet z siebie :-D Jestem zwariowana i sama lubię takie osoby :lol: nieraz mam takie fazy, że z tej strony mnie jeszcze nie znacie, śmieję sie do rozpuku aż czasami na podłodze sie pokładam :mrgreen:


3. Najchętniej uratowałabym cały świat od klęski, wszystkie dzieci uwolniłabym od cierpień i chciałabym żeby na świecie zapanował pokój ;-) Lubię pomagać ludziom w problemach, kłopotach, rozwiązywać je z nimi i pocieszać ;-)

4. Jestem bardzo czuła - gdy kogoś lubię lub kocham, lubię to okazywać, dawać małe prezenty, przytulać całować ;-)

5. Cechuje mnie także rozsądność - lubię szaleństwo ale wiem dokładnie kiedy przestać.

No i wady <hmm></span>

1. Za szybko przywiązuje sie do ludzi, czasami myślę że ktos jest moim dobrym znajomym i moge mu zaufać i dostaje często kopa w tyłek za to od zycia.

2. Jestem uparta jak osioł :lol: Musi byc na moim i koniec :lol:

3. Jestem szczera do bólu - jak mi sie cos nie podoba to mówie o tym. I nie zawsze wychodzi mi to na dobre, bo czasami moge tym kogos urazić, ale wole powiedziec co mysle niż trzymac to w sobie i wmawiać ze jest okej

4. Jak sie bardzo zdenerwuje - potrafię rzucać przedmiotami po domu. Uważam że powinnam bardziej kontrolować swoje emocje

5. Trochę mam w sobie z leniwca i czasami nic mi sie nie chce :lol:

Ależ nabazgrałam :lol: Część tych cech i wad już pewnie odkryłyście :-P
Pytanie do karate

Gdyby w przyszłości okazałoby się że nie możesz mieć dzieci a nie stać cię na klinikalne leczenie - adoptowałabyś dziecko nie wiedząc dokładnie z jakiej pochodzi rodziny, jakie ma geny ? czy pogodziłabyś się z losem i spędziłabys życie tylko z mężem?

Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#744 karatetyka

karatetyka
  • Użytkownik
  • 5 629 postów

Napisano 30 października 2011 - 15:02

Gdyby w przyszłości okazałoby się że nie możesz mieć dzieci a nie stać cię na klinikalne leczenie - adoptowałabyś dziecko nie wiedząc dokładnie z jakiej pochodzi rodziny, jakie ma geny ? czy pogodziłabyś się z losem i spędziłabys życie tylko z mężem?

Pytanie dla mnie całkowicie abstrakcyjne, ponieważ o dzieciach nie myślę w ogóle, co więcej póki co absolutnie nie chcę ich mieć. Nie mam pojęcia, jaka byłaby moja reakcja na ewentualną wiadomość o tym, że nie mogę ich mieć, ale wcale nie jest pewne, że byłoby to dla mnie tragedią i że musiałabym "godzić się z losem". Zresztą mam naprawdę wielu dobrych znajomych, mam rodzinę, a więc nie wyglądałoby to tak, że zamykam się w sobie i spędzam życie "tylko z mężem".
Tak jest na obecną chwilę - ani swoich ani adoptowanych dzieci w planach nie mam, a jak będzie za kilka czy kilkanaście lat - o tym mogę sobie tylko gdybać, bo zwyczajnie nie mam pojęcia ;-)

Nikus, robisz tłumaczenia, kiedyś wspominałaś o tym, że telewizję oglądasz w większości, czy nawet tylko niemiecką. Zastanawiam się, skąd Twoja fascynacja językiem niemieckim? Wiążesz z nim jakieś plany, jak na przykład przeprowadzka do Niemiec? ;-)

#745 nikus

nikus
  • Użytkownik
  • 3 355 postów

Napisano 30 października 2011 - 19:56

Nikus

:shock: Wow, chyba pierwszy (moze drugi) raz pytanie do mnie w tym temacie :lol:

Zastanawiam się, skąd Twoja fascynacja językiem niemieckim?

To zadna fascynacja. Studiowalam go, bo go umialam po prostu :lol: Pomyslalam czy bedzie mi potrzebny w przyszlosci- odp: moze tak- i poszlam na germanistyke ;-)

Wiążesz z nim jakieś plany, jak na przykład przeprowadzka do Niemiec?

Mieszkalam jak bylam dzieckiem 4 lata w de, dlatego tez umiem ten jezyk ;-) Poza tym pracowalam na zachodzie jakis czas ;-)
Wiaze z tym jezykiem na tyle przyszlosc, ze chcialabym zrobic tlumacza przysieglego i w taki sposob zarabiac kase ;-)


Pytanie do.... nie(d)ocenionej :mrgreen:

Jaki jest Twoj aktulany stan uczuciowy, tzn. masz jakiegos partnera :-> ? Jak wyobrazasz sobie zycie pod tym wzgledem w przyszlosci ;-) :?:

Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,

zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,

nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -

byłam gotowa za Ciebie umrzeć... 


#746 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 31 października 2011 - 16:58

Jaki jest Twoj aktulany stan uczuciowy, tzn. masz jakiegos partnera :-> ?

Bez zmian :mrgreen:

Jak wyobrazasz sobie zycie pod tym wzgledem w przyszlosci ;-) :?:

Jakoś sięnie zastanawiałam nad tym ostatnio. Dawniej było mi po prostu wygodnie, więc i jakiejś szczególnej wagi nie przywiązywalam do spraw uczuciowych. I chyba mi tak zostało. Jestem w pełni niezależna, mogę robić co mi się podoba i nie słyszę fochów z tego powodu. A z drugiej strony chyba zaczynam powoli "dorastać" do jakiejś stabilizacji. Więc kto wie, może niedługo coś się zmieni.


Majorka
:mrgreen: Wróć myślami 10 lat wstecz. Jak wtedy wyobrażałaś sobie swoje przyszłe życie? Co spełniło Twoje oczekiwania, z których decyzji nie jesteś zadowolona? Może coś zrobiłabyś inaczej? A może któryś moment przeżyć raz jeszcze? :mrgreen:

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 


#747 Majorka^^

Majorka^^
  • Użytkownik
  • 5 119 postów

Napisano 01 listopada 2011 - 23:16

Jak wtedy wyobrażałaś sobie swoje przyszłe życie? Co spełniło Twoje oczekiwania, z których decyzji nie jesteś zadowolona? Może coś zrobiłabyś inaczej? A może któryś moment przeżyć raz jeszcze? :mrgreen:

wyobrażałam sobie, że będę kiedyś miała duży dom, dobrze płatną pracę, przystojnego męża i że nie będę miała dzieci, bo kiedyś zarzekałam się, że nie będę miała ani jednego potomka :-> Zawsze marzyłam o swoim pokoju, nie wierzyłam za bardzo, że się doczekam, ale wkońcu się doczekałam :-D
Moje oczekiwania jeszcze się nie spełniły :lol: i nie wiem czy kiedykolwiek coś się spełni (może poza mężem, bo faceta mam względnie przystojnego :mrgreen: )
Co do decyzji- jakoś nigdy nic konkretnie nie planowałam. Jedyne co to wiem ze szczegółami jak będzie wyglądało moje mieszkanie, co gdzie i jak będzie stało :lol: Nigdy nie patrzyłam w przyszłość pod kątem szkoły, pracy. Życie samo tak mnie potoczyło częściowo, bo jakoś nigdy nie potrafiłam powiedzieć: chcę być kimś tam i zrobię wszystko, żeby tak było. Nie potrafię ocenić swoich możliwości i nigdy nie robiłam sobie większych nadziei. Z wiekiem stawałam się większą realistką, choć pomarzyć zawsze lubiłam :-P
Wiele rzeczy zrobiłabym inaczej, ale jakoś nie zastanawiam się nad tym tak bardzo, bo szkoda zdrowia i nerwów :lol: tak dla przykładu-kiedyś dostałam się do szkolnego zespołu tanecznego i później żałowałam, że zrezygnowałam, bo czasem brakowało mi takich spotkań, rozwijania pasji/talentu.
Momentów, które chętnie przeżyłabym raz jeszcze jest mnóstwo. Zabawy z sąsiadami, dyskoteki w podstawówce, wypady nad jezioro, pierwszy sylwester u koleżanki, który uważałam za pierwszy prawdziwy, oglądanie horrorów po nocach z tatą gdy wszyscy spali, włóczenie się po piwnicach, granie w karty po strychach. Jest mnóstwo chwil, sytuacji do których chciało by się powrócić choć na chwilę dlatego ciężko wybrać jedną. Jeżeli tylko jedna.... to może jakaś sytuacja z ojcem, ale konkretnie ciężko mi coś napisać :->

Mam nadzieję, że jakoś poradziłam sobie z tym gradobiciem pytań :lol:


Pytanie do..... Elodi co u Ciebie słychać? Napisz troszkę jak Ci się wiedzie- szkoła, praca, dom ;-) mniej piszesz ostatnio o sobie, więc może skrobniesz co nieco w wywiadzie ;-)
Co to jest miłość ?
To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu.
Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się,
że przemókł do głębi serca...

#748 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 17 listopada 2011 - 23:20

co u Ciebie słychać? Napisz troszkę jak Ci się wiedzie- szkoła, praca, dom ;-) mniej piszesz ostatnio o sobie, więc może skrobniesz co nieco w wywiadzie ;-)


Jestem po winie, mam jakąś tam wenę, zatem sklecę kilka słówek ;)

Zmieniło się u mnie bardzo dużo, ale nie chcę przynudzać, więc w kilku punktach napiszę co tam się dzieje ;)

- miasto zmieniłam na jedno większe, w województwie dolnośląskim... czyli Wrocław ;)
- we Wrocławiu studiuję Filologię Angielską, od zera, ale z pewnymi ułatwieniami (załatwiłam sobie od kilku wykładowców przepisy)
- pracuję również we Wrocławiu, udało mi się na dniach zdobyć pracę na stanowisku doracy klienta w pewnym bardzo czerwonym banku. Cieszę się przeogromnie, ale jeszcze do mnie to nie dochodzi do końca. Praca w centrum handlowym, więc również w weekendy, dlatego mam nadzieję, że w ciągu tygodnia uda mi się znaleźć dwa dni wolnego pod rząd, coby móc do domu podjechać
- w związku stale jestem, w dodatku szczęśliwa, no ale nastały ciężkie czasy- ja Wrocław, on- Zadupie (:P ) W gruncie rzeczy dziś się pożegnaliśmy i mam nadzieję, że uda nam się chociaż dwa razy na miesiąc spotkać, a po jego obronie (grudzień) zastanowi się mocno nad tym, co chce robić i przyjedzie do mnie ;)
- bratanek rośnie jak na drożdżach, niedawno skończył dwa latka, zasób słów ma niesamowity. Ostatnio dostałam od niego wiązankę: "Ty orzeszku, ty palcu, ty pajacyku, ty dziadu!" :P Kochany jest ;)
- Rodzinka miewa się dobrze, piesek przyślepł i przygłuchł, ale niestety jest już stary. Natomiast ząbki i reszta jak najbardziej w normie u niego.
- ja teraz czuję się trochę rozbita. Nie do końca do mnie dochodzi, co się dzieje. Ostatnie dni były cieżkie, ryczałam przed wyjazdem kilka razy... ale mam nadzieję, że naprawdę z tymi spotkaniami nie będzie tak źle...

Pytanie do Sajuri:

Jak się czujesz przyszła mamo? :) Zakupy w planach, a może już sukcesywnie zbieracie ciuszki w sklepach? Jak nastawiony na maleństwo tatuś?

#749 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 23 listopada 2011 - 15:24

Jak się czujesz przyszła mamo? Zakupy w planach, a może już sukcesywnie zbieracie ciuszki w sklepach? Jak nastawiony na maleństwo tatuś?


:)
przyszła mama czuje sie dobrze :) czasem coś zaboli, zakluje, troszke trosk o dziecko ale ogolnie jest dobrze i oby tak dalej . ;)
Zakupów nie robie jeszcze , myśle ze zaczne w 5- 6 miesiacu powolutku. A przyszły tatuś jest w niebowziety, bardzo szczesliwy, troskliwy. Mówi się ze ciaza to czesto ciazki czas dla małzenstwa bo humory kobiety ;-) itp ale u nas jest lepiej niz przed ciaża ;) Nic tylko co roku byc w ciazy. :mrgreen:

nad pytaniem pomysle i napisze po niedzieli .

[ Dodano: 2011-11-28, 07:48 ]
To moze do Magdaaaa

Gdybyś mogła spełnić swoje 3 najwieksze marzenia. Co by to bylo ??
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#750 Sajuri

Sajuri
  • Użytkownik
  • 11 336 postów

Napisano 30 listopada 2011 - 16:08

oka wysle. Madzi cos nie ma na forum..
Prosilam o wszystko, zeby cieszyc sie zyciem.
Dostalam zycie, zeby cieszyc sie wszystkim

#751 magdaaaaa

magdaaaaa

    ..lekko próżna flirciara..

  • Użytkownik
  • 23 947 postów

Napisano 30 listopada 2011 - 16:59

ostatnio na francuskim mialam odpowiedziec na pytanie o marzenie i .... mialam problem.
w sumie wyzbyłam sie wszelkicg marzen , aby sie nie roczarowac .

ale gdybym tak głębiej gdzies poszukała to cos by sie znalazło :
-po pierwsze chciałabym, aby sie rozwiazał jeden problem rodzinny o którym nie chce pisac
- po drugie chciałabym odkryc moj cel zyciowy i osiagnac go , aby nie bac sie jutra , aby miec pewnosc , ze chce tego jutra i ze wiem jak by mialo wygladac
- chciałabym aby oliwia wyrosła na dobrego czlowieka , a wiem ze w dzisiejszych czasach bedzie ciezko :roll:
takich rzeczowych marzen jak wycieczka do paryza , miec kilkadziesta par butów czy pojechac kiedys na mazury jeszcze raz , to rzeczy , które mozna osignac zawsze tylko kase miec.

Tilia czy 10 lat temu tak chciałas aby wygladał dzien dzisiejszy , taka sobie wyobrazałas sciezke edukacji , tak wyobrazałas sobie zwiazek , relacje z rodzina itp czy cos zaskoczyło cie albo rozczarowało po spelnianiu planów z przeszłosci :?: a moze chciałs aby twoje zycie dzis inaczej wygladało :?:

czemu mi dałeś wiarę w cud

a potem odebrałaś wszystko
 


#752 inqaa

inqaa
  • Moderator
  • 5 515 postów

Napisano 05 grudnia 2011 - 07:02

podbijam.
PW wysłałam ;-)

Keep calm and become a doctor <serducho> // Mission completed <tanczy7>

 

 


#753 Tilia

Tilia
  • Użytkownik
  • 9 425 postów

Napisano 05 grudnia 2011 - 23:29

10 lat temu...byłam nastolatką,która marzyła o księciu z bajki i o tym,że kiedyś będzie weterynarzem ;-)
Moja ścieżka edukacji przebiegła inaczej niż planowałam i o ile jakiś czas temu miałam myśli "dlaczego tak?" to teraz już wiem,że zyskałam wiele innych rzeczy - doświadczenia,poznani ludzie,przeżycia. Mam wrażenie,że wszystko toczy się tak jak powinno,bo los jakoś tak ładnie kieruje moim życiem ;-)
Związek - nie mogłam mieć lepszego. Jestem z cudownym facetem,jest między nami świetne połączenie pod każdym względem :-)

a moze chciałs aby twoje zycie dzis inaczej wygladało :?:

każdy chyba czasami z nas myśli co by było gdyby,ale ja jestem szczęśliwa i nie chciałabym stracić tego co mam obecnie :-) i mam nadzieję,że wkrótce kolejne plany zostaną zrealizowane :-)

pytanie do karatetyki
Z czego co udało Ci się do tej pory dokonać jesteś najbardziej dumna,a co było Twoją porażką?dziedzina oczywiście dowolna ;-)
"Ani małżeństwo ani dziecko nie są obowiązkowym punktem programu na który trzeba się zdecydować. Obowiązkowa jest tylko miłość"

JkIEp1.png

#754 karatetyka

karatetyka
  • Użytkownik
  • 5 629 postów

Napisano 08 grudnia 2011 - 19:38

Z czego co udało Ci się do tej pory dokonać jesteś najbardziej dumna

Kiedyś miałam już podobne pytanie i wtedy napisałam, że jak na razie najbardziej dumna jestem z tego, że za zarobione przez siebie latem pieniądze udało mi się utrzymać samodzielnie przez cały rok na studiach i od rodziców nie musiałam brać ani grosza, ale teraz myślę, że najbardziej dumna jestem z tego, że udało mi się zbudować kilka naprawdę bardzo wartościowych nie wiem do końca, czy przyjaźni, ale na pewno bardzo, bardzo dobrych znajomości, no i oczywiście wspaniały związek :) Paula, Gosia, Kasia i Witek to osoby, na które absolutnie wiem, że zawsze mogę liczyć, którym mogę o wszystkim powiedzieć i mimo, że dzielą nas spore odległości nigdy nie odczułam żadnego oziębienia naszych stosunków. No i moja była współlokatorka - szczecińska Gosia, z którą od razu znalazłam wspólny język, milion wspólnych tematów, która ma identyczny jak ja światopogląd i z którą mam wrażenie, że czasem porozumiewam się na zasadzie telepatii ;-)
Tak, z tych znajomości jak najbardziej jestem dumna i nawet wolę sobie nie wyobrażać, co by było, gdyby ich nie było.

co było Twoją porażką?

Dosyć ciężkie pytanie, bo tak naprawdę dotychczas nie musiałam się mierzyć z jakimiś większymi przeciwnościami losu i każda negatywna sytuacja w konsekwencji i tak przynosiła pozytywne skutki, więc nie można nazwać tego porażką. Tak naprawdę nie ma chyba takiej rzeczy, którą zmieniłabym w życiu, ale po zastanowieniu stwierdziłam, że jak na razie największą moją porażką był tragiczny wybór promotorki. Zdecydowanie. I to jedyne, co przychodzi mi do głowy.


Pytanie do Katarzynki89
Ze względu na pracę T. widujecie się bardzo rzadko i właściwie przez większość czasu żyjecie na odległość. Jaki ma to wpływ na wasz związek? Jakie macie plany na przyszłość? ;-)

#755 Katarzynka89

Katarzynka89
  • Użytkownik
  • 2 672 postów

Napisano 08 grudnia 2011 - 20:24

Jaki ma to wpływ na wasz związek?

Nasz związek zmienił się z dnia na dzień. Oboje musieliśmy zaakceptować i nauczyć się żyć przez większość czasu bez drugiej osoby. Zawszę wiedziałam, że ja jestem w tej lepszej sytuacji, bo mam tutaj przyjaciół, wspaniałych znajomych i na pewno mniej odczuwam samotność. Choć przyznam, że bardzo często czuję się samotna.
Na początku nie było łatwo. Musieliśmy nauczyć się wspierać, a jak wiadomo przez esy, krótkie rozmowy telefoniczne bądź na skype nie jest to łatwe. Ale nauczyliśmy się! Oboje jesteśmy z tego bardzo dumni. Teraz żyjemy tylko wspólnie spędzonym tygodniem. Jak same zauważyłyście gdy jest T cały świat nie istnieje dla mnie. Skupiamy się wtedy tylko i wyłącznie na naszym związku. Każdego dnia mówimy sobie jak bardzo zależy nam na drugiej osobie.

Jakie macie plany na przyszłość?

Naszym planem jest przetrwać jeszcze 2 i pół roku w taki sposób jak teraz. Choć oczywiście oboje wiemy, że nie poświęcimy związku dla większej sumy w portfelu i gdy tylko coś by się działo od razu będziemy starali się naprawić to (Odpukać w niemalowane :mrgreen: ). Kolejną rzeczą o której cicho marzymy to kupić dom oraz otworzyć coś swojego. T chciałby prowadzić swój biznes, a ja spełniać się jako terapeutka.
Ostatnio rozmawialiśmy o tym czy zostać w kraju czy szukać czegoś za granicą (biorę pod uwagę tylko tam gdzie jest ciepło :-D ). Ustaliliśmy, że zobaczymy co przyniesie nam życie tutaj i jeżeli nie będzie dla nas satysfakcjonujące to wtedy poszukamy czegoś za granicami.

Pytanie do Natalka
Jesteś z nami od niedawna i widzę, że się już zaaklimatyzowałaś między nami babeczkami.
Wymień jedno wspomnienie, które jest Twoim najwspanialszym wspomnieniem oraz powiedz co chciałabyś robić w przyszłości i co miało wpływ na tą decyzję?

the sun is always rising in the sky somewhere...



Dołączona grafika

#756 Natalka

Natalka
  • Użytkownik
  • 1 457 postów

Napisano 08 grudnia 2011 - 22:03

To ja może zacznę od tego, że gratuluję Ci takiej miłości, która radzi sobie z odległością i naprawdę Was podziwiam <serduszka></span> oby tak dalej!

Wymień jedno wspomnienie, które jest Twoim najwspanialszym wspomnieniem

Choć byłam malutka, miałam może 5 lat to jestem w stanie sobie przypomnieć najważniejsze słowa, gesty, obrazy z wyjazdu nad morze z mamą i bratem. I właśnie te urywki łączące się w całość mogę określić mianem 'najwspanialszego wspomnienia'. Jedna rzecz, która w szczególności utkwiła mi w głowie to to, że z mamą byłyśmy identycznie ubrane - takie same spodenki, koszulki, kurteczki i bandamki zawiązane na włosach, a nawet takie same wzorki na paznokciach i tak razem szłyśmy wzdłuż plaży. Wiele razy w życiu mama mówiła mi, że jestem jej ukochaną córeczką i bez względu na to co będzie - zawsze mnie będzie kochać najbardziej na świecie, ale to był ten pierwszy raz kiedy słuchałam tego z pełną świadomością i zrozumiałam to co do słowa. No i teraz na samą myśl o tym łzy mi się cisną do oczu. Cudowne chwile.

co chciałabyś robić w przyszłości i co miało wpływ na tą decyzję?

jeśli chodzi o kwestie zawodowe - mam zamiar ukończyć prawo i aplikację sędziowską lub prokuratorską. I właściwie gdy w podstawówce przygotowywaliśmy pierwsze wypowiedzi na temat zawodu, którym chcemy się zajmować to od zawsze mówiłam, że chce być sędzią. Co o tym zdecydowało? Wydaje mi się, że pewne cechy takie jak chęć stawiania na swoim, umiejętność argumentacji, poza tym uwielbiam brać udział w dyskusjach o kwestiach kontrowersyjnych. Teraz będąc na studiach tylko upewniam się w tym, że idę w dobrym kierunku by robić to, co uwielbiam. Poza tym mam ułatwiony start dzięki członkom rodziny pracującym w tym zawodzie i dzięki temu wsparciu jest (teraz na pierwszym roku studiów) i mam nadzieję będzie mi łatwiej w późniejszych latach.

Moje pytania kieruję do elizabeth:
Jaka jest Twoja życiowa hierarchia wartości? Czy masz takie cechy, które inni ludzie uznają za wady, a Ty tak naprawdę wiesz, że dzięki nim jest Ci w życiu łatwiej i nie chcesz się tych wad pozbyć?

#757 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 09 grudnia 2011 - 19:06

Jaka jest Twoja życiowa hierarchia wartości?

Po pierwsze najważniejsza jest dla mnie rodzina i miłość. Myślę, że nie zawsze tak było - po prostu przechodząc w życiu trudne chwile widziałam na kogo mogę liczyć i kto mnie kocha. Dlatego teraz tak starannie dbam o łączącą mnie i moją babcię więź - zawsze była dla mnie ważna, a teraz wiem, że jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Często też kontaktuję się z siostrą mamy - moją ciocią, która z racji wieku (tylko 13 lat starsza) jest dla mnie jak siostra, więc mamy świetny kontakt. Oczywiście robię co mogę dla braci i niezmiernie ich kocham. No i Rafał - wiem, że bez niego bym sobie nie poradziła.
To nie jest łatwe pytanie - hierarchia wartości <hmm></span> ważna jest dla mnie też przyjaźń.
Uwielbiam odnosić sukcesy, ale nie jest to priorytet w moim życiu - kariera, pieniądze - to jest na końcu mojej hierarchii. Zdecydowanie wyżej jest chęć założenia rodziny i przeżycia całego życia w miłości ;-)

Czy masz takie cechy, które inni ludzie uznają za wady, a Ty tak naprawdę wiesz, że dzięki nim jest Ci w życiu łatwiej i nie chcesz się tych wad pozbyć?

Po pierwsze jestem niepoprawną romantyczką - mimo tego, ze często muszę myśleć poważnie i jestem odpowiedzialna, zresztą byłam nawet mając 8 lat, to marzyłam o wielkiej miłości, motylkach itd., jestem marzycielką dokładnie taką jak Ania z Zielonego Wzgórza :P i te dwie cechy są pewnie według wielu ludzi "niepraktyczne", ale ja wiem, że po pierwsze dzięki temu udało mi się przetrwać wiele ciężkich chwil, a po drugie marzenia, to nic innego jak dążenia, a mając marzenia wcale nie jest trudno o ich realizację ;-)
Kolejną moją "wadą" jest to, ze przed wszystkim - prezentacją na zajęcia, pierwszym dniem w pracy itd. stresuję się dużo bardziej od innych, ale z doświadczenia wiem, że dzięki temu zawsze jestem do tego lepiej przygotowana :)
I ostatnia taka rzecz, jaka przychodzi mi do głowy to mój perfekcjonizm. Często Rafał uważa, ze to moja wada - nie potrafię z nim się położyć, żeby poleniuchować, jeśli wiem, że gdzieś leży jakiś papierek czy widzę gdzieś kurz :P muszę wstać i zrobić porządek.
Mi to nie przeszkadza, bo uporządkowany świat wokół mnie daje mi poczucie stabilizacji i poczucie, ze sama jestem uporządkowana.

Pytanie do krówki ;-)
Czy uważasz, że krótki związek daje Ci dokładny obraz tego jaki jest dany mężczyzna? Czy potrafisz wybaczać w związku?

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#758 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 11 grudnia 2011 - 21:12

elizabeth, zmień pytanie do kogoś innego :)

#759 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 12 grudnia 2011 - 04:36

Pytanie do karate :)
Czy w Twoim życiu była osoba, która gościła w nim krótko, ale zmieniła w nim coś ważnego, zmieniła Ciebie lub w jakimś stopniu Twój światopogląd? Co to była za sytuacja?

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#760 karatetyka

karatetyka
  • Użytkownik
  • 5 629 postów

Napisano 12 grudnia 2011 - 16:31

Zastanawiałam się długo i w pierwszej chwili doszłam do wniosku, że mimo, iż w moim życiu przewinęło się sporo osób, z którymi nie mam już kontaktu, a których często bardzo lubiłam, to jednak żadna z nich nie zmieniła w moim życiu niczego znaczącego i mimo, że na pewno każdy z nich wywarł na mnie jakiś wpływ, to raczej nie było to nic spektakularnego. Szukałam wśród znajomych, ale wreszcie przypomniałam sobie o mojej fantastycznej polonistce z podstawówki, która uczyła moją klasę przez 1,5 roku. Mimo, że wiele osób nie darzyło jej zbyt wielką sympatią, bo była dosyć wymagająca i konkretna, w dalszym ciągu uważam, że to cudowna kobieta z naprawdę olbrzymią pasją i powołaniem.
Jakoś nigdy specjalnie nie wierzyłam w swoje siły jeśli chodzi o artystyczne działania i już od najmłodszych lat byłam po prostu leniwa i strasznie nie chciało mi się niczego pisać, wymyślać itd. Pani S. uwzięła się, pamiętam, że na zebraniach kazała mojemu tacie pilnować, żebym napisała prace na jakieś konkursy, które - jak się później okazywało wygrywałam. Tak mi się to wreszcie spodobało, że zaczęłam pisać wiersze, wierszyki, opowiadania i miałam zapisanych kilka grubych zeszytów.
Poza tym kiedyś miałam straszny problem, jeśli chodzi o wystąpienia publiczne. To była tragedia. Już na samą myśl, że miałabym powiedzieć coś przed całą klasą, czyli w końcu tylko przed kolegami i koleżankami robiło mi się gorąco i czułam po prostu, jak z każdą chwilą robię się coraz bardziej czerwona. Co zrobiła pani S.? Siłą zaciągnęła mnie do prowadzonego przez siebie kółka teatralnego i kazała grać Balladynę (do dziś pamiętam większość tekstu :lol: ) Wtedy nienawidziłam jej za to, ale teraz myślę, a właściwie jestem przekonana, że przez to i przez mnóstwo innych występów przed całą szkołą na apelach czy w Ratuszu na konkursach mój problem minął i teraz owszem, odrobinę się stresuję przed publicznymi wystąpieniami, ale to jest naprawdę malutka trema, która właściwie w ogóle mi nie przeszkadza.
No i przede wszystkim dzięki pani S. przykładam naprawdę olbrzymią wagę do poprawności języka, do ścisłego trzymania się reguł gramatyki, ortografii i już od najmłodszych lat bolały mnie uszy, kiedy słyszałam "włanczać" czy "tylko i wyłącznie" :-P
I oczywiście dzięki niej i dzięki temu, że przynajmniej raz w tygodniu na lekcji polecała nam jakąś ciekawą książkę naprawdę bardzo polubiłam czytać, bo przyznam szczerze, że wcześniej biblioteki omijałam raczej szerokim łukiem.

Pytanie do Madź:
Powiedz, co skłoniło Cię do zarejestrowania się na babskim forum? ;-) Czego się spodziewałaś? Czy coś Cię zaskoczyło (pozytywnie lub negatywnie)?
Nie pytam, czy uważasz, że to była dobra decyzja, bo odpowiedź na to pytanie znam :-P

Przepraszam za mało kreatywne pytanie, ale kompletnie nie mam pomysłu.





Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych