Skocz do zawartości

Babskiswiat.net używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem

Mahjong
Opis: Nieśmiertelna gra. Mahjong html5 online.

2048
Opis: Hit 2014. Prosta, logiczna i niezwykle wciągająca gra 2048.


Saper
Opis: Saper - kto nie zna tej gry...

Zdjęcie

Wywiad


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1079 odpowiedzi w tym temacie

#581 amoramor

amoramor
  • Użytkownik
  • 5 024 postów

Napisano 08 sierpnia 2010 - 16:38

czy spotkalas kiedys mezczyzne o którym wtedy mysłałas ze mogłby byc na całe zycie

tak żeby aż na całe życie to nie <jezorek11></span>

czy nie miałas tyle szczescie i zle trafiałas

uważam, że skoro z nimi nie jestem do tej pory to znaczy, że jednak źle trafiałam :mrgreen:

a moze niegdy jeszsze nie zdarzyło ci sie spotkac kogos o kim mysłałbys bardzo powaznie

w zasadzie poważnie myślałam o każdym z moich partnerów - bo ja ogólnie do spraw sercowych podchodzę poważnie (nie cierpię ludzi, którzy bawią się uczuciami :-? ) może nie na tyle poważnie by planować z nimi ślub i założenie rodziny ale tego przyczyna był zapewne mój wiek - nie myślałam jeszcze wtedy o 'takich' sprawach - co innego teraz kiedy do tego dojrzała (to znowu brak kandydata :lol:) <bezradny></span>

nad pytaniem troszkę muszę pomyśleć bo mi się ostatnio skończyły pomysły :mrgreen:

Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? 
Cause I like you!  <serducho>


#582 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 10 sierpnia 2010 - 09:49

Amorek wymyśliłaś już pytanie? ;-)
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#583 amoramor

amoramor
  • Użytkownik
  • 5 024 postów

Napisano 10 sierpnia 2010 - 18:18

Amorek wymyśliłaś już pytanie?

tak jest Psze Pani <dziekujee></span>
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

otóż moje pytanie kieruję do Lady <jezorek11></span> :
w przyszłości, kiedy będziesz już kobietką zamężną jak wyobrażasz sobie Wasze sprawy domowego budżetu? <hmm></span> tzn czy wyobrażasz to sobie tak, że każde z Was będzie miało swoją 'kasę' - taką zarobioną przez siebie w pracy i aby kupić coś droższego do domu po prostu będziecie robić 'zrzutkę' (że tak powiem kolokwialnie :lol:), będziecie w razie potrzeby od siebie pożyczać nawzajem? czy będzie taka 'wspólna szuflada' do której każdy z Was będzie wkładał wypłatę i wydatki będą uzgadniane wspólnie i każde z Was będzie miało do nich taki sam dostęp? :D
dziękuję, koniec pytania <ojejkuu></span>

Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? 
Cause I like you!  <serducho>


#584 LadyNefretete

LadyNefretete
  • Użytkownik
  • 6 718 postów

Napisano 15 sierpnia 2010 - 08:55

amoramor, lepszego pytania nie mogłaś wymyslić <ciah></span>

w przyszłości, kiedy będziesz już kobietką zamężną jak wyobrażasz sobie Wasze sprawy domowego budżetu?

nie mam pojęcia :oops: Nigdy o tym nie myslałam.. Natomiast, mogę na podstawie obserwacji powiedzieć, że na pewno bym była za posiadaniem odzielnych kont, i zrzutka na mieszkanie, jedzenie etc ;-) To w sytuacji, kiedy obydwoje z lubym bysmy zarabiali mniej więcej podobnie ;-) Natomiast nie mam pojęcia, jak przedstawiałaby się sytuacja, kiedy jedno z nas by nie pracowało wcale, nie umiem sobie tego wyobrazić <bezradny></span>

wiem, że dawniej mnie rozbrajało, że moim dziadkowie maja każde swoja szufladę z kasą, i raz w miasiącu siadają, i uzgadniaja kto za co płaci :-D i sobie oddają, babcia dziadkowi jakies 2 zł za marchewkę, dziadek babci 5,40 za mleko etc ;-) Ale po dłuższym namyśle, skoro im to działa od tak dawna to znaczy że jest ok. Jakąś metode wypracuję, na razie, każdy za siebie, chyba że któreś zaprasza (na przykład jak po wypłacie :lol: )


Pytanie do Kasieńki:
o ile dobrze pamiętam Ale mogę sie mylić <zawstydzony></span>, kiedyś pisałaś, że niezbyt Ci się układa z D. Powiedz zatem cos więcej, jak tam sparawy między wami. Wszystko ok, czy jakies zgrzyty ?

Sorry, za brak kreatywności :-P
"You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth."

#585 89kasienka89

89kasienka89
  • Użytkownik
  • 5 825 postów

Napisano 15 sierpnia 2010 - 09:02

Jak to jest? A różnie... Choć przyznam, że ostatnio jakoś kiepskawo... Czasami po prostu nasz związek przechodzi w rutynę, te spotkania nie są wyczekiwane, czasem nie ma o czym gadać, nie ma romantyczności. Tak, wiem... w końcu nie jesteśmy ze sobą miesiąc, ale jednak od czasu do czasu by nie zaszkodziło. Czasami po prostu brakuje mi adoracji, poczucia, że jestem dla niego najważniejsza, najpiękniejsza itd. Jest jeszcze kwestia podejmowania różnych decyzji. Wkurzam się, jak mama D. wtrąca się w nasze sprawy i decyduje za D., co my mamy robić, a on zanim porozmawiać najpierw ze mną, zgadza się ze zdaniem mamy. Już niejednokrotnie sie o to pokłóciliśmy. No, niestety... tak to już jest. Ale wiem, że po burzy wychodzi słońce, więc lada dzień wszystko się ułoży. Teraz np. jest ze mną źle, jestem płaczliwa, brakuje mi rozmowy, przytulenia, zasypiania razem.

Pytanie kieruję do... Tygrysicy

Jako że masz już ślicznuchną córeczkę... a swoje lata już ma :-P Czy myślicie o drugim bobasku? Co w tej kwestii ha?
Miłość, marzenia, uczucia i myśli,
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt

#586 tigraa84

tigraa84
  • Użytkownik
  • 5 129 postów

Napisano 15 sierpnia 2010 - 14:01

Czy myślicie o drugim bobasku? Co w tej kwestii ha?

Myśleliśmy... nawet był już plan, żeby zacząć staranka po wakacjach, ale los spłatał nam figla i z kilku powodów, które się na siebie nałożyły musieliśmy nasze plany odłożyć na lepsze czasy <bezradny></span> choć jaki zdarzyła nam się mała wpadka to też nie byłoby powodów do rozpaczy ;-) :-P

pytanie do Elodi :mrgreen:
Ukochany oznajmił, że zostaje przeniesiony do siedziby firmy na drugim końcu Polski. Jak reagujesz?
Mężczyzna bez kobiety jest jak pies bez pcheł- niby da się żyć, ale nudno
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo

#587 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 25 sierpnia 2010 - 21:46

tigraa84, pytanie trudne, bo tak naprawde wiaze sie z nim wiele przeroznych opcji, ktorych opisywanie zajeloby mi caly dzien zapewne, wiec napisze w skrocie ;)

Jesli K. mialby mozliwosc przyjazdu na weekend, by sie ze mna zobaczyc, to mysle, ze sytuacja bylaby do ogarniecia. Aktualnie siedzi caly tydzien na popoludniowce, wiec znosze krotkie rozlaki bardzo dzielnie ;)

Jesli nie byloby mozliwosci przyjazdow, to sytuacja jest nieco ciezsza, bo jesli nasz zwiazek mialby trwac nadal, to musialabym znalezc szkole w tym miescie czy okolicy, no i prace, czego nie otrzymalabym pewnie od tak ;) Nie wiem, jak wyglada sytuacja z mieszkaniem. Jesli to on z pracy zostaje wyslany do innego miasta, to wydaje mi sie w miare rozsadne, ze znalezienim mieszkania powinna zajac sie firma, ale jesli sie przeliczylam, to i kolejny problem na glowie :P

Na pewno druga sytuacja postawila by mnie do pionu i nauczyla troche zycia, ale jezeli mialabym mozliwosc ksztalcenia sie i zdobycia pracy, to mysle, ze bym zaryzykowala ;)
Z pewnoscia nie pojechalabym tam w ciemno, ale jak komus zalezy, to moze duzo zrobic, zeby byc razem, prawda? Spielabym poslady i juz :lol:


Pytanie do krowki?

Jakie masz plany na najblisze 2, 3 lata?

#588 krowka17

krowka17
  • Użytkownik
  • 13 064 postów

Napisano 26 sierpnia 2010 - 20:08

na najbliższe 2-3 lata... na pewno planuję skończyć szkołę do której teraz się wybieram.
planuję też otworzyć salon fryzjersko-kosmetyczny no i razem z rodzicami mam plany kupna 2 mieszkań.
ale ile sie z tego zrobi to nie wiem :)

pytanie do Marzycielki (fakt ze jej nie ma ale bardzo chce zadać jej to pytanie odpowie jak wroci)
co poczułaś i pomyślałaś kiedy wzięłaś 1 raz malutką na ręce :)

#589 Marzycielka24

Marzycielka24
  • Użytkownik
  • 4 618 postów

Napisano 01 września 2010 - 12:03

co poczułaś i pomyślałaś kiedy wzięłaś 1 raz malutką na ręce


Kiedy już zważoną i zmierzoną mi ją przynieśli i P. mi ją podał, to poczułam przerażenie, jaka ona jest mała i krucha, że mogę jej krzywdę tymi swoimi wielkimi łapskami zrobić, nieumiejętnie ją trzymając :lol: A poza tym pomyślałam, że jest śliczna i dzielna i niesamowicie podobna do P., a wyobrażałam sobie, że jakoś inaczej zupełnie będzie wyglądała :-P :lol:

Lady pytanie do Ciebie:

Czego NIGDY nie byłabyś w stanie wybaczyć przyjacielowi/przyjaciółce? Jest taka rzecz, czy wychodzisz z założenia, że jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawo do błędów?

#590 LadyNefretete

LadyNefretete
  • Użytkownik
  • 6 718 postów

Napisano 02 września 2010 - 03:44

Czego NIGDY nie byłabyś w stanie wybaczyć przyjacielowi/przyjaciółce?

trudne pytanie... nigdy nie "rozstawałam" się z przyjaciółmi z takich trudnych powodów.. raczej po prostu nasze drogi szły w pewnym momencie w inna stronę ;-) W tej chwili żadna taka konkretna "zdrada" nie przychodzi mi do głowy <bezradny></span>

Jest taka rzecz, czy wychodzisz z założenia, że jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawo do błędów?

raczej to tdugie, mam za dobre serducho, żeby nie umieć komuś przebaczać.. zwłaszcza, jesli to są prawdziwi przyjaciele. Pewnie dlatego, że ludzie, na których zależy mi najbardziej też wiele mi wybaczyli.

pytanie do elizabeth:
wymień 5 swoich nawyków, które deikatnie mówiąc mozna uznać za dziwne :lol: :lol:
"You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth."

#591 elizabeth

elizabeth

    lady

  • Użytkownik
  • 7 114 postów

Napisano 02 września 2010 - 07:10

wymień 5 swoich nawyków, które deikatnie mówiąc mozna uznać za dziwne :lol: :lol:

Po przeczytaniu pytania myślałam, że takich nie ma, ale... są :P

1. Pęknięcia w asfalcie mnie obrzydzają, więc chodzę po "całym" raczej.
2. Nie wiem czy to nawyk i czy dziwny, ale R. się zawsze śmieje - kicham najczęściej 3 razy pod rząd :mrgreen:
3. Śpiewam podczas sprzątania, chociaż nie potrafię <umieraam></span>
4. Po wyjściu z domu sprawdzam czy mam zasunięty rozporek w spodniach <umieraam></span>
5. Gdy o czymś ciekawym opowiadam marszczę czoło i nos :lol:

Pytanie do anki1705
Aniu, opowiedz o wydarzeniu, które w jakiś sposób zmieniło Twoje patrzenie na innych ludzi, na świat, które krótko mówiąc zmieniło Ciebie.

<serducho>
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat

są z nami zawsze, chcesz czy nie.

Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany

być może kiedyś spełnią się?

Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy

w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!
 

65vqegz2wjpc3llf.png

 


#592 anka1705

anka1705
  • Użytkownik
  • 2 490 postów

Napisano 03 września 2010 - 10:36

Aniu, opowiedz o wydarzeniu, które w jakiś sposób zmieniło Twoje patrzenie na innych ludzi, na świat, które krótko mówiąc zmieniło Ciebie.


Było to na pewno moje zwolnienie się z ostatniej pracy.
Z moją byłą szefową jak i wszystkimi pracownikami żyłam bardzo dobrze, chyba z racji mojego charakteru. Zawsze się zamieniałam, byłam chętna do pracy ( nie raz pracowałam po 10 dni w kawałku, każdy weekend, starałam się po prostu i lubiłam tą pracę mimo, że nie była to praca marzeń. Pracowałam w tej firmie dwa lata, przez te dwa lata byłam oszukiwana, zwodzona itd, ale nie dostrzegałam tego bo przecież się kolegowałam z szefową, L4 miałam nie płatne albo płatne grosze.. ale to już pomijam bo wzięłam go tylko raz. Przez całe dwa lata nie byłam na urlopie, pracowałam miesięcznie po 200-250 godzin. Końcem zeszłego roku, znajomi ze Szkocji zaprosili mnie na sylwestra do siebie, wolne dostałam, byłam tam 3 tygodnie, tam pojawiła się myśl alby jechać do nich do pracy na dłużej. Postanowiłam się zwolnić z tej firmy w której pracowałam. Szefowej powiedziałam dokładnie 6 lutego, że chcę się zwolnić, ale nie dałam jej wypowiedzenia, była to luźna rozmowa, chciałam zostać tak długo aż kogoś znajdzie za mnie, ale ona się obraziła i zgotowała mi piekło.
Nie chciała wypłacić urlopu, bo stwierdziła że narobiłam manka na 2 tys złotych.
Zwolniła mnie 6 lutego (wygłosiła w ZUS) a mnie o tym nie poinformowała, wypowiedzenia nie dostałam a miałam miesięczne, zwolnienia nie podpisałam.
W końcu 8 marca ja posłałam jej wypowiedzenie, zwolniła mnie za porozumieniem stron, postraszyłam ją sądem, więc wypłaciła wszystko i manka nagle nie było.
Ale to nie był koniec wojny, zaczęły się telefony, jeden za drugim, od jej sióstr, wiadomości na nk, szantaż że zniszczą mi życie...
A w okresie kiedy pracowałam byłam najlepszym pracownikiem.... miała do mnie zaufanie..
Sama nie wiem dlaczego tak postąpiła, chyba się obraziła że ja chcę się zwolnić i wyjechać, nie wiem.
Ale ta sytuacja nauczyła mnie że mam nie ufać wszystkim ludziom, i że Ci których uważałam za przyjaciół czy bardzo dobrych znajomych zgotowali mi piekło.
Nauczyło mnie to że każdy w pracy martwi się o swoją dupę, i że nie ma skrupułów ani przyjaźni, trzeba walczyć o swoje do końca i nie dać sobą pomiatać i się wykorzystywać.

ale się rozpisałam


Amorku, jakiś czas temu w twoich postach można było dostrzec jakiegoś faceta ;-)
Powiedz nam coś o tym ;-)
jeśli możesz :lol:

Między nami nic nie było
Parę nocy, trochę wina,
To za mało by Cię mieć.
Może tylko się łudziłam,
Może lekko pogubiłam,
Nie bój się nie zrobię scen..

Kiedyś się uda
Jeszcze przyjdzie na nas czas


#593 amoramor

amoramor
  • Użytkownik
  • 5 024 postów

Napisano 03 września 2010 - 14:08

Amorku, jakiś czas temu w twoich postach można było dostrzec jakiegoś faceta

'dostrzec' to dobre słowo <jezorek11></span> nie pisałam o nim wyraźnie więc jest to jednoznaczne, że w moim życiu też można było go jedynie lekko 'dostrzec' :lol:
niestety od bardzo dawna nie pojawił się w moim życiu żaden mężczyzna, który byłby ewidentnie 'zauważalny' a nie tylko 'dostrzegalny' - dlatego raczej nie ma o czym opowiadać <bezradny></span>
mam nadzieję, że moja zła passa się niebawem zakończy ...

nad pytaniem muszę chwilę pomyśleć ;)

[ Dodano: 2010-09-03, 16:49 ]
pytanie do Tori :)
wymień i opisz proszę 7 swoich cech, przyzwyczajeń, wad, smaków, upodobań czy tym podobnych rzeczy, które diametralnie zmieniły się od czasów kiedy byłaś dzieckiem :D

Take your make-up off
Let your hair down
Take a breath
Look into the mirror, at yourself
Don't you like you? 
Cause I like you!  <serducho>


#594 Torii1988

Torii1988
  • Zbanowani
  • 8 196 postów

Napisano 04 września 2010 - 07:20

ciężko będzie aż 7..

1. zawsze chodząc do szkoły spinałam włosy... teraz wole rozpuszczone
2. nie lubiłam różowego koloru... teraz lubię ;-)
3. byłam straszną beksą :P teraz ciężko mnie do płaczu doprowadzić ( chyba ze się wzruszę)
4. mięso... kiedyś jadłam teraz jem jak najmniej. nie lubię <bezradny></span>
5. spódniczki.. zaczynam się do niech przekonywać :lol:
6. straszny nerwus się ze mnie zrobił :roll: strasznie przeklinam :oops:
7. wole ciemnych niż blondynów a kiedyś kochałam się w blondynach hihi

tyle ;-)

[ Dodano: 2010-09-04, 08:24 ]
pytanie do katti

Robisz test ciążowy... wychodzi pozytywny ;-)
nie masz stałego partnera... co wtedy robisz? :-P

#595 katti

katti

    kwintesencja

  • Użytkownik
  • 9 613 postów

Napisano 04 września 2010 - 10:06

pytanie do katti


Parsknelam ze smiechu jak je przeczytalam :lol: Ty to masz pomysly :lol: hehe

Robisz test ciążowy... wychodzi pozytywny ;-)
nie masz stałego partnera... co wtedy robisz? :-P


Wczuje sie w sytuacje przedstawiona przez Ciebie Słońce :lol:

Wychodzi pozytywny.....ja przecieram oczy ze zdumienia , odrazu robie kolejny test i gonie do ginekologa.
Oczywiscie sama sobie dziecka nie zrobie :lol: wiec tatus by byl :lol:

co wtedy robisz?

Ciesze sie :-P
Zaczynam planowac, kupowac dla dziecka, myslec jak ja to sie rozrosne do wielkosci szafy 4-dzwiowej :lol:
I juz widze moich rodzicow, ktorzy by skakali ze szczescia majac juz wnuka :lol:

Jestem w takim wieku, ze moglabym juz zostac matka. Mam stabilna sytuacje finansowa.
Jednak w najblizszym czasie nie zamierzam sie rozmnazac :lol: Moje plany zawodowe mi na to nie pozwalaja.Kiedys napewno ;-)


Pytanie do Olenki:
Masz mozliwosc skorzystania z darmowych uslug chirurga. Pelny full wypas. Co bys w sobie zmienila z wygladu zewnetrznego i dlaczego :?:

Nie patrz w przeszłość, bo potkniesz się o teraźniejszość i s******* przyszłość.

 

 

 

 


#596 Olenka

Olenka

    Yeah!

  • Użytkownik
  • 8 138 postów

Napisano 04 września 2010 - 10:17

Masz mozliwosc skorzystania z darmowych uslug chirurga. Pelny full wypas. Co bys w sobie zmienila z wygladu zewnetrznego i dlaczego :?:

Eeee. Na czasie :lol: :lol: Jakiś tydzień temu gadaliśmy z koleżankami w barze o tym :-P

Więc... gdybym miała taką możliwość to zoperowałabym swój kochany nosek :lol: :lol:
Już od dawien, dawna mam niewielki kompleks z nim związany: jest lekko garbaty <zleee></span> Chociaż pocieszam się tym, że znam pare osób które mają bardziej "orle" noski ;-)

Pytanie do: Kity ;-)


Jak sobie wyobrażasz swoje życie po narodzinach maleństwa? Czy jest coś czego się obawiasz, czy jednak jesteś opanowana i wiesz, że dasz sobie ze wszystkim rade razem z mężem? ;-)
“We all have two lives. The second one starts when we realize that we only have one”

#597 Kita

Kita
  • Użytkownik
  • 2 427 postów

Napisano 04 września 2010 - 19:03

Jak sobie wyobrażasz swoje życie po narodzinach maleństwa? Czy jest coś czego się obawiasz, czy jednak jesteś opanowana i wiesz, że dasz sobie ze wszystkim rade razem z mężem? ;-)



Na samym poczatku, jak dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy, to oprocz ogromnej radosci czulam tez niepwenosc i strach, jak to bedzie, jak sobie damy rade? Mijaly kolejne miesiace, a ja coraz bardziej optymistycznie patrzylam w przyszlosc, chyba wlasnie m. in. po to jest te 9 miesiecy, zeby sie przygotowac na macierzynstwo. Teraz tez mam obawy, ale wierze ze sobie poradzimy z mezem, wszystko juz gotowe dla malenstwa i wierze, ze jak wrocimy z nim do domku ze szpitala to zajmiemy sie nim jak bedziemy potrafili najlepiej. Mysle, ze bedzie cudownie, bo przeciez dziecko jest cudem. Musimy dac sobie rade, w koncu nie my pierwsi i nie ostatni ;-) . Na pewno nasze zycie zmieni sie o 180 stopni, ale z pewnoscia bedzie to piekniejsze zycie i pelne nowych doswiadczen.

Pytanie do Olci:

Jak wyobrazasz sobie Wasze zycie po powrocie do kraju (jesli wrocicie ;-) ), jakies 5 lat po slubie, jakie wtedy beda twoje priorytety i marzenia.

P. S. sorry, ale tymczasowy brak weny mnie ogarnal i pytanie dosc banalne jest ;-)
Dołączona grafika

#598 Olciiia

Olciiia
  • Użytkownik
  • 10 000 postów

Napisano 06 września 2010 - 17:33

odpowiem na pytanie dzis wieczorem bo musze leciec na szybkie zakupy

[ Dodano: 2010-09-06, 23:53 ]
Kita, ojej troche przerazilo mnie to wybieganie myslami na 5 lat w przyszlosc, wiec napisze jak sobie wyobrazam mniej wiecej nasze zycie po slubie

wiem ze na pewno wrocimy do PL
i juz sie tego nie moge doczekac :-D

-na pewno wtedy dokoncze szkole bo po kilku latach studiowania zaczelo robic sie coraz ciezej tak na odleglosc i jeszcze pracujac :oops:
wstyd sie przyznac ale to jest punkt 1 w moim planie

-nastepnie urzadzanie miejsca w ktorym zamieszkam z moim przyszlym mezem :mrgreen:

-na pewno bede chciala bejbika ale nie wiem jeszcze jak to bedzie z praca,
ciagle sie zastanawiam czy najpierw isc do pracy i zrobic przerwe na dziecko czy najpierw dziecko a pozniej praca? <bezradny></span>

-Mysle ze priorytetem bedzie rodzina jaka stworzymy z Tomkiem ( duzo nauczylam sie z bledow jakie popelniala moja mama...)

Moim marzeniem jest byc szczesliwa i spelniona kobietka w zyciu ;-)

dosc banalne

ale prawdziwe... ;-)


Pytanie do Elodi:
nie wiem czy juz sie wypowiadalas w tym temacie.
najwyzej napiszesz jeszcze raz ;-)

"Jestes w ciazy...
i na badaniach prenatalnych (czy jakos tak) dowiadujesz sie ze twoje dziecko urodzi sie z powazna wada, jaka jest Twoja decyzja?
urodzic sie czy usunac ? "

sprobuj wczuc sie w role matki ;-)

#599 Elodi

Elodi
  • Użytkownik
  • 6 709 postów

Napisano 20 września 2010 - 10:04

Olciiia, pytanie niesamowicie trudne, ale nie potrafię wczuć się w rolę matki w tej chwili, po prostu nie potrafię.

Nawet, jeżeli wiedziałabym, czy po porodzie moje dziecko ma możliwość żyć samodzielne, czy nie dałoby sobie rady w życiu, to to nie jest decyzja do podjęcia od tak... Zapewne przeryczałabym mnóstwo nocy, zanim doszłaby do mnie ta wiadomość i zanim bym w tym kierunku coś zrobiła.

Zresztą nie wiem, o jakich wadach mam myśleć. Jeśli moje dziecko poradziłoby sobie w życiu, jakkolwiek byłoby "okaleczone", to jest to do przyjęcia. Bardziej mnie przeraża myśl, co by było, gdybym wiedziała, że moje dziecko będzie od urodzenia warzywkiem- sprawa się komplikuje i nie powiem Ci na dzień dzisiejszy co bym zrobiła. Nie jestem matką i nie zbliża mi się do tego, nie czuję człowieka pod sercem, nie czuje więzi, dlatego nie na tę chwilę nie mam pojęcia, co bym zrobiła. Byłaby to cholernie trudna sytuacja- tego jednego jestem pewna.

Pytanie do niedocenionej:

Nie ma lata, przyszła jesień. Czy Tobie też udzielają się podłe jesienne nastroje?

#600 nie(d)oceniona

nie(d)oceniona
  • Zarządca
  • 10 527 postów

Napisano 21 września 2010 - 07:16

Czy Tobie też udzielają się podłe jesienne nastroje?

Czy będę bardzo dziwna, jeżeli napiszę, że nie rozumiem jak tak piękna pora roku może źle wpływać na człowieka ;> Jestem jak najdalsza od chandry :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:


magdaaaaaaa, Jak tam w pracy? atmosfera? zarobki, czas kiedy pracujesz? wszystko ci pasuje?

*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny. 






Podobne tematy Collapse

  Temat Podsumowanie Ostatni post

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych