Wiesz tłumaczył Ci nie będę jakie K. miała lub ma priorytety, ale powiem jedno to dziecko to nie jest "problem" i tu pewnie napiszesz, że tak tak ale dla mnie...
Nigdzie Ci nie napisałem, że to jest problem i nie napiszę, że tylko dla Ciebie.
ale zapewne dasz mi kolejną mądrość życiową, więc grzecznie podziękuję już teraz
Gdzie ja Ci piszę jakieś mądrości życiowe? Wyrażam swoje zdanie tylko. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że to jest forum - miejsce, w którym piszą różni ludzie, nie tylko tacy, którzy będą przyklaskiwać wszystkiemu, co piszesz, bo tak to teraz wygląda. Ktoś pisze tak, jak Ty myślisz to jest ok, ale jeżeli komuś nie podoba się to, co robisz, to już według Ciebie "myśli lepiej niż Ty" albo rzuca jakimiś mądrościami. Jeżeli myślałeś, że napiszesz tu coś o swoim życiu i wszyscy będą pisać tylko to, co Tobie pasuje no to chyba nie to miejsce. A jeżeli nie podoba się, że ktoś ma inne zdanie, to po prostu nie ma sensu pisać chyba.
I np. jak słysze że najpierw to trzeba zamieszkac razem aby wogole stwerdzic czy pasujemy do siebie i jest sens brac slub to mam ochote siasc i płakac.
Nie chodziło mi o to, ale wydaje mi się po prostu, że dla ułatwienia sobie życia warto robić pewne rzeczy w jakimś porządku.
Ale niekoniecznie chciała tego 20-letnia dziewczyna, która koniecznie musi przewartościować wszystkie swoje dotychczasowe plany.
Uogolniasz. Nie znasz przeciez K i jej zdania na ten temat. Tak jak pisze Doktorek
Nie znam. Ale do tego, co napisałem nie trzeba chyba znać zdania na ten temat tej osoby. Chodziło mi tylko o to, że plany 20-letniej dziewczyny są w tym wieku (raczej) inne niż zakładanie rodziny i nie miało to znaczyć tego, że ciąża jest jakimś problemem.
Poza tym czy ciaza to nie dramat.
No i też o to mi chodziło.
I tak to właśnie widzę ja i Kamila. I reasumując jesteśmy dorośli więc wierzę, że sobie po prostu poradzimy
Pod warunkiem dużej wytrwałości, zaufania i wsparcia. I tego wam życzę, bo w pewnym sensie stanowicie już rodzinę
I jako rodzic Kamili byłabym w szoku moze malym ale bym sie cieszyla
Problem w niezrozumieniu mojego punktu widzenia przez harrego polega chyba właśnie na tym, że ja właśnie patrzę chyba bardziej pod kątek konserwatywnym, czyli (prawdopodobnie) taty Kamili, a nie samych zainteresowanych.