To dlaczego nie wzięłaś kościelnego? Skoro takim uczuciem darzysz swojego męża to dlaczego nie przysięgałaś mu przed Bogiem?
chez, ponieważ nie jestem HIPOKRYTKĄ i nie przypominam sobie o Bogu i Kościele tylko w takich momentach jak ślub czy pogrzeb. Nie czuję się osobą na tyle wierzącą, żeby przed Bogiem przysięgać, tym bardziej, że z wieloma naukami, które Kościół, a więc jego wysłannicy głoszą się nie zgadzam. A Ty jak mniemam co niedzielę w Kościele, nie wiesz co to sex i z języczkiem się nie całujesz- bo nie wiem czy kiedyś zapoznałeś się dobrze z naukami dotyczącymi spowiedzi, które takie pocałunki, traktują jako grzech?

A wątpię, żebyś się z tego spowiadał.
Poza tym, ja gdziekolwiek bym ślubowała to przede wszystkim mojemu mężowi ślubuję, więc jakie to ma znaczenie przed kim? Skoro wiem, że i Bóg nie pomoże, jeśli sami o miłość nie będziemy dbać?
amoramor napisał/a:
wg mnie nie jest ważne przed kim i w jakich okolicznościach dwoje ludzi przysięga sobie miłość i wierność - ważne są ich chęci i wzajemny stosunek do siebie 
Więc dlaczego nie chcesz tego przed Bogiem zrobić tylko w urzędach?
a czy
amoramor, powiedziała, że nie chce?
Cytat:
zresztą czy ktoś bierze ślub kościelny jest również kwestią wiary prawda?
Jak nie wierzysz to ok.
a czy
amoramor, napisała, że jest niewierząca?
Masz prawo do swoich odczuć dotyczących ślubu kościelnego, jako tego jedynego jakiego pragniesz, ale to zaczyna zakrawać na to, że tylko Twoja opinia jest słuszna, a tyle ile ludzi, tyle przypadków, historii i sytuacji i- może Cię zaskoczę- życie nie jest na tyle proste, żeby wrzucić wszystko do jednego gara...