Zupełnie na odwrót
witam w klubie Kochana

Moje rzęsy dodatkowo są zupełnie proste i rosną raczej w dół
Także bez zalotki bez mała nie opłaca się ich malować, bo i tak mało co widać
Mam znajomą, która nigdy w życiu zalotki nie użyła a rzęsy dotykają jej prawie do brwi - tak są wygięte - farciara
bez próbowania u koleżanek na pewno nie kupię drogiego tuszu
Mam podobne podejście już obecnie. Kiedyś kupowałam tusze kosztujące 40-50 zł z nadzieją, że dadzą spektakularny efekt jak u różnych koleżanek. Zdałam sobie jednak sprawę, że to nie do końca kwestia tuszu a samych rzęs. Owszem tusz może być bardziej czarny, mniej czarny, bardziej się kruszyć, mniej się kruszyć - ale moich rzęs raczej nie zmieni
Dodatkowo teraz jestem alergiczką i wszystkie dostępne w drogeriach mnie uczulają.
Dwa tusze 'bez sztucznych składników' używałam do tej pory i oba zdały egzamin. Jeden kosztował z przesyłką 60 zł
dlatego zrezygnowałam z niego.
Wypatrzyłam na Allegro mini-tusze z Clinique. Tzn wydaje mi się, że jest to tester, próbka lub jakiś mały gratis dodawany do zestawu ale co mi tam - z przesyłką kosztuje mnie w granicach 20 zł
Nie uczula, ma dość czarny odcień jak na hipoalergiczny, nie kruszy się, ma małe poręczne opakowanie, więc nie zajmuje dużo miejsca w kosmetyczce
Czegóż chcieć więcej