Miałam dzisiaj mega pechowy dzień. 
Obudziłam się w rewelacyjnym humorze, zrobiłam śniadanko i wyruszyłam do centrum handlowego na wiosenne zakupy. Zimno jak cholera, ale co tam.
Już miałam wszystko, weszłam jeszcze tylko do CCC po buty, które już też miałam upatrzone i.. zauważyłam, że brakuje mi jednej reklamówki. Zgubiłam reklamówkę, w której były 2 bluzki, sukienka, leginsy i sweterk. Biegałam, szukałam. NIkt nic nie widział. Czy ja naprawdę nie mogłam zgubić reklamówki z kawą, albo majtkami??? Musiałam tą najdroższą? 
No to ktoś się obłowił w ciążowe ciuszki, a ja z tego żalu nawet już tych butów nie kupiłam. I tyle z miłego dnia. 
Także ten.. nie mam wiosennej garderoby, nie mam też kilku stówek i zła jestem na siebie niesamowicie. Mąż powtarza, że mam olać i się uśmiechnać, bo taki problem, to nie problem. Nabija się, że przynajmniej będę mogła jeszcze raz iść na zakupy. Jakby mnie to cieszyło. 
No i to tyle u mnie. Już nigdzie dzisiaj nie wychodzę, żeby nie kusić losu.
Spokojnego wieczoru!