Poród
#262
Napisano 04 grudnia 2010 - 05:31
Wracaj szybko do formy
![]()
Nie mówmy o zmartwieniach,to nie jest dobry temat
są z nami zawsze, chcesz czy nie.
Pomówmy o nas samych, uczyńmy wielkie plany
być może kiedyś spełnią się?
Gdy już zdobędę mnóstwo pieniędzy
w najbliższym niebie, kupię ci księżyc!

#263
Napisano 04 grudnia 2010 - 07:06
Kobieta bez mężczyzny jest jak pchła bez psa- żyć ciężko i gryźć nie ma kogo
#264
Napisano 04 grudnia 2010 - 15:27
#265
Napisano 04 grudnia 2010 - 15:38
*Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów bez podawania przyczyny.
#266
Napisano 04 grudnia 2010 - 16:44
hehehe zaczerpnęła imię z forum ?czyli Lily
Gratulacje !
#267
Napisano 04 grudnia 2010 - 16:58
jeszcze raz uwierz w siebie i uwolnij ten instynkt
#269
Napisano 19 stycznia 2011 - 20:03
czemu mi dałeś wiarę w cud
a potem odebrałaś wszystko
#270
Napisano 20 stycznia 2011 - 08:14
#271
Napisano 29 lutego 2012 - 09:42
Pierwsze skurcze porodowe poczulam dwa dni wczesniej 3.01. 4.01 byliśmy z mezem w szpitalu na ktg, na które już wczesniej mialam się zgłosić, ale ono nic nie wykazalo. Po poludniu jechaliśmy na urodziny do mojego brata i tam już skurcze byly mocniejsze i potajemnie przed wszystkimi goscmi liczyliśmy z mezem skurcze. Nie chciałam niepotrzebnie przede wszystkim rodzicow nakręcać. Nie wiedziałam, czy to już te czy przepowiadające skurcze. Wzielam w domu kapiel i nospe, ale skurcze w ogole nie przechodzily. Poszlismy z mezem spac. O ile to można tak nazwac, bo skurcze mialam od godz 23.00 już co 3 min i zasypialam na 3 min po czym wyskakiwałam z lozka jak oparzona, bo mialam tak straszne bole krzyzowe, które maz mi próbował rozmasowywac. Ok. 1.00 w nocy maz stwierdzil, ze jedziemy do szpitala. Ja mu na to, ze nigdzie nie jade w nocy i czekam do rana. Niemal sila zmusilam go do 2godz snu mówiąc „Ja dam rady nie spac i potem rodzic, ale ty nie (mezus to śpioch straszny). Wiec spi, bo będę cie potem potrzebowac.”. Maz zasnął a ja chodzialm po pokoju i oddychalam i umieralam co 3 min. Ok. 5.30 zbudzilam meza, a sama poszlam pod prysznic. Wypilismy jeszcze herbatke i ruszyliśmy do szpitala. W tym momencie nie spalam na dobra sprawe 2,5nocy. Kiedy dojechaliśmy, przyjeli mnie na oddzial i mowie im co i jak. A personel tylko się uśmiechał, ze pewnie panikuje, bo tylko mam skurcze i czop mi odchodzi, a ktg nadal nic nie wykazuje. Ale kiedy polozna (super mialam polozna) mnie zbadala, oznajmila, ze mam już rozwarcie na 7cm i ze idziemy rodzic. Pyta się meza czy ma kapcie na zmiane. Maz odpowiada, ze ma w samochodzie, a ona na to „Nie ma na to czasu, tu sa kapcie i ubrania i idziemy rodzic”. Wyszlam do meza i mowie, czy słyszał, ze idziemy rodzic i z radosci wpadliśmy sobie w ramiona. Dostalismy osobny pokoj do porodu rodzinnego i czekaliśmy w miedzyczasie żartując i słuchając sobie radia. Na obchodzie mialam już pelne rozwarcie, co dziwilo wszystkich, ze u pierworodki tak szybko to idzie. Musielismy niestety czekac 4godz, bo odbywaly się CC i moja polozna przy nich była. W koncu „wzieli sie” za mnie. Wszystko szlo dobrze, tylko Okruszek nie chciał zejsci nizej do kanalu i podlaczyli mi te nieszczesna oksytocyne. Masakrczne skurcze. Zbawienie było, kiedy mogłam już przec do porodu. Cala akcja trwala może 15min i Okruszek był z nami. Polozyli mi go na klatce, a ja tylko powiedzialam „On się ruszta tak samo jak w brzuchu”. A maz pierwsze co powiedzial jak widzial Okruszka "Maly ma twoje ucho"
Tak wygladaly narodziny Okruszka.
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#272
Napisano 29 lutego 2012 - 09:46
I rozmawiajac z moimi rodzicami stwierdzilam, ze mogę rodzic co rok.
![]()
Gratuluje,cieszę się,że szybciutko poszło.
Takie uroki poroduMasakrczne skurcze.
Extra,że już masz maluszka przy sobie.
#273
Napisano 29 lutego 2012 - 09:48
Piękny opis. Czytam i mam wrażenie takiego szczęścia i spokoju, że aż niewiarygodne. Cieszę się, że tak super się udało.Wyszlam do meza i mowie, czy słyszał, ze idziemy rodzic i z radosci wpadliśmy sobie w ramiona.
Polozyli mi go na klatce, a ja tylko powiedzialam „On się ruszta tak samo jak w brzuchu”. A maz pierwsze co powiedzial jak widzial Okruszka "Maly ma twoje ucho"
Czytając Ciebie, człowiek mniej boi się porodu. :->
mogę rodzic co rok
-Mamusiu, czy miałaś kiedyś marzenie?
-Miałam, idzie teraz koło mnie i trzyma mnie za rękę! 
#274
Napisano 29 lutego 2012 - 10:03
szalonastwierdzilam, ze mogę rodzic co rok.
Dobrze wiedzieć, że poród może tak lajtowo wyglądać
I mężuś się spisał na medal
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#275
Napisano 29 lutego 2012 - 10:13
Nieeeeee, nie tak szybko, bo wychowanie to juz osobna bajkaw takim razie niedługo trzeba zacząć starania
Moze opis sprawia wrazenie lajtowego, ale bolalo i to cholernie, ale wiedzialam dla kogo to robie i odkrylam w sobie takie poklady sily i oczywiscie obecnosc meza pozwolily, ze porod niy byl az taki zly.Dobrze wiedzieć, że poród może tak lajtowo wyglądać
A tak na marginesie, mam baaaaaardzo niski prog bolu. :->
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#276
Napisano 29 lutego 2012 - 10:25
#277
Napisano 29 lutego 2012 - 11:46
[*]Nasz aniołek 04.06.2016r.[*]9tc

28.09.2013r. Ślub Cywilny ❤❤❤ .
26.11.2017r . Ślub Kościelny ❤❤❤.
#278
Napisano 29 lutego 2012 - 11:49
mi chodziło raczej o atmosferę w szpitaluMoze opis sprawia wrazenie lajtowego, ale bolalo i to cholernie
Cala akcja trwala może 15min
szybko
Two, never give up work. Work gives you meaning and purpose and life is empty without it.
Three, if you are lucky enough to find love, remember it is there and don't throw it away.”
#279
Napisano 29 lutego 2012 - 12:07
Aaaaaahaaaami chodziło raczej o atmosferę w szpitalu
Tak, to juz byl ten etap, gdzie mi mowiono, ze widac wloskiszybko
Zanim zostałeś poczęty - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłeś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia -
byłam gotowa za Ciebie umrzeć...
#280
Napisano 29 lutego 2012 - 12:38
Gratuluję tak sprawnej akcji zaproszenia maluszka na świat
Podobne tematy
| Temat | Podsumowanie | Ostatni post | |
|---|---|---|---|
Poród po śmierci |
|
|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych
















