
Witam z kawą, jak zwykle. Dziś smakuje mi tak bardzo, że chociaż nie wypiłam jeszcze pierwszej, myślę już o drugiej
Może to dlatego, że wczoraj nie było ani jednej i organizm dopomina się o uzupełnienie braków 
Wczorajszy wieczór oczywiście upłynął pod znakiem siatkówki i kibicowania w knajpie. Początkowo miałam być tylko ja i siostra, ale dołączył się kolega, potem jeszcze dwóch, potem ich dziewczyny, a na koniec jeszcze koleżanka. Emocje jak jasna cholera i gdybym mogła, z przeogromną chęcią pojechałabym na któryś z meczy 
I jęczmień robi mi się na oku!
Pierwszy raz w życiu mam coś takiego, boli jak cholera, a w aptece babka nie sprzedała mi niczego, bo wszystko podobno jest na receptę. Kazała tylko robić okłady i potrzeć złotem. Łatwo powiedzieć, tylko ani pierścionka, ani łańcuszka złotego nie mam, a i męża i obrączki też jeszcze się nie dorobiłam. Wczoraj w desperacji zerkałam już nawet na dłonie taksówkarza, z którym jechałam, ale jak na złość na palcu nic nie miał
W pracy jedyny żonaty kolega obrączki nie nosi, inny kumpel wyjątkowo zdjął, bo napuchły mu palce i dopiero po południu zostałam poratowana
Prawie przeszło, mrugać mogę już normalnie i bez bólu, więc faktycznie działa 
Bałagan w domu mam już prawie ogarnięty, obiadu robić dzisiaj nie muszę, bo w pracy czekają na mnie pierogi ze szpinakiem i sernik, więc teraz czas na książkę, szybkie ogarnięcie się i sru! do roboty na ostatnie 9 godzin przed kolejnym wolnym weekendem
To już drugi z rzędu w tym miesiącu. Aż nie wierzę 