Co myślicie o byciu razem na odległość? Czy według Was mają szansę na przetrwanie w związku osoby żyjące na dwóch krańcach Polski (nie daj Boże świata ) Poradziłybyście sobie z czymś takim?
Związek na odległość to trudna sprawa, nie wszystkim się udaje. Chociaż widać po historiach niektórych forumowiczek się to udaje

Mnie też to (nie)stety dotknęło...
Ja związkom na odległość mówię zdecydowanie NIE
@
malwitka a co zrobić, jeśli już się zakochałaś w kimś, kto mieszka daleko od Ciebie? Serce nie wybiera

Nie wiem czy to pech czy szczęście, ale zakochałam się w człowieku, który mieszka ~130km ode mnie. Po jego zapewnieniach i zachowaniu wobec mnie wiem, że on też chciałby, byśmy byli parą. Lecz nie jesteśmy, właśnie ze względu na odległość... Choć to jest takie i jesteśmy razem i nie jesteśmy. Zachowujemy się jak para, chodzimy za ręce, przytulamy, całujemy, dość intymnie się do siebie zbliżamy itp, ale oficjalnie - przyjaciele. On nie chce związku na odległość (choć powiedzmy sobie szczerze, to już tak wygląda, tylko się tak nie nazywa).
Jak sobie z tym radzę (radzimy)? A no ciężko jest. Tęsknię - co poradzić

Oczywiście codzienne rozmowy, czasem (ostatnio coraz częściej) słodkie wiadomości zapewniające o tęsknocie, czasem troszkę bardziej "odważne"

ale grunt to dobry kontakt. Ufam mu. Nie jestem podejrzliwa w stylu "gdzie byłeś? co robiłeś?". On sam mi mówi co chce, a i tak wiele mówi, wiem kiedy jest na piwie z kolegami, a kiedy pojechał na rower. Z mojej strony może liczyć na to samo. Spotykamy się tak często, jak to tylko możliwe. Kiedy tylko oboje mamy wolne w tym samym czasie, staramy się odwiedzać nawzajem. Tylko im dłużej ten stan trwa, tym trudniejsze są dla mnie rozstania

Wczoraj, kiedy wyjechał, a ja zamknęłam za nim drzwi, po moich policzkach poleciało kilka łez...

nie chcę żeby wyjeżdżał, ale trzeba. Ja mam pracę tu, on tam. Żyję nadzieją, że wkrótce to się zmieni. Czytając niektóre Wasze opowieści nabieram nadziei, że może warto poczekać i dać sobie szansę...