To wydarzylo sie rok temu.
Maciek byl moim sąsiadem z akademika, mieszkalismy w pokojach obok siebie. Na
poczatku nawet go nie kojarzyłam, ale raz na korytarzu powiedzial mi “cześć” i dowiedziałam się, ze jest mojej wspollokatorki kolegą z roku (Ani). Ponoć wpadał do nas czasami na chwilkę. Potem wpadl do nas po raz kolejny i posiedzial dłużej. Chyba wlasnie wtedy wpadlismy sobie w oko.
Nastepnego dnia bylismy na wspolnej imprezie, na ktorej w pewnej chwili przyciagnął mnie do siebie i przytulił. Potanczylismy itp.

(nie bylo żadnych buziakow). Wiem, że byl trzezwy lub minimalnie wstawiony. Ja bylam wstawiona bardziej
W każdym razie odtad zaczal odwiedzac nas regularnie – kilka razy w tygodniu byl u nas posiedzieć i zobaczyć “co slychać”, jak siedzialam na korytarzu z ksiazkami to zawsze sie przysiadl na pol godziny (czasem na 3

) itp. Ale nigdy nie wykonal bardziej zdecydowanego ruchu.
Ja też nie, bo czekalam na jego ruch. W miedzyczasie zaprosił mnie i Anie na swoj mecz (gra w kosza), rzucał różne aluzje itp. Raz niechcacy pomylilam sie i weszlam do nich do pokoju. Nie wypuscil mnie, musialam troche posiedziec, potem podziekowal za niespodziewana wizyte. I tak bimbalismy przez kilka tygodni. Swietnie czuliśmy sie tylko we dwoje, ale gdy byli ludzie wokol nas, to za bardzo nie rozmawialiśmy ze soba. W koncu
któregos wieczora strasznie sie zdołowałam cala sytuacja. Jak zwykle siedzialam na korytarzu. Maciek w któryms momencie wyszedł z pokoju i zagadal mnie. Powiedzialam, że mam doła, na co on powiedzial, że powinnam cos wypic i zaproponował, ze przyniesie piwo i sobie wypijemy.
Miał coś zjeść i wrocić. Ja już tak miałam dosyć tego calego “zawieszenia”, że postanowilam postawić wszystko na jedna karte i po prostu powiedzieć mu o co chodzi. I tu zonk: Maciek wyszedł po kilkunastu minutach ubrany, z plecakiem i oznajmił, że postanowił jechać do domu (to byl piatek)… I tu jest moje pierwsze pytanie: dlaczego tak sie zachowal?
Potem byla sesja, a zaraz po niej ferie, wiec sie nie widzielismy za dużo.
Minął więc jakis miesiac czasu. Po feriach chcialam iśc na jeden film, chcialam zobaczyć go jak najszybciej ze wzgledu na aktora glownego

Wrocilam do akademika w niedziele, oprocz mnie byla jeszcze Marysia (druga pwspollokatorka), Ani nie bylo. Tego samego dnia przyszedl do nas Maciek i jak zwykle sobie posiedzial. Przypadkowo okazalo sie, ze Maciek tez sie wybiera na moj film. Mania, ktora wiedziala ode mnie o sytuacji rozesmiała sie mowiac,że “Olka też chce isc”. Maciek wypytal mnie kiedy chce isc itp. i tak umowilismy sie do kina na nastepny dzien. Z tym że ja nie chcialam iść z nim sama (bo juz mi troche przeszlo), więc postanowilam wziac ze soba Anie.
Nastepnego dnia, jak wrocilam z zajęc, Ania byla juz w pokoju, Maciek tez

Powiedzialam, ze idziemy z Maćkiem do kina i zapytalam, czy ma ochote isc z nami. Okazało sie, ze Maciek juz ja poinformowal i zaproponowal to samo

Po filmie bylam cala w skowronkach i zachwycalam sie moim aktorem. Potem Maciek podziękowal nam za wieczor, my mu też. Nastepnego dnia leżalam sobie u Manki na lozku i mialam sluchawki na uszach. Przyszedl Maciek z innym naszym znajomym, a ja gdy wstalam nawet nie powiedzialam mu “czesc”. Nawet nie wiem czemu tak głupio sie zachowalam

Spojrzal na mnie jak wychodzil i tyle. Nie przychodzil do nas przez ok. 2 tygodnie…
Potem byl u nas znow, siedzial dosć dlugo, ale ja już nie okazywalam mu zainteresowania. Przeszlo mi.
Przez kolejne 2 miesiace Maciek bywal u nas sporadycznie i na krotko. Ja traktowalam go zwyczajnie jak kumpla kumpeli.
Po tym czasie Maciek mial impreze u siebie w pokoju i nas zaprosil. U Macka byli koledzy z jego roku, z czego kilku non stop krecilo sie przy mnie. Z Mackiem mało gadalismy, obserwowal wszystko, ale trzymal sie z daleka. W ogóle nie pil, bo mowil, ze troche zle sie czuje. Potem Maciek i Krzysiek (jeden z krecacych sie przy mnie) musieli odprowadzic swojego innego pijanego kolege do domu, Maciek wychodzac rzucil mi dlugie spojrzenie i
“czesc” na dobranoc. Ja jeszcze potanczylam z jego wspollokatorem na korytarzu (TYLKO tanczylam), a potem poszlam spac.
Juz nastepnego dnia odwiedzil mnie Maciek ze swoim wspollokatorem. Maciek ni z tego ni z owego rzucil: “Wczoraj Krzysiek powiedzial mi, ze chyba jestem zakochany… Chyba ma racje..” Obydwaj siedzieli u nas ponad 2 godziny, a Maciek co jakis czas sie troche zawieszal i patrzyl w dal.
Potem znow byla przerwa świateczna. Zaraz po powrocie zauwazylam Maćka na balkonie, uczyl sie, a ja przyłaczylam sie do niego.
W ktoryms momencie zapytal mnie co robie w nastepnym tygodniu, bo chcial jechac do muzeum. I sie umowilismy, ze pojedziemy.
Nastepnego dnia razem z Ania spotkałysmy go na korytarzu. Maciek chcial isc sie posmazyc na sloncu i zapytal Anie, czy nie mialaby ochoty isc z nim… Ja zglupialam. Dodatkowo okazalo sie, ze poinformowal Anie, ze jedzie ze mna do muzem i zapytal, czy Ania tez ma ochote. Ania nie mogla.
Kolejnego dnia ja uczylam sie na korytarzu. Maciek mnie widzial i zaraz wyszedl z pokoju i polazl pod prysznic. Mowil, ze jest wykonczony i zaraz idzie spac. Koledzy z jego pokoju robili grilla na balkonie, Maciek wyszedl i wyciagnal mnie na balkon. Caly czas krecil sie przy mnie. Pytalam o to jego zakochanie. Caly czas probowal zmieniac temat, ale dostalam kilka informacji: powiedzial, ze to “nieszczesliwa milosc”, ze musi zaczac cos z tym robic, bo to go coraz bardziej frustruje i ze planuje “zacząć” od przyszlego tygodnia. A akurat w nastepnym tygodniu mielismy jechac do tego muzem.
Wyjazd przesunal sie o tydzien. W miedzyczasie znow mielismy posiedzenie na korytarzu. Gadalismy kilka godzin i byla taka chwila, gdy Maciek sie na mnie patrzyl i jakby zastanawial sie, czy sie zblizyc, ale zrezygnowal.
Nastepnego dnia znow u nas byl, ale tylko na chwile, by umowic sie na wyjazd.
No i pojechalismy. Wzial jeszcze jedną kolezanke z roku, ktora znalam.
Bylo bardzo fajnie, Maciek znow puszczal swoje spojrzenia, trzymal sie blisko mnie, ale po wyjezdzie wszystko sie dziwnie potoczylo. Maciek nastepnego dnia zapytal jak mi sie podobalo itp., ale zaczal gdzies wychodzic co wieczor. W ciagu kolejnych 2 tygodni zamienilismy ze soba raptem kilka slow (na korytarzu), bo raz że on co wieczor gdzies lazil,
dwa ze ze mna zawsze ktos siedzial (przewaznie kumpela spoza pokoju, wtajemniczona w to wszystko). Ja znow w ciagu tych dwoch tygodni zobojetnialam (a moze to znow ta frustracja, ze stoimy w miejscu), a potem okazało sie ze wlasnie zaczal chodzic z jakas dziewczyna…
Tydzien pozniej znow siedzialam na korytarzu z moja wtajemniczona kumpela. Do Macka przyszla ta dziewczyna. Za chwile wyszla. Potem wyszedl Maciek. Znow spojrzal sie na mnie “po swojemu”. Powiedzialam do kumpeli: “Niech ma sobie panienke. Ale widze jak sie na mnie patrzy”
– “Ja też to przed chwila widzialam…”.
Dziewczyny pomozcie, o co mu chodzilo???
Historia ma krotki ciag dalszy, ale o tym pozniej...